Blog > Komentarze do wpisu

Jak rozpoznać motylka w realu?

Na wstępie wyjaśnijmy sobie jedną rzecz - nie namawiam nikogo do polowania na czarownice. Wręcz przeciwnie. Zachęcam do zainteresowania się pewnymi objawami u dziewczyn w waszym najbliższym otoczeniu głównie po to, żebyście mogli im pomóc. Zainteresować się, porozmawiać, w niektórych przypadkach namówić na terapię, okazać zainteresowanie, pomóc im zaakceptować siebie z całym dobrodziejstwem inwentarza. Część motylków świadomie lub podświadomie chce być odkryta - ich zachowanie jest takim niemym wołaniem o pomoc.

Jeżeli masz podejrzenie, że twoja cóka, siostra, koleżanka, sympatia, żona, itd. ma problemy z jedzeniem, które są lub zmierzają ku zaburzeniom odżywiania - nie bagatelizuj. Im wcześniej rozpoczęte jest leczenie, tym większa szansa na zakończenie leczenia sukcesem i mniejsza szansa na nawroty choroby. Nie praw morałów i kazań, nie oceniaj, dowiedz się więcej na temat anoreksji i zaburzeń odzywiania. Jeżeli nie wiesz jak rozmawiać - poradź się psychologa.

Oznaki, że ktoś jest motylkiem (kim są motylki?):

1. Znakiem rozpoznawczym motylków są czerwone bransoletki - mogą być w dowolnej formie - od bransoletek z koralików do pojedynczej czerwonej nitki zawiązanej na nadgarstku. Tekst pojawiający się często na blogach pro ana:

Bransoletki - to nasz symbol, nieoficjalny znak rozpoznawczy dla wtajemniczonych. Kolor czerwony oznacza anoreksję, fioletowy - bulimię. Jeśli kiedykolwiek spotkasz drugą taką osobę, popatrz jej prosto w oczy i uśmiechnij się. Ona zrozumie.

czerwona bransoletka pro anaczerwona bransoletka pro ana
czerwona bransoletka pro ana

2. Pomyśl spokojnie i postaraj się odpowiedzieć na pytanie: kiedy ostatni raz widziałeś twoją córkę/siostrę/dziewczynę/... jedzącą normalny, kompletny posiłek wykonany z produktów nie light, bez wymawiania się od niego bólem brzucha, złym samopoczuciem, zjedzeniem wcześniej posiłku np. w szkole? Jakie było jej samopoczucie po takim posiłku? Podejrzane zachowanie w tym przypadku to złość, przygnębienie, zdenerwowanie. W takiej sytuacji może się także zdarzyć prowokowanie wymiotów (o tym poniżej).

3. Jak często zdarza się, że "podejrzana" jada sama, zamknięta w swoim pokoju?

4. Aby uniknąć jedzenia motylki pozbywają się jedzenia "wciskanego" im przez rodzinę na różne dziwne sposoby. Sprawdź co znajduje się pod oknem pokoju "podejrzanej", czy w koszu na śmieci nie pojawiają się znaczne części posiłków, w tym przede wszystkim rzeczy uznawane za niedietetyczne, czy kot lub pies w domu znacznie nie przytył.

5. Sprawdź czy "podejrzana" zna na wyrywki wartość kaloryczną tego co jada.

6. Gdy ograniczanie jedzenia trwa przez dłuższy czas oprócz spadku wagi można zauważyć także - wypadanie włosów, zwiększoną łamliwość paznokci. Zastanów się czy "podejrzana" nie zaczęła przypadkiem inwestować w szampony, odżywki do włosów i paznokci. Mogą też pojawić się problemy z zębami, dość charakterystyczne dla zaburzeń odzywiania jest to, że zaczynają "sypać się" wszystkie zęby jednocześnie.

7. Pomyśl czy po zjedzeniu posiłku twojej "podejrzanej" zdarza się zniknąć na kilknaście minut w toalecie, a po powrocie z niej ma ona przekrwione, załzawione oczy, popękane drobne naczynka na twarzy - takie objawy mogą sugerować prowokowanie wymiotów. Przyjrzyj się jej dłoniom, o regularnym prowokowaniu wymiotów świadczą ślady na zewnętrznej części dłoni, bardzo często tylko na jednej ręce (objaw Russela).

objaw russela

8. Zaobserwuj jak często osoba, którą podejrzewasz o praktykowanie pro ana, waży się? Motylki potrafią ważyć się kilka razy dziennie, najczęściej jednak robią to raz lub dwa razy w ciągu dnia (rano i wieczorem) o stałych porach, nieco rzadziej - w większych odstępach czasu (np. raz w tygodniu). Ważenie wywołuje entuzjazm w przypadku spadku masy ciała, lub przygnębienie w przypadku wzrostu, rozczarowanie, gdy nic się nie zmienia.

9. Motylki świetnie orientują się w nowinkach na rynku farmaceutycznym w dziedzinie środków odchudzających i przeczyszczających, z których wiele jest dostępnych bez recepty. Pomyśl czy w pokoju "podejrzanej" lub koszu na śmieci nie pojawiają się opakowania po tego typu specyfikach. Ostrzeżeniem może być też znajomość nazw licznych preparatów tego typu.

10. Zastanów się czy twoja "podejrzana" nagle zaczęła preferować chodzenie pieszo.

11. Sprawdź (najlepiej znienacka, np. pod pretekstem oferowania nowej części garderoby) czy twoja "podejrzana" zna na wyrywki swoje wymiary - obwód nadgarstka, uda, talii, i różnych innych części ciała, np. tak jak na obrazku poniżej:

co mierzą motylkico mierzą motylki

12. Sprawdź jak wygląda jej konto na Naszej Klasie (o ile posiada takowe) i przeczytaj po czym poznać motylka na Naszej Klasie.

13. Postaraj się ocenić jak wiele czasu "podejrzana" poświęca sprawom związanym z odchudzaniem, czy w związku z tym zaniedbuje przyjaciół, czy zajęcia, które dawniej lubiła.

14. Zachowania stosowane przez motylki, aby oszukać pusty żołądek: mycie zębów kilkanaście razy dziennie (pomyśl czy zużycie pasty do zębów nie wzrosło w ostatnim okresie), stosowanie gum do żucia, palenie papierosów. Sprawdź czy "podejrzana" zna smak octu jabłkowego.

 

Powyższa lista na pewno nie jest kompletna (postaram się ją aktualizować). Celowo pominęłam zagadnienia związane z kontrolowaniem zawartości komputera, czy prywatnych rzeczy motylków - to jest temat na oddzielny wpis - na ile obawa o czyjeś zdrowie może usprawiedliwiać brak zaufania, przeszukiwanie pokoju czy grzebanie w komputerze.

Wystąpienie pojedynczych objawów nie świadczy o niczym. Ten spis zachowań charakterystycznych dla stylu pro ana należy traktować jako wskazówki. Im więcej jest prawdziwych - tym większe powody do niepokoju. Jeżeli zdarzy się, że nabierzecie pewności co do tego czy wasza córka/siostra/dziewczyna/... jest motylkiem i zechcecie dokonać konfrontacji - możecie oczekiwać pełnej gamy reakcji - od ulgi, że wreszcie się wydało i oto nadchodzi pomoc, przez beznamiętne zaprzeczanie, aż do wybuch złości "to moje ciało, ja wiem co robię, nikomu nic do tego". Podejdźcie do tego ze spokojem, poszukajcie pomocy psychologa, który może doradzić co w takiej sytuacji zrobić. Jedno jest pewne - najgorsze co możecie zrobić to pozostać obojętnymi.

 

EDIT

Dodatkowe symptomy opublikowane 13.07.2009

sobota, 06 czerwca 2009, anty_pro_ana

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Narkomania pro ana? z Blog o zakręcie
Po przeczytaniu kilkunastu notek na blogu antyproana.blox.pl poczułem deja vu. Przypomniałem początki swojej pracy zawodowej - moimi pierwszymi pacjentami byli narkomani, a dokładniej heroiniści. Bałem się ich jak cholera, głównie z powodu ... »
Wysłany 2009/06/17 23:48:53
Komentarze
Gość: lisa, ablo71.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/06/17 11:09:34
Chcecie nam pomóc? My nie chcemy waszej pomocy. Jesteśmy wolne i mamy prawo same decydować o własnym życiu. Nawet nie masz pojęcia ile szczęścia potrafi przynieść ana, jak potrafi pomóc, postawić człowieka na nogi. I jak w tym wszystkim pomagają inne motyle. Nie wiesz jakie to jest uczucie spotkać na ulicy dziewczynę, która jest taka sama jak ty. To jest nasza droga i wybrałyśmy ją świadomie. A wasza "pomoc" może wyrządzić więcej szkód niż sobie wyobrażacie.
-
2009/06/17 16:41:00
@lisa - chyba ty i ja inaczej rozumiemy słowa "pomoc", "wolność", "wyobraźnia" i "świadomy wybór". Pisałam o tym już nie raz, więc nie będę tu powielać mojego zdania na temat tego jak bardzo jesteście świadome, jak bardzo wiecie co robicie i nie chcecie pomocy. Jeżeli zechcesz rozwinąć to zdanie: "Nawet nie masz pojęcia ile szczęścia potrafi przynieść ana, jak potrafi pomóc, postawić człowieka na nogi.", to bardzo proszę zrób to pod tym wpisem.
Sądząc po lekturze motylkowych blogów większość z was jest niepełnoletnia, więc należałoby rozważyć jak to do końca jest z tym waszym prawem do decydowania o sobie. To waszym rodzinom i bliskim pozostawiam decyzję o tym czy chcą wam pomóc. Nikogo nie zmuszam ani do pomagania, ani czytania tego bloga. To też jest kwestią wolnego wyboru - zarówno to co ja piszę, a także to kto zachce przeczytać i jakie wnioski z tego wyciągnie.
Dziękuję za Twój komentarz.
-
Gość: lisa, abmj62.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/06/17 21:08:01
Mam 22 lata więc jestem dorosłą kobietą i mam prawo decydować o sobie. Bardzo duża część nas jest pełnoletnia, a prawda jest taka, że blogi pro-ana obecnie to w większości wypociny 14-15 letnich ana-wannabies z tekstami typu "królowa Ana nie była dziś dla mnie łaskawa". Na Anę zrobiła się moda i my, tkwiące w tym już dłużej, staramy się to też odsiewać z naszych społeczności. My też mamy swoje zasady - nigdy nikogo nie namawiamy ani nie werbujemy, nie przeszkadzamy też w wyjściu z tego, jeśli ktoś tak wybrał. Pro-ana jest stylem życia, świadomym wyborem. My nie siejemy propagandy, żyjemy sobie spokojnie w swoistym "undergroundzie". To, że Ana jest teraz modna to wyłącznie wasza wina. Rozdmuchaliście sprawę, a nastolaty zobaczyły w tym coś "cool". Niestety w takim wieku jest się po prostu jeszcze dość głupiutkim i podatnym na takie rzeczy. Stąd wysyp blogów i anty-blogów i wzajemne nakręcanie. My dotąd żyłyśmy sobie obok, nikomu się nie narzucałyśmy ani nikomu nie zawadzałyśmy, teraz wy wytoczyliście ciężki sprzęt na nasze małe istnienia. Chcecie delegalizacji stron pro-ana, for internetowych, a to są nasze małe azyle, gdzie możemy się wzajemnie wspierać.
-
Gość: lisa, abmj62.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/06/17 21:10:24
Aha, będę wdzięczna za powtórzenie linka, bo chyba coś zaszwankowało.
-
2009/06/17 22:51:53
Powtarzam linka: antyproana.blox.pl/2009/05/W-poszukiwaniu-happy-endu.html.

Przede wszystkim dziękuję Ci za rzeczową dyskusję. Bardzo trudno o to w dzisiejszych czasach.

Przede wszystkim nie traktuj mnie jako przedstawicielki tych, którzy się na was uwzięli. Piszesz do mnie w liczbie mnogiej, a tymczasem ten blog jest tylko i wyłącznie mój, nie odpowiadam za to co piszą inni. A to, że często piszą bez sensu, też nie jest moją winą. Staram się jak mogę mieć otwarty umysł i patrzeć na pro ana z różnych punktów widzenia. Ponieważ część blogów i praktycznie wszystkie fora są zastrzeżone dla motylków, więc nie mam tam wstępu, co z definicji czyni moje obserwacje niereprezentatywnymi. Opisuję to co jestem w stanie zaobserwować. I jeszcze raz podkreślę to - wy macie prawo tworzyć blogi, fora, wiersze itd., tak samo ja mam prawo do wyrażania mojej subiektywnej opinii na temat pro ana.

Piszesz, że "Na Anę zrobiła się moda i my, tkwiące w tym już dłużej, staramy się to też odsiewać z naszych społeczności". To, że tkwicie w tym dłużej nie oznacza, że macie monopol na pro ana. Patrząc na to czym pro ana była kilka lat temu, a czym jest teraz widać, że przesunięcie w stronę różowych blogasków jest faktem. To po prostu jedna z twarzy pro ana. To, że pro ana ma różne oblicza - począwszy od dziewczątek modlących się do "Any", do osób, które mając zaburzenia odżywiania szukają wsparcia i akceptacji - jest dla mnie jasne, i nie raz już o tym pisałam.

Dalej piszesz, że "My też mamy swoje zasady - nigdy nikogo nie namawiamy ani nie werbujemy, nie przeszkadzamy też w wyjściu z tego, jeśli ktoś tak wybrał. Pro-ana jest stylem życia, świadomym wyborem. My nie siejemy propagandy, żyjemy sobie spokojnie w swoistym "undergroundzie"." Po pierwsze wiem, że nikogo nie rekrutujecie, wspominałam o tym kilka razy na tym blogu. Po drugie to co napisałaś wcześniej - "nie masz pojęcia ile szczęścia potrafi przynieść ana, jak potrafi pomóc, postawić człowieka na nogi" stanowi lepszą zachętę do przyjęcia ideologii pro ana niż jesteś w stanie sobie wyobrazić. Tak jak powiedział psycholog, który udzielił wywiadu na potrzebę tego bloga - młodzi ludzie szukają sposobu na wyrażenie siebie, swojego buntu, i wybierają pro ana ponieważ tak akurat im pasuje. Mam wrażenie, że wysyp publikacji dot. pro ana nastąpił raczej na skutek inwazji "wannarexics" niż był ich przyczyną.

Dalej napisałaś, że "Chcecie delegalizacji stron pro-ana, for internetowych, a to są nasze małe azyle, gdzie możemy się wzajemnie wspierać." Nawet jeżeli pierwszym moim odruchem po odkryciu pro ana było nawoływanie do zamykania stron pro ana, to już od dawna tak nie myślę, o czym również tutaj na blogu pisałam. Wiele z was podkreśla, że pro ana daje wam akceptację, zrozumienie i wsparcie. I to jest jak najbardziej OK. To znaczy, że w jakimś sensie pro ana jest pożyteczna. Z mojego punktu widzenia szkoda tylko, że to wszystko jest ukierunkowane na podtrzymanie zaburzonego odżywiania.

I na koniec w odpowiedzi na: "Pro-ana jest stylem życia, świadomym wyborem." - z mojego punktu widzenia w wielu przypadkach ten wybór nie jest do końca tak bardzo świadomy jak to podkreślają motylki. Np. jednym z objawów ED jest zaprzeczanie, że ma się problem. Badania pokazują także, że stosowana przez was dieta wpływa na pracę mózgu. Itd. O tym także już wcześniej pisałam na blogu.
-
2009/06/17 23:11:57
Ze swojej strony napiszę, że "prawdziwe" pro ana cierpią na "prawdziwe" choroby. Czy choroba może być stylem życia? Czemu nie psia grypa lub przewlekła rzęsistkowica pochwy?
Nikogo nie werbujecie? Przedstawianie zaburzeń odżywiania jako dających szczęście i będących sposobem życia jest werbowaniem, może nie bezpośrednim, ale zdecydowaniem podszytym prostą manipulacją. Jak to mawiały owsiki - w kupie raźniej.
Tu jest właśnie niebezpieczeństwo stron pro ana - zagubiona nastolatka, targana wewnętrznymi konfliktami, pełna konfliktów na forum pro ana znajdzie wsparcie, wystarczy krakać tak jak reszta, czyli odchudzać się, prowokować wymioty, oszukiwać otoczenie.
Czy nie podobne plusy ma nastolatek z bycia narkomanem?
-
Gość: lisa, aahs51.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/06/18 21:57:40
Nie mam zbytnio czasu, więc odniosę się do najważniejszych spraw:
"Z mojego punktu widzenia szkoda tylko, że to wszystko jest ukierunkowane na podtrzymanie zaburzonego odżywiania. " - podtrzymywanie też jest wolnym wyborem, często jest tak, że jakaś z nas mówi nam otwarcie, że odchodzi się leczyć, chce z tego wyjść. I my nie mówimy jej, że nas "zdradza", że jest słaba - my gratulujemy jej silnej woli, życzymy jej, żeby wyszła z tego, wróciła do zdrowia, nieraz modlimy się za nią. Moje stwierdzenie o "dawaniu szczęścia" odnosiło się bardziej do społeczności. Wszystkie zdajemy sobie sprawę z tego w jakim gównie siedzimy po uszy, ale póki jesteśmy tu gdzie jesteśmy to widocznie nam to gówno odpowiada. Odsiewamy małolaty głównie dlatego, że chcemy je chronić. To w większości właśnie wannabies, które jeszcze nie siedzą tak na prawdę w anie, mogą zawrócić. Możliwe, że werbują je nasze stwierdzenia, ale my tych stwierdzeń staramy się unikać. Nie stajemy na środku ulicy i nie krzyczymy "Mam Anę i jest mi z tym zajebiście", moje stwierdzenie było poniekąd sprowokowane Twoim blogiem.

makrofag - wiele ludzi cierpiących na jakąś chorobę tworzy swoje społeczności. My jesteśmy taką społecznością, różni nas to, że my w jakiś sposób pokochałyśmy swoją chorobę. Panuje mylne przeświadczenie, że gloryfikujemy Anę wychwalając ją na wszystkie strony świata. Tak jak już powiedziałam, dopóki nas nie prowokowano do obrony własnych przekonań, nie musiałyśmy rzucać takich haseł. Dawno temu strony pro ana trafiały tylko do samych zainteresowanych.
-
2009/06/18 22:33:29
Trochę jest niekonsekwencji w tym co piszesz - najpierw, że nie mam pojęcia ile potrafi dać wam "Ana", a potem, że staracie się chronić małolaty przed tym gównem. Jeżeli mój blog prowokuje Ciebie do obrony własnych przekonań, to jest to dla mnie wielki komplement, bo wiem, że to co napisałam coś w tam w Tobie poruszyło. A jeżeli już mówimy o prowokacjach, to ten blog jest sprowokowany istnieniem pro ana.

Z Twojej wypowiedzi można wyciągnąć wniosek, że tak na prawdę zaakceptowałyście chorobę i to stało się punktem wspólnym dla stworzenia społeczności, i to właśnie społeczność, a nie choroba jest tą pozytywną stroną pro ana. Pytanie pozostaje czy odważyłybyście się oprzeć tą wspólnotę na czymś innym niż zaburzenie odżywiania? Na przykład na próbie wyjścia z tego? Nie wiem czy słyszałaś o angielskojęzycznym forum We Bite Back? Pisałam o nich tutaj na blogu (skorzystaj ze spisu treści, jeżeli masz chęć przeczytać). Szkoda, że nie istnieje podobne forum w polskiej sieci. Zwykle fora o tematyce zaburzeń odżywiania są niesłychanie dołujące. Brakuje im właśnie tego poczucia wspólnoty, akceptacji, często otwartości w formułowaniu opinii. Albo mi nie udało się na takie forum trafić...
-
Gość: lisa, aahs51.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/06/18 23:53:09
Mnie osobiście Pro Ana daje wsparcie itp itd, sama Ana daje poczucie kontroli, potrafi czasem mocno dowartościować. Ale każda z nas wie doskonale, że to mimo wszystko jest gówno, bo Ana oprócz kilogramów pozbawia też często życia. Czerpiemy korzyści, ale nie jesteśmy ślepe. Zgadzamy się na to będąc świadome, konsekwencji, choćby możliwości braku dzieci w przyszłości. Nie widzę w tym niekonsekwencji. W "ruchu" anty nie denerwuje mnie nawracanie tych, które jeszcze w to nie wpadły i mają czas, a jedynie ataki na nasze małe miejsca nas same, które już odnalazłyśmy w tym swoją drogę.

W naszych "wspólnotach" rodzą się przyjaźnie przyjaźnie. A to JEST coś więcej. Dziewczyny na co bardziej zżytych forach są dla siebie jak siostry, nie rozmawiamy tylko i wyłącznie o kilogramach i kaloriach. Słyszałam o We Bite Back. U nas dziewczyny, które odchodzą, też się wspierają, tylko już bardziej we własnym zakresie. Co więcej, jak już pisałam, te co tkwią w tym nadal, też wspierają te, które wychodzą.
-
2009/06/19 23:59:33
Przykro mi się zrobiło - i wyrzuciłam wszystkie (trzy) czerwone bransoletki... Co prawda nikt o zdrowych zmysłach patrząc na mnie nie pomyślałby o zaburzeniach odżywiania (BMI 20,3), ale wolę wciskać się na siłę w grupę, do której należeć bym nie chciała.

Swoją drogą, dlaczego to jest tak, że kontrowersyjne mniejszości przywłaszczają sobie takie fajne, uniwersalne symbole? Ja się tak nie bawię...
-
Gość: ttietryk, host-217-172-247-212.lodz.mm.pl
2009/06/20 21:46:30
Moja córka ma anoreksję. Zaczęło się o d odchudzania i przeszło a anoreksję.
Poza rożnymi czynnikami na pewno do stanu chorobowego przyczyniły się:
1.Wyścig szczurów w szkole.
2.Moda na chudość. W końcu grubasy są gorsze. Wszędzie młoda kobieta jest atakowana informacjami, że trzeba być chudym, pięknym i młodym. Ile reklam znacie ze starcami?. W serialach jaki % jest aktorów starszych ?. Wszyscy są młodzi, piękni i chudzi.
3.Wzorce z internetu i świata mody.
4.Wpływ stron internetowych , przyjaciółek anorektyczek, które wspierały w popadaniu w chorobę.
Jak sądzę w takiej kolejności w czasie poszczególne czynniki zaczęły mieć wpływ.
Lisa mam inny pogląd na sprawę nadzoru nad własnym ciałem. I na parę spraw zwróć wagę.
1. Sam kiedyś (w 6-7 klasie podstawówki) zacząłem palić. I wiesz co? Nauczyłem palić mojego najlepszego przyjaciela. On pali do dzisiaj. To właśnie o ten wpływ chodzi.
Przekazujesz informację innym tym co zaczynają , że jest fajnie być motylkiem, więc motylków przybywa.
2. Kontrolowanie swojego ciała?. Pewnie to skutek uboczny choroby. Nie jem jestem silna jestem silna więc nie jem. W technice nazywa się to sprzężeniem zwrotnym dodatnim i w 90% urządzeń unika się go jak ognia. Siłę pewnie byś pokazała przy sprzężeniu zwrotnym ujemnym: jestem silna więc jem.
3. A swoją drogą bycie motylkiem to wyjątkowa próżność. Chcesz pokazać, że jesteś piękna, doskonała, a przecież wartością człowieka są jego cechy charakteru i intelektualne a nie tylko i wyłącznie wygląd.

Odpowiedz sobie na pytanie czy wolisz faceta ładnego czy mądrego ?
-
2009/06/23 17:34:14
Trafiłam na tę stronę dzięki wywiadowi z Morven,bo tez prowadze bloga szafiarskiego.Myślę,że uświadamianie ludzi w zakresie anoreksji i bulimii jest potrzebne,w Polsce ciągle nie traktuje się tego jako choroby.Co prawda,ten problem mnie nie dotyczy,jak również nie znam nikogo chorego,ale trzeba pomagać innym.ALE ,co do bransoletek,to chyba nie do końca symbol anorektyczek-takie noszą też zwolenniczki kabałay,a czasem też tak wygladają "bransoletki przyjażni"plecione z nitek kolorowych lub z samych czerwonych właśnie.Moja ciocia z Austrii ma cieniutką bransoletkę z czerwonych nitek z koralikami.Kupiła ję podczas podróży do Meksyku jako jakiśtam amulet na miłość.Bardzo ją zdziwiło,kiedy powiedziałam,że to jest ponoć symbol anoreksji,bo w Austrii o tym nie słyszała.Więc nie traktujmy ludzi w czerwonej bransoletce jak anorektyków.Nie można tak generalizować-to trochę tak jak mówienie,ze każda blondynka w różowym to głupia i pusta lala
-
Gość: lisa, ablx64.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/06/23 18:11:02
ttietryk - pisałam już nieraz - ja nikogo w anę nie wciągam. Dlaczego chcesz zabronić mi być szczęśliwą? Ana daje mi szczęście. Nie chcę nikomu niczego udowadniać, pokazywać. Chcę być chuda sama dla siebie. Nie bój się, nie jestem małą tępą dziewczynką, na brak mądrego faceta też nie narzekam i pewnie Cię to zdziwi, ale nie jest pięknym, wysportowanym uosobieniem Apollina. Jak więc widzisz nie potrzebuję urody i chudości do uwodzenia facetów. Potrzebuję po prostu dobrze się czuć we własnym ciele.
-
2009/06/23 21:17:49
@ciuszki_anuszki - Podobnie jak w przypadku motylków na NK, tak tutaj - czerwona bransoletka na nadgarstku niczego nie przesądza, co podkreślałam w tekście. Szczerze mówiąc gdy pierwszy raz przeczytałam o tym znaku rozpoznawczym nie chciało mi się za bardzo wierzyć, że jest on wykorzystywany na co dzień. A jednak. To, że czerwona bransoletka jest też symbolem wyznawców kabały to zupełny przypadek. Mogę też dodać, że wśród bloggerów z USA czy Kanady czerwona bransoletka jest traktowana praktycznie jako 100% wyznacznik przynależności do ruchu pro ana. I najważniejsze pro ana to nie jest to samo co anoreksja czy zaburzenia odżywiania.
-
2009/06/30 11:24:22
ku przestrodze: drastyczne zdjęcia anorektyczek. Nie polecam, ale jak ktoś musi/chce to warto.
-
Gość: gosc, 47ob.scansafe.net
2009/07/01 08:38:19
Jak czytam te teksty to mam wrażenie, że chyba jestem nie z tego świata. WIadomo, że anoreksja i bulimia to choroby, ale te teksty o jakiejś królowej anie i o kolorowych bransoletkach, które oznaczają to albo tamto to WIELKIE PIERDOŁY
-
Gość: Super wyżerka, aetp251.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/01 08:40:18
I z czego się koleżanki cieszycie ... ze chude jesteście przeraźliwie albo wpierniczacie wszystko jak popadnie. Troche rozsądku. Czy Wam sie wydaje że jesteście powabne....yeak. Żaden Facet na żadną z was nie popatrzy a jak się dowie to rzuci w kont i zacznie szukać normalnej na Ciele i umysle dziewczyny.
Niech się wam nie wydaje że nas interesują tylko modelki... my lubimy jednak jak kobieta ma tu i tam ciałko. Po prostu .... same się przelkreślacie
Powodzenia w zakłamaniu
-
2009/07/01 08:41:55
Hmmm... kiedy czytam Lisę, czuję się, jakbym wróci do dawnych czasów i słuchał ludzi z grupy krakowskich narkomanów, którym próbowaliśmy pomóc. Nie wszystkim się udało, niestety, ale tam, gdzie zdołaliśmy się przedrzeć przez ten gąszcz autousprawiedliwień, tłumaczeń, słodkich cytryn i zagłuszyć głos choroby (bo to mówi choroba, a nie przytomny umysł), często docieraliśmy do poranionych, bezbronnych i delikatnych osobowości, które wybierały chorobę jako barwy ochronne, jako trąd, który miał im zapewnić bezpieczeństwo. Wolały to niż docieranie do sedna swoich problemów. Bo te bolały bardziej.
-
Gość: Ania, hor-schaf343.hor.ucl.ac.uk
2009/07/01 08:45:13
Bardzo ciekawy wpis. Jedynym moim zastrzezeniem jest to ze tekst jest w sumie calkowicie poswiecony dziewczetom. A przeciez mezczyzni w obecnych czasach tez maja problemy z anoreksja i bulimia - i to nawet wieksze niz kobiety w pewnym sensie dlatego ze te problemy sa uwazane za kobiece, a wzorce pieknosci sa chude rowniez w meskim swiecie mody.

Co do tego czy anoreksja i bulimia sa chorobami / stylem zycie - niedawno przeczytalam artykul w ktorym one zostaly porownane do tego co sie dzieje z mezczyznami gdy oni sie faszeruja tabletkami na muskuly (ktore niby pomagaja wyksztalcic muskuly, ale rowniez dostarczaja ich cialom kobiecych hormonow) - wszystko to zostalo nazwane "reading disorder" czyli, w pewnym sensie, "blad w odczytywaniu swiata".
-
2009/07/01 08:47:42
Mówiąc beznamiętnie - niestety liso - 10 proc.z Was umrze. To średnia, więc może być więcej. W tych 10 proc. może być Twoja najbliższa przyjaciółka, koleżanka...ktoś bliski. Jeśli choć jedno Twoje słowo sprawiło ze ta osoba stała się pro ana - jesteś winna jej śmierci.
Jeśli Ty bowiem chcesz popełnić "porcjowane samobójstwo" - a tak widzę anę - to faktem jest, że to tylko i wyłącznie Twoja sprawa. Jeśli natomiast propagując pro anę przekonujesz kogokolwiek do działań, które mogą zakończyć się śmiercią - jesteś wspólnikiem w usiłowaniu morderstwa. I nie oplataj mi że " to jest też dorosła osoba i ma prawo do decyzji". Po pierwsze - większość z Was jest absolutnie niedorosła (czasem nawet mimo wieku metrykalnego). Po drugie - nawet osoby dorosłe z zaburzeniami osobowościowymi, zaburzonym poczuciem wartości, osobowości nerwicowe i depresyjne - łatwo można przekonać, że właśnie ana jest jedynym lekarstwem na te problemy.
Tak wiec liso - propagatorki pro ana nic nie różni od dilerów, sprzedających dzieciakom z gimnazjum "dragi" i " odloty". Też handlujecie kolorowymi snami. I finał zwykle ten sam - tylko trwa to nieco dłużej. Ja nie moralizuję - stwierdzam fakty. Pomyśl o tym chwilę przed zaśnięciem
-
Gość: LordD, 088156029072.olsztyn.vectranet.pl
2009/07/01 08:50:03
Buddyści też czasem noszą czerwone i fioletowe koraliki - jest to tzw. mala buddyjska. :)
-
Gość: igreen, heyah20909nc-1.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2009/07/01 09:08:25
... moje motto życiowe brzmi" "człowiek musi jeść, spać, oddychać i srać ... reszta jest tylko dodatkiem" może niezbyt wysublimowane, nie zalatuje pseudointelektualną masturbacją ale sprowadza życie do fizjologicznych podstawowych czynności ... dopiero te "dodatki" tworzą NAS - ludzi ... "jeść,spać i srać" nie odróżnia nas od zwierząt, bo jesteśmy zwierzętami ... czy widzieliście kiedyś grubego wilka żyjącego na wolności ? NIE... on sam doskonale reguluje sobie ilość spożywanego pokarmu, a jeśli widzieliście chudego wilka to tylko dlatego, że tego pokarmu nie może zdobyć, a nie dlatego, że go nie chce ... człowiek zbudowany jest tak samo, PRO-ANA próbuje wmówić, że nie musimy jeść ? Może też nie musimy oddychać ? to trochę jak zakładanie sobie worka foliowego na głowę, podduszanie i mówienie, że to OK i sposób na życie ... w dobie zaawansowanej techniki i osiągnięć medycyny wszelkiej maści zaburzenia funkcjonują zdecydowanie dłużej niż by to miało miejsce np 100 lat temu ... albo tysiąc ... wtedy natura i ewolucja samoistnie wyczyściła by gatunek z tego typu problemów... wystarczy popatrzeć na ewolucję i na biologię zwierząt... nie szukajmy daleko ...

lisa - przy okazji szacunek, jesteś jedną z nielicznych rzeczowo piszących przedstawicielek swojego ruchu ...

i green
-
Gość: a_qua, tequila.bosbank.pl
2009/07/01 09:16:01
do lisa: wiesz co? Jestem bulimiczką. Z długim stażem, bo mam teraz 32 lata. Nawrotu choroby nie miałam już od 5 lat, ale jak to jest wie każdy, kto "wyszedł" i stara się nie wrócić... I powiem Ci z doświadczenia, że prawdziwe szczęście daje brak poczucia winy, że zjadłam obiad...
-
Gość: : , cable19315176-200.astral.lodz.pl
2009/07/01 09:26:18
a ja mam pytanie?
czy nie można by po prostu tworzyć tej społeczności bez takiego odchudzania? tak pominąć ten jeden mankament... wspierać sie itp?
wiele małolat i ich matek nie ma zielonego pojęcia o świecie modelek i świecie reklamy i kreują swoję pociechy na gwiazdy... ja siedze w fotografi od 6 lat i ten świat mniej wiecej znam (sporo dziewczyn jest bardzo chudych ale nie przegłodzonych - modelka musi mieć sylwetke i co ciekawe dość sporą masę mięśni a co za tym idzie wiekszą wagę)... do agencji wcale nie biorą szczap... a dziewczyny które nadmiernie chudną bardzo szybko mają gigantyczne problemy zdrowotne :(
poza tym sam miałem dobra znajoma która zmarła 2 miesiące temu... 26lat! w tym ostatnie 7 miesiecy w szpitalu pod kroplowka (i to tez jakaś specjalna)
-
Gość: a., proxy.sgh.waw.pl
2009/07/01 09:27:15
Bełkotliwego wpisu "igreen" nawet nie skomentuję, bo jego autor(ka) nawet nie wie do kogo pisze i z czym "polemizuje". Smutne.

Co do anoreksji/bulimii: ależ oczywiście, że to należy leczyć, ostatecznie przymusowo.

Anoreksja i bulimia to choroby psychiczne polegające na permamentnym stanie psychotycznym. Z tego względu chory nie jest w stanie raconalnie rozpoznać sytuacji i musi to za niego zrobić jego otoczenie, podejmując odpowiednie kroki.

Są w życiu większe problemy niż anoreksja i bulimia, niemniej nie wolno tego zostawiać samemu sobie.
-
2009/07/01 09:29:53
anoreksja jest zaburzeniem odżywiania, powstałym w dużej mierze na bazie zaburzeń psychicznych anorektyka. przykro mi to mówić, ale głosząc pogląd, że macie prawo do wspierania się na forach w 'swojej drodze', wyrażasz także pogląd, że osoby cierpiące na schizofrenie paranoidalną mają prawo do potwierdzania nawzajem prawdziwości swych urojeń.
jesteście chore psychiczne (przy czym nie jest to obraza, lecz stwierdzenie faktu!), według prawa jeżeli stanowicie dla siebie (swojego zdrowia bądż życia) lub dla innych zagrożenie możecie zostać poddane leczeniu psychiatrycznemu bez Waszej zgody. i tak moim zdaniem powinno się dziać w przypadkach skrajnych. a czy Wasze strony powinny być zamykane? uważam, że te publiczne-ogólnodostępne tak, ponieważ Wasz wpływ na życie innych osób może być zgubny.
musisz zdać sobie sprawę lisa, że nie wybrałaś swojej drogi. jesteś chora. potrzebujesz pomocy. Twoi 'przyjaciele' utrzymują Cię w chorobie. jesteście jak komuna narokomanów, którzy cierpią radość z tego, że odnależli się nawzajem.
anty_pro_ana: proszę Cię - nie relatywizuj. nieważne czy ona jest czy nie jest dorosła. choroba uniemożliwia jej podjęcie racjonalnej decyzji, więc w moich oczach pozostanie człowiekiem niewładnym do podejmowania decyzji o własnym życiu. z drugiej strony muszę Ci pogratulować bardzo dobrego bloga. chyle czoło!
-
Gość: : , dji232.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/01 09:37:50
To nie są żadne "motylki", tylko chore dziewczyny. Nazwijmy rzecz po imieniu.
-
Gość: malum, aaph84.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/01 09:47:53
Przyroda sama się oczyszcza.
-
Gość: Broken strings, ip-39-149.zax.pl
2009/07/01 09:57:33
One mają czelność nazywać się motylkami! Fuj!
-
Gość: materialista, 193.22.252.25*
2009/07/01 10:13:48
jeśli to wszystko Wasz wolny wybór, rujnowanie sobie zdrowia, to napiszcie deklarację, że mamy was nie leczyć. To z naszych podatków działa służba zdrowia (jaka jest każdy widzi, ale jest). Gdy wasze zdrowie i życie zacznie się sypać, umrzyjcie sobie w zaciszu własnego bloga, a my postaramy się Wam nie przeszkadzać, nie leczyć i nie reanimować. Przepraszam za dosadność moich słów, ale prędzej czy później dziewczyny z aną lądują u lekarza, a całe społeczeństwo się na tego lekarza zrzuca. Zamiast leczyć poważnie chorych, to użeramy się z tymi, którzy dokonali wolnego wyboru. To samo się tyczy narkomanów, szczęśliwych grubasów, palaczy, alkoholików, a także więźniów, fałszywych rencistów i wielu innych darmozjadów. To my was utrzymujemy. Więc jeśli masz zamiar zacząć praktykować jakieś destruktywne zachowania, zgodnie ze swoim wolnym wyborem, to wywalcz sobie prawo do nieratowania Cię, umrzyj w spokoju, a my zaczniemy pomagać tym, którzy naprawdę tej pomocy potrzebują, bo są chorzy nie z wyboru i za okazaną pomoc wyrażają wdzięczność.
-
2009/07/01 10:14:04
Dziękuję wszystkim za komentarze. Do kosza poleciały nawiązania do Adolfa H. i tego typu bzdety - szkoda dla nich miejsca na serwerze.

@macondowo, texeira - szacunek wielki za to co napisaliście.

@Ania - z pomijaniem facetów w pisaniu o pro ana czy ED jest tak, że jest to tylko skrót myślowy - pisanie za każdym razem "kobiet i mężczyzn" jest po prostu kłopotliwe, tym bardziej, że pro ana, która jest głównym tematem tego bloga dotyczy przede wszystkim dziewczyn (udało mi się znaleźć tylko jeden polski blog pro ana prowadzony przez faceta, a przejrzałam ich kilkaset, o ile nie więcej). Ale oczywiście temat zab. odżywiania u mężczyzn jest jak najbardziej warty poruszenia.

@gość - nie wszystkie osoby, które określają się jako motylki, czyli należą do ruchu pro ana mają anoreksję, nie wszystkie mają zaburzenia odżywiania, nie wszystkie są chore. Z drugiej strony możemy oczywiście patrzeć na chęć bycia anorektyczką jako na "chorobę".

@kirilow - jak napisałam wyżej - nie wszystkie motylki są chore, przynajmniej wg medycznych standardów i definicji, więc stosowanie np. leczenia pod przymusem nie zawsze wchodzi w grę. Poza tym dziękuję Ci bardzo za komentarz - nie sposób nie zgodzić się z tym co piszesz. Porównanie do komuny narkomanów - bezcenne.

@??? - masz pełne praw mieć to gdzieś. Życzę Ci tylko, aby nikt z bliskich Ci osób nie miał tego typu problemów jak ED.
-
2009/07/01 10:18:20
czytam i czytam i aż rwę się żeby coś napisać, ale nie wiem jak żeby było krótko i treściwie i zrozumiale, jestem już dojrzałą kobietą, mam rodzinę i bulimię, a zaczęło się lata świetlne temu od klasycznej anoreksji, i potrzebuję pomocy i myślę, że sama sobie poradzę, chciałabym przestrzec wszystkie młode dziewczyny, ale i wiem, że takie przestrzeganie niewiele da, dlatego ogromny sens ma apel do bliskich osób dotkniętych, można pomóc, mi można było pomóc dawno temu, ale ten kto mógł to zrobić był daleko, a ten kto był blisko w ogóle nic nie zauważał, i nie zauważa do dziś, tak ze swojego doświadczenia powiem, że jakimś sposobem jest zajęcie głowy całą masą spraw, których załatwianie wymaga kontaktu z ludźmi, jak największą ilością ludzi i to w jak najdłuższych okresach czasu, chory musi widzieć, że można inaczej, że da się inaczej żyć, że ten pusty żołądek to naprawdę jest mało istotna dla szczęścia sprawa, i to trzeba zacząć jak najszybciej, gdy tylko widzisz, że twoja siostra, córka, koleżanka zaczyna coś kombinować z odchudzaniem (patrz oznaki) to zabierz ją na obóz wędrowny w góry, na spływ kajakowy a po powrocie pogoń do pracy z ludźmi starszymi lub z dziećmi, żeby naocznie i dotkliwie się przekonała co tak naprawdę jest w życiu ważne, tylko zrobić to nalezy szybko i trochę to musi potrwać, ja miałam masę czasu by brnąć sama ze sobą w to cholerne choróbsko i chyba już mi się nie uda z tego wyjść, mam trochę żalu do bliskich, że nie potrafili, ale i do siebie go mam, bo to moja słabość, moja choroba. Trudno się o tym pisze.
-
Gość: qqq, ip-62.111.217.108.static.crowley.pl
2009/07/01 10:29:43
...ale zanim "zdechnie" poleży w szpitalu przez np. rok i będzie to finansowane z moich i waszych pieniędzy! Nie podoba mi się to - wolę aby te pieniądze przeznaczyli np. na szczepionki dla dzieci... Nie chcę, ponosić kosztów samookaleczania się osób chorych, które twierdzą, że daje im to szczęście!

A tak półżartem... mam kilka nowych propozycji, może przyjmą się w tych dziwnych czasach:
- pro alc - będziemy pisać jakie to cudowne szczęście daje picie alkoholu i wpólnota pijących
- pro mel - tutaj będziemy się łączyć w grupy osób pragnących 'wyhodować' sobie czerniaka, który niewątpliwie pozwoli wyrwać się mozołu dnia codziennego
- pro sep - dla twardzieli - sepsa TO JEST TO! gdzie znaleźć odpowiednio zjadliwe zarazki, które są najlepsze itd...
- pro ang - dla początkujących - angina, trochę boli, trochę zmęczy... ale da szczęcie
itd. itd.
-
Gość: materialista, 193.22.252.25*
2009/07/01 10:30:04
zapomniałem wyrazic słowa uznania dla Autorki bloga, odwalasz kawał dobrej roboty, tak trzymaj i dużo sił, zwłaszcza na przełknięcie gorzkich komentarzy
-
Gość: Propor, 86-72-n1.aster.pl
2009/07/01 10:44:32
Wolny wybor, styl zycia? Nie chce mi sie wierzyc ze normalny czlowiek jako styl zycia wybiera SMIERC...bo przeciez do tego prowadzi nieleczona anoreksja.... albo przynjamniej do bardzo powaznych dysfunkcji organizmu, ktore w koncu moga uczynic z czlowieka inwalide, warzywko. Lisa napisala, ze sa inne grupy chorych wspierajacych sie i nikt sie do nich nie czepia - ale na Boga ! zazwyczaj ci ludzie wspieraja sie po to zeby wyzdrowiec albo kiedy juz nie ma nadziei wspierac sie zeby zyc pelna piersia, choc ze swiadomoscia bliskiego konca...
-
2009/07/01 10:58:20
Każdy dorosła osoba ma prawo do takiego życia jakie sobie wybiera. O ile nie krzywdzi i nie wciska swojej wizji życia innym. Wolność człowieka kończy się tam gdzie zaczyna się wolność drugiego.

Jeżeli "motylki" ze świadomością konsekwencji tego co robią wybierają takie życie - to jest ich decyzja. Jeżeli lisa twierdzi, że to daje jej szczęście - to jej decyzja.

Lisa - upewnij się tylko proszę, że widzisz cały obraz sytuacji - na teraz i na za rok, dwa. Jak się ma naście lat, czy 22 jak Ty - to wydaje się, że rok to bardzo odległa perspektywa. Przed Tobą tych lat jest więcej.

Z ana jest tak jak z narkotykami - w krótkim czasie dają szczęście, w długim - niszczą życie. Boję się, że możesz obudzić się za rok dwa i bardzo żałować tego co robiłaś. Może być jednak wtedy za późno.

Lisa - gdy czytam to co napisałaś widzę w Tobie inteligentną i świadomą dziewczynę. Pozdrawiam Cię i życzę Ci dobrego wyboru w życiu. Twojego własnego wyboru!
-
Gość: Jendrek, proxy.netia.pl
2009/07/01 11:05:04
Jedna uwaga: z ta czerwona nitka to roznie bywa, w Jerozolimie pod Sciana Placzu wiaza taka i sie modla za Ciebie (za jedyne 1-2USD :-) i potem wszyscy turysci wracaja z takimi i nosza az sie zerwie. Wiec moze ona oznaczac cos kompletnie innego...
-
Gość: Marcin28, mail.ipos.ie
2009/07/01 11:05:39

wiadomosc do lisa. Mam gleboka nadzieja ze nie spotkam takiej dziewczyny jak ty
-
Gość: czytelnik, nat-n48-069.tsi.tychy.pl
2009/07/01 11:17:55
Do Autorki Bloga:
Dlaczego na określenie osób ciężko chorych używasz słowa "motylek", które ma wydźwięk pozytywny? W ten sposób dajesz do zrozumienia, że akceptujesz te chore dziewczyny i kobiety. Chorobie trzeba się przeciwstawiać i nie akceptować jej. Osoby chore trzeba nazywać wprost bez żadnych eufemizmów. To są szkielety, przerażające okropne szczątki człowieka, chodzące trupy. Trzeba im to uświadamiać a nie utwierdzać je w przekonaniu, że są w porządku.
-
Gość: kamillo, chello087206143251.chello.pl
2009/07/01 11:21:07
Witam,
przeczytałem i szczerze mówiąc dziwię się, bo na temat odchudzania, zdrowego jedzenia jest tyle tematów, zawsze podkresla się, że "niejedzenie" jest wyniszczające dla organizmu. Oki rodzicom cięzko jest zdefiniować czy ich dziecko zdrowo sie odzywia i nie je wiecej niż np. 1200kcal czy już stroni od jedzenia lub go w ogóle nie je i wyrzuca. Wiem, że może to nie jest na temat, ale dużo ludzi zerknie w komentarze i przeczyta, udało mi sie schudnąć ponad 10kg w pół roku tylko przy zachowaniu diety, 5krotnym posiłkom i oczywiście 1h biegu co drugi dzień (tego szczególnie pilnowałem!). Z wagi 100kg spadłem na 84 i czuję się świetnie, naprawde można schudnąć poprzez sport. Ale trzeba pamietać to ma być fun: jak zaczynałem ciężko facetowi 100kg biegać, więc metodą interwałową pobiegałem może 500metrów potem marsz, ale trzeba spróbować, nic nie ma na skóty!! potem o tyle się poprawiłem że dało radę i biegam teraz całe 7km jednym ciagiem, tez żeby nie było pozwalam sobie na odejscia od diety typu pizza, kebab, słodyczy nie lubie wiec tego problemu nie mam, ale sporadycznie. Naprawdę można pozbyć się wagi normalną metodą (względna dieta+sport) - ale nie taki kiwaniem palcem na stepperze przy telewizji, bo to szkoda zaangażowania a poswiecic 1h na konkretny sport aerobowy. Jesli masz krępację weź jaskrawy żółty dres i biegaj niech wszyscy patrzą - a nie po 5minutach zaprzestajesz, bo się sąsiad dziwnie patrzył :)
dodam że nie miałem problemów z anoreksją czy bulimią, ale po rzuceniu papierosów moja waga systematycznie wzrastała, więc musiałem się wziąć za to - stąd taka decyzja o zmianie diety i aerobach. Jeśli geneza problemu bierze się z tego, że osoba chce wygladać lepiej względnie schudnąć polecam sport, 1h dziennie chyba każdy jest w stanie poswiecić.
pozdrawiam i perdone jesli się wmieszałem w statement ;)
-
Gość: Mika, chello084010041245.chello.pl
2009/07/01 11:29:41
boszzz co za brednie z tymi nitkami
jak ktos nie wie niech się nie łapie
czerwone nitki noszą kabaliści,w innych krajach są po prostu do "odpędzania złych uroków" -czerwone nitki zakłada się np. małym dzieciom -a one NAPEWNO nie są anorektykami
jak jakaś grupa chce mieć "swój znak" niech będzie bardziej kreatywna i nie zżyna,bo czerwona nitka nijak nikomu z anoreksją się nie skojarzy -Madonna nosi czerwoną,Kaya,syn mojego kumpla w Bangkoku
-
2009/07/01 11:37:12
@friga123 - dziękuję Ci bardzo za Twój komentarz.

@qqq - rzeczywiście, finansowa strona leczenia zab. odżywiania jest istotna. A co do grup "pro" już kolega makrofag proponował powyżej grupę promująca przewlekłą rzęsistkowicę pochwy ;-)

@materialista - ostro powiedziane, jednak w tym co piszesz jest wiele racji. Dziękuję za słowa uznania.

@Propor, paweł - świetnie powiedziane, nic dodać, nic ująć.

@Jendrek - oczywiście masz rację, dlatego po raz kolejny podkreślam, że czerwona bransoletka to tylko jeden z wielu elementów, na który warto zwrócić uwagę, ale interpretować w nieco szerszym kontekście.

@czytelnik - używam określenia motylek ponieważ tak nazywają same siebie zwolenniczki pro ana. Przyznaję, że czuję dyskomfort, ponieważ motyl jest pięknym symbolem, w przeciwieństwie do pro ana i anoreksji. Jakiejś nazwy jednak używać trzeba, a skoro określenie "motylki" przyjęło się nie tylko wśród samych zainteresowanych, ale także osób zajmujących się tą tematyką, więc niejako podążam za prądem. Poza tym nie wszystkie motylki są chore na anoreksję, nie wszystkie wyglądają jak szkielety, niektóre mają wręcz nadwagę. Wolę nazywać je motylkami niż "chodzącymi trupami" ponieważ te "chodzące trupy" są ludźmi, chorymi psychicznie, u których w większości przypadków chęć schudnięcia nie ma nic wspólnego z próżnością czy chęcią bycia atrakcyjnym tak jak to w wielu przypadkach u motylków bywa.

@kamillo - świetny komentarz. I ważny w całej tej dyskusji. Warto mówić o tym, że można schudnąć (o ile jest taka potrzeba) w sposób zdrowy, racjonalny i bez podciągania pod to chorej ideologii takiej jak pro ana.

@Mika - sprowadzanie dyskusji do problemu koloru czy formy symbolu danej grupy jest troszkę niepoważne. Nie wiem kto wymyślił, że czerwona bransoletka jest symbolem ruchu pro ana, w każdym razie tak się przyjęło, i w związku z tym wymieniłam to na liście oznak, że ktoś pro ana popiera. Tyle.
-
Gość: lolo, dynamic-78-8-219-76.ssp.dialog.net.pl
2009/07/01 11:41:19
ale się uśmiałem, dziewczyny żygają, ale są z tego powodu szczęśliwe, może po prostu zmienić nawyki żywieniowe i jeść normalnie nie tyjąc przy tym
-
2009/07/01 11:43:47
Miałam 11 lat, kiedy w muzeum za granicą (pamiętam dokładnie salę) zobaczyłam chodzący szkielet, jak to wówczas sobie określiłam. Przeraziłam się, ta kobieta śniła mi się po nocach jako koszmar. Moi rodzice nie słyszeli wtedy jeszcze o anoreksji, w Polsce się o tym nie mówiło, więc podejrzewali, że to była dziewczyna w terminalnej fazie jakiegoś nowotworu. Teraz wiem, że to najprawdopodobniej była anorektyczka. Jakkolwiek to drastycznie, może właśnie dziewczynkom tuż przed dojrzewaniem i fiksacją na punkcie swojego wyglądu powinno się pokazywać zdjęcia takich osób. Mnie to na zawsze wyleczyło z mody na odchudzanie: dla motylków pewnie jestem gruba, BMI wahające się między 19 a 21, ale uważam, że mam świetną figurę i jem co mi się tylko podoba, unikając tylko rzeczy idiotycznie tuczących i niezdrowych jak chipsy.

A co do grup wsparcia - nie rozumiem, jak można propagować utwierdzanie się w niezdrowym trybie życia. To jest chyba ten problematyczny aspekt pro-ana. Niby grupy osób, które łączy ten sam problem, ale grupy z powodu tego problemu dumne. A poza tym czy mniej kilogramów warte jest niezdrowej cery, podkrążonych oczu itd. (argumenty medyczne nie działają, więc sięgam po estetyczne)? Lisa, w wieku trzydziestu paru lat będziesz wyglądać jak pomarszczona staruszka - tego chcesz? I jeszcze jedno: jakie są wśród was najstarsze dziewczyny? Bo jak w Twoim wieku, to wybacz, niewiele was różni pod względem dojrzałego spojrzenia na własne ciało od nastolatek.
-
2009/07/01 11:45:38
Witam, moja dziewczyna od dobrych kilku lat choruje. Kiedy zaczynaliśmy być razem, akurat wychodziła,, z tego'' ważyła ponad 50 kg wyglądała normalnie (pięknie), w takiej się zakochałem i taką kocham do dziś. Kiedy zaczynaliśmy być razem po pierwszych mięsiącach powiedziała mi, że choruje, że nie ma już siły dalej jeść i zaczał się spadek w dół... a taki spadek kilogramów to jedna z najbardziej przykrych rzeczy jaka może spotkać mężczyzne, który kocha kobiete... Setki rozmów, tysiące godzin, potoki wspólnych łez na końcu każdej rozmowy jest lepiej, masz nadzieje i jest Ok, dopóki twoja kobieta nie wejdzie do kuchni, nie będzie musiała czegos zjeść, nie pomyśli o jedzeniu i nie zacznie mnożyc, dodawać kcal kiedy leży koło ciebie( po kilku latach łatwo to zauważyc) .. Wtedy to że jesteś, że wspierasz nie ma znaczenia, albo może ma ale i tak przegrywa z tym głosem w głowie ana. W jednej chwili tysiące słów, łez przestają mięć znaczenie. Od kilku lat wspieram moja kobietę, choć jeżeli czyta to ktoś w mojej sytuacji to radził bym, nie wspierać. Osoby chore na anoreksje są silne, są cholernie silne i maja nad nami sporą przewage, nawet jezeli ana nie jest dla nich najważniejsza a często jest, to zawsze zawsze jest w ich głowie stale obecna. Rodzice mojej dziewczyny i ja od lat staramy się pomoc ,,Jej'' w wyleczeniu sie z tej choroby. Problem jest taki, że jeżeli pokażesz dziewczynie z ana, że może ,,normalnie'' żyć z tą chorobą, to ona nie będzie chciała się zmienic. Normalnie to znaczy raz lepiej raz gorzej.Wiecie nie jest tak, że bycie z kimś z ana jest inne od normalnego zwiazku,(aczkolwiek nie jest to normalny związek) prawie każdego dnia od 5 lat płaczemy ze śmiechu, świetnie się rozumiemy, pomagamy sobie, ale w naszym zwiazku jest jeszcze ktoś trzeci, niszczący nie tyle to jak teraz żyjemy ale niszczacy naszą przyszlość. Wkoncu każdy chce kiedyś mieć, dom, rodzine, dzieci, a wiecie jak to w tym przypadku jest. Nie raz rozsadzała mnie nienawiść, kiedy znow zaczynał sie spadek, nigdy w życiu nie czyłem się taki bezsilny. Może kiedyś zdecyduje się odejść (postawić ultimatum) bo tylko w tym widzę jakąś tam szansę, na wyleczenie mojej dziewczyny. Wiem ze przez lata rozmów i bycia z Nią udało mi się sprawić, że ona żyje, że ileś set razy zjadła troche więcej,,, Niestety jestem przegranym i musze dzielić się moją dziewczyną z nia, z anoreksją, ktorej naprawde szczerze nienawidzę. Na koniec chcialbym powiedzieć, że jeżeli jesteście z kimś kto choruje, bądz to wasze dziecko nie słuchajcie ich obietnic, prośb Tylko idzicie odrazu do specjalisty, szpitala walczcie z ana.
-
Gość: bOb, 25-to4-6.acn.waw.pl
2009/07/01 11:47:02
Napisalas o czerwonych i fioletowych opaskach i teraz dziesiatki osob odkrylo u siebie chorobe :-)))

Motylki - jak to ladnie mozna nazwac chorobe... podczas wojny niemcy postawili u nas cala siec sanatoriow dla motylkow i wyszlo ludobojstwo :-(
-
2009/07/01 11:47:28
PS. Do osób, które piszą komentarze w stylu nie chca jeść niech zdechna, musicie zrozumieć,że nie mówimy tu jednak o stylu życia, anoreksja jest chorobą, taka samą jak rak, czy ospa. I może dotknać twoją siostre, brata, córkę, dziewczynę. Jasne, że zaczyna się ,,niby inaczej'', bo w przypadku raka czy innej choroby nie wiemy, że złapaliśmy wirusa, bakterie itp. nie jesteśmy temu winni. Waszym zdaniem te dziewczyny są winne tego, że chorują,ale czy napewno one? Nie one wymyśliły kanony mody, nie one od urodzenia otaczają się pięknymi osobami z prasy i tv. Żyjemy w czasach, kiedy media krzyczą do ciebie MASZ BYĆ TAKI, bo każdy inny jest zły. Oczywiście zganianie winy na media to tylk skrót myślowy, moja dziewczyna kiedy z Nią o tym rozmawiałem początek swojej choroby widzi w szkole podstawowej, kiedy to jedna z jej koleżanek wysmiewała jej figurę, to starczyło. Takim samym powodem mogą być stosunki panujące w rodzinie np. zaborcza matka. W każdym bądz razie anoreksja bez względu na przyczyne jest chorobą i tak ja traktujmy.

-
Gość: jp, gw1.paiz.gov.pl
2009/07/01 12:02:17
Czy wśród anorektyczek i sympatyczek anoreksji dużo jest dorosłych kobiet? (nie mówię o osobach, które ukończyły 18 rok życia czy właśnie kończą studia, tylko o pracujących, na własnym utrzymaniu, podejmujących autonomiczne decyzje dotyczące pracy, wyboru mieszkania i kredytu hipotecznego).
-
2009/07/01 12:08:25
@marek_25_pl - dziękuję Ci bardzo za bardzo osobisty komentarz. Powodzenia!

@jp - z moich obserwacji wynika, że wśród motylków osób dorosłych, na własnym utrzymaniu jest niewiele.
-
Gość: a, ayx90.internetdsl.tpnet.pl
2009/07/01 12:18:49
ale sie teraz ludziom we łbach przewraca. koszmar.
-
Gość: karot_26, 86-64-n1.aster.pl
2009/07/01 12:21:46
Z anoreksją spotkałam się ładnych parę lat temu, w liceum. Z perspektywy czasu wiem, że była wynikiem chęci kontrolowania i panowania nad sytuacją - bo moi rodzice przestali kompletnie się dogadywać. Ze szczęśliwej rodziny nasz dom zamienił się w bezsłowną pustkę. Nie do zniesienia.
Pamiętam czym stało się dla mnie wtedy jedzenie - w towarzystwie innych było katuszą, w samotności wielką celebracją. Nie uważam, że anoreksja to wstręt do samego jedzenia. Przeciwnie, jeśli to ja kontrolowałam wielkość posiłku, to był to prawdziwy rytuał. Wiem, że stałam się straszną pedantką. Jeśli zakładałam, że zjem tylko 2 kromki chleba na cały dzień, to musiały to być najlepsze kromki.
Czy byłam szczęśliwa? Może na tamtą chwilę tak. Bo nad wszystkim panowałam. To ja decydowałam co zjem, ile i kiedy. To, że oszukiwałam, marnowałam jedzenie, sprawiałam ból innym..to inna sprawa. Nigdy nie zapomnę ile trudu musiałam włożyć w całe maskowanie tej sytuacji - chowanie jedzenia w słoiki, kłamanie, że już się jadło, dokarmianie psa, chomikowanie w buzi i wypluwanie do toalety po skończonym posiłku. Wiem też jak wiele straciłam - znajomych, bo z nimi zawsze wiązały się wyjścia i jedzenie, chłopaków - bo kto by chodził z takim szkieletem, nie wspomnę o włosach, zębach i zatrzymanej menstruacji.
Rozumiem dziewczyny, które twierdzą, że jako motyle są szczęśliwe i że nie potrzebują pomocy. W pełni kontrolują swoje życie. Z perspektywy czasu jednak wiem, że traci się bardzo wiele. Byłam tak chuda, że nie miałam siły chodzić na żadne dodatkowe zajęcia (dopiero dziś uczę się wielu sportów), opalanie na pomoście zawsze kończyło się posiniaczonymi i zdartymi biodrami (bo kości tak sterczały). Chciałabym, żeby motyle zrozumiały, że anoreksja to zamykanie się w swoim własnym kokonie. A wiecie ile żyje każdy motyl?..nie warto, trzeba się na ten świat otworzyć i korzystać z jego darów.
Wiem, że ktoś może pomyśleć że moje paplanie nie ma sensu, że wie lepiej. Chciałam tylko podzielić sie tym co doświadczyłam na własnym ciele. Żałuję że nikt mi wtedy profesjonalnie nie pomógł. Dziś żyję i jem normalnie. Nadal jednak uważam, że mam w sobie pewne nie do końca wyleczone znamię, które w każdej trudnej chwili może się odezwać.
Mam tylko nadzieje, że przeżywszy taką sytuację będę w stanie ochronić przed nią własne dziecko.
Pozdrawiam wszystkie Motylki:)
-
Gość: Heraldek, aeen44.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/01 12:22:09
To cale pokolenie JPII jest jakies swirniete....Ci , co dzis cierpia na anoreksje to dzieci pokolenia ery Solidarnosci, kiedy to matki-Polki w ciazy jadly suchary, popijajac octem,
bo nic innego na polkach w sklepach wtedy nie bylo....
-
2009/07/01 12:23:29
Nie wiem czy dużo jest dorosłych, ale pewnie są, choć więcej z nich to pewnie bulimiczki. Nadal uważam, że trzeba pomagać.
Dużo racji w tym, że wszyscy jesteśmy winni coraz większej ilości anorektyczek itp. Jest jakaś dziwna mania, że ważne i znaczące jest tylko to co dobrze wygląda: ja ładna i zgrabniutka, mój samochód ładny, mieszkanie ładne, obiad podany ładnie, wszystko takie estetyczne, markowe, kolorowe. Gdzie się człowiek nie obejrzy nie ruszy to przechodzą obok siebie te ładne, są oglądane i z tego czerpią sens życia. Pismo kobiece 200stronicowe na 180 stronach pokazuje piękne ciała (oczywiście chude) i stroje. No i tak sobie dążymy do tego piękna, które tak obiektywnie ktoś nam narzuca, chyba coś po drodze troszkę gubiąc. Nie każdy daje radę temu się nie dać. Szczególnie kobiety, ale myślę, że i facetów nie brakuje.
-
Gość: regina_q, 89.108.212.22*
2009/07/01 12:33:47
poproszę o wyjaśnienie:
1. czy to oznacza że są dwa rodzaje anorektyczek: chore i próżne?
2. czy poczucie kontroli jedzenia jakim chlubią się anorektyczki nie może dotyczyć trochę większej ilości jedzenia? Przecież każdy kto chce zdrowo żyć musi kontrolować co je, więc ten argument, że szczęście daje im poczucie kontroli jest kiepski:/
-
2009/07/01 12:42:43
@karot_26, friga123 - dziękuję za Wasze komentarze - oba ważne dla tematu tej dyskusji.

@regina_q
ad 1. Istnieje kilka rodzajów motylków - chore na anoreksję (które mogą być postrzegane jako próżne, ale są to tylko pozory), próżne (zepsute dzieci współczesnego świata), zagubione (szukają jakiegoś celu w życiu), itd... Nie każdy motylek ma anoreksję, nie każda osoba chora na anoreksję jest motylkiem.
ad 2. W anoreksji chodzi o coś więcej niż o kontrolę jedzenia, chorym wydaje się, że kontrolując wagę kontrolują wszystko - własne ciało, życie, emocje, uczucia. W przypadku pro ana i motylków, które nie mają anoreksji kontrola jest tylko pustym hasłem, fatamorganą, czymś fajnym, ale nierzeczywistym.
-
Gość: normalny :- , 80.48.201.1*
2009/07/01 12:56:24
Jak można to nazywać ANA czy MOTYLEK .. ?? To są KARYKATURY kobiety i człowieka w ogóle ... To może AIDS nazwiemy "Niuńką" .. i wówczas świetne hasło by było : " Niuńki Świata łączcie się !!" albo " mój kolega zmarł na fajna Niuńkę.. no wiesz 6 miesięcy konał we własnych fekaliach ale spoko .. Niuńka była ekstra ... " OPAMIĘTAJCIE SIĘ !!! Samo rozmawianie o tym w tak cukierkowym aspekcie jest debilizmem bezgranicznym ... Jakieś blogi, jakieś "środowisko" .. Królowa ANA .. nie no na prawdę LUDZIE LECZCIE SIĘ ... Fakt, jest OK.. bo temat powstał i nawet jeśli dzięki niemu 1 osoba wyjdzie na normalną a 300 umrze bo jak to piszą są dorosłe i same o sobie decydują ... to i tak chwała autorce za ten trud ... już pomijam że takie są strasznie dorosłe a my musimy potem płacić za ich fanaberie kiedy lecza się po szpitalach i zamiast pomóc za tą kasę Ojcu rodziny z trójką dzieci który tyra od świtu do nocy bo sam utrzymuje rodzinę i jest wrakiem człowieka chcąc zarobić w tym chorym kraju !!!! To kasa leci na umysłowo chorych :-((( STRASZNE .... Ale dość kwasu .. ja mam tylko 1 pytanie do poddanych służących Królowej ANIE :
Czy wy dziewczyny na prawdę nie widzicie jak straszną krzywdę sobie wyrządzacie ? Czy nie widzicie że jak jakiś chłopak przejdzie obok służącej Królowej Any to jedyne co mu może stanąć to serce albo zawartość żołądka na granicy migdałków ??? No na miłość Boską chcecie być piękne .. ale co jest tym wyznacznikiem ?? Chmara facetów w których budzą się instynkty pro-rodzinne na widok kształtnych piersi i pupy czy to w ilu z nas wzbudzacie obrzydzenie ?? Jakoś mi to ostatnie nie idzie w parze ani z miłością ( fizyczna i duchową ) ani normalnością pod każdą postacią ....
MOTYLKI ???? Motyl jest esencją piękna nie kościotrupa !!!!
-
Gość: karot_26, 86-64-n1.aster.pl
2009/07/01 12:59:31
Możliwe, że ta kontrola to tylko fatamorgana (dla zdrowych ludzi). Dla anorektyczki to kontrola "całego świata". Bo dla anorektyczki to jest właśnie cały świat.
-
Gość: three-gun-max, 82.177.11.13*
2009/07/01 13:00:51
Nawoływanie do szukania jakichś "cech charakterystycznych" to pierwszy krok do rozpoczęcia polowania na czarownice. Teraz jeśli ktoś naprawdę potraktuje poważnie to co piszesz to zaraz zacznie wszczynać panikę kiedy zobaczy że jego córka ma bransoletkę jakiegoś koloru, że jada u siebie w pokoju albo poszła do klopa po posiłku. A to przecież są normalne zachowania. A stąd już niedaleko do paranoi, przeszukiwania kompa, gestapowskich metod kontroli itp.
-
Gość: karot_26, 86-64-n1.aster.pl
2009/07/01 13:01:25
Ponieważ anorektyczka nie może zapanować nad doskwierającymi problemami, zaczyna kontrolować siebie i swoje ciało. To jest jej "sukces". Inni mający problemy idą do psychologa, albo podcinają sobie żyły..
-
Gość: DJ Baarx, host-81-190-216-171.wroclaw.mm.pl
2009/07/01 13:02:13
To wszystko jest dla mnie sprawą niezwykle osobistą, jako że moja żona przez wiele lat zmagała się z anoreksją i bulimią. Trwało to naprawdę bardzo długo, a zaczęło się wcześnie, jeszcze w szkole podstawowej. Miało to charakter uzależnienia takiego, jak każde inne, od nikotyny, alkoholu, czy narkotyków (sam brałem jako młody człowiek, więc wiem jak to działa) - z całym (wiadomym) arsenałem usprawiedliwień i prób ideologizacji zachowań, tudzież jakże miłą świadomością, że jest się częścią pewnego wąskiego grona, elitarnej grupy 'wtajemniczonych'. Ja też to zaliczyłem, tyle, że w moim przypadku obyło się bez przykrych / tragicznych konsekwencji.

Moja żona zrujnowała sobie zdrowie kompletnie - po parunastu latach nic nie działa już tak, jak powinno i nie wiadomo jak to się skończy, bo na horyzoncie zagrożeń jeszcze niemało...

Mnie się wydaje, że miłość to odpowiedzialność, więc, wybaczcie, jak słyszę argumenty 22-letniej anorektyczki, że odnalazła sposób na szczęście, ma partnera, a związek jest szczęśliwy i bez skaz, to ogarnia mnie przerażenie na myśl o tym, jak bardzo można być pozbawionym umiejętności patrzenia w przyszłość. Związek dziś wydający się idyllą może za 10-15 lat być bardzo na szwank narażony poprzez autodestrukcyjne ciągoty jednej ze stron. Jeżeli z, jak przeczytałem, 'pełną świadomością' dokonujemy takiego aktu autodestrukcji, krok po kroku, to mamy chyba szansę spodziewać się, że w przyszłości osoba nam bliska będzie przez to cierpieć?

Pytanie retoryczne - nie spodziewam się na ten temat poważnej odpowiedzi...

Miłość wyklucza egoizm, to, co określacie mianem 'Ana' to wg. mnie kwintesencja egoizmu. Oczywiście, trudno mi to oceniać w kategoriach 'kto zawinił, a kto nie'. Chodzi mi tylko o to, że jeżeli tylko osoba na takie choroby cierpiąca daje sygnał, że potrzebuje pomocy, należy pomocną dłoń podać, tak ja kiedyś dziewczynie, którą spotkałem przypadkiem, nie wiedząc o jej problemach. Ona bardzo chciała z tego 'wyjść' i udało jej się to, po długiej walce...

Uważam, że osoby, które są dorosłe i tworzą wokół tego aurę niszowości, mitu i coś na kształt wolnomularskiej loży, robią krzywdę młodym dziewczynom, które są bardzo podatne na wszelkie indoktrynacje. Tyle z mojej strony.
-
Gość: karot_26, 86-64-n1.aster.pl
2009/07/01 13:02:16
to tylko jedna z dróg, którą można wybrać. Wszystko zależy od człowieka.
-
Gość: gosciowa, 193.1.242.3*
2009/07/01 13:11:57
do Gość: pawel, bbnwebdproxy1.europe.hp.net :

Jesli tak bardzo zalezy Ci na panstwowo - spolecznych pieniadzach, wiekszosc chorob spowodowanych jest otyloscia i obzarstwem. Ponad 70% chorob serca powoduje obzarstwo. Zatem moze powinnismy wazyc kazda osobe przychodzaca do przychodni, jesli BMI jest zbyt wysokie to nalezaloby uiscic oplate....

Wiesz, uzaleznienia wszelkie (w tym te od jedzenia i niejedzenia) nie do konca sa na wlasne zyczenie... Ja akurat nie mam problemu z niejedzeniem lub zajadaniem. Mam problem z alkoholem, z ktorym walcze od jakiegos czasu i dzieki pomocy i wsparciu przyjaciol, terapeutow i AA udaje mi sie wytrwac w normalnosci. Anoreksja, bulimia, alkoholizm, obzarstwo, palenie i narkomania to sa nalogi, a ich podlozem jest psychika, czesto slaba, brak poczucia wartosci i proby jego podbudowania za pomoca uzywek. Uzaleznienia trzeba leczyc, a przede wszystkim trzeba leczyc rodziny i najblizszych ludzi z otoczenia uzaleznionych, bo oni czesto posrednio lub bezposrednio sa powodem nalogu. Nalogi to brak milosci, brak akceptacji ze strony innych. To co piszesz jest dla mnie bliskie pogladom hitlerowcow, ktorzy byli jak najbardziej "pro" eliminacji ze spoleczenstwa pewnych jednostek, (jakich, wszyscy wiemy). Twoje poglady nie maja podloza rasowego, ale nie masz za grosz zrozumienia dla faktu, ze ten problem trzeba leczyc, ze trzeba pomoc... A co jesli jakiekolwiek uzaleznienie dotknie kogos z Twojej rodziny / otoczenia? Tez powiesz, ze to na wlasne zyczenie i niech zdycha? Jesli nalog dotknie twojej corki, siostry, brata to wlasnorecznie ich dobijesz, zeby zaoszczedzic pieniadze, ktore plyna z Twojej kieszeni do ZUSu i sluzby zdrowia?
-
Gość: czytelnik, nat-n48-069.tsi.tychy.pl
2009/07/01 13:15:17
Nie chrzań, karot, choroba nigdy nie jest żadną drogą. Dziewczyny i kobiety opamiętajcie się zanim będzie za późno! Dla faceta jesteście obrzydliwe. Kiedyś przypadkiem natrafiłem w sieci na zdjęcie "motylka" w negliżu (dla ignorantów: w negliżu nie znaczy "nago" tylko "w bieliźnie"). Zwymiotowałem.
-
Gość: , cm56-140-27.liwest.at
2009/07/01 13:16:50
Uzaleznione jestescie- ot co.
Takie samo uzaleznienie jak kazde inne.
Swiadomie wybiaracie te droge.
Tylko nie obrazajcie motyli.
Motyle sa piekne, wy nie.
-
Gość: czytelnik, nat-n48-069.tsi.tychy.pl
2009/07/01 13:18:18
Dokładnie, nie obrażajcie motyli. Znajdźcie sobie nazwę, która w pełni odda potworność i obrzydliwość waszego wyglądu.
-
Gość: easy, static-78-8-144-10.ssp.dialog.net.pl
2009/07/01 13:20:15
Faktycznie operowanie określeniem "motylki" daje fałszywe uczucie, ze chodzi o coś pięknego. Miałam i anoreksję i bulimię, samej udało mi się wyjść z tego, ale pisanie, że to może być w ogóle w jakiejkolwiek formie fajne, jest namawianiem. I proszę nie pisać ze nie rozumiem, że nie tak.
To jest przede wszystkim psychiczne uzależnienie, ale uzależnienie, czyli stan chorobowy. Wolny wybór, gdy się chce być po prostu chuda to inna rzecz i wspólnego z anoreksją NIC nie ma. Mam 178 i 55 kilo /budowa ciała szczupła, kości delikatne/, ale nie jestem anorektyczką - jem normalnie, czasem dużo, a waga utrzymuje się na poziomie 54-56. Wolę te 56, bo czuję sie wtedy lepiej i nie wszystko spada mi z tyłka. Twierdzenie, ze sexy są wystające biodra, kości policzkowe itd. to chyba jednak mydlenie sobie oczu.
-
Gość: gosciowa, 193.1.242.3*
2009/07/01 13:23:53
Dodam tylko, ze postawialbym znak "=" pomiedzy forami pro ana a forami samobojcow:
laczy je "niszowosc", poczucie czlonkow przynaleznosci do grupy i wzajemne wspieranie sie w ekstremalnym podejsciu do wlasnej osoby, a w jego efeckie smierc.
-
2009/07/01 13:33:04
Ja mogę napisać z własnego doświadczenia. W ostrej fazie anoreksji byłam trzy lata , dwa na substytucji hormonalnej bo nie miałam okresu. Byłam członkinią forów tematycznych , kolekcjonowałam " chude " zdjęcia . I tak napiszę : TO JEST CHOROBA PSYCHICZNA. Nie ma w tym nic ładnego - są za to problemy ze zdrowiem , jest kompletna zapaść towarzysko-uczelniana.Oprócz myślenia co się zjadło , co się zje , ile ćwiczyć, NIE MA NIC - jest jedno wielkie dno. Im bardziej się jest chorym tym trudniej wrócić do normalności , bo straciło się przyjaciół , bo straciło jakiekolwiek zainteresowania , bo umie sie tylko gadać o dietach.
Ja straciłam trzy lata uczelni i nic tego mi nie zwróci , pobytu w szpitalu i łażenia z cewnikiem w kieszeni szlafroka też.
Widzimy to niestety dopiero wtedy , gdy jesteśmy gotowe- gdy jest tak żle , że można albo umrzeć albo wyzdrowieć , gdy okazuje sie , że oprócz choroby nic nie mamy ani nic sobą nie reprezentujemy.
-
Gość: ppaulinka, 78-105-142-94.zone3.bethere.co.uk
2009/07/01 13:33:19
W ubiegla niedziele bralam udzialam w warsaw street fashion.
z soboty na niedziele musialam zmieniejszac moje i tak male sukienki z rozmiaru 36 na 32.
uwierzcie mi, nie chce i nie bede juz tego robic. nie chce zeby moja corka w przyszlosci czula presje rozmiaru i nie mam zamiaru byc czescia tego szalenstwa i przykladac do tego reki.
chcialabym zeby reszta mlodych projektantow byla podobnego zdania- niestety, slyszalam wsrod nich glosy, ze niektore z modelek sa ZA GRUBE- oburzajace i strsznie dla mnie przykre.
-
Gość: olka, 62.233.181.15*
2009/07/01 13:38:56
w innych rejonach świata ludzie po prostu umieraja z głodu, który nie jest bynajmniej spowodowany ich swiadomym wyborem. Jak bardzo nienaturalne w tej perspektywie wydaje się głodzenie sie na siłę lub czerpanie siły z głodzenia się, wyniszczania swojego organizmu. Cos tutaj wydaje sie nie tak.
Czy tak naprawdę to jest wolność wyboru i świadomość? Przecież jest to niszczenie samego siebie. Wydaje się to taki marnotrawieniem tego, co sie otrzymało-czyli życia, ciała. Kontrola nad ciałem obsesyjna i pozbawiona głębszej refleksji. Może choroba-trudno spierać sie tu o terminy-choroba, zaburzenie.
Ludzie zresztą niszczą swoje ciała na wiele sposobów, ale nieczesto są z tego tak zadowoleni, jak przedstawicielki pro ana.
nie dziwi mnie, ze takie postepowanie budzi w ludziach agresję i teksty w stylu -"jak chca zdychac niech zdychają" sama po części tak to czuję. gdyby spojrzec na społeczeństwo jako samoregulujący sie organizm, to te osoby po prostu sa przeznaczone do tego,zeby odpasc-z ewolucyjnego punktu widzenia, ktory jest malo humanitarny.
Jesli zdamy sie na nature, to faktycznie, niech sobie te panny robia co chca, niech umieraja z glodu i sie torturuja jesli chca-tylko jak wiadomo, to jest bardzo ograniczone spojrzenie-bo taka osoba nigdy nie jest sama,jak kazdy z nas-wiec ta cala anoreksja dotknie nie tylko jej samej, dlatego wogole ktoś interesuje sie tematem pomagania im. Dla reszty osob to kuriozum i glupota, takie zachowanie. Ktos przy zdrowych zmyslach z pogarda i politowaniem patrzy na deklaracje pro ana.
czy komus pomoze sie w taki sposob,jak jest to robione tutaj na forum? Nie wiem. Watpie. Chyba jesli juz podniesie to ogolna swiadomsc tematu, ktory tak naprawde wydaje sie byc skomplikowana kwestia roznego rodzaju zaleznosci.
I jeszcze-bardzo cynicznie-szkoda,ze to zabijanie sie zabiera tak duzo czasu, mialyby go wtedy zdecydownie mniej na gloszenie swoich hasel.
Ciekawe tez jak utrata kontroli nad cialem, zwiazana z wyniszczeniem organizmu-ma sie do kontrolowanie siebie. Siebie-czyli tak naprawde KOGO?
-
Gość: marti, r9bx35.net.upc.cz
2009/07/01 13:39:40
Mam takie poczucie, być może się mylę, że cały nurt wynika raczej z chęci akceptacji, przynależności do jakiegoś środowiska, które wspiera i otacza opieką. Być może współczesna cywilizacja doprowadza do tego stopnia alienacji i wyobcowania, że ludzie poszukują więzi w grupach wsparcia, które są jednocześnie dla nich destrukcyjne.
Druga rzecz, która mi się narzuca, że pro ana to często osoby, które podobnie jak nerwicowcy mają problemy z poczuciem, że posiadają nad czymś kontrolę, więc za pomocą rozmaitych rutyn - w tym przypadku rutyn żywieniowych starają się tą kontrolę odzyskać.
Co do wypowiedzi Lisy - nie wydaję mi się, żeby osoba, która ma świadomość, że tkwi w gównie, była w rzeczywistości szczęśliwa. Liso, czy nie jest czasem tak, że w pro ana otrzymujecie po prostu zwyczajne poklepanie po plecach i powiedzenie, lubimy Cię taką jaka jesteś - i dlatego czujecie się szczęśliwe??
-
Gość: regina_q, 89.108.212.22*
2009/07/01 13:53:48
to faktycznie jest jak z alkoholizmem (itp) alkoholik/palacz też się wypierają że są uzależnieni i że robią to dla własnej przyjemności. Tylko tamte uzależnienia są lepiej nam znane.
-
2009/07/01 14:08:32
hmm... motylki? no tak, same się tak nazywają bo w lustrze widzą motylka a nie szkielet obciągnięty szarą skórą
to jednak jest choroba psychiczna
poczucie kontroli - tak, jasne, nad jedzeniem
ale już nie nad własnymi włosami i zębami, obok skóry to właśnie włosy i zęby szlag trafia w pierwszej kolejności
grupy wsparcia...? jak można tak określać grupy, gdzie osoby chore wspierają się wzajemnie w pielęgnowaniu własnej choroby?
nikogo nie namawiają...? ejże, a te liryczne zachwyty nad wielkim szczęściem, jakim jest niejedzenie, to niby co?
naprawdę tylko 10% umiera? wydawało mi się że więcej

o mnie: jestem zdecydowanie za stara, żeby mogło mi się coś takiego przytrafić
jem normalnie a mimo to mam (uzasadnione) poczucie kontroli nad własnym życiem... ale takie poczucie zyskuje się z wiekiem, fakt
a piszę to wszystko dlatego, że miałam w dalszej rodzinie przypadek anoreksji w czasach, kiedy ta nazwa praktycznie jeszcze nie funkcjonowała w języku potocznym, pamiętam że sprawdzałam ten termin w podręczniku psychiatrii
było to tak ze 30 lat temu
dziewczyna siedemnastolatka w takim typowym układzie rodzinnym: gruba dominująca matka, na dodatek gruba dominująca babcia, chudy ojciec zajęty własnymi sprawami
w parę miesięcy z dziewczyny zrobił się szkielet, po jakichś dwóch latach leczenia szpitalnego i psychoterapii (zapewne niezbyt fachowej, skoro ta jednostka chorobowa oficjalnie dopiero w pl raczkowała) była już prawie łysa i straciła bodajże wszystkie zęby (skądinąd nie były jej za bardzo potrzebne bo o ile pamiętam stosowała dietę płynną)
chyba po czterech latach coś się zaczęło zmieniać - nie wiem co i nie mam już kogo spytać
dziewczyna zaczęła ostrożnie coś tam jednak podjadać, rodzina wykosztowała się na kilka sztucznych zębów i perukę
jako osoba bardzo chuda, ale już nie w stylu oświęcimskim zdała na studia (swoją drogą - przynajmniej w tamtych czasach - to była jak się zdaje choroba osób z wysokim IQ, nie wiem jak jest teraz)
studiowała parę miesięcy, poznała nawet jakiegoś amatora chudych dziewczyn
pewnej niedzieli nagle dostała tzw masywnego krwotoku... nie wiem (nie pytałam) na jakim dokładnie podłożu
no i zmarła w wieku 23 lat zanim dojechało pogotowie

pewnie, fajnie jest mieć kontrolę nad własnym życiem
ale co się stanie, jeśli w jakimś momencie ta "kontrola" wymknie się spod kontroli...?
smutne to, ale organizm bardzo trudno jest oszukać... można sobie wmawiać że wszystko jest spoko, ale te różne organy i układy w ludzkim ciele wiedzą swoje i na dłuższą metę nie dadzą się nabrać na takie napędzane chorą psychiką świetne samopoczucie

swoją drogą ciekawe, dlaczego ostatnio coraz więcej słyszy się o anoreksji i bulimii - lepiej to diagnozują, a może czasy ciężkie więc i przypadków tej konkretnej ucieczki jest więcej...?
-
Gość: laureen, chello087207161191.chello.pl
2009/07/01 14:19:44
Pierwsza rzecz: do anty_pro_ana: świetny blog, gratuluję. Otworzył mi oczy na problem. Oczywiście, wiedziałam coś o zaburzeniach odżywiania, ale że tego zrobiła się moda czy nawet swoista subkultura, już nie.
Po drugie: sądzę, że argumenty wyznawczyń pro ana są próbą samooszukiwania się. Nie wierzę w szczęśliwe związki (wyżej świetny post chłopaka, który w swoim związku z anorektyczką zmaga się z tą trzecią - Aną), nie wierzę, że wychudzona sylwetka podoba się mężczyznom. Myślę, że niejedzenie to obsesyjna próba zapanowania nad czymś, nad czym w tym nieprzewidywalnym świecie można choć trochę mieć władzę - nad ciałem. Potem kontrolę, już nie tylko nad ciałem, ale i umysłem przejmuje ona - anoreksja/ bulimia. Współczuję chorującym. To musi być straszne.
-
Gość: mosadi, 83.238.44.4*
2009/07/01 14:29:22
glupie, głupie głupie. Niech wezmą się do cężkiej pracy od razu zgłodnieją. I dlaczego obrażają tak piekne zwierzęta jak Motyle, nazywając się właśnie motylami? Żal
-
Gość: uwagiluzne, apn-77-112-28-120.dynamic.gprs.plus.pl
2009/07/01 14:32:49
bardzo smutny post DJ Baarx'a, i bardzo trafna uwaga: "anoreksja to kwintesencja egoizmu".
-
Gość: BabciaTosia, 86.47.138.16*
2009/07/01 14:33:57
gratulacje swietny i ciekawy blog - zajal mnie na cala przerwe lunchowa w pracy :) pozdrowienia!
-
2009/07/01 14:36:53
"Pro ana" to głupota. To jest przypisywanie chorobie jakiejś filozofii, która wciąga kolejne ofiary do tego ruchu. Te psycholki nie zdają sobie sprawy, że to śmiertelna choroba... NIE BAWCIE SIĘ W PRO ANA !
-
Gość: ajaks, 65-122.89-161.tel.tkb.net.pl
2009/07/01 14:38:18
po pierwsze-skąd duma z bycia chorym? tak-chorym, to się leczy !
po drugie-to nie jest modne !!! znowu jesteśmy sto lat za ...
-
2009/07/01 14:46:28
Kultura popularna kreuje wzorce kobiecości trudne do osiągnięcia dla większości kobiet. Dieta przestała być wyrzeczeniem a stała się atrakcyjną formą konsumpcji. Dyskurs szczupłego ciała oraz dyskurs diety uczestniczą w tworzeniu tożsamości skierowanej na samodyscyplinę oraz samokontrolę. Większość kobiet patrząc w lustro porównuje swoje ciało z idealnym wzorcem. Dlatego, gdy wychudzona anorektyczka patrząc na swoje odbicie w lustrze myśli, że jest za gruba, nie różni się tak bardzo od zwyczajnych kobiet. Z tej perspektywy anorektyczkę można uznać za prymuskę w spełnianiu kulturowego wzoru kobiecości oraz dążenia do doskonałości i samokontroli. Więcej na temat kulturowych wzorców i mechanizmów znajdziecie na moim nowym blogu.
-
2009/07/01 14:49:43
byłam pro-ana przez jakieś 2 lata (od 2005 do 2007) i po pierwsze - strony i fora nie są grupami wsparcia, tylko dobijają dziewczyny jeszcze bardziej, nie tylko treścią ale i podejściem innych motylków. króluje tam niezdrowa konkurencja, która w tym przypadku naprawdę pogarsza stan tak fizyczny, jak i (przede wszystkim!) psychiczny dziewcząt. ocenia się innych wyłącznie po wyglądzie i zaangażowaniu w odchudzanie, bo trzeba kontrolować wszystko, nie tylko centymetry w pasie, ale i znajomych. miałam 21 lat, kiedy zaczęłam odchudzać się w ten sposób i wyszłam z tego z koszmarnie poobijaną duszą, z wypaczonym pojęciem kobiecości i cielesności. hasło "quod me nutrit..." wytatuowała sobie przecież angelina jolie - idolka wielu młodych dziewczyn, ucieleśnienie piękna, kobieta idealna, a jej zdjęcia są masami postowane na różnych forach pro-ana.
inna rzecz, że dziewczyny jednak wiedzą, w co wchodzą - sama byłam częścią społeczności, która prowadziła w internecie stronę pro-ana. adminką strony była panna studiująca medycynę (o, ironio) i wrzuciła tam wszystkie informacje dotyczące tak ideologii ruchu pro-ana, jak i skutków takiej radykalnej diety. także tych negatywnych. starano się to jakoś wypośrodkować - nie chcemy wyglądać jak trupy, ale jak te eteryczne modelki z wybiegów. co gorsza, największą determinację i swoisty faszyzm dietetyczny wykazywały dziewczęta najgrubsze. to one najmocniej docinały innym - same jednak nie chciały ujawniać swojej wagi i zdjęć, kłamały.
to nie są grupy wsparcia. to jedno wielkie kłamstwo. w którymś momencie rzeczywiście jest tak jak pisze anoresk - zdrowie zaczyna szwankować a rzekoma kontrola przechodzi w obsesję. widać było to na blogach weteranek pro-any, które wiedziały już, że ideałami nie będą, ale nie mogą przestać bo wtedy już naprawdę nie będą miały po co żyć. a małolactwo leci przede wszystkim na klimat, chcą mieć własną "przerwaną lekcję muzyki". dwa lata po zakończeniu tej przygody nadal nie umiem delektować się jedzeniem i nadal podobają mi się "wystające kości".
-
Gość: Krzysztof, esprx02x.nokia.com
2009/07/01 14:58:09
Widze, ze wielu komentatorow na tym forum probuje racjonalnej argumentacji: "mezczyznom wcale nie podobaja sie szkielety", "popatrzcie ilu ludzi gloduje na swiecie", "leczenie kosztuje panstwo", itd. Argumenty trafne ale bezcelowe. Bowiem czlowiek w nalogu nie kieruje sie racjonalnymi argumentami. Moze je nawet zrozumiec, ale zaraz je odrzuci. A nawet jak nie odrzuci, to i tak nic to nie da. nalog jest czyms kompletnie poza sfera racjonalna. Narkomana nie przekona argument, ze narkotyki szkodza. Palacz i pijak tez bedzie sie upieral, ze nie ma problemu i gdyby chcial, w kazdej chwili moglby przestac, tylko po prostu on nie chce. W rzeczywistosci jest wprost przeciwnie. Nie moze przestac nawet gdyby chcial.
-
2009/07/01 15:19:04
@three-gun-max: Wybacz, ale nie mogę odpowiadać za to co robią inni. Staram się oferować pewną wiedzę, w sposób możliwie obiektywny. Decyzję co z tym fantem zrobić pozostawiam czytelnikom. Czy normalne jest wymiotowanie po każdym posiłku? Czy normalne jest zamykanie się z obiadem w pokoju, aby upchnąć go w jakimś kącie lub wywalić przez okno?

@DJ Baarx: Świetny komentarz, dziękuję Ci, że podzieliłeś się swoją historią i przemyśleniami. Życzę i Tobie i Jej powodzenia, oby ta trzecia was opuściła.

@anoresk: dobitnie napisane, bardzo prawdziwie to co określasz jako "zapaść towarzysko-uczelnianą". Dziękuję za komentarz.

@ppaulinka: Oby więcej osób myślało jak Ty, dziękuję.

@marti: zgadzam się z Tobą, że bardzo ważnym aspektem pro ana jest szukanie akceptacji, a jakiekolwiek formie. W naturze człowieka leży chęć przynależenia gdzieś. Niestety nie każdy jest na tyle silny i rozsądny, żeby szukać bardziej racjonalnych i zdrowych rozwiązań. Dzięki za komentarz.

@jotembi: temat zab. odżywiania zrobił się popularny z kilku powodów - przypadki śmierci modelek spowodowane anoreksją, wzrost popularności ruchów typu pro ana, wzrost zachorowań na anoreksję i bulimię. Mówi się o tym dużo, niestety nie zawsze z sensem, przez to np. anoreksja jest postrzegana jako fanaberia rozpuszczonych panienek.

@laureen: Dziękuję za miłe słowa. Zgadzam się z Tobą - w wielu przypadkach powtarzanie haseł pro ana o tym jaka szczupłość jest wspaniała, modlitwy o przyjście 'any' to przekonywanie samych siebie, że oto został odnaleziony sens życia.

@ajaks: skąd duma z bycia chorym? Może dlatego, że łatwiej pokochać anoreksję i być z niej dumnym niż zawalczyć o zdrowie?

@notsellingcheap: świetny komentarz, dziękuję.
-
Gość: dedka, host-79.173.14.166.tesatnet.pl
2009/07/01 15:32:46
witam, powiem szczerze nie przeczytalam wszystkiego tego co mozna bylo znalesc na temat tzw. motylkow a tak ps. to po raz pierwszy spotykam sie z takim okresleniem anoreksji tudziez anorektyczek. niestety moge powiedziec ,ze mam doswiadczenie w tym temacie dlatego tez nie moge podzielic niektorych opinii ,ktore wylapalam sledzac tekst po lebkach.
trafilam tu ze str gazeta.pl gdzie na glownej pojawil sie fragment tekstu...
chyba najbardziej zaintrygowal mnie komentarz lisy ,ktora uwaza ,ze anoreksja moze postawic na nogi i przynosic szczescie
to okropne zludzenie...
jak choroba wyniszczajaca organizm prowadzaca do wczesnej smierci moze stawiac na nogi?
spadek wagi, satysfakcja z nie jedzenia to chcecie nazwac szczesciem?
szczescie to usmiech ,ktory moze wywolac bliska nam osoba, zycie pelnia zycia ,a nie popadanie w paranoje i pilnowanie z najwieksza dokladnoscia ilosci spozywanych kalorii...
nie wiem gdzie tu jest wolnosc jesli tkwisz w sidlach choroby -tu widzac swoje "otluszczone" cialo czujesz sie podle a inni patrzac w twoja strone widza szkielet, ludzie sie tego boja...
niestety w naszej kulturze obecnie chwali sie sylwetke szczupla oraz szczupla az do przesady z drugiej strony widzimy zas ludzi ,ktorych nadwaga niebywale stale sie podnosi prowadzac do otylosci
trzeba w tym wszystkim znalesc zlody srodek ludzie
na prawde...
anoreksja to choroba ,ktora sie leczy, leczenie dla osob chorych na pewno nie jest latwe i przyjemne ,ale sadze ,ze jesli juz sie tego pozbeda odkryja ,ze mozna na prawde zyc, jesc ,a szczescie to nie tylko szczuple uda i plaski a czasem wrecz wklesly brzuch...
nie wiem czy do kogokolwiek trafia te slowa ,ale sprobowac nie zaszkodzi
pozdrawiam
-
Gość: , aq226.internetdsl.tpnet.pl
2009/07/01 15:40:14
Dziękuję serdecznie za te informacje. Życzę wytrwałości. Pozdrawiam.
-
Gość: bolek, 082139041095.radom.vectranet.pl
2009/07/01 16:26:25
metody jak SB loguj sie sprawdzaj czytaj...a moze tak porozmawiac?
-
Gość: Magfa, a1_31.sci.wmid.amu.edu.pl
2009/07/01 16:59:56
Ludzie różnie radzą sobie z życiem - nie jest ono ani łatwe ani przyjemne. Niektórym trudniej - są słabsi, mieli pecha urodzić się w gorszej rodzinie, nie wyrobili sobie odruchów szukania pomocy w trudnościach, dostał im się wyjątkowo paskudny zestaw złych doświadczeń, długo by wyliczać. Ale dotąd samo przeżycie było na tyle absorbujące, że zajmowało ludziom większość czasu. Tylko niewielu dane było dokonywać wolnego wyboru, o którym pisała Lisa. Tych zwykle nazywano całkiem słusznie zdegenerowaną arystokracją. Teraz nie musimy walczyć o następny posiłek, domy nie budujemy a często wybieramy i aranżujemy, kiecki przeżucamy tonami w poszukiwaniu tej najpiękniejszej... I wydaje mi się, że większość z nas wyjątkowo marnie wykorzystuje dany nam wolny wybór. Jedni wydają majątek na palenie suszonych , nieziemsko śmierdzących suszonych liści, które są wściekle trujące, drudzy sprawdzają czy można odzyczaić się od jedzenia - może by tak odrobina zainteresowania światem i cudem własnego życia - staje się ono wtedy znacznie ciekawsze i piękniejsze, choć nadal trudne. Jedzenie jest nam potrzebne do trwania, stąd natura zachęca nas smakiem, zapachem, przyjemnością. Ale w swojej istocie to fizjologiczna konieczność. Może zamiast królowej Any - królowa Kupa? I studiowanie konsystencji zamiast wszystkiego innego. Przypomina mi się także inna "królowa" - Hera. Motylki chcą żyć - anorektyczki to Ćmy (równie wiotkie lecą do ognia by się spalić). Jak ćmy "powabne".
Obrzydliwości w tym wszystkim to robienie z tego mody - cyniczne i paskudne w przypadku projektantów, wydawców, fotografów; chore i beznadziejnie głupie w przypadku samych "anorektyczek".
-
2009/07/02 08:56:03
@dedka: określenie "motylki" nie odnosi się tylko do chorych na anoreksję. Po raz kolejny powtórzę, że nie każda anorektyczka jest motylkiem, nie każdy motylek ma anoreksję. Co do reszty Twojego komentarza - mogę się tylko podpisać po nim.

@bolek: ja rozumiem, że można mieć problemy z czytaniem ze zrozumieniem, ale bez przesady. Wszystkie wymienione przeze mnie oznaki, na które powinno się zwracać uwagę nie naruszają prywatnej sfery osób, o których mówimy. Specjalnie podkreśliłam, że pomijam kwestie związane z np. grzebaniem w komputerze. Z rozmawianiem różnie bywa - w tym przypadku uważam, że aby móc rozmawiać o zab. odżywiania i pro ana trzeba się do takiej rozmowy przygotować, ponieważ jeżeli dana osoba ma tego typu problem to często takie rozmawianie wygląda jak przesłuchanie, gdzie "podejrzany" idzie w zaparte, rodzinka chwyta się pierwszej lepszej okazji aby dalej ignorować problem. Rozmawiajmy oczywiście, ale posiadając pewną wiedzę, i w sposób racjonalny, a nie oparty tylko i wyłącznie na emocjach i dobrych chęciach.

@Magfa: świetnie powiedziane. Dziękuję za Twój komentarz i pozdrawiam.
-
Gość: agata, chello089079161139.chello.pl
2009/07/02 11:30:14
Moje trzy grosze z perspektywy lat:
Gdy chorowałam na anoreksję, nie byłam tego świadoma (wszytsko stało się "samo"), natomiast byłam ogromnie dumna z efektów, z mojej silnej woli i kompletnie nie czułam się chora. Często publicznie mówiłam, ze schudłam, bo nic nie jem i nie rozumiałam krzywych spojrzeń. Jedyne co mnie męczyło, to wciskanie mi jedzenia przez otoczenie. Można powiedzieć, że byłam takim motylkiem zupełnie nieświadomie.
Tak było przez krótki czas (kilka miesięcy), a potem zaczał się kilkuletni koszmar (anoreksja, potem bulimia). Z perspektywy lat wiem, ze już będąc w tym euforycznym etapie byłam zniewolona i przerażona moim wrogiem - wszelkim jedzeniem. I faktycznie już wtedy zaczęłam odczuwać permanentny cichy lęk, unikać spotkań związanych z jedzeniem, powoli zacieśniał się mój świat.
Nie wierze w wolność motylków. Nie wierze, że mogą kontrolować, czy to "tylko" pro-ana, czy już pełna anoreksja. Tak na prawdę bardzo łatwo jest nie jeść. Gdyby miały one faktycznie silną wolę, to utrzymywałyby one zdrową dietę. A tak nie jest, bo na choroby odżywiania zapadają osoby , wbrew pozorom, słabe psychicznie i niepewne tego czego chcą - pełne iluzji tego co da im szczęście. Choroba wodzi je za nos.
-
Gość: MasterBlaster, accz157.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/02 14:22:55
Wolę grubszą dziewczynę, niż badyla co nie ma cycków i pupy. Deskom mówimy NIE! Żryjta ludzie! :-)
-
Gość: Anon, aawb113.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/02 15:58:24
ale...jedzenie jest zajebiste!
-
Gość: lisa, abmn162.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/04 23:15:57
Widzę, że tu trochę namieszałam. Wielkie dzięki dla ludzi, którzy potrafią zobaczyć we mnie człowieka. Tym, którzy nie zadali sobie tyle trudu, żeby przeczytać dokładnie i ze zrozumieniem moje wypowiedzi pozostaje mi tylko pokazać środkowy palec...

texeira - naucz się czytać. NIGDY NIKOGO nie wciągnęłam w Anę, wręcz staram się zniechęcać te, które sie nią interesują. Gdybyś nie czytała co dziesiąte moje słowo wiedziałabyś, że jestem świadoma tego wszystkiego.

materialista - my nie życzymy sobie leczenia

Marcin 28 - ja również mam taką nadzieję, nie wydajesz się takiej dziewczyny wart. Mój facet jakoś nie narzeka, a długo jesteśmy ze sobą.

drakaina - jeszcze raz - NIE PROPAGUJEMY. Najstarsza dziewczyna, którą znam ma 28 lat, nie jest pomarszczoną staruszką ;) Ze swojej cery jestem dumna, mam taką odkąd pamiętam. Nie każda piękna kobieta musi być spieczona na skwarkę solarą... Co do dojrzałego spojrzenia, nie Tobie je raczej oceniać po kilku komentarzach.

normalny - nie wrzucaj wszystkich do jednego worka, "królową anę" stworzyły niewiele wiedzące o tym wszystkim gówniary

DJ Baarx - 22letnia anorektyczka będąca w związku już prawie 6 lat pozdrawia i radzi odstosunkować się od jej życia prywatnego. Nazywasz mnie egoistką, więc pewnie zakładasz, że wiążę się z kimś z własnej próżności, żeby mieć potwierdzenie na to, że jestem piękna? Jakże ograniczone potrafią być ludzkie umysły... Ale to nie jest poważna odpowiedź.

czytelnik - to niezwykle fascynujące, dziękuję, że się tym z nami podzieliłeś

marti - szczęście znajduję w miłości, w realizacji swoich marzeń i samej siebie. Nie potrzebne mi poklepywanie po pleckach, chyba, że robi to mój facet ;) Ale to jestem ja a inne? Możliwe. Kobiety z natury są słabe, ciężko jest się czasem zmierzyć z otaczającym światem. Wiesz jak to jest, kiedy ludzie bez ogródek mówią Ci, że jesteś szpetna? Oni nie potrafią akceptować, wzbijają się na szczyty własnej pychy i egoizmu kosztem poniżania innych.

Ponadto wiele z komentarzy jest poniżej wszelkiego poziomu...
-
2009/07/05 01:47:32
@ Lisa - Tobie też przydałoby się czytanie tego, co inni piszą. Gdzie ja niby napisałam, że piękna cera to 'spieczona na skwarkę solara'???? Imputowanie mi tego jest chwytem retorycznym tyleż sprytnym, co tanim. Cerę z solarium uważam za równie nieestetycznią jak szara, ziemista cera dziewczyny, którą kiedyś poznałam (skądinąd miłej, oceniam wyłącznie jej wygląd! ale żeby nie było, że nie widzę człowieka w anorektyczce), a która żywiła się wyłącznie pigułkami, żeby nie tyć.

I nie Tobie oceniać, na podstawie jakich doświadczeń uważam pro-ana za wyraz niedojrzałości. Mogę Cię zapewnić, że nie tylko na podstawie Twoich komentarzy.

Natomiast bzdurą jest to, że kobiety z natury są słabe - to się nam wmawia; słabością jest w to uwierzyć. Biologicznie (czyli z natury) kobieta jest silniejsza, wytrzymalsza od mężczyzny, ponieważ jest zaprogramowana na ciążę i poród, które są ogromnym wysiłkiem energetycznym - nieporównywalnym do żadnej z ról, do których natura przewidziała mężczyznę. Psychicznie kobiety też są silniejsze, wbrew pozorom statystycznie potrafią znacznie więcej znieść niż faceci.

A może anoreksja jest ucieczką w kobietkowatą słabość?
-
2009/07/05 09:06:24
@Lisa - twoja polemika coraz bardziej kojarzy mi się z powiedzeniem "iść w zaparte". Pomijam to co napisała drakaina - w komentarzach widzisz tylko to co chcesz. Typowe wybiórcze podejście prezentowane przez osobę chorą na anoreksję, ale też przez motylki. Ten idealny obraz twojego życia - stabilny związek, szczęście, satysfakcja, przyjaciele - fikcja musi być prawdopodobna, żeby była wiarygodna. Może jestem uprzedzona, ale nie chce mi się wierzyć, że twoje życie jest takie wspaniałe jak to opisujesz.
Poza tym wyciągając argumenty, że jesteś w związku z facetem, musisz się liczyć z tym, że komentujący będą się do nich odnosić. Wystawianie środkowego palce i pisanie, żeby ktoś odstosunkował się od twojego prywatnego życia, na które sama się powołałaś jest mówiąc delikatnie niepoważne.

Piszesz: "NIGDY NIKOGO nie wciągnęłam w Anę, wręcz staram się zniechęcać te, które sie nią interesują." a za chwilę: "szczęście znajduję w miłości, w realizacji swoich marzeń i samej siebie." Czy nie rozumiesz, że pisząc o samorealizacji i szczęściu zachęcasz, aby spróbować podążać tą samą drogą co ty?
-
Gość: lisa, abmn162.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/05 11:25:31
anty_pro_ana: czy ty nie potrafisz zrozumieć, że jest życie poza aną? Że realizuje się z pracy, w swoich pasjach, w swoim związku? Wg twojego myślenia ludzie niepełnosprawni mówiący o sobie, że są szczęśliwi i się realizuję zachęcają do tego, żeby przykładowo skoczyć na główkę w płytkiej wodzie i zostać jednym z nich... To znaczy, że mam kłamać, że przez anę jestem biedna i nieszczęśliwa do niczego się nie nadaje, nic mnie w życiu nie cieszy jestem samotna czy coś tam jeszcze.

Drakaina - podałam to jako przykład, nie miałam na celu tego imputować, po prostu zauważam obecne "trendy", wg których jeśli kobieta nie ma opalenizny to od razu jest szpetna i nieatrakcyjna.

Kobiety SĄ słabsze, więcej muszą znosić czyli są odporne na ból, to fakt, ale to nie to samo. Są dużo bardziej emocjonalne od mężczyzn, mają też mniej siły. Pierdoły o równości płci wciskają nam popieprzone feministki. Jeśli powiesz facetowi, że beznadziejnie wygląda to ci się odgryzie i na tym się skończy cała sprawa. Jeśli powiesz to samo kobiecie to możliwe, że też nie da po sobie nic poznać, ale będzie to później przeżywać i wpadać w jeszcze większe kompleksy.

Nikomu nie każę się ze mną zgadzać, po prostu podałam przykład swojego życia, w którym nie mam na co narzekać i niezbyt mam ochotę na to, żeby ktoś wbrew mojej woli coś w nim zmieniał. Nie chce was przekonywać bo dla was i tak zawsze będę nic nie wartą wariatką, "typową anorektyczką" czy niepoważną kobietą o mentalności nastolatki. Mogę nią być. Ale tak długo, jak moje życie daje mi satysfakcję, nie będę nic w nim zmieniać, a na pewno nie za sprawą internetowych frustratów piszących anonimowo, że wyglądam koszmarnie, czy nigdy w życiu nie chcieliby spotkać takiej dziewczyny.

Z mojej strony to wszystko.
-
2009/07/05 11:43:08
Droga Liso, to co napisałam o silnych kobietach, to nie jest feministyczny bełkot, tylko fakty z antropologii fizycznej. Są różne rodzaje siły: siła fizyczna - tu umięśnieni mężczyźni mają statystycznie przewagę, ale wysportowana kobieta może im dorównać; siła - wytrzymałość - tu kobiety górą; siła psychiczna - wbrew pozorom też kobiety górą, emocjonalność nie ma tu nic do rzeczy. Wreszcie suma tych sił u poszczególnej jednostki - tu wszystko zależy od człowieka, jak wykorzysta to, co dała jej/mu natura. Dopiero tu działa typ emocjonalności, rodzaj lęków i ukształtowanie społeczne i kulturowe. Faceci nie są mnie emocjonalni - polecam jako lekturę "Iliadę", dzieło z czasów, kiedy mężczyźnie wypadało jeszcze płakać jak małe dziecko po stracie przyjaciela. Albo poezję - od starożytności po co najmniej romantyzm faceci wypłakują się w wierszach z powodu niespełnionej miłości. I tak dalej. Ale o tym chyba napiszę na własnym blogu, bo tu nie miejsce na taki elaborat.

Twoja odpowieź, Liso, tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że mamy tu do czynienia ze sprzężeniem zwrotnym: ana jest usprawiedliwieniem dla bycia "słabą kobietką", fakt iż "kobietki są słabe" jest usprawiedliwieniem dla any.
-
2009/07/05 11:47:33
@lisa - a kto niby wtrąca się w twoje życie? Sorry, ale myśląc, że rozsądna dyskusja z tobą jest możliwa, byłam naiwna. Powtarzasz te same wytarte argumenty, te same puste frazesy, prezentujesz swój punkt widzenia i wyciągasz pazury, jak ktoś wytyka słabe punkty twojego wywodu mówisz "nie wtrącajcie się". Nikt nie każe ci kłamać, natomiast ja nie muszę wierzyć w to co piszesz.

Wg twojego myślenia ludzie niepełnosprawni mówiący o sobie, że są szczęśliwi i się realizuję zachęcają do tego, żeby przykładowo skoczyć na główkę w płytkiej wodzie i zostać jednym z nich...
Nie obrażaj ludzi niepełnosprawnych. Ktoś kto wylądował na wózku po skoku na główkę może budować swoje szczęście tylko na podstawie tego co ma, to co go spotkało jest nieodwracalne. To nie ma nic wspólnego z anoreksją - tkwieniem w niej tylko dlatego, że stało się to po prostu wygodne.
-
Gość: lisa, abmn162.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/05 13:43:16
Droga autorko bloga, gdzie obraziłam niepełnosprawnych? Czy obraźliwym jest stwierdzenie faktu, że każdy chciałby być w pełni sprawny? Chodziło mi o to, że te dwie rzeczy można od siebie oddzielić, można być szczęśliwym będąc przykutym do wózka tak jak można być szczęśliwym z aną. Nie twierdzę bynajmniej, że oni sami są sobie winni, różne nieszczęścia na nas spadają i właśnie przez tą niesamowitą wolę walki podziwiam tych ludzi. I nie powtarzam wytartych argumentów, tylko staram Ci się uświadomić, że źle interpretujesz moje słowa. Wierz mi, ja też nie lubię się powtarzać. Dyskutować ze mną można, po prostu irytują mnie psychologiczne wywody nad moją osobą. I w tym miejscu proszę o wybaczenie mi mojego zdenerwowania. Ja na prawdę jestem tylko zwykłą dziewczyną, która może w którymś momencie swojego życia trochę się pogubiła, możliwe, że żyję w świecie złudzeń, ale może kiedyś przyjdzie taki dzień, kiedy z tego wyjdę, rzucę to w cholerę. Mogę być niedojrzała, mogę być hipokrytką, mogę być brzydka, ale to są tylko słowa, tylko powierzchowne opinie ludzi i to właśnie one wpędziły mnie w bagno, w którym siedzę. Jeśli chce się naprawiać świat to trzeba zacząć od siebie, mówicie, że to ja zachęcam młode dziewczyny do any, a tymczasem mimo, że mnie nikt do tego nie zachęcał to w to wpadłam. Tak, być może jestem słaba, ale w środku każdy z nas jest słaby, każdy jest w jakiś sposób podatny na krytykę i każdego to w jakiś sposób boli choćby nie wiem jak się zapierał. Ja miałam dość wiecznego wysłuchiwania komentarzy na temat własnego wyglądu, aż do końca podstawówki byłam takim brzydkim kaczątkiem, później udało mi się to zmienić, ale też pewnym kosztem. Gdyby ludzie byli mniej okrutni i bardziej otwarci na innych to nie byłoby takich problemów. Gdyby kiedykolwiek ktoś, kogo kocham kazałby mi wybrać między nim a aną, to jestem pewna, że poszłabym szukać pomocy. Na razie nie mam zbytnich problemów ze zdrowiem, nie jestem nawet jakoś dramatycznie wychudzona (tak, wiem, zaraz powiecie, że anorektyczki mają zaburzony obraz samych siebie, ale ja na prawdę widziałam dużo gorsze przypadki i wiele mi do nich brakuje).

I jeszcze jedno - nie buduję swojego szczęścia/życia na anie. Ona jest tylko dodatkiem. Poza tym, od kiedy wieczne liczenie kalorii jest konformizmem?
-
2009/07/05 13:57:13
Konformizmem jest to, że akceptujesz stan rzeczy i nie próbujesz uwolnić się od liczenia kalorii.

Owszem można być szczęśliwym będąc przykutym do wózka. Ale czy to szczęście wynika z niepełnosprawności? Chyba tylko w takim sensie, że ogromną satysfakcję daje poczucie spełnienia w życiu pomimo kalectwa. Czy znasz kogoś na wózku, kto mając wybór pomiędzy kalectwem, a powrotem do pełnej sprawności zdecydowałby się pozostać niepełnosprawnym? Ciężko sobie to wyobrazić dlatego porównanie, którego użyłaś uważam za obraźliwe.

Jest różnica między byciem szczęśliwym z anoreksją, a byciem szczęśliwym z powodu chorowania na anoreksję. I tego właśnie nie rozumiem, bo raz opisujesz jak wiele może dać ci 'ana', a za chwilę, że swoje szczęście opierasz na związku, pasjach itd. To jak to jest? Umiałabyś być szczęśliwa bez anoreksji?
-
Gość: lisa, abmn162.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/05 14:04:03
Pisałam, że ana potrafi mi dużo dać. Ale nie jest głównym powodem mojego szczęścia. Może nie wyraziłam się zbyt jasno i pewnie stąd to nieporozumienie. Z any można wyjść, ale anorektyczką jest się już później całe życie. To nie jest tak, że to tylko i wyłącznie nasze "widzimisię". Dla niektórych wszystko jest takie proste, przecież wystarczy tylko "zacząć żreć" i już po problemie. Znam kilka dziewczyn, które próbowały, to jest bardzo ciężka sprawa. Dla mnie to porównanie wcale nie jest takie nietrafne, bo są takie, które zachorowały nie z własnej winy i są takie, które same się wpędziły w anę. Tak samo są niepełnosprawni, którzy nie są winni takiego stanu rzeczy i ci, którzy stali się nimi przez własną głupotę. Poza tym, to są normalni ludzie, więc nie wiem dlaczego należy ich z powodu pewnej ułomności traktować jak święte krowy. Oni zapewne też by tego nie chcieli. Zauważyłam ostatnio tendencję, że jeśli ktoś stwierdzi fakt na temat jakiejś grupy osób powszechnie uważanej za nietykalną to jest od razu szykanowany za obrazę. To tak, jakby o niepełnosprawnym złodzieju nie wolno było powiedzieć, że jest złodziejem, bo przecież jest niepełnosprawny. Ale to tak na marginesie tylko.
-
Gość: lisa, abmn162.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/05 14:06:06
"Czy znasz kogoś na wózku, kto mając wybór pomiędzy kalectwem, a powrotem do pełnej sprawności zdecydowałby się pozostać niepełnosprawnym?"

Słyszałaś kiedyś o przypadkach ludzi, którzy mimo możliwości wyleczenia nie chcą z niej skorzystać aby nie utracić renty / stracić argument przy żebraniu?
-
2009/07/05 14:19:01
Słyszałaś kiedyś o przypadkach ludzi, którzy mimo możliwości wyleczenia nie chcą z niej skorzystać aby nie utracić renty / stracić argument przy żebraniu?
To jest właśnie konformizm podobny do tego, o którym opisałam powyżej. Charakterystyczny przypadek ludzi bez ambicji skupionych tylko i wyłącznie na materialnej stronie życia.

Wyjaśniłam dlaczego uważam twoje porównanie za obraźliwe, i nie było tam ani słowa o świętych krowach.

Nie odpowiedziałaś na pytanie: umiałabyś być szczęśliwa bez anoreksji? Formułując to pytanie inaczej (odwołując się do twojego stwierdzenia, że anorektyczką jest się na całe życie) - czy umiałabyś być szczęśliwa jako zaleczona anorektyczka?
-
Gość: lisa, abmn162.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/05 14:33:22
Przepraszam, że nie odpowiedziałam, trochę się rozpisałam na inny temat i potem już mi to umknęło.

Myślę, że tak. Pod warunkiem, że nikt nie kazałby mi w ramach "zaleczenia" przytyć do monstrualnych rozmiarów. Nie wyobrażam sobie być szczęśliwą i czuć się piękna mając BMI większe niż 19.
-
Gość: lisa, abmn162.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/05 14:35:56
Ciąg dalszy - przepraszam, "klikło mi się" ;)

Waga wyższa niż jakieś 53kg w moim przypadku skończyłaby się ponownym wpadaniem w koszmarne kompleksy, wydaje mi się, że zrujnowałoby mi to życie, przede wszystkim seksualne, bo nie wyobrażam sobie, żebym się wtedy rozebrała przed kimkolwiek, poza tym pewnie bardzo ucierpiałaby moja pewność siebie. Wróciłabym do stanu pierwotnego...
-
2009/07/05 14:42:00
@ Lisa, przyjrzyj się na chłodno swoim kolejnym wypowiedziom, są niekonsekwentne - powtarzasz jak mantrę, że jesteś szczęśliwa, ale potem nagle "bagno, w którym siedzę". Jak się jest szczęśliwym, to się nie siedzi w bagnie. Chyba że komuś sprawia przyjemność bycie nieszczęśliwą sierotką, nad którą wszyscy się litują.

Ludzie na wózkach czy z porażeniem mózgowym potrafią być równie irytujący w swojej niechęci zmiany czegokolwiek jak każdy inny konformista.
-
Gość: lisa, abmn162.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/05 14:57:38
Codzienne liczenie kalorii nie jest fajne, poza tym chyba nikogo tu nie trzeba przekonywać do czego czasem prowadzi ana. Mimo to znalazłam w życiu szczęście. Wybacz ale na prawdę nie chce mi się wam wszystkiego od nowa tłumaczyć, bo powtarzanie wiecznie tego samego staje się nudne.

Kto niby ma się nade mną litować?
-
2009/07/05 15:12:06
@Lisa - nie musisz niczego powtarzać - argument powtórzony po raz fafnasty nie zyskuje na mocy. Po prostu zaakceptuj fakt, że nie wszyscy wierzą w twoje szczęście, a przynajmniej w jego trwałość.

Zastanawiając się nad tym co by było gdybyś przytyła powyżej 53kg cały czas patrzysz na sytuację przez pryzmat anoreksji. Wyobraź sobie, że istnieją ludzie, którzy nie mierzą swojego szczęścia, samopoczucia i własnej wartości kilogramami, ani w postaci BMI. I kompleksy nie mają tu nic do rzeczy - kompleksy też można leczyć. Jeżeli twoja wartość jako człowieka ogranicza się tylko do wyglądu to jest mi ciebie po prostu żal. Tak, wiem - jesteś szczęśliwa, masz pasje, związek, ale wystarczyłoby 53+ kg na wadze, abyś to wszystko utraciła.
-
Gość: lisa, abmn162.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/05 15:20:50
Wybacz, ale na prawdę nie mam siły tłumaczyć wam ciągle tego samego, bo kompletnie nie rozumiecie moich intencji... Miałam cię za odrobinę bardziej kumatą osobę, pomyliłam się. Na prawdę zachowajcie sobie dla siebie te pseudo psychologiczne analizy wyssane z palca, bo robicie ze mnie nie wiadomo kogo. Robisz ze mnie wariatkę, która powtarza się nie dlatego, że cały czas próbuje ludziom uświadomić, że źle interpretują jej słowa, tylko dla tego, że chce was na siłę do czegoś przekonać, a na dodatek ocenia ludzi po wyglądzie i odrzuca tych, którzy różnią się od jej kanonów. Otóż nie, mam parę na prawdę otyłych koleżanek (nie ważą 60 czy 70 kilo jak zapewne myślisz, a powyżej 100), kilka niskich, kilka piegowatych czy pryszczatych, a także mnóstwo całkiem normalnych i ważących więcej niż to magiczne 53 kg. Ja tylko powiedziałam, że źle bym się wtedy czuła we własnej skórze.

Jeśli próbujesz ratować ludzi udowadniając im, że są głupi i infantylni, to ten blog nie ma sensu. Jesteś po prostu jedną z wielu, które na siłę chcą się stać kolejną Matką Teresą. Realizujesz się w tym? Ludzie są najlepsi we wmawianiu innym jak powinno wyglądać ich życie. Zajmij się lepiej własnym.

Żegnam.
-
2009/07/05 16:04:05
*tupnięcie nóżką*
*trzaskanie drzwiami*

Pa!
-
Gość: magda, chello087207218114.chello.pl
2009/07/06 12:40:20
ta wlasnie nie pomagacie nikt nie chce pomocy pogarszacie sprawe ino zal:/
-
2009/07/06 13:38:20
Lisa, może gdybyś zamiast powtarzać w kółko to samo, potrafiła inaczej sformułować swoje argumenty, żeby były bardziej przekonujące, nie byłoby trzeba trzaskać drzwiami. Ale najwyraźniej jest to niemożliwe, bo nie masz argumentów rozumowych, możesz tylko okopywać się na swojej pozycji. Na dodatek w sumie cała argumentacja strony przeciwnej nie jest wbrew pozorom skierowana osobiście do Ciebie, tylko do postawy, jaką reprezentujesz, czego też nie dostrzegasz. Nikt nie każe Ci być nieszczęśliwą, tylko np. psychoterapeuta doskonale zna takie mantry jak Twoja i się na nie nie nabierze.

A jeśli codzienne liczenie kalorii nie jest fajne, to po cholerę je liczysz, skoro nie masz zagrażającej zdrowiu i życiu nadwagi i lekarz nie kazał Ci ich liczyć? Nawiasem mówiąc piszesz 53 kg a nie znalazłam wzrostu ani BMI, więc troszkę to takie mało konkretne, co chcesz osiągnąć. Sensowne jest utrzymywanie zdrowego BMI, a nie równanie do wieszaków... przepraszam, modelek.
-
Gość: anna, 77.245.247.2*
2009/07/07 10:29:11
hmmm... czytam, czytam i rzuciło mi się, że u Lisy wszystkie posty ograniczają się do usprawiedliwienia "mniejszego zła". Ana jest mniejszym złem, aniżeli monstrualne kompleksy i nieakceptowanie swojego ciała. Liso! nie zauważyłaś, że Ana jest jak leczenie dżumy cholerą? Kompleksy i poczucie niższości leczy się psychologicznie, a nie - wprowadzając zamęt do łepetyny, jedno zaburzenie leczyć drugim zaburzeniem. Abstrahując od tematu... schudnąć i utrzymać satysfakcjonującą wagę można również w sposób zdrowy, przez codzienne jedzenie lekkich, zdrowych posiłków, ruch fizyczny. Nie rozgranicza się ludzi na grubasow i anorektyków. Uważasz, że bez ED będziesz gruba jak twoje 100 kilowe koleżanki? Niekoniecznie. Ja sobie po cichutku myślę, że należy ciału dogadzać i je pieścić;) Lubię jeść zdrowe, pełnowartościowe posiłki, lubię z umiarem skubnąć coś słodkiego. Lubię ruch na świeżym powietrzu, dobre kosmetyki i sex. Lubię, kiedy czuję, że moje ciało jest zadbane i dopieszczone. Mam BMI w okolicach 20, jestem sprawna i wysportowana. Nie wiem, jak bardzo trzeba siebie nie lubić, żeby się świadomie od środka niszczyć. Żeby nie dawać ciału, czego potrzebuje... Opamiętaj się. Kiedyś będziesz chciala mieć rodzinę... pomyśl o dziecku... Będziesz myśleć, że tyjesz w ciąży?... nie będziesz jeść? A twój organizm? czy wytrzyma, jaki wyjałowiony, zagłodzony?
-
Gość: Jell, chello084010039025.chello.pl
2009/08/04 10:31:52
Rozpierdalasz mnie dziewczyno
-
Gość: Karat, cdp5.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/09/01 15:32:23
Zajmij się sobą i zostaw w spokoju innych ludzi. Jesteś jak nachalna katoliczka/katolik albo jechowi, pukający do twoich drzwi. Kto chce być pro-ana będzie, kto chce się ciąć, będzie, kto chce popełnić samobójstwo; popełni je z przyjemnością. Wtrącasz się w życie innych. Lepiej przestań.
-
2013/12/20 13:12:44
masakra
Terapia anoreksji, bulimii