Blog > Komentarze do wpisu

Dwa punkty widzenia

Dzisiejszy wpis to wpis gościnny. Przedstawiam wam Weronikę i Kasię, które podjęły się napisania tego jakie zalety i wady ma (lub miało) dla nich bycie "pro ana". Bardzo dziękuję Weronice i Kasi za poświęcony czas :-)

 

Weronika

Każdy medal ma dwie strony. Tak samo jak bycie motylkiem. Nie zawsze jest tak jak planuję. Czasem gdy staję na wadze cieszę się, a czasem niekoniecznie. Gdy dostaję 5 w szkole cieszę się, ale wiem że zaraz przyjdzie koleżanka i poczęstuje mnie czymś tuczącym. Jest takich przykładów w moim życiu bardzo dużo, oczywiście wszystkich nie da się wymienić ale to te najbardzej przychodzące mi do głowy.

Plusy bycia z Aną:
+ chudnę
+ mam białe zęby, bo gdy jesteśmy głodne idziesz myć zęby
+ jesteś w dobrej formie, ponieważ ćwiczysz, spalasz tłuszcz
+ ponieważ chcę być perfekcyjna mam perfekcyjnie posprzątany pokój, pościelone łóżko, perfekcyjny makijaż
+ gdy idę ulicą, ludzie patrzą na ciebie z zazdrością
+ mam kontrolę nad ciałem

Minusy bycia z Aną:
- może mnie to doprowadzić do szpitala i karmienia rurką przez nos
- odłączam się od przyjaciół bo mnie nie rozumieją
- często mam dość
- stając na wadze płaczę gdy idzie mi źle i cały dzień spieprzony
- muszę oszukiwać najbliższych
- trzeba pamietać ile w danym dniu można zjeść kalorii
- nie mogę przestać myśleć o tym ile masz cm w biodrach, ile dziś rano było na wadze, czy możesz zjeść dziś to i tamto

 

Kasia

Po prawie dwóch latach leczenia, każdy plus, który widziałam przedtem nabawił się “ale” i w zasadzie przestał być plusem. Największa różnica jest taka, że odchudzanie nie jest już najważniejszą częścią mojego życia. Nauczyłam się odpychać od siebie ten przymus chudnięcia, koncentrować się na innych celach, dlatego teraz te plusy nie mają dla mnie znaczenia.

Korzyści, które motywowały mnie do bycia pro ana:
+ bardzo pociągająca atmosfera - nie musiałam się nikomu tłumaczyć dlaczego odchudzanie było dla mnie ważne, było to dla innych motylków oczywiste
+ praktyczne informacje o odchudzaniu, nie musiałam szukać ich sama, miałam wszystko podane na tacy
+ motywacja do odchudzania - najbardziej motywowało mnie to, gdy inne dziewczyny opisywały ile schudły
+ odchudzając się z pro ana miałam poczucie, że robię coś więcej, niż tylko chudnę, to było bardziej jak taka metamorfoza (teraz wiem, że to było złudzenie - czułam, że staję się inna, lepsza, ale wcale nie stawałam się inna, tylko odsuwałam się od innych ludzi)
+ podobało mi się uporządkowanie wszystkiego, życie z precyzyjnym planem (teraz też tak mam, tylko plan się zmienił)
+ gdy pojawiały się wątpliwości, bo przez niejedzenie byłam słaba fizycznie, miałam problemy ze zdrowiem, włosami, zębami, pro ana dostarczała mi wymówek dlaczego taki styl życia był dobry (teraz wiem jak śmieszne były niektóre wymówki - np. oszczędzanie na słodyczach - moje leczenie kosztowało dużo więcej, albo to, że jak będę chuda, będę mogła nosić wszystko - nie wszystko, bo musiałam ukrywać ile naprawdę schudłam, albo to, że inni zazdroszczą mi szczupłej sylwetki i perfekcyjności - na pewno nikt mi nie zazdrości czasu spędzonego w szpitalu, myśli samobójczych, i tego ile musiałam się napracować, żeby przeżyć)

Minusy życia z pro ana:
- pro ana bardzo wciąga, dlatego straciłam kontakt ze znajomymi, z siostrą i innymi osobami ważnymi w moim życiu, po pewnym czasie, gdy już byłam w terapii, okazało się, że mam tak dużo do nadrobienia w relacjach z innymi, że to było jak poznawanie się od nowa
- przestałam mieć własne zdanie, bo jak robot powtarzałam to, co przeczytałam od innych dziewczyn
- gdy zaczęłam się leczyć musiałam przezwyciężyć nie tylko chorobę, ale też przywiązanie do pro ana
- gdy zaczęłam mieć wątpliwości o byciu motylem, osoby, które poznałam dzięki pro ana zaczęły się ode mnie odsuwać, to było bardzo bolesne, bo wydawało mi się, że mnie rozumieją i wspierają
- czuję się oszukana, dlatego że to co zyskałam z pro ana przestało mieć znaczenie, a wiele konsekwencji anoreksji będzie mi towarzyszyć już zawsze

czwartek, 09 czerwca 2011, anty_pro_ana

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: blu, *.dynamic.chello.pl
2011/06/11 12:18:47
Dzięki za wpis, jest świetny.

Z plusów dodałabym lub podsumowałabym tak:
- nie muszę myśleć, nie muszę czuć- zatracam się w cyfrach
- czuję się niezniszczalna

Z minusów:
- W końcu przychodzą fizyczne konsekwencje, i okazuje się, że "niezniszczalność" to złudzenie.
- Paradoksalnie im mniej jem, tym bardziej mam wrażenie, że jem nieustannie, i tym większe mam wyrzuty sumienia po czymkolwiek.
- Właściwie nie zdarza mi się doświadczać pozytywnych uczuć w związku z czymś innym, niż mniej na wadze/zrezygnowanie z jedzenia. Popadam w depresję. Ludzie nie potrafią mi pomóc, i nie widzą całego tego bólu, tylko osobę która w każdej chwili może oszukiwać/manipulować. Właściwie nikt nie widzi, że jest mi strasznie źle.

A mogłabyś napisać kiedyś o tych "wyrzutach sumienia", o tym "poczuciu winy" z powodu jedzenia? Mnie osobiście takie określenia oburzają, bo "sumienie" i "wina" to coś co bardziej pasuje do etyki, filozofii, ewentualnie religii, ale raczej nie do zawartości talerza... mogłabyś się zająć tematem "wyrzutów sumienia" z powodu jedzenia? Mam wrażenie, że moje sumienie jest akieś takie zdegradowane, kiedy się tym zajmuję ;]
-
anty_pro_ana
2011/06/11 16:02:08
Cieszę się, że Ci się wpis podobał. Podziękowania należą się Weronice i Kasi :-)
Fajnie, że napisałaś jak to u Ciebie wygląda. Podejrzewam, że część wymienionych plusów i minusów jest uniwersalna, a część to już kwestia indywidualna.

Co do wyrzutów sumienia - obiecuję przemyśleć temat. W poniedziałek wyjeżdżam na krótki urlop, mam w planach wrzucić nową notkę jutro, a jak wrócę to wtedy ewentualnie o wyrzutach sumienia. Zaznaczam ewentualnie, bo może się okazać, że nie mam w tym temacie nic ciekawego do powiedzenia.

Pozdrawiam:-)
-
Gość: Dede99, *.play-internet.pl
2011/06/24 01:29:29
Miałam prawie identycznie jak Kasia :)
-
Gość: Molly, *.adsl.inetia.pl
2012/03/06 12:19:06
piszę tutaj, ale odnosi się to do całości Twojego bloga. Mam wrażenie ,że traktujesz dziewczyny odchudzające sie z pro-ana strasznie przedmiotowo... już samo to ,że używasz tej nieszczęsnej nazwy "motylki" odrzuca możliwość zaliczenia Twoich tekstów jako coś w rodzaju naukowych. Nie mówie ,że piszesz nie prawdę, fajnie się czyta Twojego bloga, ale robiąc to mam wrażenie,że wrzucasz wszystkie do jednego worka z napisem"idiotki".
wyprzedzając Twoje pytanie,tak, można powiedzieć ,że jestem "pro-ana" i chętnie porozmawiam jeśli będziesz chcieć , bo chwalisz się powierzchowną wiedzą, którą uważasz za głęboką.

pozdrawiam. Molly
-
anty_pro_ana
2012/03/06 14:32:42
@Molly, bardzo dziękuję za propozycję, jednak pozwól, że pozostanę przy swoim punkcie widzenia, nawet jeżeli jest on bardzo niedoskonały. Nie mam monopolu na temat "pro ana", więc jeżeli uważasz, że piszę nieprawdę lub pomijam istotne aspekty tego problemu, cóż stoi na przeszkodzie, abyś założyła własnego bloga zawierającego prawdę głęboką. Cóż stoi na przeszkodzie, abyś zamieściła komentarze polemizujące z moim notkami tutaj?

Zastanawia mnie skąd ostatnio tak wiele propozycji "prywatnych korepetycji" i prób uświadamiania mnie jak bardzo jednostronny jest mój punkt widzenia, etc. I piszą to osoby, które same są zaangażowane w pro ana, i najczęściej swoje opinie formułują na podstawie jednego kręgu pro ana, w którym aktywnie uczestniczą. I większość z nich nie przeczytała mojego bloga na tyle dokładnie, aby zauważyć ile razy podkreślałam, że pro ana nie jest środowiskiem jednorodnym, itd. itp.

Wierzę w to, że punkt widzenia ulega ewolucji, w sposób powolny, i dzieje się to zazwyczaj dzięki nowym faktom, dzięki poszukiwaniu odpowiedzi na różne pytania, dzięki aktywnemu myśleniu, a nie dzięki nawracaniu przez przypadkowe osoby, którym wydaje się, że w temacie wiedzą wszystko.

I jeszcze na koniec jedna uwaga - nie mam aż takich ambicji, aby był to blog naukowy, bazilion razy podkreślałam, że w temacie jestem amatorem.
-
Gość: Molly, *.adsl.inetia.pl
2012/03/07 09:07:59
nie.. nie mam zamiaru zakładać bloga i nawracać ludzi. Dobrze ,że pro-ana jest postrzegana jako coś strasznego, bo w sumie taka jest. Straszna i niszcząca. I im mniej dziewczyn decyduje się zniszczyć swoje,życie,tym lepiej.

Nie uważam ,że wiem w temacie wszystko i broń boże nie chce zmieniać Twojego punktu widzenia,ani Cię nawracać.

Czytam od jakiegoś czasu Twojego bloga i mimo ,że jak piszesz,zaznaczasz ,że jest to niejednorodne środowisko, to od Twoich wpisów aż bije uogólnianie.A ja po prostu nie lubię jak się robi ze mnie idiotkę.
Nie komentuje Twojego zdania,czy podejścia, lecz sposób pisania o tym, a do tego nie muszę chyba zakładać osobnego bloga?

Jeszcze jedno, na jakiej podstawie Ty formułujesz swoje zdanie na ten temat? nie sądze żebyś miała inne podstawy niż ja czy ktokolwiek kto ma chociaż trochę z tym wspólnego. Bo (teraz ja uogólnię) czytasz to co my piszemy, a wiadomo,że nie da się opisać wszystkiego. Wiec wiesz o tej części naszego życia, którą opisałyśmy. Więc chyba logiczne ,że więmy więcej.
Terapia anoreksji, bulimii