Blog > Komentarze do wpisu

Gorąca reklama

Historia reklamy blielizny marki Lane Bryant z Ashley Graham w roli głównej nie jest do końca jasna - bardzo dużo się o niej pisało/pisze, natomiast każdy tekst przedstwia nieco inny przebieg zdarzeń. Kompilując najczęściej powtarzane fakty:

1. Spot, przedstawiający Ashley Graham w bieliźnie, miał być wyemitowany w czasie programu "Dancing with the Stars" (amerykańska wersja Tańca z gwiazdami). Stacja ABC odrzuciła nakręcony spot reklamowy sugerując wprowadzenie zmian, które wg przedstawiciela Lane Bryant calkowicie zmieniały jej przesłanie.

2. Sugerowane zmiany stały się podstawą spekulacji, że powodem, dla którego ABC odrzuciła spot z Ashley Graham, było nie to, że modelka występuje w samej bieliźnie, ale raczej to, że występuje w bieliźnie i ma rozmiar 44... (Skoro w tym samym bloku reklamowym, w którym miała być wyemitowana reklama Lane Bryant, pokazano reklamy m.in Victoria Secret, a w samym "Dancing with the Stars" niektóre z tancerek mają na sobie niewiele więcej niż samą bieliznę, więc sama nagość nie mogła być powodem.)

3. Cała sprawa została głównym tematem blogów i portali poświęconych bieliźnie, modzie plus size, itd.

4. Lane Bryant zyskał dużo większy rozgłos dzięki tej aferze, niż w sytuacji, gdyby ABC wyemitowała spot z Ashley Graham bez zastrzeżeń.

Jedna, nieco większa niż medialny standard, kobieta w bieliźnie, i nagle okazuje się, że telewizyjna nagość nabiera nowego znaczenia.

 

sobota, 05 marca 2011, anty_pro_ana

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/03/05 23:36:17
Czy nie masz wrażenia, że ten tekst jest trochę spóźniony ?
www.popeater.com/2010/04/22/lane-bryant-vs-fox-and-abc-publicity-stunt/
balkonetka.pl/2010/5/11/nieprzyzwoita-reklama-stanika
-
anty_pro_ana
2011/03/05 23:47:12
A to jest jakiś limit czasowy, w którym można pisać na ten temat? ;-)
-
Gość: S., *.dynamic.chello.pl
2011/03/06 10:55:58
Moim zdaniem modelka jest naprawdę piękna, a reklama... Czy jest w niej pokazane coś więcej niż w innych reklamach? Mam nadzieję, że telewizji przynajmniej trochę "się oberwało" za całą aferę.
-
Gość: insanite, *.ipartner.com.pl
2011/03/08 20:45:44
wydawałoby się, że to miejsce nie jest dla mnie, bo przecież jestem normalną dziewczyną, z początkowo małą, sądzę,albo raczej powinnam sądzić, że coraz większą obsesją na punkcie jedzenia, chociaż tak o tym nie myślę..
Chciałabym, aby pomogła mi pani zdiagnozować, chociaż przez te kilka,kilkanaście zdań, które napiszę,czy warto się martwić, bo doceniam to jak zaangażowana jest Pani w tę problematykę.
Nie wiem czy mój wiek jest istotny, ale mam 16 lat. Nie wiem również czy to co piszę ma sens, bo czasem myślę, że po prostu wymyśliłam sobie swój "obłęd"
ale jak już zaczęłam skończę.
Od pewnego czasu - pomijając już moje "pulchne" dzieciństwo, wewnętrzne dramaty z tym związane etc- coraz bardziej zwracam uwagę na swój wygląd. Wakacje były wydaje mi się dość przełomowym okresem, pełnym przeróżnych nieskutkujących diet i powolnego ograniczania złych nawyków. Od połowy grudnia prowadzę bloga.. jak wyczytałam w jednym z Pani artykułów - jednostki pro ana działają w grupie, chociaż wcale nie uważam się za "pro" i zawsze wydawało mi się to idiotyczne, ale mam styczność z dziewczynami jedzącymi po 100-300 kcal dziennie, chociaż zdarzają się te rozsądne. Nie odbiegając od tematu.. - z początku jadłam 1000 kcal dziennie, ćwiczyłam po 1000 brzuszków, czasem 2000 podskoków na skakance ale przyszedł cały ciąg napadów, którymi przypłaciłam powrót kilogramów z nawiązką..
Jem teraz po 800 kcal, ciągle wydaje mi się ,że zjadłam za dużo, liczę każdego byle biszkopta, tabelę kaloryczną znam niemal na pamięć, z początku miałam lekką obsesję na punkcie kalorii, ale teraz po prostu priorytetem jest dla mnie poczucie równowagi i kontroli chociaż nad tą sferą życia.. rzadko wychodzę również z domu, chyba dlatego by uniknąć jedzenia, zbędnych kalorii.. unikam również jedzenia w towarzystwie nie wiem tak naprawdę czemu, ale jedząc sama czuję pewien komfort..
moja waga wcale nie kwalifikuje się do zaawansowanej choroby bo ważę o zgrozo 67-68 kg przy wzroście 174.. ale resztki rozsądku każą mi sie tu zgłosić, chociażby po to aby zaspokoić ciekawość..
Nie wiem czy to co napisałam panią jakkolwiek zainteresuje.. ale byłabym bardzo wdzięczna gdyby poświęciła Pani chwilkę takiej zagubionej, nie wiedzacej czego szuka - małolacie.
Dziękuje

anonimowość pozwala podać mi również swój blog, bo być może to wszystko sobie ubzdurałam, bądź nie.. nie wiem, a wierzę pani doświadczeniu - insanite.fbl.pl

-
anty_pro_ana
2011/03/09 00:23:35
@insanite - zacznę od tego, że to jest miejsce dla każdego, kogo temat zainteresuje i kto jest w stanie prowadzić kulturalną dyskusję, nawet jeżeli się ze mną nie zgadza. Nie ma też potrzeby tytułowania mnie panią, to taka zasad dość powszechna w sieci. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, że ja nie jestem psychologiem, ani psychiatrą, ani terapeutą. Tematem pro ana i ED zajmuję się jako amator, jest to takie moje hobby. No to skoro formalności z głowy, to przejdźmy do rzeczy.

Chcę Ciebie zapewnić, że bez względu na wiek, bez względu na stan psychiczny, każdy problem, który wpływa na czyjeś życie jest ważny. Przyrównywanie swoich problemów do problemów innych często prowadzi do tego, że bagatelizujemy te własne, bo inni mają gorzej. Ja wyznaję zasadę, że trzeba szanować siebie na tyle, aby nie bagatelizować tego, co my sami postrzegamy jako ważne dla nas. Zatem absolutnie nie zgadzam się z tym, że wymyślasz sobie własny "obłęd".

Przeczytałam Twój komentarz, zajrzałam na Twojego bloga i jedyne co ciśnie mi się na klawiaturę to "pro ana". Możesz nie modlić się do "Any", nie uważać się za pro itd., ale tak właśnie ja postrzegam to co piszesz. Jako pro ana.

Tak na prawdę nie wiem to nie bardzo wiem czego ode mnie oczekujesz. Stawianie diagnozy przez internet to zdecydowanie nie jest zadanie dla mnie. W każdym razie nie daj się zwieść przekonaniu, że ED Ciebie nie dotyczy, bo masz BMI w normie. Pomyśl, że większość anorektyczek zaczynała mając wagę w normie. Do czego zmierzam - sama odczuwasz swoje zachowanie jako obsesję, widzisz, że odcinasz się od świata, sama czujesz, że coś jest nie tak. Czy jest cokolwiek co mogę Ci napisać, tak abyś mi zaufała, gdy nie jesteś w stanie zaufać nawet sobie?
-
Gość: insanite, *.ipartner.com.pl
2011/03/10 00:44:17
w takim razie wybacz - pewne nawyki trudno odrzucić na potrzebę internetu.
Tak wiem , że nie jesteś żadnym z przez Ciebie wymienionych, ale dyplom niekiedy nie mówi wiele. zgłębiłam już Twojego bloga ,więc nie piszę tu 'od wejścia'.

Dziwnie czuję się ze świadomością, że nieświadomie przylepiłam sobie tę etykietkę, ale zapewne przez Twoje obserwacje wiesz jak odbywa się ten cały proces "wchłaniania" w to środowisko.
Hm.. myślę, że chciałam się przekonać, że niczego nie wyolbrzymiam i że nie jest to tylko czasami chęć "posiadania tajemnicy, którą można pielęgnować" , bo nie wiem czy to rozumiesz, bo inaczej czuć, a inaczej zapoznawać się z tym od strony czytelnika- że czasem ma się po prostu chęć, by się zatracić, ale oczywiście z umiarem, bo kościste, wychudzone ciało mnie nie pociąga i drżę przed jakimkolwiek bólem, a w stanie krytycznym tej choroby ból zapewne sięga zenitu. Zastanawiam się w takim razie co mam zrobić.. może masz jakąś obmyśloną receptę? plan działania? hm mimo iż nie dokonałyśmy wspólnie wielkiego odkrycia - dziękuję, chociaż wiem jak i zapewne Ty, że nie porzucę tego ot tak.. ten pasożyt rozwija się ale nie mami, nie wyłącza świadomości i zdolności racjonalnego myślenia.. -wybuchowa mieszanka.
-
anty_pro_ana
2011/03/10 13:14:43
@insanite - nie ma czego wybaczać :P
Chęć zatracenia się rozumiem lepiej niż może się to wydawać, wprawdzie nie w kontekście pro ana czy ED, ale jak najbardziej mogę się do tego odnieść. Napisałaś, że "ten pasożyt rozwija się ale nie mami, nie wyłącza świadomości i zdolności racjonalnego myślenia" oraz "czasem ma się po prostu chęć, by się zatracić, ale oczywiście z umiarem". Takie myślenie to jest właśnie pułapka, bo nawet zakładając, że w tej chwili myślisz racjonalnie i świadomie, że kontrolujesz sytuację, to wiesz dobrze, że ten "pasożyt" wciąga. I w pewnym momencie nie będziesz już myśleć racjonalnie, a ciągle będzie Ci się wydawać, że tak jest. To nie musi być jutro, ani za tydzień, ani za miesiąc. Jeżeli chcesz przekonać się jak bardzo racjonalne jest Twoje myślenie w tej chwili zrób eksperyment: wyobraź sobie, że przestajesz pisać bloga i kontaktować się z innymi "motylkami", wyobraź sobie, że realizujesz zdrową dietę powiedzmy tak z 1800 kcal plus regularne ćwiczenia (fitness, pływanie, bieganie czy co tam najbardziej Ci pasuje), wyobraź sobie, że w ogóle nie próbujesz się odchudzać (dla zdrowia nie musisz, mając BMI w normie), tylko starasz się jeść i żyć zdrowiej, wyobraź sobie, że dobrze się czujesz w swoim ciele. Wyobraź sobie, że myśląc o sobie, eliminujesz swoje wyobrażenia o tym, jak postrzegają Ciebie inni. Jesteś w stanie? I jakie emocje takie wyobrażenia wyzwalają? Jak myślisz, jak czułabyś się w takich sytuacjach?
Nie mam recepty na to co z tym zrobić. Chciałabym, ale nie mam. To nie znaczy, że taki plan czy recepta nie istnieją, ale wydaje mi się, że powinnaś to odkryć na własną rękę, ewentualnie korzystając z pomocy kogoś, kto ma do tego kwalifikacje lub chociaż własne doświadczenia.

Pozdrawiam :-)
-
Gość: insanite, *.ipartner.com.pl
2011/03/12 21:22:33
Cieszę się, że mnie w pewnym stopniu rozumiesz :)
Za pierwszym razem, gdy sobie to wyobraziłam, uśmiechnęłam się ironicznie i z rezygnacją ..
bo to byłby czas stracony.. kilka miesięcy jedzenia po 1800 kcal, a to jest strasznie dużo.. tyle się zjada jak nie więcej przy napadach, ale coraz częściej dochodzę do wniosku, że to co prowadziłam do tej pory i tak nie dało nic dobrego, więc trzymaj za mnie kciuki, może uda się jakoś znaleźć ten złoty środek ;)
Dobrze :) a więc postaram się.

wybacz tę zwłokę w odpowiedzi c:

-
anty_pro_ana
2011/03/15 14:31:47
W takim razie trzymam kciuki.

Pozdrawiam!
Terapia anoreksji, bulimii