Blog > Komentarze do wpisu

Dokarmiacze

Dzisiejsza notka może niektórym wydawać się "od czapy", jeżeli jednak zechcecie wytrzymać do końca, to postaram się wyjaśnić jak wiele wspólnego mają pro ana i feeding, któremu jest poświęcona ta notka.

Na czym polega feeding?

Feeding zwykle określa się jako dewiację seksualną, w której uczestniczą dwie osoby - dokarmiacz (feeder), który czerpie satysfakcję seksualną z dokarmiania lub samego aktu jedzenia przez inną osobę, oraz osoba dokarmiana (feedee), która czerpie satysfakcję seksualną z jedzenia lub bycia karmioną. Inna definicja feedingu określa dokarmiaczy jako osoby, dla których ekstremalna otyłość jest fetyszem.

Obie definicje są niezwykle lakoniczne i pomijają kilka istotnych aspektów tego, czym jest feeding.

Wielbiciele puszystych kształtów

Myślę, że ważne dla tego tematu jest podkreślenie, że nie każdy związek (hetero czy homoskesualny), w którym jedna ze stron ma nadwagę czy otyłość, jest feedingiem. Nie każdemu podoba się to samo, a osób, które preferują partnerów o bujniejszych kształtach jest więcej, niż mogłoby się wydawać. To, że komuś podobają się kobiety o określonej budowie ciała i obfitych kształtach trudno nazwać zboczeniem. Ot, jedni wolą rude, inni - puszyste. Mężczyzn, którzy preferują takie kobiety nazywa się czasem chuby chasers, a od dokarmiaczy odróżnia ich jedna zasadnicza cecha - akceptują swoje partnerki takimi, jakimi są, nie próbują ich zmieniać, ani manipulować nim tak, aby się zmieniły.

Rzeźbienie ciała

Pierwszym ważnym aspektem feedingu, który moim zdaniem należy uwzględnić, to dążenie dokarmiacza do tego, aby osoba dokarmiana tyła. Gigantyczne rozmiary partnerki (pozwalam sobie na uproszczenie, bo w znakomitej większości przypadków dokarmiaczami są heteroseksualni mężczyźni) są źródłem satysfakcji, ale jest nim również sam proces tycia. Dokarmiacze bardzo często dokumentują postępy swoich partnerek - za pomocą zdjęć czy filmów, którymi chętnie dzielą się z innymi. Ubrania, z których partenrka "wyrosła" stają się namacalnymi trofeami.

Dokarmianie dla feedersów jest sztuką, taką jak kulturystyka. Tyle, że zamiast rzeźbić ciało poprzez rozwijanie określonych partii mięśniowych, dokarmiacze dążą do zwiększenia masy tkanki tłuszczowej swoich dokarmianych. Tutaj każda fałda, każdy rozstęp, każdy centymetr kwadratowy cellulitu jest sukcesem i źródłem satysfakcji.

Współczesna forma niewolnictwa

Moim zdaniem najważniejszym aspektem związków opartych na feedingu jest kontrola, jaką dokarmiacz ma nad swoją partnerką. Kobiety, które decydują się na taki związek bardzo często mają nadwagę i uważają się za nieatrakcyjne fizycznie, są spragnione miłości, komplementów, uwagi ze strony płci przeciwnej. Dokarmiacz oferuje im to wszystko, w zamian oczekując jednego - tycia.

Dokarmianie, czy tuczenie, może odbywać się w różny sposób. Znane są przypadki fizycznego zmuszania do jedzenia, jednak dużo częściej w grę wchodzi psychiczna manipulacja na zasadzie "jeżeli mnie kochasz, to zjedz jeszcze jednego kotleta", czy "im będziesz większa, tym bardziej będę cię kochał". Gdy partnerka osiąga rozmiary, które nie pozwalają jej poruszać się swobodnie, a jej życie ogranicza się do leżenia, zależność od dokarmiacza nabiera realnego wymiaru. To on kontroluje z kim ona się kontaktuje, co je, co robi. W ten sposób feeders jest w stanie całkowicie odciąć swoją partnerkę od rodziny i świata zewnętrznego zyskując także dodatkowe pole do manipulacji. Dokarmiacz czerpie satysfakcję z tego, że jego partnerka staje się od niego całkowicie zależna.

W niektórych związkach feedersów na etapie, gdy osoba dokarmiana jest praktycznie całkowicie zależna od dokarmiacza, pojawia się dodatkowo element poniżania - w ten sposób dokarmiacz poprawia poczucie własnej wartości.

Feeding w wymiarze wirtualnym

Myślę, że ważne jest podkreślenie, że feeding nie ogranicza się tylko związków, które funkcjonują tak, jak opisałam to powyżej. Wbrew pozorom feeding dotyczy także singli - np. kobiety, które same się tuczą, a satysfakcję przynosi im dzielenie się swoimi doświadczeniami z innymi np. poprzez internet, np. osoby, które fantazjują o dokarmianiu, a fantazje te podsycają np. zdjęciami czy filmami udostępnianymi przez innych.

Kontrowersje

Przeciwnicy feedingu uważają, że dokarmianie jest dewiacją i powinna podlegać leczeniu psychiatrycznemu, a praktykowanie feedingu powinno być zabronione. Zwolennicy uważają, że jeżeli związek dokarmiacza i osoby dokarmiającej jest oparty na obopólnej zgodzie, to nikt nie ma prawa się do niego mieszać. Tylko czy można mówić o obopólnej zgodzie w sytuacji, gdy jedna ze stron jest poddana nieustannej manipulacji? W sytuacji, gdy uczucia jednej osoby w związku można określić w sposób wymierny - na podstawie tego, ile waży ta druga, to czy w ogóle można mówić o zdrowej relacji międzyludzkiej?

Co do tego ma pro ana?

1) Zarówno osoby, które angażują się w pro ana, jak i osoby dokarmiane z wiązkach feedingowych, są w dużej części produktami kultu ciała - stygmatyzacji otyłości i gloryfikacji chudości.

2) Motywowanie do chudnięcia (w przypadku pro ana) i tycia (w przypadku feedingu) odbywa się na zasadzie manipulacji.

3) Zarówno pro ana, jak i feeding, sprawiają, że jedzenie przestaje być tylko najnormalniejszą w świecie czynnością fizjologiczną, staje się niezwykle ważnym elementem funkcjonowania, źródłem obsesji wkraczającym w patologię.

4) I w przypadku pro ana, i feedingu, pojawia się motyw kontroli - w pierwszym przypadku nad własną osobą (źródłem satysfakcji jest np. poskramianie łaknienia), w drugim - nad inną osobą (źródłem satysfakcji jest władza nad inną osobą).

5) w obu przypadkach pojawia się motyw wyższości nad innymi - w pro ana odchudzanie się daje poczucie wyższości nad osobami, które się nie odchudzają, a w feedingu - dokarmiacz staje się panem i władcą swojej partnerki.

 

Do poczytania:
Weight Room
Uwielbiam grube kobiety (eioba.pl)

środa, 23 marca 2011, anty_pro_ana

Polecane wpisy

  • Napisali o nas w Newsweeku

    Jak w tytule. Wersji elektronicznej artykułu jeszcze nie ma, ale jak ktoś ma dostęp do wydania papierowego, to zachęcam do przeczytania artykułu Małgorzaty Świę

  • Rekrutacja

    Praktycznie wszystkie fora o tematyce pro ana są zamknięte dla przypadkowych czytelników. Aby uzyskać dostęp do wszystkich treści zawartych na forum, w szczegól

  • Dwa punkty widzenia

    Dzisiejszy wpis to wpis gościnny. Przedstawiam wam Weronikę i Kasię, które podjęły się napisania tego jakie zalety i wady ma (lub miało) dla nich bycie "pro ana

  • })1({

    Bilans: Śniadanie 95 Dwa wafle ryżowe 60 Humus 25 Obiad 45 Burleska duszona z marchewką 45 Kolacja 120 Banan 120 (musiałam coś zjeść przed ćwiczeniami) W między

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: seriously, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/24 14:08:36
Oglądałam kilka razy programy poświęcone feedersom - byłam przerażona zarówno ewidentnie chorym stosunkiem karmiącego do karmionej [doprowadzanie drugiej osoby do skrajnej niepełnosprawności po to, by być kimś w rodzaju boga dla tej osoby - jest ona zdana na łaskę i niełaskę oprawcy], jak i tym, do czego zdolne są te kobiety. To jest tak samo chore jak anoreksja.
-
Gość: seriously, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/03/24 17:35:56
Ale komentarze pod artykułem na eioba.pl załamują, zwłaszcza ten:
skrzydlate
gusty nie podlegają dyskusji, mam jednak wrażenie, że otyłym żyje się trudniej fizycznie, sapią, męczą się szybko, wzbudzają we mnie współczucie, niezależnie od płci, mam wrażenie, że są chorzy

Durne babsko...
-
anty_pro_ana
2011/03/25 10:43:57
seriously - dziękuję za komentarz.

Durne babsko... - Amen!
-
2011/03/30 07:56:55
Okropne. Pierwszy raz w życiu czytam o czymś takim i czuję w sobie sporo emocji, niepokoju i poruszenia. Tak na pierwszy rzut oka, bez głębszej analizy, na którą w tym momencie nie jestem gotowa, zauważam jedną podstawową różnicę między anoreksją a feedingiem: w tej pierwszej to samej zainteresowanej najbardziej zależy na jak najniższej wadze i kontroli nad sobą. W feedingu - jest to opresja z zewnątrz. I tu pytać można, kto jest bardziej zaburzony: karmiący czy karmiony. A może obydwoje po równo. A czy istnieją związki tego typu, gdzie to mężczyzna jest tym tucznikiem?
-
anty_pro_ana
2011/03/30 08:57:06
Istnieją takie związki, są dużo rzadsze, niż te, gdzie karmiącym jest heteroseksualny facet, ale są. Niestety informacje na temat specyfiki takich związków są niewielkie. Może po części dlatego, że problem feedingu został nagłośniony przez organizacje feministyczne i zajmujące się prawami kobiet.
Terapia anoreksji, bulimii