Blog > Komentarze do wpisu

Kiedy anoreksja, a kiedy pro ana

W jednym z ostatnich komentarzy peggy_brown napisała: 'dużo osób nadal chyba nie widzi różnicy między "anorektyczkami" i "motylkami"'. Rzeczywiście - dla wielu osób pro ana i anoreksja to jedno i to samo. Chciałabym spróbować zarysować granicę pomiędzy tymi dwoma pojęciami.

Kryteria diagnostyczne

Kryteria diagnostyczne zostały sformułowane na potrzeby medycyny - tak, aby w sposób jednoznaczny 'zdefiniować' poszczególne jednostki chorobowe. Kryteria diagnostyczne dla anoreksji można znaleźć np. tutaj. Jak widać kryteria te są niezwykle proste, a jednocześnie bezduszne. Wprawdzie zawierają punkty dotyczące postrzegania siebie czy lęku przed przytyciem, z drugiej strony nie wyobrażam sobie jak można w sposób prosty ująć złożoność problemów związanych z anoreksją.

Istnieje zatem medyczna definicja anoreksji. Być może w świecie pro ana nie jest traktowana zbyt poważnie, spora część motylków nazywa się 'anorektyczkami' nie spełniając tych kryteriów. Natomiast wydaje mi się, że powołanie się na kryteria daje podstawę do określenia granicy pomiedzy pro ana a anoreksją.

Czy to jest dieta czy zaburzone jedzenie?

Pro ana - czyli oparta o internet spoleczność skupiająca przede wszystkim młode kobiety skoncentrowane na odchudzaniu i/lub istniejących u nich zaburzeniach odżywiania. Definiują one swoje cele i marzenia w różny sposób, a odchudzanie staje się dla nich bardziej drogą niż celem samym w sobie. Istnieje także grupa zwolenniczek pro ana, które twierdzą, że nie potrafią żyć inaczej niż odchudzając się.

Nie mam pewności czy postawienie jednoznacznej granicy pomiędzy 'pro ana' a anoreksją jest możliwe. Wynika to z wielu czynników - same motylki nie są zgodne co do tego kogo można określić mianem 'motylka'. Biorąc pod uwagę osoby, które można określić jako 'łagodne przypadki pro ana', często postrzegane jako głupiutkie małolaty - z jednej strony nie spełniają żadnych kryteriów anoreksji, z drugiej trudno uznać, że ktoś całkiem zdrowy na umyśle jest w stanie żyć wg zasad pro ana.

Istnieje pewna subtelna różnica pomiędzy dietą, nawet najbardziej restrykcyjną, a zaburzonym jedzeniem. Ta różnica polega przede wszystkim na stosunku emocjonalnym danej osoby do jedzenia (jako przedmiotu, i jako czynności), oraz emocjach wyzwalanych przez jedzenie oraz wszystkie inne czynności podejmowane w ramach odchudzania (np. intensywne ćwiczenia, stosowanie środków odchudzających, przeczyszczających czy hamujących łaknienie). Myślę, że w najprostszy sposób można tą sytuację porównać do nałogu - dopóki istnieje możliwość porzucenia 'diety' z dnia na dzień bez wyrzutów sumienia, bez oglądania sie za siebie, to jest to tylko dieta, jeżeli zrezygnowanie z obranej drogi wpływa na psychikę danej osoby, to jest to przypadek zaburzonego jedzenia.

Cienka granica

Nie każda anorektyczka jest motylkiem (osoby, które poszukują sposobu na poradzenie sobie ze swoją chorobą, lub osoby, którym ich stan nie przeszkadza, nie chcą sie leczyć, ale nie angażują się w żadne społeczności oparte o anoreksję).

Nie każdy motylek jest anorektyczką (wiele z nich kwalifikuje się bardziej do diagnozy bulimia, część z nich odchudza się w sposób ekstremalny, bez efektu emocjonalnego związku z jedzeniem i odchudzaniem, o którym wspomniałam powyżej).

Są osoby, które określają sie jak pro ana, i rzeczywiście mają anoreksję (nie uznają one anoreksji za chorobę, ale za świadomie wybrany styl życia, lub rozpoznają anoreksję jako zaburzenie, natomiast nie mają chęci i/lub motywacji i/lub nadziei by coś z tym zrobić, w pro ana szukają przede wszystkim kontaktu z innymi podobnie myślącymi osobami).

Rozmawiając z zaprzyjaźnionym lekarzem 'prawie psychiatrą' usłyszałam bardzo ciekawe zdanie - 'coś' jest zaburzeniem wtedy, gdy zaczyna patologicznie wpływać na funkcjonowanie człowieka - jego związki z innymi ludźmi, jego obowiązki, zdolność do samodzielnego funkcjonowania. Myślę, że w tym świetle na osoby identyfikujące się jak pro ana można spojrzeć jak na grupę, w której jedna część ma zaburzenia odżywiania, a druga flirtuje z nimi bez hamulców.

wtorek, 17 listopada 2009, anty_pro_ana

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/11/18 09:59:59
uderza mnie niewiedza osób z pro-ana na temat anoreksji... tyle sie mówi o zgubnych skutkach tej choroby, a one dąza do tego, pragną to osiągnąć... kiedyś moja koleżanka zaczęła się odchudzać, głodzić i gadać jak to ona by chciała mieć anoreksję... Po rozmowie ze mną zaraz jej się odechciało, sama przyznała że nie wiedziała jak to tak naprawdę wygląda... prawda jest taka że niewiele z propagujacych pro-ana ma "zadatki" na anorektyczke, po prostu nigdy nie wpadną w tą chorobę chocby nie wiadomo jak bardzo chciały, bo sama chęć odchudzania nie wystarczy, na anoreksję składa się masa innych czynników, a motylki rozumieją tylko że anoreksja = chuda. Sporo z nich się z czasem wyłamuje... Najgorsze jest to jak osoba chorująca na anoreksje ulega wpływom pro-ana ;/ wtedy terapia jest bardzo utrudniona i wpada się w błedne koło... Przekonałam się o tym na własnej skórze...
-
Gość: Katia, 095160242192.stk.vectranet.pl
2009/11/20 15:36:44
Nie umiem siebie zidentyfikować. Podpiąć pod żadną z wymienionych kategorii. Czy anoreksja? Jeszcze nie. Pro-ana? Być może. Normalna? Już nie. Bo prawda jest taka, że obsesja na punkcie diety przesłania niemalże wszystko. Utrudnia kontakty, męczy. Nie potrafię się zmusić do zjedzenia czegokolwiek innego niż w ustalonym wiele dni wcześniej jadłospisie. A nie daj Boże produkt się skończy czy rodzic zaplanuje obiad zupełnie inny niż ten, który ułożyłam... Krzyki i płacz. Rytuały jedzenia. Złość. Wyrzucanie posiłków i ćwiczenia niemalże do omdlenia. Tabletki. Całe garści tabletek. Cel...
www.cichaj.blog.onet.pl
-
Gość: , public-gprs91623.centertel.pl
2009/12/12 21:48:22
Nie wiem, czy jakakolwiek anorektyczka chciała być anorektyczką, czy wiedziała, jak to się skończy. Oczywiście chciała się odchudzać, miała cel, ale czy wiedziała, w co się pakuje? Nie wiem. Ja nie wiedziałam.
Racja, większość motylków choruje na bulimię albo anoreksję bulimiczną, ale zdecydowanie nie zgodzę się, że ich odchudzanie pozbawione jest emocjonalnego związku. Ile z nich nie może się pozbierać, bo znowu się obżarło, ile z nich karze się za to, że dziś nie głodowały? Motylki także nie potrafią porzucić diety bez wyrzutów sumienia, więc akurat takie kryterium wydaje się nie najlepsze.
-
Gość: , 176-97-81-1.tvkslupsk.pl
2012/02/28 23:07:07
Aha. Czyli pro ana może ale nie musi być anorektyczką. Ok fajnie. Jest bardziej bulimiczką niż anorektyczką. Ok rozumiem.
Zaburzenie jest wtedy kiedy całkowicie zrujnujemy swoje życie socjalne. Dobra, dobra.
W porządku. To teraz ja mam pytanie. Po co ten wpis? Żeby uświadomić, że pro ana różni się tym, że może ale nie musi prowadzić do zgonu? Że nie jest aż takie złe?
To jest jak klasyfikacja narkotyków na miękkie i twarde. Bez sensu. Narkotyk to narkotyk. Powinien być tępiony. Tak samo to. Anoreksja, bulimia, pro ana, motylek, czy co tam jeszcze sobie wymyślicie. Nic co tutaj napisała autorka nie wyznacza granicy, choćby cienkiej. Sama autorka przyznaje się, że nie wie czy to w ogóle jest możliwe, a mimo to pisze. To ja się pytam czemu? Odpowiedzi jakieś?
-
2012/02/29 09:50:44
Nie bardzo rozumiem w czym problem. Przecież to co zostało na tym blogu napisane, nie tylko w tym jednym wpisie to nie jest ani definicja, ani rozprawa naukowa. To tylko mój sposób na opisanie fragmentu otaczającej mnie rzeczywistości. To, że w tym konkretnym wypadku więcej jest pytań niż konkretnych odpowiedzi nie przeszkadza, bo samo sformułowanie problemu i wskazanie punktów, gdzie jasne określenie granic jest niemożliwe lub trudne jest pierwszym krokiem w stronę określenia tych granic. Uświadomienie sobie własnych ograniczeń i własnej niewiedzy, ponadto zainspirowanie innych do przemyśleń na ten temat to dla mnie wystarczające powody, aby ten konkretny temat poruszyć. A jeżeli takie wyjaśnienie nie wystarcza, to poprzestanę na tym najbardziej banalnym - bo chciało mi się pisać.
Terapia anoreksji, bulimii