Blog > Komentarze do wpisu

"Sylwetka to nie wszystko" - wywiad z Harel

Harel to jedna z najpopularniejszych modowych blogerek, autorka licznych tekstów poświęconych modzie (lula.pl), a przede wszystkim piękna i pomysłowa kobieta. Prowadzi dwa blogi: O modzie subiektywnie, gdzie prezentuje swój punkt widzenia na modę ze światowych wybiegów oraz lookbook, gdzie możemy zobaczyć jej pomysły na swój wygląd i sposoby konstruktywnej utylizacji przeróżnych elementów garderoby. W premierowym numerze internetowego magazynu Dillemas Magazine (str. 66) podpowiada nam jak zrobić naszyjnik z ... biurowych spinaczy.

P.: Czy moda jest jak magiczna różdżka i każdą kobietę może zamienić w piękność? Czy strój jest w stanie pomóc poradzić sobie z kompleksami?

Harel: Moda sama w sobie jest tak różnorodna i zmienna, że łatwo się pogubić. Natomiast odnalezienie stylu, w którym czujemy się dobrze i wiemy, że także dobrze wyglądamy,  jest w stanie zdziałać cuda. Kompleksy zwykle powodują, że zamykamy się w ubraniowej strefie
bezpieczeństwa i niechętnie z niej wychylamy. Jednocześnie widzę, jak w programach typu "Trinny i Susannah" kobiety, które jeszcze przed chwilą za nic nie chciały zdjąć wygodnego dresu, stoją przed lustrem w zwiewnej sukience i nie mogą uwierzyć w to co widzą. W pozytywnym sensie, rzecz jasna. Czasem maleńki drobiazg jest w stanie pomóc – nie tyle zwalczyć kompleksy, co obudzić chęć tej walki. A to jest bardzo dużo. Mało kto ma ochotę spędzić całe życie martwiąc się np. wystającym brzuchem i rezygnując z tego powodu z noszenia super ciuchów. Wydaje się, że łatwiej będzie w tym dresie, w pewnym sensie wygodniej jest sobie pozostać z kompleksami i się martwić, niż zacząć działać. Działać, co nie znaczy przestać jeść albo zacząć się katować ćwiczeniami na siłowni trzy razy dziennie. Poprzez działanie rozumiem zaprzyjaźnienie się z samą sobą i prowadzenie zdrowego trybu życia. Kupowanie sobie ładnych ciuchów to miły gest takiej przyjaźni.

P.: Co Twoim zdaniem jest najważniejsze w dobieraniu ubiorów - podążanie za trendami, czy raczej podkreślanie własnej indywidualnościi atrybutów?

Harel: Tak naprawdę zależy, co kto lubi. Ja muszę przyznać, że jestem bardzo podatna na nowe trendy. Na szczęście nauczyłam się trzeźwo oceniać, jak w danej rzeczy wyglądam, więc błędy w tej dziedzinie popełniam raczej rzadko. Podstawa to znajomość własnej sylwetki. I nie ciągłe dążenie do nierealnego ideału, tylko postawienie sprawy jasno: mam takie biodra, taki biust, nogi, ramiona, znam swoje zalety i wady, potrafię jedne podkreślić, drugie zatuszować, jeśli trzeba. Bardzo ważne, żeby mieć do siebie stuprocentowe zaufanie. Niedawno przeczytałam fantastyczne słowa Sonii Rykiel odnośnie stylu właśnie: "Pytanie innych o radę nie ma sensu. Powinnaś znać samą siebie – to wystarczy".

P.: Wiele się mówi o lansowaniu przez projektantów modelek-chudzielców jako wzorców piękna. Czy uważasz, że tylko bardzo szczupłe kobiety są dobrymi modelkami i są w stanie ukazać walory prezentowanych kreacji?

Harel: Dużo się nad tym zastanawiam i co pół roku obserwuję, jak wraca temat zbyt chudych modelek. Wprawdzie nie wszystkie się odchudzają, niektóre po prostu takie są i całkowity zakaz wpuszczania ich na wybieg byłby zupełnie bez sensu. Nie lubię kategoryzować, jest tak ogromna różnorodność sylwetek, nie podoba mi się zarówno krytykowanie osób "puszystych" jak i walka z chudością (mam na myśli chudość naturalną). Niestety utarło się, że piękno ma tylko jedno oblicze. Dążenie do niego za wszelką cenę jest bezsensowne, ale bardzo popularne. Temat rzeka...

Co do walorów kreacji... Sylwetka to nie wszystko. Liczy się całokształt. Może i brzmi to banalnie, ale nawet osoba o nienagannej sylwetce niezaprzyjaźniona ze sobą nie będzie czuć się dobrze, bez względu na to, co włoży. Takie rzeczy świetnie widać.

P.: Czy uważasz, że dobry wygląd jest gwarancją życiowego sukcesu?

Harel: Raczej zdrowy wygląd. I bycie dobrym dla siebie.

P.: Jest wiele osób, które chciałyby wiedzieć na temat stylizacji chociaż ułamek tego, co Ty. W jaki sposób można zarazić się miłością do mody?

Harel: Bardzo mi miło.
Myślę, że najważniejsze to być otwartym. Obserwować, szukać inspiracji, próbować różnych rozwiązań. I przede wszystkim nie traktować mody zbyt serio. To ma być przyjemność. Nie powinno być żadnej presji.

Harel fot. Bubble Factory
fot. Bubble Factory
zdjęcie Harel z sesji dla Dilemmas Magazine,
wykorzystane za zgodą modelki

 

Bardzo dziękuję Harel za wywiad :-)

czwartek, 28 maja 2009, anty_pro_ana
Tagi: wywiad

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: anio, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/05/29 11:32:59
Czytam blog Harel jak i Twój więc bardzo miło mi zobaczyć coś co powstało na styku dwóch świetnych blogów świetnych autorek.
-
Gość: dreamer, *.ghnet.pl
2009/05/30 10:57:22
bardzo fajny wywiad. pierwszy raz trafiłam na tego bloga i nie do końca rozumiem twoje spojrzenie na problem anoreksji. przedstawiasz zjawisko 'pro ana' tylko ze strony tego, że młode dziewczyny chcą schudnąć w głupi sposób do nierealnych rozmiarów, a wydaje mi się, że zupełnie pomijasz te dziewczyny, które faktycznie mają książkową anoreksje niekoniecznie wiążącą się z chęcią odchudzania. anoreksja to choroba, a nie trend. anorektyczką jest się do końca życia, tak jak alkoholikiem, palaczem, czy narkomanem. ale tak ogólnie podoba mi się blog i otępianie pro ana. pozdrawiam :)
-
anty_pro_ana
2009/05/30 12:02:38
@dreamer - masz rację, mało piszę o dziewczynach, które rzeczywiście chorują na anoreksję, bulimię czy inne ED i identyfikują się z pro ana. Mam świadomość, że jest całkiem sporo takich osób. Takie osoby potrzebują pomocy, chyba przede wszystkim w zrozumieniu, że mają problem, który powinny leczyć. Trudno potępiać je za głupotę, bo to co robią wynika z choroby. Natomiast to co nazywasz "otępieniem" to rzeczywiście jest mój ulubiony temat. I chyba muszę się zastanowić dlaczego...
Co do tego czy anoreksja tak jak alkoholizm zostaje na zawsze zdania są podzielone, sama mam mieszane uczucia na ten temat.
I najważniejsze pro ana to nie jest to samo co anoreksja, a sądząc po ostatnich komentarzach chyba będę musiała podjąć ten temat, bo zbyt często te dwa pojęcia są utożsamiane.
Terapia anoreksji, bulimii