Blog > Komentarze do wpisu

Siła woli

W komentarzu do poprzedniej notki Nadi napisała: gdy ogranicza sie jedzenie,fakt na początku wystepuje uczucie głodu, wtedy faktycznie musisz ze sobą walczyć i jeżeli uda Ci się doprowadzić do stanu w którym nie jesz, czy to nie jest akt silnej woli ? Jak to jest z tą silną wolą w przypadku anoreksji i pro ana?

Wielu osobom wydaje się, że anoreksja jest kwintesencją silnej woli. Wydawałoby się, że jedynie silna wola jest w stanie latami zwalczać instynkt samozachowawczy. Wiele osób dotkniętych anoreksją opisuje swoje doznania jako poczucie niezwykłej wewnętrznej siły wyzwalane przez odmawianie sobie jedzenia.

Ja patrzę na to trochę inaczej. Moim zdaniem walczenie z potrzebami własnego organizmu na poziomie biologicznym (pomijam tutaj potrzebę bycia pięknym, bo piękno jest rzeczą względną, a w anoreksji postrzganie piękna jest delikatnie mówiąc wypaczone) nie wynika z silnego charakteru, ale jest efektem choroby.

Satysfakcja wynikająca z niejedzenia daje osobom chorym na anoreksję i zwolenniczkom pro ana poczucie wyższości. I to są odczucia, których bardzo łatwo się trzymać i im ulegać. No właśnie - uleganie takim odczuciom nie jest aktem silnej woli, tylko poddaniem się jednej z bardzo ludzkich słabości - potrzebie bycia lepszym niż reszta. Idźmy dalej - władza i kontrola - nad własnym ciałem i najbliższym otoczeniem, to równie często sposób w jaki osoby z anoreksją opisują swoje doznania. A przecież wiadomo, że władza potrafi być jak narkotyk. Czy kurczowe trzymanie się tej władzy jest objawem silnej woli czy uleganiem potrzebie kontroli? Zwłaszcza, że ta kontrola i władza w anoreksji są tylko złudzeniami.

Osoby, które decydują się na dietę w stylu pro ana twierdząc, że jest to oznaka silnej woli w rzeczywistości pokazują, że brak im cierpliwości, aby schudnąć w sposób racjonalny. Przecież łatwiej jest nie jeść nic, niż na spokojnie przyjrzeć się własnej diecie i odpowiednio ją zmienić. O ile trudniejsze jest wprowadzenie w swoim życiu trwałych zmian eliminując przyczyny, dla których pojawiła się nadwaga. I wreszcie czy uleganie presji kultury lansującej chudość jako synonim sukcesu również nie świadczy raczej o braku silnej woli niż o jej posiadaniu?

Przecież silna wola jako cecha charakteru oznacza taką postawę, która pozwala na pokonywanie własnych słabości i ograniczeń, na działanie wbrew okolicznościom, a przede wszystkim nie ogranicza się tylko do jednej dziedziny życia. W anoreksji osoba chora nie pokonuje własnych słabości, bo potrzeba jedzenia nie jest słabością, tylko normalnym aspektem funkcjonowania każdego zwierzęcia. Gdzie jest ta silna wola anorektyczek gdy przychodzi moment gdy zdecydują się na leczenie? Dlaczego tak jak wcześniej odmawiały sobie jedzenia, katowały się ćwiczeniami, ich silna wola nie pomaga im zacząć normalnie jeść? Gdyby to rzeczywiście była silna wola czy nie powinna działać w obie strony?

Każdej anorektyczce i każdemu motylkowi opowiadającym o tym jak silne czują się dzięki anoreksji mam do powiedzenia jedno - pokażcie tą siłę lecząc się i normalnie jedząc.

kaktusy na pustyni

poniedziałek, 20 lipca 2009, anty_pro_ana

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Panna N., *.siec.idealan.pl
2009/07/20 12:53:55
Jedzenie jest słabością. Dążę do tego, żeby jeść po to, by żyć, a nie odwrotnie.
Jestem pro-ana. Siedzę w tym już prawie od dwóch lat. Czytam twojego bloga już od jakiegoś czasu, ale nie komentowałam. Masz rację - niektóre "motylki", wielbiące "królową Anę", są żałosne. Ale nie wszystkie są takie. Nie nazywam siebie motylkiem, nie wielbię Any i nie uważam, że wymiotowanie jest jakimś wyjściem, chociaż zdarzyło mi się parę razy wywoływać wymioty. To jest jedynie okazanie słabości i rozpaczy. Wymiotowanie niszczy. Wymiotowanie zabija.
Anoreksja także. Wiele dziewczyn chce po prostu zostać zauważonym.
Zawsze podejmowałam pochopne decyzje i tak było z tym. Postanowiłam nie jeść. Nie jadłam. Z czasem przyszły napady, przeczyszczanie. Miałam tego dość. Nastąpiła kilkumiesięczna przerwa, byłam wtedy szczęśliwa. A później znowu do tego wróciłam, bo zaczęły się problemy. Teraz nie potrafię już jeść normalnie. Albo jem za mało, albo za dużo. Kocham to i nienawidzę.
To wcale nie jest takie proste jak się wydaje. Nie chcę iść się leczyć, bo nie chcę z tym skończyć. Chcę schudnąć.
Po co w ogóle piszesz tego bloga? I tak żadnego "motylka" nie nawrócisz, a inne osoby tylko wyrobią sobie o nas nieciekawą opinię, a to wszystko jest jednym wielkim bagnem, z którego jest ciężko się wydostać.
-
anty_pro_ana
2009/07/20 13:32:50
@Panna N. - skoro przyznajesz, że aby żyć, trzeba jeść, to twierdzenie, że jedzenie jest słabością jest mówiąc delikatnie przesadzone. Jedzenie nie jest tożsame z obżeraniem się tysiącami kalorii, jedzenie nie jest tylko i wyłącznie dogadzaniem zmysłom, to przede wszystkim czynność zaspokajająca podstawową potrzebę każdego zwierzęcia, w tym człowieka. A to, że jedzenie w oczach twoich i innych osób pro ana urasta do rangi najgorszego wroga, to zupełnie inny problem.
To, że nie chcesz się leczyć, bo chcesz nadal trwać w pro ana, jest potwierdzeniem tego co napisałam. Brak silnej woli, tkwienie w bagienku bo zrobiło się takie przyjemnie wygodne i znajome.
Po co piszę tego bloga? Z nudów, dla zaspokojenia własnej próżności, dla pieniędzy - wybierz co chcesz. Nie możesz wiedzieć na pewno czy ktoś pod wpływem tego co piszę nie spojrzy na swoje życie trochę inaczej. Pytanie czy w ogóle mi na tym zależy. A co do opinii na wasz temat - wszystkie ciężko pracujecie na nią. Weź też pod uwagę to, że nie uważam, że zaburzenia odżywiania w jakiejkolwiek formie należy krytykować, zwalczać czy potępiać, natomiast trwanie w nich, delektowanie się nimi i robienie z nich modnej subkultury - owszem. Jeżeli uważasz, że mój blog jest w jakimś stopniu opiniotwórczy to jest to dla mnie przeogromny komplement.
-
2009/07/20 14:08:07
Panna N.
wiadomo, ze przez tego bloga nikogo nie wyleczy sie, ale moze da sie do myslenia? a moze ktos, tak jak ja, chce wiedziec wiecej na temat pro ana? moze ktos dzieki niemu zauwazy problem wsrod bliskich? poza tym to nie autorka powoduje wyrabianie sobie opinii o WAS, wy same sobie wystawiacie etykietke, z calym szacunkiem - kiepska. blog przedstawia fakty, obserwacje i pozwala myslec i uwazac co chcemy.
-
majself
2009/07/20 16:14:58
Jedzenie jest słabością?
No to - oddychanie też?
Mruganie powiekami?
Ruchy robaczkowe jelit?
Kichanie, pocenie się?
Skurcze serca?

To nie jest słabość, to fizjologia. Tak funkcjonujemy. To naturalne. I tak, jak przyjemniej jest oddychać czystym, pachnącym, nieco wilgotnym powietrzem, tak przyjemniej jest jeść rzeczy smaczne. Dogadzanie swoim zmysłom jest częścią kultury. I nie, to nie jest słabość. Słabością jest nienawidzić własne ciało tak mocno, że chce się je zagłodzić. To jest właśnie słabość.

Kiedyś usłyszałam, że anorektycy tak naprawdę kochają jeść, tak bardzo, że nie jedzą, bo boją się, że nie będą mogli przestać. Im dłużej czytam tego bloga, tym bardziej pewna jestem, że to bzdura.
-
majself
2009/07/20 16:17:25
BTW w nowym "Poradniku domowym" jest artykuł o zaburzeniach odżywiania: anoreksji, bulimii i ortoreksji. Nawet sensowny, poza rubryką "czy ten problem dotyczy ciebie?" przy każdym opisie zaburzenia.
kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,48634,6757179,Gdy_dieta_rzadzi_zyciem.html
-
Gość: kama.44, *.adsl.inetia.pl
2009/07/20 16:49:28
Panno N - powiem tak,opini motylków już nikt nie może popsuć, bo już jest popsuta do granic !!!, a kto ją popsuł?- właśnie ciekawe kto? Dla mnie motylki to infantylne panienki nie mające co zrobić ze swoim czasem, fakt może nie wszystkie, ale za pewne większość.Te blogi pro-ana są śmieszne,a zarazem tragiczne. Najgorsze jest to, że werbujecie młode dziewczynki jeszcze dzieci które za pewne jak by nie motylki nie myślałyby o odchudzaniu, może nie wszystkie ale wiekszość. Pro-ana staje sie subkulturą,a to już jest bardzo niebezpieczne i bardzo chore. Może należałoby się zastanowić jaki ma sie wpływ na innych i nie pisać głupich blogów zachęcających do odchudzania poprzez anoreksję!!! Wybacz,ale mi sie to nie mieści w głowie, bo ten kto przeżył, albo przeżywa piekło anoreksji nigdy w życiu nie namawiałby do tego innych, ba motylki tak bardzo chcące zachorować nie mają nawet pojęcia jaka jest to choroba - jakie to bagno,gdyby chociaż jedna przeszła przez to piekło jakim jest anoreksja, czyli jadłowstręt psychiczny zaznaczam, nie nazywałaby tej choroby odchudzaniem.
Powiem jeszcze jedno to wy motylki psujecie opinię osób chorych na zaburzenia odżywiania, naprawdę potrzebujących pomocy, dzięki wam pogłębia się opinia w społeczeństwie,że anorektyczki to rozkapryszone panienki, myslące tylko o swoim wyglądzie!!!
Panno N piszesz,że nie należysz do nich,to dlaczego tak ich bronisz? zaprzeczasz sama sobie, wybacz skoro wiesz, że z tego trudno wyjść, że jesteś teraz nieszczęsliwa, sama napisałaś,że jak jadłaś to było ok, to dlaczego chcesz w tym tkwić??? Nie powiem ja tez mam chwile załamania nawet częste, ale staram sie walczyc i doskonale wiem,jak ciężko jest walczyc ze swoimi anorektycznymi zachowaniami. Moim zdaniem potrzebujesz pomocy, zastanów sie nad tym. Anoreksja to straszna choroba,w której problemy, potrzebę niezaspokojonej miłości i wszystkie nieszczęścia jakie Cię w życiu spotkały przeradzasz w niejedzenie,chęć zniszczenia siebie,chcesz być doskonała w każdym calu, nienawidzisz siebie, każdego kawałka swojego ciała, chcesz zniknąć, nigdy nie wyglądasz dość dobrze i nigdy nie osiągniesz doskonałości to jest coś strasznego!!! I wiesz co żałuję,bardzo żałuję że dotarło to do mnie dopiero teraz!!!Tylko, że gdy sie już obudziłam to okazuje się że wyjscie z tego nie jest łatwe, że tak bardzo wpadłam w te sidła.
Dlatego nigdy nie zrozumiem kogoś kto chce na to zachorować,albo namawia do tego innych!!!

Bardzo dobrze,ze istnieje ten blog, Perfidia wykonujesz super robotę, powtórzę to poraz enty.Prawda, moze zaślepionych motylków się nie nawróci, ale być może osoby chcące wyzdrowiec takie jak ja np skorzystają i to bardzo, może chociaz się zastanowią. Myslę i chciałabym,żeby ten blog dotarł do rodziców, bo na razie są jeszcze niestety slepi. Panno N - mimo wszystko czytasz ten blog, zabrałas głos w dyskusji,zastanów się!!!! PERFIDIO JESTEŚ WIELKA :))))
-
anty_pro_ana
2009/07/20 17:36:39
paulina, Nadi - dziękuję Wam bardzo za komentarze. Normalnie rozpieszczacie mnie ;-)

majself - jak zwykle dobrze powiedziane, dziękuję za Twoje komentarze, a ten artykuł nie jest zły, chociaż widzę w nim pewne braki i nadmiar uogólniania, z drugiej strony zaburzenia odżywiania to temat rzeka - ciężko pisać na ten temat nie uogólniając.
-
majself
2009/07/20 19:01:20
Ten artykuł w gazecie zajmuje całe dwie strony, w tym zdjęcia. Dłuższych chyba w tej gazecie się nie czyta, a już na pewno nie o chorobach. Niewłaściwe wydaje mi się tylko to "czy to jest twój problem?", właściwsze byłoby "najczęstsze objawy" albo "po czym poznać, że ktoś choruje?". Osoba, która jest chora, albo zdaje sobie z tego sprawę, albo wypiera to ze swojej świadomości - więc jej taki artykuł nie pomoże.
-
majself
2009/07/20 20:18:10
Jeszcze jedno przemyślenie mnie nawiedziło (podczas zmywania, mnie się doskonale myśli w kontakcie z wodą, chyba w poprzednim życiu byłam żabą...). Nie pamiętam, czy już o tym pisałaś, jeśli nie, to może będę w jakiś sposób odkrywcza.

Otóż, posiadanie kontroli nad własnym życiem jest niezbędne każdemu człowiekowi. Nawet u niemowląt wyrabia się tzw. poczucie mocy sprawczej, żeby mogły lepiej radzić sobie jako dorośli. Wydaje mi się, że pro ana to osoby, które takiej mocy sprawczej nigdy nie poczuły, czyli albo bardzo młode i tym samym zależne od rodziców, albo ledwo co samodzielne, nie radzące sobie ze swoim codziennym, dorosłym, samodzielnym życiem.

Tym samym pro ana byłoby dla takich osób swego rodzaju ucieczką we własny świat, w którym wszystko dzieje się tak, jak postanowią. Nie mogąc wziąć we własne ręce niczego zadowalają się przejęciem kontroli nad tym, co mają najbliżej - własnym ciałem.

Zresztą taka postawa jest wśród kobiet bardzo częsta, nie tylko wśród zwolenniczek pro ana - która z nas nie robi sobie małych słodkich przyjemności w nagrodę za osiągnięcie czegoś albo też na pocieszenie? Stres też zajadamy, likwidując skutki, nie przyczyny. Przy odrobinie pokrętnego rozumowania, jakim, jak obserwuję, charakteryzuje się pro ana, łatwo dojść do tego, że jeśli przestanie się jeść, stres będzie mniejszy.
-
2009/07/20 20:31:32
dość długi czas myślałam jak motylek, jadłam tyle co anorektyczka i w ogóle zachowywałam się tak. czytałam te wszystkie przykjazania, dekalogi i te cale pierdy- co mnie strasznie nakrecalo.. nie raz mialam ochote walnoc jakis grubianski komentarz autorce tego bloga, z tym, ze po dluzszym zastanowieniu uznawalam ze wszystko co chce napisac znajdzie swoje zaprzeczenie i jest to, oczywiscie, nieskonczenie infantylne. chcąc nie chcąc czytalam po kolei wszystkie notki z tego bloga i zastanawialam sie, czemu tak w zasadzie zachowuje sie jak skonczona idiotka? w koncu zrobilo mi sie wstyd przed sama soba i zaczelam jesc. mozna powiedziec, ze ten blog "mnie uratowal w ostatniej chwili" gdyz bylam juz w takim momencie glodowania, ze na mysl o jedzeniu prawie wymiotowalam, bole brzucha niedawaly mi spac myslec, w krotkim czasie schudlam 12 kg i nie mialam zamiaru skonczyc. z domu nie wychodzilam bo nie mialam sily, i ot- to co mi dalo to moje cale odchudzanie. nikt nie widzial tego"perfekcyjnego ciala" ktore skutecznie wyrabialam w sobie na pokaz. takze DZIEKI SERDECZNE autorko i pozdrawiam wszystkie pro ana!
-
2009/07/20 20:41:57
a miało być *... i pozdrawiam wszystkie ANTY pro ana* (:
-
Gość: Panna N., *.siec.idealan.pl
2009/07/20 22:31:58
Nie należę do motylków, które pragną zachorować na anoreksję. Bloga owszem, piszę, ale piszę na nim o moich problemach. Nie namawiam dziewczyn do wejścia w pro-anę, nie chcę, by takich jak ja było coraz więcej. Jestem na forum, gdzie nie przyjmujemy motylków wielbiących Anę, ani tych początkujących, tylko doradzamy im zdrowe diety, bo same wiemy, jakie to bagno.
Chciałam tylko powiedzieć, że uogólniasz nas pisząc na tym blogu, tworzysz stereotyp "motylka". A nie wszystkie takie są. Poza tym takie motylki kończą szybciej niż zaczynają.
Nie chcę z tym skończyć, bo jest jak uzależnienie. Czasami mam chwile zwątpienia, kiedy chcę przestać się odchudzać, ale... No, każdy wie, że to nie jest łatwe. Więc dalej w tym siedzę. A niejedzenie daje satysfakcję.
Poza tym chcę siebie zniszczyć. Nienawidzę siebie, nienawidzę życia. Czy to wystarczający powód, dla którego nie chcę z tego zrezygnować?
-
anty_pro_ana
2009/07/21 09:58:08
@oikasia - to ja Ci dziękuję. Cieszę się, że zawróciłaś z drogi pro ana. Przyznanie się przed sobą, że robiło się rzeczy niepotrzebne, a wręcz infantylne, na pewno nie było łatwe. To przede wszystkim Twoja zasługa. A z tymi grubiańskimi komentarzami - przyznam się, że one mnie nakręcają tak jak dekalogi, przykazania i thinspiracje nakręcają motylki ;-)

@Panna N. - skoro wiesz jakie to bagno, to dlaczego w nim tkwisz? Bo jesteś uzależniona od odchudzania? Czyli jednak brak silnej woli do walki z nałogiem?
Zarzucasz mi, że tworzę stereotypy. To trochę nie fair, zważywszy ile razy na tym blogu pisałam o tym, że pro ana ma różne oblicza, i na każdym kroku podkreślając, że anoreksja nie jest fanaberią. Czy zdajesz sobie sprawę, że tworzenie takich "tajemnych kręgów" z dostępem tylko dla wtajemniczonych, odrzucanie nowych osób z uzasadnieniem, że to dla ich dobra tylko nakręca takie osoby, aby dołączyć do was? Czy wiesz, że propagowanie przez was "zdrowych diet" to tak jakby Tym reklamował środek na porost włosów, a Shrek tabletki odchudzające? Skoro wiesz jak się zdrowo odchudzać, dlaczego nie spróbujesz sama? I wreszcie skoro jesteś tak przeciwna anoreksji, dlaczego nazywasz siebie pro ana?
-
2009/07/21 13:04:00
Panna N.- powinna wiedzieć, że skoro prowadzi sama bloga( a domyślić się można łatwo co na nim się znajduje) bierze na siebie dużą odpowiedzialność za osoby czytające go. Ja np. nigdy nie prowadziłam bloga, nie zapisałam się na żadne forum jednak zapisalam sobie chyba ze 40 stron motylkow na które codzien wchodzilam. Jednoczylam sie z nimi i do glowy by mi nie przyszło, że to JEST ZŁE. Jeżeli ktoś ma odrobinę samozaparcia by nie jeść- to potrafi wciągnąć jak sekta. A potem zostawia w umyśle ślad, i nawet ten maly wyrzut sumienia kiedy się je. Takze, mozna powiedzieć,że poniekąd motylki których blogi czytałam są odpowiedzialne za moją hm.. pro anę. Zawsze można się wybronić tym, że nie musiałam czytać ;D Jednak jak ktoś ma słabą psychike, jest naiwny i podatny na wszelkie naciski sam sie w to wkręci chcąc czy nie chcąc. A nie jedzenie nie daje satysfakcji, co z tego,że teraz odłożysz? Jeśli potem bedziesz wciąż myslala o jedzeniu i o głodzi i to bedzie twoj motyw przewodni dnia? Jakie to życie? Jeśli chcesz siebie zniszczyć to idź do dobrego psychologa, DObREGO.
-
2009/07/21 13:06:44
ja na szczęście jestem już na tym etapie, że potrafie się śmiać ze stron motylków. Ale bez pomocy psychologa nie udałoby mi się to- nawet gdybym wiedziała,że źle postępuje( co dopiero uświadomiłaś mi autorko bloga:)). jednak moje myslenie zmienilo sie diametralnie, i niektore uruchomione przez procesy pro-ana toki mysleniowe bardzo ciezko teraz zatrzymac- takze jestem pod stałą opieką. a ktos by sobie pomyslal, ze proana to niewinna propagadna, a motylki to naiwne małolaty...
-
Gość: Panna N., *.siec.idealan.pl
2009/07/21 13:13:20
Nie chodzi o to, że jestem przeciwna anoreksji. Po prostu wiem, że to jest złe, a tej choroby się nie wybiera.
Pro-ana to styl życia, dążenie do ideału, do wychudzonej sylwetki. Anoreksja to choroba, która czasami prowadzi do śmierci głodowej. Wiem, że pomiędzy tym jest cienka granica, ale naiwnie wierzę, że jej nie przekroczę.
Do zdrowego odżywiania raczej nie zalicza się jedzenie 500 kalorii dziennie, prawda? A ja nie wyobrażam sobie jeść więcej. Gdybym mogła cofnąć czas, to i owszem.

oikasia, nie piszę na blogu, ile jem, nie piszę jak oszukiwać rodziców, nie ma tam zdjęć wychudzonych dziewczyn ani motywujących tekstów. To po prostu mój pamiętnik, gdzie mogę się wygadać.
-
Gość: chude marzenia, *.chello.pl
2009/07/21 14:46:31
jestem z fbl chudemarzenia . Mówisz , że bycie chuda nie da mi szczęścia . A mi sie wydaje ,że bede bardziej szcześliwa niż teraz . ja bede wazyła 40 kg. a Ty 60 i bedziesz spasioną grubą świnią , że tak powiem i jak myślisz na kogo ludzie beda zwracac uwage i beda podziwiać CIebie czy mnie ?.
-
anty_pro_ana
2009/07/21 15:18:28
@chude marzenia - zacznijmy od tego, że nie zależy mi na tym, aby ludzie podziwiali moje ciało. Jeżeli już mieliby podziwiać to inteligencję, osobowość, poczucie humoru, pomysłowość i inne liczne talenty :P Bo wyobraź sobie są ludzie, którzy ważąc 40, 60, 80, 100 i więcej kilogramów czują się dobrze w swoim ciele i mają gdzieś czy inni zachwycają się ich figurą czy nie. Co z tego, że ktoś ma idealną figurę (jak by ona nie była) skoro ma niewiele do powiedzenia i głowę pełną diet, tabelek z kaloriami itp.? Wypowiedzi takie jak twoja pokazują tylko jak niektóre motylki mają pusto w główkach. Być może te 40kg przyniesie ci szczęście, pytanie jak długo zdrowie pozwoli ci cieszyć się nim, i czy obok tego szczęścia nie pojawią się problemy, z których teraz nie zdajesz sobie sprawy.
-
Gość: Mila, *.adsl.inetia.pl
2009/07/21 16:35:31
@chude marzenia - tym komentarzem utwierdzasz mnie w przekonaniu, że skończenie z pro-aną było najlepszą rzeczą jaką mogłam zrobić.

"...ja bede wazyła 40 kg. a Ty 60 i bedziesz spasioną grubą świnią..." - strasznie rozśmieszył mnie fragment.
-
majself
2009/07/21 22:16:59
@chudemarzenia - a ważąc 55 kg czym się jest? świnią pro ana?
Wybacz, ale bardziej świńskie (obrzydliwe) wydaje mi się wymiotowanie na samą myśl o jedzeniu niż jedzenie.

Swoją drogą, zauważyłam, że im więcej czytam o pro ana, dietach i kaloriach, tym bardziej głodna się staję. Szkoda, że na motylki to tak nie działa.
-
2009/07/22 09:22:49
@Chude Marzenia
"A mi sie wydaje ,że bede bardziej szcześliwa niż teraz "
No wlasnie, WYDAJE Ci sie, ale ZLE Ci sie wydaje! Czy jestes doprawdy az tak slaba i zalezna od opinii innych ludzi na Twoj temat, zeby glodzic sie i niszczyc swoj organizm? Ja rozumiem, ze chcesz byc szczuplejsza, ja tez chce zrzucic kilka kg, ale roznica pomiedzy mna a Toba jest taka, ze ja to robie dla siebie i robie to w sposob racjonalny, choc na pewno z wolniejszym skutkiem niz Ty.

-
camparis
2009/10/23 16:54:22
:)
Nie wiedziałam, że to waga powoduje zainteresowanie ludzi innym człowiekiem.
Jestem więc "spasioną świnią", bo przy wzroście 175 cm ważę aż 67 kg!
Tylko skąd ten rządek "knurów" biegających za mną? Powinni przecież biegać za tymi chudymi :)
Terapia anoreksji, bulimii