Blog > Komentarze do wpisu

"Młodzi ludzie chcą niezależności" - wywiad z psychologiem

Poszukując różnych punktów widzenia na anoreksję, jej przyczyny, sposoby leczenia, oraz na zjawisko pro ana, udało mi się namówić na wirtualny wywiad psychologa - pana Jacka Wezgraja z Pracowni Psychologicznej RELACJA. Pan Jacek jest praktykującym psychologiem, pracującym z ludźmi, którzy miewają rozmaite problemy.

P.: W przypadku uzależnień mówi się o współuzależnieniu partnera/partnerki lub innych osób z najbliższego otoczenia. Czy podobny efekt można zaobserwować w przypadku zaburzeń odżywiania?

J.W.: To, co nazywamy współuzależnieniem to pewne zachowania przejawiane przez członków najbliższej rodziny, w reakcji na działania jednego z  członków rodziny podejmowane ze względu na nadużywanie określonej substancji. Zachowania, podejmowane przeważnie w dobrej wierze, po to by pomóc osobie z problemem, lub uchronić określony obraz rodziny (np. "my jesteśmy normalną rodziną, taką jak wszystkie") w niezamierzony sposób sprzyjają trwaniu w uzależnieniu.

O reakcjach ze strony rodziny można zacząć mówić przy anoreksji - gdy ta wkracza już w fazę, w której jest widoczna dla osób postronnych i identyfikowana jako problem a przy bulimi gdy ujawnione zostają, trzymane wcześniej w tajemnicy wymioty. Inni członkowie rodziny troszcząc się o doświadczającego problem skupiają się na pilnowaniu spożywania posiłków, trzymania odpowiedniej wagi lub sprawdzania tego co robi po posiłku. Po to by pomóc, wprowadzają pewnego rodzaju kontrolę nad osobą z problemem. To może, świadomie lub nie, wywoływać u niej lub niego złość, bunt i  chęć przejęcia odpowiedzialności za siebie, co skutkować może nasileniem problemu a w konsekwencji zwiększeniem stopnia kontroli, poczucia konieczności przejęcia odpowiedzialności za stan zdrowia przez pozostałych członków rodziny. Takie błędne koło, może wywoływać frustrację, zniechęcenie, złość oraz przekonanie że nic się już nie da zrobić i w związku z tym należy pomagać osobie z problemem na tyle by mogła funkcjonować. Pod pewnymi względami może to przypominać mechanizm współuzależnienia.

P.: Ostatnio na Zachodzie coraz popularniejsze jest podejście, w którym wyklucza się wpływ wychowania i rodziców na zaburzenia odżywiania u ich dzieci. Terapia oparta na takim podejściu nie pozwala rodzicom na obwinianie się, a przez to bardziej angażuje w proces leczenia. Czy rzeczywiście rodzice nie mają wpływu na zaburzenia odżywiania u ich dzieci?

J.W.: Myślę, że warto w tym miejscu rozróżnić przypisywanie odpowiedzialności rodzicom za chorobę dziecka a rodzinny kontekst anoreksji czy bulimi. Nie ma prostych związków przyczynowo-skutkowych tzn. nie jest tak że rodzic (świadomie lub nie) podejmuje działania a one w konsekwencji prowadzą do zaburzeń odżywiania. Jednakże, problem taki może spełniać w systemie rodzinnym określoną funkcję (być dla rodziny jako całości, paradoksalnie, użytecznym) lub wyrastać na gruncie obecnych w systemie przekonań co do wyglądu, jedzenia, kontroli, spełniania wymagań. Obwinianie rodziców za problemy dzieci to nie dobry pomysł, pomijanie jednak kontekstu rodziny przy rozważaniu problemu i szukaniu dla niego rozwiązania może nie być użyteczne.

P.: Ideologia pro ana szerząca się w internecie traktuje anoreksję jako styl życia, a właściwie dietę, którą można świadomie wybrać. Angażują się w nią przede wszystkim młode dziewczęta, które traktują bycie szczupłymi jako nadrzędny cel w życiu. Jak myślisz - czy jest to przejaw buntu nastolatek, poszukiwanie akceptacji, wpływ mediów, a może jeszcze coś innego?

J.W.: Po trochu jedno i drugie. Bycie nastolatkiem (okres adolescencji) wiąże się z rozwijaniem świadomości siebie samego, kształtowaniem swojej tożsamości, w pewnej opozycji do tego co oferuje świat dorosłych, testowaniem granic, zdobywaniem nowych doświadczeń - jest to całkowicie naturalne. Młodzi ludzie chcą niezależności, większego wpływu, na to co robią gdzie chodzą ale także na to jak wyglądają. To może dotyczyć ubioru, fryzury ale również wagi. I tu właśnie pojawiają się media i lansowanie określonej sylwetki, zachęcanie do mniej lub bardziej wymyślnej diety. Młody człowiek bierze sobie z tego to co dla niego atrakcyjne. Czasami jest to właśnie pro ana; atrakcyjności tego dla konkretnej osoby należało by poszukiwać w jego cechach indywidualnych ale również w środowisku rodzinnym.

P.: Czy uważasz, że strony internetowe pro ana i społeczności wokół nich skupione mogą stanowić wsparcie i akceptację dla osób z zaburzeniami odżywiania?

J.W.: Na pewno są pomocne w wytrwaniu z posiadaniem problemu. Dodają argumentów za tym aby sobie szkodzić. Niewątpliwie, społeczności, pełnią funkcję wspierającą, dają poczucie przynależności. Raczej jednak nie zachęcają do pożegnania się z anoreksją.

P.: Czy Twoim zdaniem strony pro ana mogą działać jako "wyzwalacz" anoreksji? Czy można mówić o szkodliwości takich stron?

J.W.: Oczywiście mogą powodować zainteresowanie, odchudzaniem, oferować i zachęcać do osiągania wyników zagrażających funkcjonowaniu organizmu i jeszcze wspierać w wytrwaniu z problemami, które się wtedy pojawiają i dawać sposoby na to jak sobie z nimi radzić. Z drugiej strony, w anoreksji charakterystyczny jest jej stopniowy, mniej lub bardziej szybki przebieg, kontrolę nad tym co się dzieje traci się dopiero po jakimś czasie, na początku często brak świadomości tego do czego to może prowadzić. Strony pro ana, zaś często prezentują końcowe rezultaty "zaprzyjaźniania" się z anoreksją. Młody człowiek może po prostu mieć na tyle rozsądku popukać się w głowę i powiedzieć: "Ja wcale nie chcę tak wyglądać".

P.: Czy uważasz, że zaburzenia odżywiania są wyleczalne? Czy też raczej jest tak, że nawet po wyleczeniu dana osoba już zawsze będzie nosiła w sobie zwiększone ryzyko zachorowania?

J.W.: Rozpatrując je jako wynik takiego a nie innego funkcjonowania systemu rodzinnego, to zmiana w jego strukturze, działaniu może spowodować że problem zniknie i nie pojawi się więcej. W praktyce, jednak, moim zdaniem, lepiej, uczulać klientów na to co może "zapraszać" problem i szukać sposobów na radzenie sobie z tym co go przywołuje.

P.: Czy w terapii osób z zaburzeniami odżywiania używasz określenia "Ana" w odniesieniu do anoreksji? Dlaczego?

J.W.: Wybór nazwy, imienia dla problemu zostawiam przeważnie klientowi. Jest to przydatne w procesie radzenia sobie z kłopotem. A klienci wymyślają różne określenia: od Ana, przez Anię, Potwora, Przyjaciela, Towarzysza po najzwyklejszy "Problem". To klient jest najbliżej z problemem z jakim przychodzi. I moim zdaniem on wie najlepiej jakie określenie go najtrafniej opisuje.

wtorek, 05 maja 2009, anty_pro_ana
Tagi: wywiad

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:




Pokochaj świat, zacznij od siebie. Podaj dalej!