Blog > Komentarze do wpisu

ED-ukacja

Na początku czerwca pojawiły się liczne artykuły zapowiadające zmiany podstawy programowej dla nauczania biologii. Na lekcjach mają pojawić się bloki tematyczne o tym, jak zapobiegać chorobom i żyć zdrowo (źródło). W dalszej części artykułu można przeczytać, że uczniowie nauczą się liczyć kalorie i określać potrzeby energetyczne organizmu. Usłyszą też w szkole o przyczynach i skutkach zaburzeń odżywiania: bulimii, anoreksji, otyłości.

Sądząc po tym jak wiele mitów odnośnie anoreksji i bulimii krąży wśród młodych ludzi, jak wielu z nich dobrowolnie eksperymentuje z ekstremalnymi dietami, rzeczywiście istnieje potrzeba, aby dokształcić polskich uczniów w tematyce ED (eating disorders - zaburzenia odżywiania).

Pomysły na lekcje

Przejrzałam kilkanaście propozycji scenariuszy lekacji poruszających tematykę zaburzeń odżywiania opracowanych przez nauczycieli. Oto moje spostrzeżenia:

  • spłycenie przyczyn zaburzeń odżywiania do problemów z postrzeganiem i akceptacją własnego wyglądu, nadmiernej wrażliwości na krytykę otoczenia;
  • żaden z konspektów nie wspominał ani słowem o tym, że istnieją dane naukowe wskazujące biologiczne podłoże zaburzeń odżywiania;
  • o rodzinnym aspekcie choroby wspominano właściwie tylko przy okazji wymieniania terapii rodzinnej jako jednego z głównych sposobów leczenia;
  • jako materiały do lekcji proponowano wykorzystanie historii dziewcząt chorych na anoreksję opublikowanych w kolorowych magazynach lub blogach pro ana.

Wątpliwości

Uważam, że pokazywanie uczniom zaburzeń odżywiania jak problemów wynikających z niskiej samooceny, podatności na krytykę i nadmiernego przywiązywania wagi do wyglądu jest trochę nieodpowiedzialne. Mam wrażenie, że w ten właśnie sposób umacnia się stereotyp anoreksji i bulimii jako zaburzeń próżnych, egoistycznych i rozpuszczonych dziewczyn. Dlaczego np. nie wspomina się o tym, że brak odpowiedniego wsparcia psychologicznego dla dziecka, które padło ofiarą przemocy seksualnej jest dość często czynnikiem wyzwalającym zaburzone jedzenie? Mam nadzieję, że nie dlatego, że tematy nawiązujące do seksu są zbyt niewygodne.

Wykorzystanie fragmentów blogów pro ana jako materiałów do lekcji o zaburzeniach odżywiania, i to fragmentów przedstawiających raczej zachowania bulimiczne (prowokowanie wymiotów, napady obżarstwa, nadużywanie środków przeczyszczających) również kreuje nieco wypaczony obraz anoreksji. Skoro są pomysły, aby prezentować uczniom na lekcjach "dekalog pro ana", dlaczego przy tym nie wspomina się co to jest pro ana?

Po co to wszystko?

Zastanawia mnie czemu ma służyć mówienie o anoreksji i bulimii na lekcjach biologii?

Jeżeli celem jest profilaktyka - to czy nie należałoby dokształcić przede wszystkim rodziców? Przecież to głównie rodzice kształtują w jaki sposób odżywia się młody człowiek, to podejście rodziców do wyglądu zewnętrznego, do odchudzania wpływa na to w jaki sposób te sprawy traktują dzieci.

Jeżeli celem jest zwiększenie świadomości czym są zaburzenia odżywiania - to czy nie należałoby omawiać wszystkich aspektów tych chorób, zamiast sprowadzać je problemów urody i postrzegania własnego ciała?

Jeżeli celem jest pomoc uczniom narażonym lub już chorującym na zaburzenia odzywiania - czy nie należałoby poświęcić znacznej uwagi temu w jaki sposób można wyłapać objawy choroby, w jaki sposób rozmawiać na ten temat, aby wspierać chore koleżanki czy rodzeństwo? Do kogo w razie czego można zwrócić się o pomoc?

Temat jest trudny z kilku powodów. Po pierwsze trzeba dopasować przekazywane informacje do odbiorców - trochę ciężko jest rozmawiać np. z uczniami szkoły podstawowej o psychologii i problemach psychicznych. Wiadmo, że lekcje w jakiś sposób ograniczają zasób przekazywanych informacji - jak przez to nie tworzyć wypaczonego obrazu anoreksji, bulimii i innych zaburzeń odżywiania? Po drugie - dobrze byłoby zacząć edukację od nauczycieli i rodziców, gdyż niestety wiele osób ma bardzo jednostronne spojrzenie na to czym są zaburzenia odżywiania. Ostatnio skontaktowałam się z kilkoma organizacjami, które w swojej ofercie mają różnego rodzaju warsztaty i zajęcia dla nauczycieli, pytając o propozycje zajęć dla nauczycieli o tematyce zaburzeń odzywiania właśnie. Wszystkie odpowiedzi sprowadzały się do: "nie mamy i w najbliższym czasie nie planujemy".

Nie chciałabym, aby pomysł ten podzielił los projektów dot. wychowania seksualnego. Temat zaburzeń odżywiania jest jak najbardziej godny uwagi, jest także delikatny. Bo przecież mówiąc o zaburzeniach odżywiania nie sposób moim zdaniem pominąć problemy takie jak patologiczne więzi rodzinne, wspomniane wcześniej molestowanie seksualne, a także psychiczne, oraz problem szacunku dla osób cierpiących na zaburzenia psychiczne i dla ludzi w ogóle.

Może zechcecie podzielić się swoimi pomysłami jak powinny wyglądać lekcje poświęcone zaburzeniom odżywiania? Może ktoś z czytelników bloga miał takie lekcje w szkole i podzieli się wrażeniami? Może odezwie się ktoś z nauczycieli - na pewno nie opisałam wszystkich problemów związanych z tą tematyką. Liczę też na opinie osób, które same chorują na zaburzenia odżywiania, lub chorują ich najbliższe osoby - co nastolatki powinny wiedzieć o zaburzeniach odżywiania. Zapraszam do wymiany opinii.

szkoła

czwartek, 09 lipca 2009, anty_pro_ana

Polecane wpisy

  • Przekręt z głodówką w roli głównej

    W dzisiejszej notce historia seryjnej morderczyni Lindy Hazzard. Historia zna przeróżnych psychopatów, którzy do zabijania swoich ofiar wybierali noże, truciznę

  • Ciekawostka przyrodnicza

    Podejrzewam, że sporo osób słyszało/czytało o tym, że kobieta o proporcjach lalki Barbie nie byłaby w stanie chodzić, a ilość tkanki tłuszczowej w jej ciele był

  • Przychodzi baba do lekarza

    W jednym z ostatnich wpisów ( Ewolucja postrzegania anoreksji w medycynie ) napisałam, że zmiany w podejściu do anoreksji w latach 60-tych XX wieku wynikały m.i

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: maureen, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/09 10:32:11
Nie podoba mi się to. Znaczy, pomysł bardzo dobry, ale wykonanie wg mnie fatalne. Więcej to raczej szkody narobi niż pożytku, dzieciaki pewnie niczego nowego o ED się nie dowiedzą, poza tym widzę tu inne możliwości - jeżeli bez wytłumaczenia czym jest pro ana nauczyciele będą cytować dekalogi, hasła, thinspiracje, kodeksy, to młodym dziewczynom może się to spodobać... Naczytałam się tego trochę (jeśli chcesz, mogę Ci co nieco przesłać, może się przyda) i momentami na prawdę takie teksty mogą poprzewracać w głowach, nawet, jeśli jest się świadomym zagrożenia. Ponadto nie podoba mi się nieporuszanie przyczyn niskiej samooceny, bo te są różne, a przez takie spłycenie rzeczywiście wszyscy mogą stwierdzić, że całej anoreksji winna jest jedynie próżność.
-
anty_pro_ana
2009/07/09 11:45:30
@maureen - jeśli masz jakieś interesujące teksty związane z pro ana - ślij, wiele czytałam, ale na pewno nie wszystko.
-
2009/07/09 13:16:38
Jest jeszcze ważny (i z tego co wiem, znany psychologom na przykład) aspekt kulturowy zaburzeń odżywiania. Jak wiadomo, dotyczą one głównie dziewcząt i są związane po pierwsze z postrzeganiem ciała kobiety jako towaru (obiektu erotycznego), po drugie z wzorcami urody, według których piękne kobiety są z biegiem lat coraz chudsze (modelki zdecydowanie nie wyglądają zdrowo i ostatnio zaczęto o tym mówić - ich BMI nie wynosi 18, co jest dolną granicą prawidłowej wagi).

Rodzina powinna wspierać, a często tego nie robi.
Te problemy oczywiście wiążą się z seksem i to nie tylko chodzi o molestowanie - dziewczęta nie chcą być kobietami (bo to niekoniecznie fajne) i starają się powstrzymać wzrost np. piersi. Ostatnio przeczytałam w publikacji naukowej, że dorastające dziewczęta częściej niż chłopcy wpadają w depresję, bo okazuje się, że stawanie się mężczyzną jest powodem do dumy, a stawanie się kobietą jakoś niekoniecznie...

Wiedza jeśli rzetelna, nigdy nie zaszkodzi.

Próżność to tu w ogóle nie ma nic do rzeczy - człowiek pewny siebie czuje się dobrze w każdym rozmiarze:)
-
Gość: Julia, *.centertel.pl
2009/07/09 13:47:00
Te scenariusze lekcji szczerze powiedziawszy zszokowały mnie.Temat jest poruszony zbyt ogólnie i nie ma tu właśnie opisanych tych najważniejszych czynników zachorowań na ED,powinno się mówić dużo o oddziaływaniu sytuacji rodzinnej na osobę chorą,czy inne bolesne doświadczenia z przeszłości.Niemal do złości doprowadziło mnie to że na lekcjach chcą dawać jako przykłady blogi pro-ana,przecież ten ruch nie jest jednoznaczny z anoreksją,a osoby które nie mają o tym pojęcia mogą faktycznie utwierdzić się w przekonaniu że zaburzenia odżywiania są "fanaberią nastolatek którym było za dobrze w życiu".A o to właśnie chodzi aby ten mit obalić,bo chore osoby bardzo przez niego cierpią słuchając ciągle obelg do nich skierowanych .Z jednej strony takie zajęcia mogą ustrzec przed zachorowaniem(o ile odpowiednio przeprowadzone),ale z drugiej mogą przyczynić się do zachorowania!Rozmawiałam z kilkoma dziewczynami zmagającymi się z ED,które powiedziały że właśnie po wykładzie w szkole lub programie dokumentalnym,czy artykule przeczytanym w gazecie wpadły na jakże "genialny"pomysł by po jedzeniu sobie zwymiotować.Wszystkie były przeświadczone że one zrobią to tylko ten jeden raz,a potem przestaną,że ich na pewno choroba nie usidli.I rzecz jasna myliły się.Jeśli chodzi o zajęcia w szkołach,koleżanka moja miała(chora na anoreksję).Powiedziała że wykład był krótki i bardzo uogólniony,potem uczniowie robili sobie żarty z choroby,nie brali go na poważnie,zaczynali wyzywać ją od anorektyczek.W przyczynach zachorowania głównie były omówione: lansowanie przez media szczupłej sylwetki,zniekształcony obraz postrzegania własnego ciała,alkoholizm w rodzinie.Sama choruję i uważam że jeśli już przeprowadzać takie zajęcia,to należy wyczerpać temat do końca,a nie tylko omówić "na odwal się" jak niestety często się dzieje.Duży nacisk przykładać właśnie na to,że zaburzenia odżywiania są problemem psychicznym,prowadzącym do śmierci spowodowanym jakimiś głębszymi czynnikami niż wizerunek idealnej,chudej modelki z żurnala.Powinno się też prostować wyobrażenia na temat choroby jakie ma wiele dziewczyn typu "anorektyczki to mają fajnie bo nie ciągnie ich do jedzenia i nie muszą się martwić że przytyją,też bym tak chciała"-trzeba za to mówić jak bardzo choroba potrafi zniszczyć,zabrać wszystko co się kochało,ogołocić z uczuć.Jak bardzo boli dusza.I szalenie ważne jest uświadomienie samych rodziców-często mówią-"moja córka jest odpowiedzialna,mądra,ten problem na pewno jej nie może dotyczyć"-często bagatelizują pierwsze objawy choroby,a im wcześniej by je dostrzegli tym szansa na wyleczenie była by większa.Powinno się też mówić rodzicom jak rozmawiać z córką w razie gdy zauważą jakieś niepokojące objawy...
Martwi mnie to że takie mówienie o ED może przynieść więcej szkody niż pożytku.
-
majself
2009/07/09 17:53:39
Ja miałabym spore zastrzeżenia do wrzucania do jednego worka otyłości i anoreksji oraz bulimii. Jeśli już uczyć młodych ludzi, to rzetelnie, a nie "po łebkach". Przyczyny i skutki otyłości są całkowicie różne od przyczyn i skutków anoreksji, zupełnie inne jest także leczenie... Jedyna wspólna cecha, jaką dostrzegam, to taka, że społecznie akceptowalne są grube dzieci ("tłuste dziecko to skarb", "mój pączuszku" itd.) i chude nastolatki.
-
anty_pro_ana
2009/07/09 18:09:38
@kobietawkryzysie - właśnie kulturowy aspekt anoreksji jest tym najbardziej eksploatowanym, przynajmniej w scenariuszach lekcji, które widziałam. Jednak raczej w kontekście wpływu mediów na kompleksy i samoocenę dziewcząt, a nie sprowadzania ich do roli "pięknego ciała" - czyli też w sposób niepełny.

@Julia - całkowicie zgadzam się z Tobą. Jeżeli mówić o zaburzeniach odżywiania to tak, aby pomóc, a nie szkodzić. Zastanawiam się czy ujęcie tej tematyki w pełnym kontekście - uwzględniając wpływ kultury, mediów, rodziny, genów, traumatycznych wydarzeń itd. w ogóle mieści się w temacie "Biologia". Przecież nauczyciele tego przedmiotu nie są przygotowani aby rozmawiać z uczniami na tematy stricte psychologiczne. Mówienie o anoreksji w sposób podręcznikowy - czyli przyczyny, objawy, leczenie, w dodatku po łebkach może mieć efekt, o którym piszesz: spowodować, że niektóre osoby spróbują o co chodzi z czystej ciekawości.

@majself: zacznijmy od tego, że nadwaga nie jest zaburzeniem odżywiania, wrzucenie jej do jednego worka z anoreksją czy bulimią jest mówiąc delikatnie nieprofesjonalne. Tak, że bardzo słuszne spostrzeżenie z Twojej strony.
-
Gość: Cherry, *.telpol.net.pl
2009/07/09 20:10:28
Moim zdaniem to dobry pomysł. Mówienie o ED jest lepszym rozwiązaniem zamiast unikanie tematu. Martwi mnie jednak to, że nauczyciele źle się za to zabierają. Jestem pewna, że to będzie tak samo jak lekcje o seksie - nudne i nic nowego.
-
bognna
2009/07/10 10:30:16
Tematu z cala pewnoscia nie nalezy unikac. ED jest i bedzie czescia naszej wspolczesnej kultury. Kwintesencja jego wlasciwego wytlumaczneia jest jednak rzetelne przygotowanie nauczycieli. Zly nauczyciel (tak jak np.zly lekarz) moze wiecej zaszkodzic niz pomoc. Szczegolnie ludziom mlodym podatnym na np. manipulacje.Dotyczy to zreszta edukacji w szerokim tego slowa znaczeniu. Ameryki tutaj nie odkrywam. Czy biolog jest odpowiednio wyedukowany i zna sie na temacie? Nie wiem. Rozmowa z uczniami szkoly podstawowej o problemach psychicznych oczywiscie ze jest trudna, ale mozliwa i bardzo, bardzo potrzebna. Ale raz jeszcze: sedno sprowadza sie do dobrych pedagogow i psychologow.
-
Gość: biusciasta z nadwaga, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/07/10 11:35:41
Anty pro ana - nadwaga jak najbardziej jest efekterm zaburzen odzywiania. Ba, czesto sie zdarza, ze jest wynikiem silnych zaburzen laknienia. Blednego postrzegania siebie. Przyczyn mozna tez szukac w sytuacji rodzinnej.
Na szczescie zdarza sie dosc rzadko i nie ma realnego zagrozenia ze powstanie tu odpowiednik pro any. Chocby z tego powodu nie nalezy wrzucac tych zaburzen odzywiania do jednego worka z anoreksja czy bulimia.
Inna sprawa, ze w wiekszosci przypadkow tematow trudnych, wymagajacych wiekszego zglebienia, rozwiniecia i omowienia w zasadzie z kazdej strony - osoby do tego oddelegowane najchetniej... zamiataja pod dywan. I chowaja glowy w piasek.
Jest naprawde sporo mozliwosci dotarcia do potencjalnych ofiar ED. Tylko potrzeba wysilku, zaangazowania i checi zdobycia wiedzy w tym temacie. A to jest niewygodne.
-
anty_pro_ana
2009/07/10 11:49:37
@biusciasta z nadwaga - wg obowiązującej w Polsce klasyfikacji chorób i zaburzeń psychicznych ICD-10 nadwaga nie jest zaburzeniem odżywiania, nie jest nawet zaburzeniem psychicznym. Tak jak niedowaga nie musi być spowodowana anoreksją, tak i nadwaga ma różne przyczyny - począwszy od somatycznych (np. zaburzenia hormonalne) skończywszy na psychicznych (np. zab. odżywiania typu binge eating). Czasem jest spowodowana po prostu niewłaściwą dietą, a ewentualne skutki psychiczne typu obniżona samoocena są raczej skutkiem, a nie przyczyną. Dlatego nie można wrzucać nadwagi do jednego worka z zaburzeniami odżywiania.

Co do reszty zgadzam się z Tobą.
-
2009/07/10 15:14:14
Sama piszesz, że "binge eating" to zaburzenie odżywiania (?).
Może sama nadwaga nie jest jednostką chorobową w Polsce, ale zaburzenia łaknienia (nadmiar lub brak) występują w nerwicach i depresjach, jako objaw.
-
anty_pro_ana
2009/07/10 15:36:50
@kobietawkryzysie - binge eating jest zaburzeniem odżywiania, ale nie jest jedyną przyczyną nadwagi czy otyłości. Podobnie zaburzenia łaknienia. Są również inne przyczyny nadwagi, wiele z nich nie ma nic wspólnego ze stanem psychicznym danej osoby. Dlatego uważam, że traktowanie otyłości tak samo jak anoreksji i bulimii jest bez sensu. Wbrew pozorom czy coś jest przyczyną, czy objawem ma znaczenie i nie powinno się tego bagatelizować. Mam wrażenie, że pomysł mówienia o otyłości wraz z omawianiem anoreksji i bulimii w szkołach wynika z tego, że wszystkie trzy mają związek z jedzeniem. A to chyba trochę za mało...
-
Gość: Masha, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/07/10 17:30:04
ja tak troszkę nie na temat...
ale cóż, chciałam podziękować za ten blog. ; - )
zanim się tutaj nie znalazłam, nie wiedziałam, jak blisko byłam zostania 'motylkiem'. nie zauważałam, że osoba chorobliwie chuda zaczynała być dla mnie wzorem do naśladowania, kimś, kim chciałabym być.
trafiłam na czyjś blog, gdzie została opisana Twoja strona. kliknęłam w odnośnik... się przeraziłam. oj.
naprawdę było blisko, zaczynałam myśleć, że 'tylko chude jest piękne'...
ale szybko się otrząsnęłam. skończyłam z niezdrowym jedzeniem i innymi takimi, zaczęłam ćwiczyć, nie chudnę, ale poprawia mi się sylwetka, odkryłam, że pasuje mi styl vintage...
w jakiś dziwny sposób Twój blog pomógł mi przy poważnym załamaniu nerwowym.
dziękuję-dziękuję-dziękuję! : )
-
anty_pro_ana
2009/07/14 10:54:07
@Masha: to ja Ci dziękuję i cieszę się, że znalazłaś tu coś, co Cie poruszyło. Pozdrawiam!
Terapia anoreksji, bulimii