Blog > Komentarze do wpisu

Historia kaktuski

Dzisiejszym gościem na blogu jest kaktuska, która zechciała podzielić się swoją historią i odpowiedzieć na kilka pytań. Bardzo dziękuję kaktusce za szczerość i czas, który chciała poświęcić. I oczywiście powodzenia na przyszłość :-)

 

Moja historia z anoreksją zaczęła się nieco inaczej niż u innych. Ja naprawdę byłam gruba i to lekarka zaleciła mi przejście na ''lżejszy'' tryb życia gdy zaczęłam gimnazjum. z tym że dla mnie to była szansa. czułam jakbym złapała Pana Boga za nogi.. mogłam wreszcie zrobić coś z czego będę dumna i co nie będzie kolejnym dyplomem czy paskiem na świadectwie.

nie ukrywam iż od zawsze wydawało mi się że ludzie nie lubią mnie bo jestem gruba i dobrze się uczę. byłam klasową ofiarą losu etc. na początku moi znajomi zareagowali pozytywnie. chwalili że super wyglądam. jednak im bliżej byłam ustalonej wagi 60kg, tym dalej byłam od ludzi. sama w swoim paranoicznym świecie liczb. przez sen potrafiłam liczyć kalorie... gdy nadeszła wiosna i okres pod tytułem 'przygotujmy się do lata' przestałam jeść w ogóle. po dwóch tygodniach 'padłam' i wylądowałam w szpitalu. nikt nie wierzył w moją chorobę , a najbardziej przeczyli jej  moi rodzice. wypuszczono mnie po tygodniu gdyż moja waga utrzymywała się, polecono się leczyć psychiatrycznie.

po jednej wizycie obkręciłam psychiatrę wokół palca, przepisała mi leki na depresję i kazała rodzicom iść na terapie, bo to niby oni są winni mojego załamania. przez wakacje znów schudłam, mama zagroziła że odda mnie na leczenie... zgodziłam się iść do ginekologa. leki przepisane przez niego przywróciły mój organizm do normy pod względem wagi i funkcjonowania. poznałam wspaniałych ludzi w szkole i kalorie zniknęły. byłam na powrót szczęśliwą nastolatką rozpoczynającą drugą klasę gimnazjum.

problem powrócił gdy poszłam do liceum. Na własne nieszczęście wybrałam elitarne liceum. sami idealni ludzie z cudownymi ocenami, w markowych ciuchach z ''dobrych'' i bogatych domów. jedyne co ja miałam to dobre oceny. mieszkam w bloku i dzielę pokój z młodszą siostrą. po pierwszym miesiącu straciłam nadzieję na dobre oceny. chciałam zaimponować więc czymś innym znów padło na wagę.....

samotna w swym świecie cudem wyratowana przez pedagog szkolną trafiłam do kliniki ważąc 34kg. tam ustalono że nie wyjdę do póki nie osiągnę 53 kg.

tamten czas mnie zmienił. mogłam się zatrzymać i odetchnąć. choć potem to zaprzepaściłam. rodzice nalegali bym przytyła i wyszła jak najszybciej. kupowali nutridrinki, ulubione jedzenie, etc. gdy tylko mogłam się z nimi zobaczyć byli tacy radośni, kochający, poprostu jak inni ludzie.

z pobytu w szpitalu wyciągnęłam wnioski... po pierwsze tylko wariaci są coś warci, po drugie dobry profil wybrałam bo jedyne czego uczyłam się podczas pseudonauczania indywidualnego była biologia, a po trzecie nikt mnie naprawdę nie kocha i nie potrzebuje tak jak Kuba.

co prawda po wyjściu z oddziału schudłam 3 kg ale nie starałam się o to. zaczęłam po prostu prowadzić inny od szpitalnego tryb życia. 2 dni temu minął rok od kiedy wyszłam ze szpitala. moja waga jest mi obojętna. ocenami przestałam sie przejmować, gdyż niestety moja pamięć jest o wiele gorsza niż wcześniej, częściej jestem zmęczona, itd. jedyne czego nie mogę sobie wybaczyć to to, że nigdy nie będę matką. nie będę miała okazji czuć kopiących stópek, bicia serduszka i przewracania się Kogoś w moim brzuchu.

obecnie czuję się wyleczona. to ile mam kilo nie rzutuje na to kim jestem. mam kochającego chłopaka i planujemy wspólne studia ;)

 

Czy potrafisz sobie przypomnieć taki moment, w którym byłaś już chora (patrząc z obecnej perspektywy), ale nie przyjmowałaś tego do wiadomości?
z tego że jestem chora zdałam sobie sprawę w Święta Bożego Narodzenia, około miesiąca przed tym jak trafiłam do szpitala... gdy moja waga była poniżej 40 kg i pierwszy raz widziałam jak mój ojciec płacze, zapijając to whisky.. on który nie lubił alkoholu....

Czy uważasz, że anoreksję można wybrać w sposób świadomy?
niestety tak. o ile samej choroby nie da się ''osiągnąć'' to zdecydowanie łatwo sprowokować jej wystąpienie u osoby wrażliwej, np przez dawanie przykładu w blogach, ''dobre rady'' i thinspiracje

Miałam okazję rozmawiać z osobami, które miały różne problemy - ED, uzależnienia, i dość często te osoby mówiły, że nawet, gdy były już wyleczone, to zdarzały im się momenty, gdy z sentymentem wspominały chwile ze swoimi nałogami, mówiły o tym jak przeraża ich to, że gdzieś tam w środku jest w nich to coś, co muszą kontrolować, żeby nie pociągnęło ich na dno. Czy możesz odnieść się do tego?
gdy widzę modelki, chudzieńkie dziewczyny w ślicznych strojach to tęsknie do tego. mam też swoje fanaberie.. jak balsam to ujędrniający, zero push-upów i innych pogrubiających rzeczy.. chleb chrupki, słodzik.. potrzebuję tego by czuć się bezpiecznie, choć nie liczę kalorii i nie ważę się zbyt często, to kontroluję wymiary raz na miesiąc. a od dna broni mnie miłość, nie jestem w stanie zranić Kuby, jeżeli chciałby mieć kiedyś ze mną dziecko, obiecałam mu, że poddam się terapii hormonalnej, nawet jeśli spowoduje to przyrost 8-10 kg, nie chcę jednak przekonać się czy gdyby on mnie zawiódł, opuścił to czy nie załamałabym się kolejny raz.

Na podstawie tego co przeżyłaś, czy możesz powiedzieć czy jest sens pomagania osobie chorej, gdy ona tego nie chce?
tak. łopatologicznie pokazywać że jest chora.. w końcu zrozumie... lub wybierze śmierć..


Gdybyś mogła choć w kilku słowach napisać co powinny zrobić osoby bliskie chorym, żeby pomóc?
przede wszystkim kochać. pokazywać jak jest ważna i NIE PRZYSPIESZAĆ LECZENIA, NIE TUCZYĆ, DAĆ SZANSĘ NA DOJŚCIE DO ZDROWIA.

 

wtorek, 01 czerwca 2010, anty_pro_ana

Polecane wpisy

  • Rodziny dzieci chorych na ED

    Ogłoszenie zamieszczam w imieniu pani Agnieszki Michalskiej, która pracuje dla stacji TVN Style. Pani Agnieszka poszukuje rodziców dzieci, które mają anoreksje

  • Dwa punkty widzenia

    Dzisiejszy wpis to wpis gościnny. Przedstawiam wam Weronikę i Kasię, które podjęły się napisania tego jakie zalety i wady ma (lub miało) dla nich bycie "pro ana

  • Teoria spisku

    Dziesiejszym gościem na blogu jest miłośnik kobiecych wdzięków - Czader. Po tym co przeczytacie możecie dojść do wniosku że jestem przewrażliwionym paranoikiem

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: porcelainier-rose, *.centertel.pl
2010/06/03 02:31:40
na mnie również wywierały presję lekarki. pamietam dzień kiedy poszłam do szpiatlnych pielegniarek zważyć się i zmierzyć, to było okres kontrolowania mojego wzrostu - podejrzewano mnie o gigantyzm etc ... miałam nadwagę i przepisano mi w związku z tym dietę. nawet nie spojrzałam na tą karteluszkę. chyba na sniadanie miałam zjadać jabłko ... wrzuciłam ją do szuflady i powiedziałam mamie,że ja chcę jeść to co lubię.
to rodzice sprawili,że zmieniłam spsób patrzenia na jedzenie i jest gorzej niż w pierwszej wersji.

~~

dziękuję za wstawianie takich prawdziwych historii
odnotowuję je w mej pamięci

-
anty_pro_ana
2010/06/06 11:52:20
Jest to dla mnie niepokojące - zbyt często spotykam się z tym, że odchudzanie, które skończyło się ED było podejmowane za namową lekarza. Nie podważam tutaj tego, że jeżeli lekarz uważa, że dana osoba powinna schudnąć dla zdrowia, to najwyraźniej jest taka potrzeba. Ale chyba ważne też jest to, w jaki sposób taka informacja jest przekazywana i czy taki lekarz potrafi też udzielić informacji jak do takiego odchudzania się zabrać.
-
2010/06/10 14:47:56
Antyproana, mnie kiedyś zaskoczyło jak moja lekarka (pierwszego kontaktu) kiedy powiedziałam jej, że nie radzę sobie z nadmiernym apetytem zaproponowała mi meridię, tak po prostu, bez wywiadu, bez badania, a na dodatek naocznie można było stwierdzić, że mam BMI jeszcze w normie więc w sumie się nie kwalifikuję. Uważam, ze odchudzanie z lekarzem tak, ale też z dietetykiem, trenerem i psychologiem. Na szczęście coraz wiecej mamy miejsc gdzie leczy się nadwagę pod okiem róznych specjalistów.
Terapia anoreksji, bulimii