Blog > Komentarze do wpisu

Crystal Renn

Crystal Renn jest obecnie najbardziej popularną modelką w kategorii 'plus size'. Niedawno opublikowała książkę pt. Hungry, była bohaterką licznych programów telewizyjnych i artykułów w mediach na Zachodzie. Historia popularności Crystal Renn świetnie pasuje do tematyki tego bloga, ponieważ jest ona modelowym przykładem na to, że szczęścia należy szukać przede wszystkim w tym, kim sie jest, a nie w poradnikach dot. odchudzania.

Crystal Renn zwróciła uwagę jednego z 'łowców głów' gdy miała 14 lat. Zaproponowano jej kontrakt z agencja modelek pod warunkiem, że zgubi nieco kilogramów. W jednym z wywiadów Crystal powiedziała: Miałam 14 lat i byłam krągła. Nie miałam pojęcia o byciu modelką. Szczerze mówiąc nic mnie to nie obchodziło. Człowiek, który mnie wypatrzył wyjaśnił mi o co chodzi. Coś zaskoczyło. Pomyślałam, że to mogłoby być coś dla mnie. Wtedy usłyszałam, że powinnam schudnąć jakieś 50 funtów (ok. 22.5 kg). Crystal w ciągu dwóch lat schudła do niewiele ponad 40 kg, przeprowadziła się do Nowego Jorku i zaczęła karierę modelki., odżywiając się sałatą i dietetyczną Coca Colą.

Crystal Renn

fot. http://www.stylelist.com

W innym z wywiadów Crystal stwierdziła: Mój sen się spełniał, a mimo to czułam się beznadziejnie. Wiedziałam, że niezależnie od tego co zrobię, nigdy nie będę dostatecznie dobra, aby spełnić standardy obowiązujące w modelingu. Gdy miała 17 lat znalazła sie w punkcie, gdy wiedziała, że więcej nie da rady schudnąć (będąc na bezcukrowej i beztłuszczowej diecie ok. 600 kcal dziennie oraz ćwicząc dziennie co najmniej przez godzinę), a jej opiekunowie z agencji modelek stwierdzili, że jest zbyt szeroka w biodrach. Ktoś zasugerowal, że powinna spróbować zostać modelką 'plus size'.

I od tego zaczęła się wielka kariera Crystal. Będąc modelką '0 size' była jedną z wielu. Gdy po kilku miesiącach terapii, dochodzenia do normalnej wagi, Crystal Renn podpisała kontrakt z agencją Forda. I od tego się zaczęło. Obecnie jest jedną z najbardziej rozpoznawanych modelek, a jej rozmiar to 14. Jest szczęśliwa, osiągnęła sukces, a wszystko zaczęło się od tego, że zaakceptowała siebie.

Crystal Renn wierzy w to, że na wybiegu jest miejsce dla modelek w różnych romiarach. Jej przesłanie nie brzmi 'większe jest lepsze', ale, że piękno kobiety tkwi w jej samopoczuciu, akcepetacji i pewności siebie.

Crystall Renn & Jean Paul Gaultier

Crystall Renn w finale pokazu z Jeanem Paulem Gaultier


Crystall Renn

Crystal Renn w sesji dla magazynu Glamour

 

Więcej zdjęć Crystal Renn - na blogu Big Beautiful Woman

Artykuły i wywiady:

StyleList
Time

 

niedziela, 08 listopada 2009, anty_pro_ana

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/11/09 11:11:23
Była już o tym mowa poniżej - rozmiar 14 to nie jest otyłość! Ta modelka ma BMI raczej w normie.
Wrzucanie do jednego worka osób o normalnej wadze i naprawdę otyłych (w końcu otyłość też zagraża zdrowiu) jest nieporozumieniem. Szczególnie nastolatkom robi to wodę z mózgu. Wydaje im się, że jakiekolwiek kręgłości to już otyłość. Widząc, że nigdy nie dościgną ideału zaczynają się obżerać i paradoksalnie mogą rzeczywiście stać się otyłe (na zasadzie - wszystko albo nic).
A prawda jest taka, że genetycznych chudzielców jest niewiele. Pozostali odchudzają się kosztem zdrowia.
-
2009/11/09 16:12:41
Przecież nikt nie twierdzi, że rozmiar 14 to otyłość. Kategoria "plus size" obejmuje modelki o rozmiarach "dodatnich", czyli powyżej zera, jak wiadomo z lekcji matematyki. Otyłość, czyli BMI powyżej 25 u kobiet, nie jest i nie powinna być promowana w żadnej prasie.
-
Gość: Alia, chello089075155086.chello.pl
2009/11/09 21:13:16
@misself - jak już była tu mowa, BMI nie jest miarodajnym wskaźnikiem. Mam BMI nieco powyżej 25, noszę rozmiar 12 i nie jestem otyła. Tylko mam mocną budowę ciała, grube kości i sporo mięśni.
-
2009/11/10 10:02:47
Może się mylę, ale odniosłam wrażenie, że modelki "plus size" funkcjonują jako "grube".

Szczupła dziewczynka o normalnej wadze (wzrost minus 110) czuje się gruba widząc wszędzie w mediach wizerunki osób wychudzonych i kościstych.
-
2009/11/10 10:04:23
Za otyłość uważa się BMI powyżej 30.
-
2009/11/10 15:24:24
"Mam BMI nieco powyżej 25, noszę rozmiar 12 i nie jestem otyła. Tylko mam mocną budowę ciała, grube kości i sporo mięśni." Napisałaś nieco, a później zaczęłaś się usprawiedliwiać. Czy to nie jest patologiczna sytuacja? Czy nie jesteśmy skrzywieni? Czy BMI nie nakręca wyścigu za nienaganną (co to właściwie znaczy?) sylwetką?
BMI ani WHR, ani żaden inny cudowny wskaźnik nie jest miarodajny, nie jest wiarygodny.
Wydaje mi się, że najważniejszym jest akceptowanie siebie, swojego odbicia w lustrze, mimo a może właśnie z powodu, krzywych/krótkich/długich nóg, dużych/małych stóp, zaokrąglonych boczków...


B.
-
Gość: tethemana, cpv140.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/10 15:30:55
tak, akceptować siebie przedewszystkim (a wręcz lubić-jak ja:)
-
Gość: Alia, chello089075155086.chello.pl
2009/11/10 21:55:07
Nie, nie usprawiedliwiam się. Chodziło mi o podkreślenie, że wskaźnik BMI nie bierze pod uwagę różnic w budowie ciała i sylwetce.
-
2009/11/11 12:19:38
Dzięki za wszystkie komentarze.

Do całej dyskusji chcę dodać kilka spostrzeżeń.

1. Modeling 'plus size' nie jest promowaniem otyłości, jest to promowanie sylwetek w różnych rozmiarach.
2. Nawet osoby z nadwagą czy otyłością mają prawo do szukania sukcesów w świecie modelingu - jeżeli czują się dobrze w swoim ciele, czują się zdrowo, nie widzę powodu, aby ich waga miała w jakikolwiek sposób je ograniczać.
3. W momencie gdy wśród modelek dominują osoby bardzo chude, i to dominują zdecydowanie, wytwarza się sytuacja, w której bardzo wiele kobiet czuje się niejako zmuszona do odchudzania. W myśl idei, że 'chude jest piękne'. I wiele osób uważa, że jest to złe. Że kobiety powinny mieć świadomość, że nie każda może wyglądać tak jak modelka '0 size'.
W momencie gdy na wybiegach i okładkach pojawiają się modelki tęższe - kobiety, które wg standardów medycznych mają wagę w normie, lub nadwagę lub nawet otyłość, nie traktujmy tego jako promowanie otyłości. Trzeba na to spojrzeć w ten sposób - można czuć się dobrze w każdym ciele, posiadanie rozmiaru powyżej 4 nie oznacza, że świat się kończy, waga nie definiuje tego kim jesteśmy i kim możemy się stać.
-
Gość: Olka, 213-238-72-15.adsl.inetia.pl
2009/11/12 07:48:56
Brzmię jak zdarta płyta ale napisze to jeszcze raz: dlaczego kobieta o normalnych rozmiarach jest nazywana "plus size"? Przecież to NORMAL SIZE!! Moim zdaniem nazwa plus size jest krzywdząca (ok, może i logiczna, rozmiar dodatni w stosunku do 0 itd ale życie to nie matematyka!!). Crystal nosi 14 czyli nasze 42. Pewnie gdyby nie szerokie kości biodrowe nosiłaby 40. Normalna, zdrowa, piękna kobieta. Oby więcej takich!

Moim zdaniem wrzucanie do jednego plus-size worka kogoś o NORMALNYM wyglądzie i dziewczyn, które dla własnego zdrowia (stawy, nerki, wątroba, serce itd) powinny zrzucić kilka kg jest niesprawiedliwe a do tego stanowi wodę na młyn wszystkich aspirujących motylków.
-
2009/11/13 09:26:56
Właśnie o to mi chodziło - że "plus size" sugeruje coś ponad normę! Normalna nastolatka (starszej kobiecie łatwiej zdobyć się na dystans do problemu) - zgrabna i BEZ nadwagi czuje się sfrustrowana - bo nie wygląda jak kościsty ideał!

Otyłość jest niekoniecznie estetyczna i niezdrowa i promowanie jej wydaje mi się kontrowersyjne.
-
2009/11/15 18:15:19
Jestem nienormalną nastolatką, bo nie biorę udziału w tym biegu po rozmiar 0?
;-)
(chcę tylko powiedzieć, że nie wszystkie jesteśmy ślepo zapatrzone w to, co kreują media. ;-))

B.
-
2009/11/25 15:00:42
Ja jestem osobą otyłą, od lat się odchudzam z lepszym albo gorszym skutkiem i naprawdę wkurza mnie zatrudnianie jako modelek plus size kobiet o normalnej wadze i traktowanie ich jako pulchnych, grubasek czy cokolwiek. Nie wiem, jak w świecie modelek, ale przy normalnych ubraniach określenie "plus size" jest eufemizm oznaczającym właśnie otyłość. I ocena tego jak wyglądają ubrania w rozmiarze 20 czy 22 jeśli widzimy je na takiej modelce jest równie bezsensowne co ocena ciucha 12 jeśli modelka nosi 6 czy 8.

W ogóle mam wrażenie, że autorka bloga w swojej słusznej krucjacie przeciwko postawie "pro ana", zapomina o drugie stronie modelu.
Że czasami przekonanie o własnej grubości znajduje odbicie w rzeczywistości, a ciągłe odchudzanie jest koniecznością, bo powrót do normalnego jedzenia oznaczałby dalszy wzrost wagi.
-
2009/12/06 12:32:20
@magdalenia 1977 - napisałaś "ciągłe odchudzanie jest koniecznością, bo powrót do normalnego jedzenia oznaczałby dalszy wzrost wagi." Skoro 'normalne jedzenie' powoduje stały przyrost wagi, to trudno je nazwać normalnym. Ciągłe odchudzanie nie ma sensu, sens ma jedynie prawidłowo dobrana do stylu życia i fizycznej kondycji danej osoby dieta. Dieta, czyli sposób odżywiania, styl życia, a nie 3-dniowa kuracja-cud.
-
Gość: nasticulica, 078088209134.walbrzych.vectranet.pl
2010/04/03 21:28:44
Ta modelka jest wg mnie torchę za duża. Wilekim kłopotem modelingu jest brak równowagi. Skupiają się albo na kościotrupach, albo na puszystych modelkach, które faktycznie "trochę więcej" tłuszczu mają. DLACZEGO NA WYBIEGACH NIE MA NORMALNYCH ROZMIARÓW - 36, 38??
-
Gość: kaktuska, user40-156.satfilm.net.pl
2010/05/16 20:35:23
teraz chyba znowu atakuje ja choroba
-
2010/05/17 14:14:26
Nie wiem czy znów jest to choroba. Trzeba wziąć pod uwagę, że Crystal zmienia się także dlatego, że dojrzewa (trudno porównać ją do "smarkuli", która zaczynała karierę), co zmienia ją nie tylko psychicznie, ale też fizycznie. W jednym z ostatnich wywiadów Crystal Rennn opowiedziała o swojej wakacyjnej wyprawie do Chile i o tym jak pokochała wysiłek fizyczny. W fazie ED ćwiczyła dużo, ale miało to inny wymiar i nie wiązało się z czerpaniem przyjemności, teraz jest inaczej. Oczywiście niczego nie można być pewnym, a czas pokarze jak jest na prawdę. Mam nadzieję, że to nie nawrót ED.
Terapia anoreksji, bulimii