Blog > Komentarze do wpisu

Efekt ćmy

Nie poddałam się, moje ciało nadal należy do mnie, ja nim rządzę, ja je karcę i nagradzam. Jest moje, tylko moje. Nawet jeśli boli, to przecież mój ból. I nikt inny nie ma do niego prawa.

Powyższe zdanie pochodzi z bloga pro ana. Jest to kwintesencja jednej z fundamentalnych zasad tej filozofii - cokolwiek robimy, to dotyczy nas i nikomu nic do tego. Czy rzeczywiście?

Nie wiem czy ktokolwiek z was oglądał choć jeden z odcinków programu Interwencja (sporo odcinków można znaleźć na youtube). Bohaterami programu są ludzie uzależnieni i ich rodziny i przyjaciele. Schemat jest taki: pokazany jest typowy dzień bohatera/bohaterki danego odcinka, następnie jest opowiedziana historia jego/jej uzależnienia, i na końcu konfrontacja z najbliższymi pod okiem specjalisty terapeuty uzależnień. Celem tych konfrontacji jest skłonienie danej osoby do podjęcia leczenia, a jej kluczowym elementem jest odczytanie przez najbliższych osoby uzależnionej w jaki sposób uzależnienie wpływa na ich życie. Kilka odcinków było poświęconych osobom z zaburzeniami odżywiania (anoreksja, bulimia, ale także binge eating i inne nieokreślone). Najbardziej poruszającym mnie elementem programu jest zawsze nieświadomość uzależnionych (czasem jest to zaskoczenie, a czasem prawdziwy szok), że poddając się nałogowi wywierają wpływ na innych.

Do czego zmierzam - każde nasze zachowanie, i dobre, i złe, w takiej czy innej formie wpływa na ludzi z naszego najbliższego otoczenia. Swoją postawą stajemy się przykładem dla innych, nasze cierpienie i ból wywołują emocje u ludzi, którym zależy na nas. I zaburzenia odzywiania nie są tutaj wyjątkiem.

Czy młoda mama, która dziennie nie przekracza 300kcal powinna dziwić się, że jej kilkuletnia córka odmawia jedzenia "bo mamusia nic je"?

Czy rodzice nastolatki na skraju wyczerpania fizycznego powinni ponosić konsekwencje jej "dbania o własne ciało"?

Czy skrywając swoje problemy i w samotności karząc się, nie odbiera się najbliższym prawa do niesienia pomocy?

Nikt z nas nie żyje na wyspie bezludnej, więc twierdzenie, że "to moje ciało i zrobię z nim co chcę" jest przykładem nie tylko egoizmu, ale też krótkowzroczności. Jak często osoby dotknięte zaburzeniami odżywiania decydują się na leczenie pod wpływem sytuacji kryzysowych - bo ciało odmówiło posłuszeństwa, bo ból i depresja doprowadziły do nieudanej próby samobójczej, bo okazało się, że wszystkie zęby nadają się właściwie do wymiany, itd. I gdy nadchodzi taki moment, to nagle okazuje się jak wielką krzywdę taka osoba wyrządziła nie tylko sobie, ale też najbliższym, przyjaciołom, osobom, które teoretycznie nie zdawały sobie sprawy z całej sytuacji.

Kto z nas może z całkowicie czystym sumieniem przyznać, że jego działania nie mają wpływu na innych?

water drop

czwartek, 16 lipca 2009, anty_pro_ana

Polecane wpisy

  • Anoreksja - styl życia czy samobójstwo na raty?

    Styl życia czy samobójstwo na raty to najczęściej pojawiające się slogany odnoszące się do anoreksji. Oba budzą we mnie sprzeciw. Anoreksja jako styl życia to e

  • Poczucie winy a ED

    Od razu zaznaczam, że ta notka to tylko moje przemyślenia oparte na obserwacji rzeczywistości i lekturze wypowiedzi osób, które mają/miały ED. Myślę, że dyskutu

  • Sezon na odchudzanie

    Ostatnio na większości portali przewijały się artykuły zachęcające do odchudzania z myślą o lecie, plaży, bikini. W ten sposób po raz kolejny w mojej głowie prz

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/07/16 22:25:28
często tu zaglądam, chyba po prostu z ciekawości :D
doceniam to co robisz i z czym się dzielisz, ach gdyy wiecej rodziców chorych osób mogło odkryc to miejsce
-
Gość: johanna, *.ssp.dialog.net.pl
2009/07/17 16:36:46
jednak, żeby pomóc osobom z ruchu pro-ana trzeba zastanowić się nad przyczynami ich"problemów"(?) nie skutkami. Są to dziewczyny które tą droge wybierają same, swoją wolną wolą. Nie są głupie, zazwyczaj jak tracą kontrole same to widzą i szukają pomocy.
-
majself
2009/07/17 22:25:38
Ten "efekt ćmy", johanno, właśnie chyba na tym polega - nie są głupie, są ogłupione. Właśnie to złego robi ruch pro ana, ogłupia, w pewien sposób urabia i przekonuje młode osoby, że ana jest świadomym wyborem, nie chorobą, która wybiera sobie ofiary.
-
Gość: johanna, *.ssp.dialog.net.pl
2009/07/17 22:43:49
pro ana to urzeczywistnienie marzeń o byciu"idealną" marzeń o wspanialej figurze i o tym,że idąc ulicą nie będzie sie wstydziła za własne ciało. pozdrawiam
-
anty_pro_ana
2009/07/18 12:03:12
@myosotis93 - dziękuję Ci bardzo za komentarz.

@johanna - jak można pomóc komuś kto pomocy nie chce? Chcąc znaleźć problemy, które leżą u podstaw całej sytuacji trzeba uzyskać jakąkolwiek chęć współpracy.
pro ana nie jest "urzeczywistnieniem marzeń", jest iluzją, że szczupła figura zagwarantuje szczęście, podziw i akceptację otoczenia i warto poświęcić dla niej wszystko.
-
majself
2009/07/18 14:31:51
Chciałabym jeszcze odnieść się do wcześniejszej wypowiedzi johanny - "Nie są głupie, zazwyczaj jak tracą kontrole same to widzą i szukają pomocy."

Jak można mówić, że ktoś, kto pragnie zachorować, ma kontrolę? Sympatyzowanie z ruchem pro ana i bycie jego częścią świadczy właśnie o traceniu tej kontroli. Przestajesz myśleć rozsądnie, zaczynasz myśleć pro ana.
-
Gość: johanna, *.ssp.dialog.net.pl
2009/07/18 15:30:27
no tak, z tym muszę się zgodzić. ale właśnie na tym to wszystko polega, żeby myśleć pro-ana. Żeby stać się motylkiem. szczerze mówiąc wiem na czym to dokładnie polega, ten cały ruch. mam wrażenie , ze dla Ciebie jest to proste, brak kontroli, problemy z samym sobą, chęć zachorowania na anoreksje?. Wyobraź sobie,że to nie dokładnie tak jest. A wszystkie skutki które wymieniasz mają swoje głębsze przyczyny. Dużo głębsze przyczyny. Uważam,że lepiej jest być pro, i wiedzieć,że jest ktoś z tobą. Niż czuć się dogłębnie samotną. Z resztą pro ana to nie drastyczne głodówki(nie zawsze) tylko czasem , a nawet dużo częściej diety które pozwalają np. zrzucić12 kg. w ciągu roku. Jest to normalne odchudzanie. A inne motylki pomagają osobie odchudzającej się.
-
Gość: Alia, *.chello.pl
2009/07/18 17:31:31
"Z resztą pro ana to nie drastyczne głodówki(nie zawsze) tylko czasem , a nawet dużo częściej diety które pozwalają np. zrzucić12 kg. w ciągu roku. Jest to normalne odchudzanie. A inne motylki pomagają osobie odchudzającej się."

johanna, z czymś takim kompletnie nie mogę się zgodzić. Żeby odchudzać się zdrowo, rozsądnie i z wsparciem, nie potrzeba pro ana. Ja się odchudzam - a raczej zaczęłam wreszcie dbać o siebie, bo moje BMI niebezpiecznie zbliżyło się do 30. Efektem jest na razie utrata ośmiu kilo w trzy miesiące - oraz przejście z rozmiaru 18 na 16, a ostatnio już 14. (Tak, wiem, dla motylków nadal jestem obrzydliwą beką tłuszczu). Robię to w sposób rozsądny i wcale nie czuję, żebym się katowała. Pomogło odstawienie słodkich napojów, białego pieczywa i makaronu, mniejsze porcje. I godzina ćwiczeń trzy razy w tygodniu, od czasu do czasu spacery energicznym marszem. Czuję się dobrze, nie chodzę ciągle głodna (choć na początku czasem miałam takie wrażenie), a w dbaniu o siebie wspiera mnie pewne babskie forum, gdzie wspieramy się nawzajem w zdrowym dbaniu o sylwetkę. Podkreślam - w zdrowym. Były już i sugestie wizyty u lekarza, robienia badań krwi, a koleżanka na diecie kopenhaskiej została przez kilka osób ostrzeżona, że to nie jest dobra dieta.
-
anty_pro_ana
2009/07/18 18:13:38
@johanna - oprócz tego co napisała Alia - żeby schudnąć nie potrzeba dorabiać sobie całej motylkowej ideologii. Jeżeli pro ana ma wypełniać samotność to przestaje być po prostu odchudzaniem. Już samo przekonanie o tym, że samotność wynika z czyjegoś wyglądu czy nadwagi jest chorym sposobem myślenia. Jeżeli pro ana jest tak niewinnym sposobem odchudzania jak to określasz, to dlaczego nazywa się pro ana czyli de facto pro anoreksja?
-
kama.44
2009/07/18 19:56:00
[b[Johanna ta motylkowa teoria, której jesteś zwolenniczką ( tak wynika z Twoich wypowiedzi ) doprowadzi Cię do zguby- piszę tak nie dlatego, że sie wymadrzam,czy chcę prawić Ci morały nie mam do tego prawa, ja po prostu jestem anorektyczką, która wie ile zmagań i cierpienia przynosi ta choroba, jak trudno z niej wyjść!!!
Piszesz o samotności, o tym,że motylki wspierają w zdrowym schudnieciu, że dzieki nim nie jestes sama!!!- wybacz zostawię to bez komentarza.Powiem Ci tylko jedno nie leć tak na ślepo do tego światła,bo nie każde swiatło oznacza to co dobre, a to do którego zmierzasz oznacza ciemność i zagładę.Wycofaj się póki nie jest za późno.Nie daj się ogłupić tak jak napisał majself

Wracając do artykułu zgadzam sie Perfidia z Tobą każda anorektyczka jest w jakiś sposób egoistką zapatrzoną w siebie,tylko przeważnie tego nie dostrzega, ja czytajac Twój artykuł dostrzegłam.Dzięki :)
-
Gość: johanna, *.ssp.dialog.net.pl
2009/07/18 20:16:39
hm.. na anoreksje choruje już około 1 rok. Wiem, że moje myślenie bywa blednę jednakże gorzej by mi było,że tak to nazwę, przebywać w swoim towarzystwie gdyby nie te wszystkie motylki. Poczucie, że nie jestem sama daje siłę. I z tym,że anorektyczka jest zapatrzoną w siebie egoistką zupełnie się nie zgodzę!
Podczas mojego pobytu w szpitalu rozmawiałam i z anorektyczkami i z bulimiczkami. Nie jesteśmy w żadnym wypadku egoistkami! Większość z nas ma dobre, wrażliwe serca, niesie chęć pomocy innym. Na prawdę, bardzo dużo dziewczyn było zorganizowane w akcje społeczne typu: Viva, WOŚP, czy wolontariat. Nie sądzę,że jest to oznaka egoizmu? Anoreksja to odzew na reklamy w telewizji, na okładki gazet, na pokazy mody. Zanim stałam się anorektyczką czułam się wykluczona ze świata w którym żyję, czułam,że jeżeli noszę L życie jest nie dla mnie. I to nie tylko moja fanaberia czy skrzywienie psychiczne które powinnam leczyć( i leczę) grubi, bądź po prostu przytyci ludzie są wykluczani. Nie mogą założyć tego co chcą tylko to w czym dobrze wyglądają, nie mogą iść na basen( w którym filmie występuje tęższa dziewczyna? są to nieliczne przypadki!). I to prawda. Anoreksja odebrała mi jedno, ale dała co innego. Tak dała mi coś. Fajną sylwetkę i akceptacje. I ten kto tego nie przeżył nie może ze mną polemizować gdyż nie wie jak to jest. Jak wygląda ta różnica...
-
Gość: johanna, *.ssp.dialog.net.pl
2009/07/18 20:20:34
.. bywałam u dietetyków, stosowałam rożne diety, również na własną rękę. I nic mi to nie dało, za każdym razem pojawiał się efekt jojo, mimo,że po zakończeniu diety nigdy nie obżerałam się jak świnia..
-
anty_pro_ana
2009/07/18 20:51:33
@johanna - istnieje druga strona medalu. Spotkałam się z przypadkami, gdy anorektyczki angażowały się w działalność typu WOŚP czy wolontariat, aby unikać przebywania w domu i mieć wymówkę, żeby nie jeść w domu. Zresztą jest to jeden ze sposobów czasem podawany na stronach pro ana. Wybacz, ale to, że ktoś angażuje się w działalność charytatywną nie świadczy o tym, że nie jest egoistą. Wszystko zależy dla kogo tak naprawdę się angażuje i dlaczego.
Jeżeli uważasz, że jestem niegodna dyskusji z tobą, gdyż nie miałam i nie mam anoreksji, i nie rozumiem jak to jest, po co komentujesz tutaj? Mimo, że nie doświadczyłam tego na własnej skórze temat mnie interesuje, mam coś na ten temat do powiedzenie, i nie widzę najmniejszego powodu, aby siedzieć cicho. To jest mój blog i będę się na nim wypowiadać tak często jak tylko mam na to ochotę.
I na koniec powiem jeszcze, że jest istotna różnica pomiędzy byciem wykluczonym, a poczuciem bycia wykluczonym.
-
Gość: johanna, *.ssp.dialog.net.pl
2009/07/18 21:33:35
dobrze, może z tym "nie może polemizować" przesadziłam. :] jednak za bardzo zapędzasz się w swoich poglądach wkładając wszystkie anorektyczki do jednego worka, nie uważasz? JA spotkałam takie które brały udział w organizacjach charytatywnych nie dlatego żeby wyjść z domu, lecz dlatego by pomóc innym. uwierz mi, to,że ktoś ma anoreksje nie znaczy,że jest ślepo zapatrzony w siebie i dosłownie WSZYSTKO robi żeby schudnąć. :] zanim zachorowałam na anoreksje już brałam czynny udział w wolontariacie.:)w pewnym momencie, dokładnie podczas najgorszych dni choroby tylko wolontariat dawał mi poczucie, że jestem komuś potrzebna. w zasadzie istniałam tylko dla osób którym pomagałam(jak jeszcze miałam jako tako siłę to robić) a co do poczucia BYCIA wykluczonym to uwierz mi. CZY JEST się wykluczonym, czy też tylko uważa się,że jest tak czy tak odczucia są dokładnie te same. Smutek towarzyszący tej osobie jest dokładnie taki sam. Widzę,że ostro polemizujesz z kimś kto ma zupełnie odmienne zdanie od twojego. Szanuje to co robisz, twoje zdanie również szanuje zastanawiam się czemu ty nie możesz uszanować mojego zdania? Wiesz kiedy byś na prawdę pomogła pro-ana? Kiedy porzuciłabyś obecny styl pisania, prowokujący motylki głównie do zaprzeczeń twoim poglądom, pomogłabyś jeśli dawałabyś rady i argumenty na to,że pro ana jest zła- dokładnie w ten sam sposób w jaki motylki dają argumenty na to,że jest dobra. Angażujesz się w to, piszesz ale mam wrażenie,że nie robisz tego dla motylków tylko,że tak to nazwę,dla siebie, bo jak napisałaś interesuje Cie to. Przeczytałam dużo notek na twoim blogu jednak nigdzie nie znalazłam odniesień WPROST do dziewczyn p.a.(jeśli gdzieś są, to wybacz.:)). Anoreksja, pro ana itp. to bardzo niebezpieczne zaburzenia psychiczne, krytyka tego nic tu niestety nie da.... pozdrawiam.;)
-
kama.44
2009/07/18 22:03:18
Johanna - mówisz,że obcowanie z motylkami daje Ci siłę, fakt pewnie tak, ale pomyśl czy jest to siła czy wkręcanie Cię coraz bardziej w chorobę,bo myslę,że to drugie. Na razie szukasz i oczekujesz ich wsparcia, ale nie życzę Ci tego momentu, kiedy zostaniesz aby Ty i ana i to zgubne poczucie siły i kontroli jakie pozornie Ci daje, wtedy zostaniecie aby dwie, zamkniesz się w swoim świecie, świecie który na poczatku będzie dla Ciebie wspaniały, a później przyniesie cierpienie i niewolę. I gwarantuję Ci tak łatwo nie uciekniesz, chociaż będziesz się dusić. Będą chwile, że będzie wydawało Ci się, że jesteś wolna - niestety to będzie pozorna wolność....
Piszę to bo siędzę w tym bagnie juz parę lat,anoreksję mam od 17 roku życia, dopiero pare miesiecy temu przyznałam sie przed sobą i wszystkimi ,że to choroba!!! Też byłam w szpitalu spędziłam tam 5 miesiecy.....Co zrobisz z tym co Ci napisałam,co pomyślisz nie wiem, a moze nawet wiem, ale to jest Twój wybór, ja tylko Ci dosłownie pokazałam jak to wyglada w zarysie, w wielkim zarysie i jeszcze jedno nie oszukuj sie,że sie leczysz...
Co do egoizmu to chodziło mi o trochę inny z czasem zrozumiesz jaki to jest egoizm!!!
Powiem Ci tak ja całe swoje serce oddałabym innym....
hm...zazdroszczę Ci tylko jednego tej fajnej sylwetki i akceptacji siebie ja niestety nie umiem tego osiągnąć!!!!
-
anty_pro_ana
2009/07/18 22:05:14
johanno - ten blog z założenia nie jest dedykowany motylkom. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest motylkowe podejście pod tytułem "to nasza sprawa, wiemy co robimy" oraz "nikt nas nie rozumie". Od samego początku moim głównym celem było pokazanie co to jest pro ana ludziom, którzy żyją w błogiej nieświadomości gdy ktoś z ich bliskich pogrąża się, myślą potwornie stereotypowo (np. że anoreksja to fanaberia) itd. Poza tym ponieważ sama nie do końca ogarniam fenomen pro ana, chciałabym podejść do niego w sposób bardziej naukowy. Może jest to bezduszne, ale wyznaję zasadę, że wiedza jest niezwykle potężnym sojusznikiem w każdej walce. Być może ja sama nie nadaję się do "edukowania" motylków, ale może to co robię pomoże komuś, kto bardziej się do tego nadaje.
O ile dobrze pamiętam to jedyne notki, które w sposób bardziej bezpośredni są skierowane do motylków to: "eksperyment Minnesota" oraz "porozmawiajmy o seksie". I myślę, że one dobrze spełniają to co sugerujesz.

Zarzucasz mi wrzucanie wszystkich anorektyczek do jednego worka. Trochę to niesprawiedliwe - weź pod uwagę ile razy podkreślałam, że pro ana nie oznacza to samo co anoreksja, że nie każda anorektyczka jest pro ana, że pro ana ma różne oblicza - i te wyjątkowo idiotyczne aż do granic śmieszności, i te bardzo smutne i przygnębiające. Tymczasem sama napisałaś, że "Nie jesteśmy w żadnym wypadku egoistkami!". To też jest generalizowanie. Anorektyczki, mimo, że bardzo często wołają jednym głosem, są różne, tak jak różni są ludzie.

Piszesz o swojej pracy w wolontariacie, że "tylko wolontariat dawał mi poczucie, że jestem komuś potrzebna". Widzisz nawet w tak szlachetnej pracy jest element egoizmu. I nie piszę tego, bo uważam, że pomaganie innym jest złe. Tylko dlatego, że nie uważam, aby taka praca była dowodem, że ktoś egoistą nie jest.

Chciałabym napisać tutaj jeszcze z tysiąc rzeczy, ale wtedy nie miałabym tematów na następne notki :P
Również pozdrawiam :-)
-
makrofag
2009/07/18 22:35:48
Johanno - tak bezsensownych odpowiedzi to dawno nie czytałem. Jak bardzo można samej sobie zaprzeczać? Praktycznie co w drugim zdaniu znajduję ambiwalencję.

Anoreksja dała Ci akceptację? Śmiechu warte! Może być poszukiwaniem, w efekcie ten brak akceptacji pogłębiając. Inaczej byś nie musiała jej szukać u innych pro ana, a znajdowała w oczach "zdrowych" ludzi. Anoreksja daje: zgony, osteoporozę, bezpłodność, depresję.

Jeżeli jednak jesteś zadowolona ze swojej sylwetki, a tak piszesz, to nie masz anoreksji, ponieważ nie spełniasz kryteriów. Może jesteś wannarektyczką lub bulimiczką?

Piszesz, że anoreksja jest ciężką chorobą. Jeżeli tak uważasz dlaczego szukasz wsparcia w chorobie? Kolejny raz udowadniasz brak anoreksji. Posiadając tak głęboki wgląd w chorobę nie pozwoliłabyś sobie na pisanie takich bzdur.

Anoreksja jest egocentryczna - jak każda choroba, w której jest cierpienie. Nawet jeżeli jeszcze go nie ma, to fiksacja uwagi na niejedzeniu, ćwiczeniach utrudnia, ba może nawet uniemożliwia na szczerze altruistyczne postawy.

Fajna sylwetka anorektyczki? To ja już wolę zmienić orientację seksualną ;)
-
Gość: johanna, *.ssp.dialog.net.pl
2009/07/18 22:36:16
nie mniej jednak autorko tego bloga jesteś wyrozumiala co mi się podoba. :) jak powiedział kiedyś filozof de Mello( z gruntu idiota gdyż innego jego poglądy były demoralizatorskie) "z natury jesteśmy egoistami" i ten fakt całkowicie akceptuje. to jest prawdą,że większość rzeczy, spraw nawet takich jak wolontariat robimy dla siebie. jednak to dużo świadczy o człowieku który niesie chęc pomocy innym, nawet z własnych pobudek. świadczy to, oczywiście, dużo dobrego. Wiem jaki egoizm miałaś na myśli kama.44. Dokładnie wiem bo w takim właśnie żyje, jednak nie nazywam tego egoizmem a przyzwyczajeniem, czymś dziejącym się nawet wbrew mojej woli( np.dziś zrobiłam sobie kanapke, ZROBIŁAM, włożyłam do ust i przeżułam po czym wszystko wyplułam. nie mogłam tego zjeśc, po prostu. To wszystko widziała moja mama której serce się kraja kiedy patrzy na krzywde którą sobie wyrządzam) wiem,że tym co robie sprawiam dużą przykrość innym, czyli np. mamie która de facto cierpi razem ze mną. Ale nie jestem w tym egoistką gdyż bardzo chcę to zmienić. Anoreksje zdiagnozowali u mnie rok temu, od tamtego czasu byłam 2 razy w szpitalu, psychoterapeute i psychijatre mam dosłownie pod telefonem i to w każdej chwili. Wielu lekarzy już mnie leczyło, lecz żaden jak dotychczas mi nie pomógł ze względu na to,że "nie chce się wyleczyć"? Być może stąd sie bierze to nastawienie, jednak w przebłyskach świadomości mam dość bólu głowy brzucha omdleń i ciągłej senności. Zastanawiam się nad tym co piszecie, po części się zgadzam ale drugiej połowy nie umiem do siebie dopuścić, pewnie ze względu na moją chorobę. Jednak mam nadzieje kama.44 że uda Ci się wyjść z choroby, tak samo mam nadzieje,że mi się uda i ,że tępy świat show businessu przestanie lansować szkielety w Photoshopie. Niedawno moja koleżanka pokonała raka mózgu(!). Choroba śmiertelna... Także mam nadzieje, że Tobie również się uda wyjść z tej choroby:) No i już dobrze, przyznam racje(choć nie tak łatwo) autorce bloga, może komuś pomożesz? Niech więcej rodziców czyta tą stronę. Ja dłuuugo długo żyłam z niezdiagnozowaną anoreksją pod jednym dachem z rodziną, zawsze gdzieś podświadomie, pod warstą radości,że nie widzą- uważałam ich za ślepych idiotów. No cóż,, pozdrawiam!!! ;))
-
Gość: johanna, *.ssp.dialog.net.pl
2009/07/18 22:39:30
makrofagu- zgrywasz mądrego a tak na prawde widze, że nie rozumiesz czym ejst problem anoreksji, i co potrafi spowodować głód? jesteś zamknięty w swoim poglądzie o kościotrupach, głodówce i tym,że anorektyczka sobie nie zaprzecza? uważaj sobie ,że nie mam anoreksji;) chciałabym bardzo...
p.s- skoro tak piszesz nie wiesz co tak na prawde z ludzką psychiką potrafią zrobić psychotropy i lata głodu oraz zmagań z chorobą.:)))))
-
Gość: johanna, *.ssp.dialog.net.pl
2009/07/18 22:43:49
i jeszcze coś do makrofaga- poćwicz umiejętnosć czytania ze zrozumieniem. jak już wcześniej napisałam LECZE SIĘ.
nie mam jeszcze nic przeciw pro anie, nie czuje się dzięki niej taka samotna...
jednak lecze się, u LEKARZY. a czasem odpowiednia terapia potrafi dać, nawet jeśli nie chcęć wyzbycia się choroby, to jakąs tam akceptacje samego siebie. fajną figure mam tak uważam, bo już nie kłuje mnie prześcieradło i bielizna którą nosze.
-
makrofag
2009/07/18 23:01:46
Problem polega na tym, że rozumiem i dlatego nie dam się wkręcić. Bardzo się cieszę, że się leczysz - tylko to jest fikcja, a nie leczenie. Przecież nie chcesz się wyleczyć, a zaglądanie na strony pro ana nie jest wsparciem w leczeniu, a w chorobie. Jakoś powątpiewam, że chwalisz się pisząc " Jestem dzielna - w ostatnim miesiącu mam 3 kg więcej".
Pewnie, że masz problem z nie zniekształconym myśleniem. Jednak mam zamiar to punktować.
Acha, co najważniejsze - czy tylko ja mam wrażenie, że osoba o "fajnej" sylwetce zjada posiłki, a nie przeżuwa i wypluwa? Wypluwasz, bo nie chcesz przytyć, czy schudnąć dla bezpieczeństwa? Problem anoreksji polega na tym, że nie ma hamulca, gdzieś znika. Anorektyczka twierdząca, że go ma, ciągle żyje w świecie iluzji i zaprzeczeń.
-
Gość: johanna, *.ssp.dialog.net.pl
2009/07/18 23:12:15
hm,... makrofag zgadzam się z tym co piszesz, nie mniej jednak wiedza i świadomość przebiegu anoreksji a świadomość tego,że to choroba to dwie różne sprawy. to wszystko co własnie mi napisałeś milion razy słyszałam u różnych lekarzy:) i wcale nie ciesze się,że tyje wręcz przeciwnie. wiem również, że świat w którym żyje to iluzja a ja sama ją podtrzymuje:) masz silne argumenty, mocną i prawdziwą krytyke. jest ok, jest super pisz tak dalej, pisz. ale skoro umiesz skrytykować i rozumiesz czym jest anoreksja powiedz mi jak mam uświadomić sobie,że nie straciłam kontroli bo nigdy jej nie miałam, i jak mam sie leczyć żeby rzeczywiście się leczyć? czekam.:) rok leczenia za mną, wszystko co mi piszesz wiem mimo to nadal nie moge wyzdrowiecć? skoro tyle wiesz powiedz mi czemu??
-
Gość: biusciasta z nadwaga, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/07/20 17:41:17
Ja tak zupelnie boczkiem.
Czasem, czytajac blogi pro ana, odnosze wrazenie, ze chodzi nie o bycie idealna, nie o bycie koscista, nie o "wladze nad soba", ale o zwrocenie na siebie uwagi. O akceptacje, o przynaleznosc do grupy, jakiejkolwiek. O wspolne z innymi robienie rzeczy zakazanych.
Czasem sie to wyczytuje.
-
anty_pro_ana
2009/07/21 09:39:21
@biusciasta - masz rację, takich przypadków nie jest mało. Już kiedyś napisałam, że człowiek jest zwierzęciem stadnym i samotność mu nie służy. Nie zmienia to faktu, że pro ana to bardzo głupi sposób na przynależenie gdzieś.
-
Gość: biusciasta z nadwaga, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/07/21 17:37:23
przynaleznoscia do "gangow" tez sobie mozna krzywde zrobic. A chetnych nie brakuje. Bo to tabu?
Wiesz, co mi sie podoba w Twoim blogu? Nie zakazuje, nie grozi, nie ubliza. Nie sciga. Nie wysmiewa nawet. Tlumaczy i wyjasnia. Wskazuje sprzecznosci i sklania do przemyslen. Co to i z czym sie to je. Jakos tak jest, ze zakazy odnosza skutek przeciwny zamierzonemu. Tabu smakuje najlepiej.
-
Gość: wawsia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/07/15 07:59:00
@johanna I ja podtrzymuję opinię przedmówcy,bodaj @makrofaga,ty nie chcesz się leczyć. Twierdzisz,że nigdy nie miałaś kontroli, żądasz gotowych rozwiązań, myślisz,że ci się wszystko należy i wszyscy są na twoje zawołanie.Problem przy zbudowaniu, 'odzyskaniu' kontroli, o której to pisałaś, to fakt,iż to nie jest rzecz jak zupka w proszku - wsypujesz i zalewasz,czekasz 5min, tylko twoja praca. Szczera,nie 'bo wypada'. To praca także otoczenia. Mówisz,iż się leczysz, a ja widzę tylko puste ogłaszanie faktu. Nie zapominaj,że budowanie kontroli jest ciężkim,długim i pracochłonnym wyzwaniem, nie odkryję niczego nowego mówiąc,że przede wszystkim to ty musisz się pilnować i CHCIEĆ,a nie mówić na pokaz,że tego pragniesz. Rodzice,terapeuta,ktokolwiek także nie powinien być obojętny lub też sabotażować najszczerszych chęci i pracy nad sobą.
Tak jak mówiłaś,że ana daję ci tę kontrolę,pomyśl ile bólu,wyrzeczeń,cierpienia musiałaś przejść,by ją 'dostać'. Zbudowanie czegoś od nowa właśnie tak samo wygląda,choć niejednokrotnie staje się jeszcze bardziej wymagającym zadaniem. Nie wszystko jest różowe, zresztą,nigdy nie będzie.
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2015/03/04 19:21:52
Hej
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2015/03/04 19:30:10
Hej! Prosze pomóżcie mi nie wiem czy mam anoreksje.Od jakiegoś czasu sie odchudzam.Zauważylam że jem coraz mniej.Bardzo dużo ćwicze i coraz mniej sie męcze.Wszystko mnie boli glowa brzuch i kości.Mam bardzo zimne stopy i dlonie aaaa o najważniejsz bym zapomniala mam 160cm i 50kg czy to nadwaga prosze pomóżcie ??????
Terapia anoreksji, bulimii