Blog > Komentarze do wpisu

Nie ma to jak dziennikarska solidność

Dwa dni temu w portalu Newsweek.pl ukazał się artykuł Sekta anorektyczek działa w sieci autorstwa Jolanty Molińskiej. Tekst ten prezentuje najbardziej ograniczone i wypaczone podejście do tematu pro ana z jakim zdarzyło mi się spotkać.

Przede wszystkim zdaniem pani Molińskiej pro ana to "sekta anorektyczek". Już kiedyś pisałam o pro ana jako o sekcie, pewne aspekty rzeczywiście są wspólne dla obu tych zjawisk. Z drugiej strony - słowo sekta nie uwzględnia pewnych cech pro ana, które moim zdaniem są dość istotne. Np. różnice pomiędzy poszczególnymi społecznościami - pro ana nie tworzy zwartej i jednorodnej grupy prowadzonej przez silnego i charyzmatycznego lidera. Poszczególne społeczności różnią się między sobą w wielu sprawach począwszy od tego czym jest dla nich anoreksja, a skończywszy na jawności działania.

W artykule pani Jolanta Molińska przytacza wypowiedzi psychologa Agnieszki Rynkiewicz, która w podobny sposób upraszcza opis pro ana. Nie trzeba być psychologiem, żeby w wypowiedziach na forach i blogach pro ana dostrzec, że wiele z tych dziewczyn wykazuje zachowania typowe dla bulimii, a nie anoreksji. Sprowadzanie pro ana do anorektyczek szukających podobnych im osób całkowicie pomija tą grupę dziewczyn, które traktują pro ana po prostu jako dietę, wiele z nich nie miało i nie będzie mieć zaburzeń odżywiania, ale ich liczba pokazuje jedną rzecz - że niska samoocena, problemy z akceptacją własnego ciała połączone z idealizowaniem chudości są poważnym problemem wśród młodych ludzi.

Pani Agnieszka Rynkiewicz podaje także rozwiązanie problemu pro ana - blokowanie stron o takiej tematyce. Moim zdaniem nie rozwiąże to problemu z kilku powodów. Po pierwsze zawsze znajdzie się jakiś sposób, aby zaistnieć w sieci (tak jak istnieją strony o tematyce niezgodnej z prawem - faszystowskie czy pedofilskie). Społeczności pro ana zejdą do podziemia, ale nadal będą funkcjonować, w takiej lub innej formie. Po drugie - zamknięcie takich stron nie rozwiąże problemów dziewczyn, które są lub będą się identyfikować z pro ana. Po trzecie - Internet nie znosi próżni - kto zagwarantuje, że wyeliminowanie pro ana, bez zaoferowania jakiejkolwiek alternatywy nie spowoduje pojawienie się jakiejś nowej destrukcyjnej ideologii?

I na koniec - czemu ma służyć zamieszczony jako ilustracja artykułu filmik z thinspiracjami? Moim zdaniem nie wnosi nic do artykułu, a jest tylko bezmyślnym powieleniem treści, które zarówno autorka artykułu jak i cytowana przez nią psycholog uznają za szkodliwe.

Ograniczenie i krótkowzroczność artykułu pani Molińskiej świadczą o tym, że nie tylko nie przygotowała się merytorycznie do napisania tego artykułu, ale zrobiła z pro ana tanią sensację.

W całym tym zamieszaniu widzę jedną pozytywną rzecz. Od tej chwili gdy ktokolwiek zacznie zarzucać mi ograniczony punkt widzenia, brak wiedzy, bezmyślność, krótkowzroczność, spłycanie tematu i szukanie na siłę sensacji, będę mogła odesłać taką osobę do Newsweeka i artykułu pani Molińskiej.

czwartek, 27 sierpnia 2009, anty_pro_ana

Polecane wpisy

  • TOP 3 najgłupszych tekstów o ED i pro ana

    Bez zbędnych wstępów: #1 Zapobieganie anoreksji. Czy to jest możliwe? Pomijając błędy merytoryczne (jak np. stwierdzenie, że 40 lat temu anoreksji nie było) i

  • Intrygujący pomysł

    We wrześniowo-październikowym numerze Medycyny Praktycznej znalazłam artykuł Zaburzenia odżywiania się u młodzieży: definicje, obraz kliniczny, epidemiologia i

  • Anorektyczna pornografia

    Kilka dni temu jedna z czytelniczek podesłała mi linka do artykułu: Anorexic women targeted by 'super-skinny' porn websites . W wielkim skrócie - okazuje się, ż

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
makrofag
2009/08/27 10:16:46
Powstaje pytanie, czy od dziennikarzy można wymagać solidności. Ich działania są nastawione głównie na trafianie do jak największej ilości czytelników poprzez uproszczanie każdego problemu do poziomu intelektualnego rozwielitki.
Pojawił się w takim razie pseudoartykuł przedstawiający pro ana jako Godzillę internetu. Aż strach uruchamiać przeglądarkę!
-
Gość: Agnieszka Rynkiewicz, *.hsd1.wa.comcast.net
2009/08/27 14:13:56
Dzień Dobry,

To nie jest dla mnie miły zbieg okoliczności, że jest osoba w Polsce o tym samym imieniu i nazwisku co moje i do tego komentuje w wątpliwym co do jakości merytorycznej artykule dotyczącym anoreksji. Niepokojące są także wpisy pochodzące ze strony centrum terapeutycznego we Wrocławiu gdzie podobno ta Pani pracuje. Proszę sprawdzić samemu: www.cpp.info.pl/index.php?go=goscie
Pozdrawiam serdecznie z Seattle, USA
Agnieszka Rynkiewicz, MAT, MD
-
majself
2009/08/27 15:18:05
@makrofag: z przykrością muszę stwierdzić, że NIE MOŻNA wymagać od dziennikarzy rzetelności, tak jak nie można jej wymagać od nikogo innego... Ludzi, którzy przykładają się do tego, co robią, czy byłoby to krojenie marchewki, czy kładzenie parkietów, czy pisanie artykułów, jest niezmiernie mało. Zdecydowana większość osób, jakie spotkałam, woli odwalić robotę na poziomie dostatecznym i skasować należność. Nie wiem, jaka jest tego przyczyna - ale to bardzo smutne, jeśli pomyśleć, że tacy ludzie decydują o tym, w jakim kraju żyjemy czy leczą nas z chorób, czy szyją nam buty i ubrania.

Co do tego, co opisuje Perfidia, mogę tylko westchnąć z ubolewaniem. Ale Newsweek jest taką gazetą właśnie - Fakt, tylko na bardziej kolorowym papierze.
-
anty_pro_ana
2009/08/27 15:38:50
@Agnieszka Rynkiewicz (z Seattle) - bardzo mi przykro, niestety zdarzają się takie zbiegi okoliczności. Komentując artykuł pominęłam całkowicie kwestię miejsca pracy psycholog Agnieszki Rynkiewicz, gdyż najważniejszy dla mnie był aspekt merytoryczny. To, że Newsweek zrobił reklamę prywatnemu ośrodkowi o reputacji, takiej a nie innej, to już zupełnie inna sprawa. Przyznaję, że niepokojąca, ale nie dotyczy tematyki, którą się zajmuję. Dziękuję bardzo za komentarz i pozdrawiam :-)

@majself - może to i naiwność z mojej strony, ale ja oczekuję od innych nie mniej niż od siebie. To co autorka powypisywała w tym artykule jest dużo poniżej najniższej linii oporu. Nie chcę spekulować ile czasu ta pani poświęciła studiując problem, ale założę się, że można zyskać szerszy punkt widzenia na pro ana mając godzinę czasu i google do dyspozycji.
Pozdrawiam :-)
-
Gość: Agnieszka Rynkiewicz, *.hsd1.wa.comcast.net
2009/08/27 20:22:58
Witam,

Czy mogę poprosić o kontakt osobę prowadzącą ten blog na mój adres mailowy: rynkia@spu.edu?
Dziękuję i pozdrawiam,
Agnieszka Rynkiewicz, MAT, MD
-
majself
2009/08/27 20:24:35
Ja też oczekuję od innych co najmniej tyle, ile od siebie. Tylko... inni to zlewają sikiem prostym.
-
anty_pro_ana
2009/08/27 21:06:23
@majself - a niech zlewają, tylko potem niech się nie dziwią, że ich się nie szanuje ;-)
-
Gość: Agnieszka Rynkiewicz, *.hsd1.wa.comcast.net
2009/08/27 21:42:53
Zapraszam do komentowania artykulu na portalu Edukacja i Dialog. www.eid.edu.pl/index.php

Tylko proszę być grzecznym i używać słów cywilizowanego człowieka. Dziękuję.

Agnieszka Rynkiewicz, MAT, MD
-
Gość: spode, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/08/27 22:19:36
Szkoda, że redakcja godzi się na wypuszczanie artykułu, który podejmuje ważki problem w tak powierzchowny sposób. Artykuł nie przedstawia sobą merytorycznej wiedzy: zgłębionej i poszerzonej, a jedynie - jak słusznie Autorka zauważa - robi "tanią sensację" rzuceniem paru klisz językowych charakterystycznych zarówno dla Motylków, jaki i dla psychologicznych odczytań ich działań.
Do tego pani psycholog przykleja jedno z chodliwych dziś wyrazów /sekta/, które wzbudza dość jasne konotacje i wartościowanie zjawiska /co chyba w przypadku jej zawodu nie powinno mieć miejsca/. Aż żal we mnie wzbiera - tym bardziej, że istnieję w świecie pro ana i poczułam się z moim problemem jak ta pusta lala.

Dodatkowo należy zaznaczyć, że tak niekompetentnie przedstawione tematy, bez szerszego wskazania przyczyn, przebiegu, a zwłaszcza skutków (sic!) danego zjawiska, mogą zachęcić do zagłębienia się w źródła informacji - i tu oczywiście biegną drogi: korzystnie - dla bliskich chorej/chorego, i niekorzystnie - dla potencjalnych chorych.
Konkretniej, o co mi chodzi: dla nastolatek nie-chorych i nieuświadomionych w tym temacie ten artykuł wybrzmiewa jak dobra zachęta.

Co do blokowania stron pro ana: osobiście nie chciałabym, by zablokowano moją stronę, bo to tak, jakby mi zatkano usta kneblem, cenzurą, brakiem podstawowego prawa do wypowiadania się. Zdaję sobie jednak sprawę z zagrożenia, jakie stanowią zwłaszcza dla młodych ludzi te blogi i fora - sama tak w to wpadłam /świadomy wybór/. Wydaje mi się też, że w tym koncepcie tkwi typowo polskie podejście do problemów społecznych: zakrywanie efektów, a najlepiej ich utopijna eliminacja, nie zaś szeroko zakreślone działanie profilaktyczne.

Pozdrawiam :]
-
Gość: PurpleQueen, *.adsl.inetia.pl
2009/08/28 20:18:51
Według mnie blokowanie stron 'pro-ana' i tego typu podobnych jest pozbawione jakiegokolwiek sensu. Jest dokłądnie tak jak mówisz - świat 'motylków' zejdzie do 'podziemi' i w jakiś sposób będzie dalej funkcjonował. Jeśli zablokuje się blogi, trzeba pamiętać o stronach, forach, o FOTCE.PL - bo tam co drugi profil to konto tylko dla 'wtajemniczonych'. Nawet jeśli coś takiego się stanie, zawsze się da stworzyć to miejsce w sieci tylko dla nas. Cieszę się jednak, że prowadzisz tego bloga. Chociaż sama jestem 'motylkiem' czytam Twojego bloga. Czy pomaga? Myślę, że tak. Otwiera oczy tym, którzy tak naprawdę nie wiedzą w co się pakują, lub tym którzy dopiero zaczynają swoją 'przygodę' z 'pro-aną'.
-
Gość: Alicja, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/08/29 01:22:05
Przepraszam że nie nawiązuje do treści notki.
Proszę o radę:
Ponad rok remu, zupełnie pod wpływem emocji przebiłam jeden ze swoich murów emocjonalnych, prowokując wymioty. Od tamtego czasu mam wyraźnie problemy: niską samoocenę, ciągle myślę że jestem za gruba, stale 'mobilizuję' się do diet, od czasu do czasu prowokuje wymioty(częściej od praktykowania diet)
Chciałabym żeby mi ktoś pomógł, jednak boję się ze nikt nie uzna mojego problemu za istotny. Nie wiem jak to oceniają psychologowie, bo równie dobrze może to być 'okres przejściowy'. Mój umysł jednak coraz bardziej robi się zatłoczony od restrykcyjnych myśli, czym zaćmiewam sobie trzeźwe myślenie, bo w chwilach dołu naprawdę jestem w stanie idealizować sobie te wszystkie absurdalne mity z blogów pro ana- i takimi właśnie 'chude jest piękne, a jedzenie jest złe' zmuszam się żeby nie jeść kolacji,choć wiem że jest dużo więcej ważniejszych wartości życiowych niż wygląd, więc nie rozumiem dlaczego czasem(a nawet często) próbuję sobie na siłę wmówić takie rzecz, tak sprzeczne z moimi poglądami. Na ogół poprzestaje na tym by po objedzie mieć ogromne wyrzuty sumienia, jak zjem za dużo to zwracam, nie chudnę jednak, więc pod względem medycznym "na nic nie jestem chora". i byłoby tak przez kolejny rok, ale właśnie uświadomiłam sobie powagę tego 'pierwszego razu' bo teraz rzyganie jest dla mnie NORMALNE - a to już jest spaczone. Ograniczam to jednak, i bywały tygodnie, może miesiące kiedy wszystko było względnie normalne. Nawet teraz mogę sobie wmówić ze nic się nie dziej. Bardzo denerwuję mnie mała pewność siebie, bo przecież jestem ładna, moje BMI wynosi 20, a do tego b.dobrze się uczę...i z tego przedkład ze jednak jakieś ślady na mojej psychice już zostały zostawione.
Pomyślałam o prywatnym spotkaniu z psychologiem, nie żadna terapia, tylko
2-godzinna konsultacja,rozmowa. nie wiem czy takie coś jest możliwe, próbowałam poszukać coś na ten temat w internecie jednak nie znalazłam nic sensownego. Mieszkam na Podlasiu i też nigdy nie słyszałam o takich 'pomocach'. Chciałabym Cię spytać co powinnam zrobić? A jeśli mam szukać pomocy u specjalisty to gdzie i na jakich warunkach?? Nie wiem czy akurat Ty znasz się na tego typu rzeczy. Nie chce tylko dalej być z moim problemem sama, a teraz pozostało mi coś przedsięwziąć, nie jestem jednak pewna co? Ja nie wiem...
-
Gość: Agnieszka Rynkiewicz, MAT, MD, *.hsd1.wa.comcast.net
2009/08/29 04:30:26
Bardzo poda mi sie komentarz osoby - Gość: spode, dwe215.neoplus.adsl.tpnet.pl

Czy zechcialaby Pani/Pan zamiescic go na blogu Edukacja i Dialog pod moim wpisem na temat tego tylko pozornie niewinnego artykuly jaki ukazal sie w Newsweek.pl?
Chcialaby rozpoczac dialog na temat tego artykulu. Uwazam, ze ta tania sensacja w artykule przynosi wiecej szkody osobom chorujacym na anoreksje lub majacym predyspozycje do rozwiniecia sie tego zaburzenia anizeli wnosi wiedze o zaburzeniu.
Dziekuje i do uslyszenia w EiD takze. Sprawmy aby nas uslyszano w kilku miejscach i nie przyklaskiwano takim tanim artykulom.
-
Gość: cisowskaula, *.internetdsl.tpnet.pl
2009/08/29 14:05:58
Przeczytałam artykuł...jestem bulimiczką albo jak kto woli anorektyczką bo niektórzy ujednolicają te choroby...mam 27lat choruje od 7lat i na razie jest dobrze ale wszelkie artykuły ktore wszystko ujednolicają są poprstu głupie. Każda z nas jest inna,ma inną rodzine,środowisko i przyjaciół...każda robiła to z innego powodu, co innego siedzi nam w głowach...kwestia by wszyscy w pore dostrzegli problem a nie tylko potrafili głośno gadać lub deliberować na różnych forach i kłócić się o jakieś bzdury bo czy to ważne kto ma racje? Racje ma choroba jeśli złapie kogoś w swoje szpony to nie nikt nie ma z nią szans bo nawel jeśli się wygra bitwe to wojne można przegrać...cały czas jest blisko i czeka aż będziemy słabi...W Polsce nie ma żadnego dobrego zaplecza psychologicznego by pracować z chorymi bo to są koszta a tą chorobe leczymy całe życie...rodzina jest najważniejsza...blogi typu pro ana to napędzanie kolejnych chorych...jeśli ktoś niemiał doczynienia z tą chorobą blisko...dla mnie nie ma prawa głosu...chociaż żyjemy w Państwie demokratycznym to mamy sporo w sobie nienawiści i chipokryzji...podpisałam się prawdziwym imieniem i nazwiskiem bo ja w przeciwieństwie do licznych internautów nie wstydzę się swoich słów i opinii...
Pozdrawiam
ULA
-
aftersunrise
2009/08/29 14:34:43
ja nie na temat:

anty-ana.prv.pl/

strona istniejąca od bodajże dwóch lat - może zainteresuje autorkę bloga.
pozdrawiam ;)
-
anty_pro_ana
2009/08/29 19:04:02
Dziękuję za wszystkie komentarze.

@Alicja - zacznijmy od tego, że jeżeli potrzebujesz po prostu porozmawiać, zrzucić z siebie to wszystko, ale obawiasz się bagatelizowania Twoich problemów, to powiem od razu, że psycholog jest najlepszym wyborem jaki możesz zrobić. Może się okazać, że Twoje problemy są nieco inne niż je w tej chwili postrzegasz, ale nie zostaną zbagatelizowane.
To co piszesz o Twoich problemach - to nie jest ważne czy jest anoreksja, czy bulimia, czy może EDNOS, czy spełniasz jakiś kryteria z medycznej klasyfikacji, nie o etykietkę tu chodzi, ale o to, że masz problem. Zaburzenia odżywiania w żadnej formie nie są "okresem przejściowym", i nie traktuj ich tak, bo to byłoby bagatelizowanie Twoich problemów przez samą siebie.
Jeżeli potrzebujesz tylko wygadać się, nie czujesz się gotowa na terapię, czyli de facto pracę nad wprowadzaniem zmian w Twoim życiu lub choćby wzięcie pod uwagę takich zmian, to być może wystarczy Ci kontakt z osobami, które mają problemy podobne do Twoich? Ze swojej strony mogę Cię serdecznie zaprosić na forum mam-efke.pl/forum/index.php Nie wiem w jakim miejscu na Podlasiu mieszkasz, czy w mniejszej czy większej miejscowości, na pewno w okolicy znajdzie się jakiś psycholog, pytanie tylko czy taka osoba ma doświadczenie w pracy z osobami z zaburzeniami odżywiania? Choć to też nie jest warunek konieczny, aby uzyskać od takiej osoby pomoc. Jeżeli chcesz, to napisz do mnie maila (adres jest w prawej kolumnie), ja nie jestem psychologiem, ale może będę w stanie podpowiedzieć Ci coś więcej.

@aftersunrise - ta strona jest mi znana, i fajnie, że ona jest, problem polega na tym, że od momentu gdy założyłam mojego bloga, nic się na niej nie zmieniło...
-
Gość: Agnieszka Rynkiewicz, MAT, MD, *.hsd1.wa.comcast.net
2009/09/20 19:31:38
Bardzo interesujące jest to, że zniknęły wszystkie wpisy z księgi gosci centrum we Wrocławiu, które dotyczyły spraw w prokuraturze i nadużyć osób pracujących w tym centrum. Przeprowadzono bardzo intersującą cenzurę i przysłowiową czystkę tekstów w tej księdze.
Terapia anoreksji, bulimii