Blog > Komentarze do wpisu

Rozkład bulimii na czynniki pierwsze

Dzisiejsza notka może być dla niektórych "oczywistą oczywistością". Nie będę odkrywać Ameryki, tylko próbować poukładać sobie wiedzę czym jest bulimia w pewien specyficzny sposób. Być może dla kogoś będzie to odkrywcze tak, jak dla mnie. Opisy tego czym jest anoreksja są zazwyczaj dość spójne i powtarzalne, z kolei bulimia wydaje się być czymś, co mieści w sobie dużo więcej różnych postaw i opcji.

Czynniki pierwsze bulimii

Opisując bulimię, praktycznie zawsze uwzględnia się dwie składowe:

  1. jedzenie,
  2. kompensacja.

Obie z tych składowych mogą mieć różny wymiar i znaczenie, różny może być stosunek między nimi. Stąd właśnie wynika to, że obrazy bulimii bywają bardzo różne.

Pierwsza składowa - jedzenie

W relacjach osób chorych na bulimię pojawiają się różne opisy jedzenia (jako czynności i jako przedmiotu). Chcę tutaj rozróżnić także "jedzenie zwykłe" od "jedzenia bulimicznego". Chodzi o to, że osoba chora na bulimię nie po każdym posiłku kompensuje to co zjadła. To co zostaje zjedzone bez kompensowania jest "jedzeniem zwykłym", to co poprzedza kompensację - "jedzeniem bulimicznym". Jest to oczywiście uproszczenie, czynię je dla wygody w używaniu pojęć, aby zwiększyć przejrzystość przekazu.

Czego dotyczą różnice w jedzeniu u różnych osób chorych na bulimię:

  1. zjadane ilości pokarmów - czasem ilość kalorii jedzonych w ciągu dnie nie odbiega od normy, czasem przekracza zapotrzebowanie człowieka kilkakrotnie;
  2. forma posiłków - czasem rozkład posiłków w ciągu dnia jest zupełnie zwyczajny, czasem posiłków nie ma wcale, jest za to nieustanne podjadanie, czasem oprócz normalnych posiłków są "uczty", czyli sesje przejadania się, czasem nie ma zwykłych posiłków, a są jedynie "uczty";
  3. rodzaj pokarmów, które składają się na "jedzenie bulimiczne" - możliwe opcje to np. brak rozróżnienia, gdy wszystko co dana osoba zjada podlega kompensacji, inna opcja to ograniczenie "jedzenia bulimicznego" do pokarmów przynoszących komfort psychiczny tzw. "comfort food" (np. słodycze, fast food), jeszcze inna opcja to wybieranie pokarmów z kompenasacją w perspektywie - czyli np. takich, które łatwiej zwymiotować - liczy się przede wszystkim konsystencja, nie smak, czy zawartość kalorii;
  4. "premedytacja" - może być tak, że "jedzenie bulimiczne" nie było planowane czy przewidywane i dotyczy sytuacji, w której np. zwykły posiłek wymknął się spod kontroli lub pojawił się czynnik stresujący, który wywołał napad bulimiczny, może być też tak, że "jedzenie bulimiczne" było od początku zaplanowane jako bulimiczne lub świadomość, że po posiłku nastąpi kompensacja była już w trakcie jedzenia.

Druga składowa - kompensacja

Kompensacja, czyli w kontekście bulimii - zachowania podejmowane celem ograniczenia spożytych kalorii. Mogą mieć one różną formę, najczęściej wybierane jest prowokowanie wymiotów i nadużywanie środków przeczyszczających. Inne formy kompensacji  to np. okresy intensywnych głodówek, nadmiar ćwiczeń fizycznych, u osób chorych na cukrzycę manipulowanie ilościami przyjmowanej insuliny, nadużywanie środków moczopędnych (diuretyków), nadużywanie środków wspomagających odchudzanie itd.

Różnice w metodach kompensacji stosowanych przez różne osoby chore na bulimie dotyczą:

  1. przywiązania do stosowanej metody - dana osoba może konsekwentnie stosować jedną lub kilka metod przez dłuższy czas, a łączenie metod kompensacji jest kwestią rytuałów, inna opcja to brak przywiązania do metody i stosowanie tych metod, które w danym momencie są najbardziej dogodne lub są postrzegane jako najkorzystniejsze,
  2. ilości stosowanych metod - metody kompensacji można podzielić na wystarczające i niewystarczające - pierwsze są powszechnie stosowane w sposób samodzielny (np. prowokowanie wymiotów), drugie praktycznie zawsze są łączone z innymi metodami (np. nadużywanie diuretyków),
  3. sposoby stosowania kompensacji - tutaj różnice dotyczą poszczególnych metod - np. przy nadużywaniu środków przeczyszczających możliwe jest regularne stosowanie dużych ilości leków, ale możliwe też jest zażywanie potężnych dawek doraźnie.

2+2 nie zawsze równa się 4

W momencie, gdy połączy się obie składowe bulimii oraz wszelkie ich wariacje, okazuje się, że bulimia może mieć bardzo różny przebieg. Kluczem do tych różnic jest znaczenie poszczególnych składowych dla danej osoby oraz relacja między składowymi. W ten sposób można wyróżnić następujące "odmiany" bulimii:

  • jedzenie jako uzależnienie, kompensacja jako zło konieczne - dana osoba nie umie powstrzymać się od jedzenia, podobnie jak np. w binge eating, a stosuje kompensacje ponieważ strach przed przytyciem jest zbyt silny, aby go zignorować,
  • jedzenie jako środek do celu, a najważniejszym elementem jest kompensacja, która dostarcza poczucia ulgi, duchowego oczyszczenia czy jest środkiem nałogowej regulacji uczuć - tutaj to co się zjada ma znaczenie przede wszystkim w kontekście późniejszego kompensowania (czyli np. wybieranie pokarmów, które łatwo zwymiotować),
  • mix rytualny - tutaj obie składowe indywidualnie nie mają znaczenia, dopiero rytuał - połączenie jedzenia z kompensowaniem zaspokaja potrzeby danej osoby,
  • "bulimia anorektyczna" - pozorne kontrolowanie diety, która wymyka się spod kontroli - zdecydowanie negatywny stosunek do jedzenia, a także do kompensowania, tutaj źródłem pozytywnych odczuć nie jest ani jedzenie, ani kompensowanie, ale to co następuje "po",
  • itd.

Jakie to ma znaczenie?

A to już zależy od tego kto pyta. Dla mnie jest to krok do zrozumienia tego, jak "działa" bulimia. Dla kogoś innego może to być prowokacja do zastanawienie się nad sobą. A jeszcze dla kogoś innego - taki mały wkład do zrozumienia tego, że bulimia nie jest fanaberią czy fazą przejściową. Rozumiem, że takie analizowanie czegoś może niektórym osobom wydawać się dziwne lub głupie. Być może ktoś uzna to za niepotrzebne. Ten wpis popełniłam przede wszystkim dla siebie, starając się zachować otwarty umysł oraz obiektywność. Możliwe, że ktoś uzna taki "matematyczny" opis bulimii za zbyt wyprany z emocji, aby mógł być wiarygodny. Jednak uważam, że czasem warto odłożyć emocje na bok i przyjrzeć się faktom.

Jest bardziej niż prawdopodobne, że gdzieś coś pominęłam, jeżeli wyłapiecie coś takiego, będę wdzięczna za napisanie o tym w komentarzach.

piątek, 24 czerwca 2011, anty_pro_ana
Tagi: bulimia

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/06/24 08:58:58
UUU... to brzmi jak ja... Chyba zawsze bulimię kojarzyłam wyłącznie z powodowaniem wymiotów celem pozbycia się pochłoniętego jedzenia. Ale skoro intensywne ćwiczenia i właśnie usilne dążenie do zgubienia tego poprzez drastyczne diety, w tym głodówki ORAZ ustawiczny lęk przed przytyciem i "radość" ze schudnięcia... skoro to wszystko też jest oznaką bulimii to ja chyba to mam. Lekki szok.
Gdzie to się leczy?
-
anty_pro_ana
2011/06/24 12:07:49
zdecydowana30
Nikt nie rozsądny nie postawi Ci diagnozy przez Internet. To jak opisałaś swoją sytuacją, to może być być jakieś ED. Niekoniecznie pod etykietką "bulimia". A co z tym zrobić to napisałam 2 notki temu.
Mam szczerą nadzieję, że przesadzasz w ocenie swoich zachowań, i że ten problem jednak Ciebie nie dotyczy. Jednak jeżeli masz wątpliwości, to lepiej zadziałać wcześnie, niż czekać, aż problem całkowicie wymknie się spod kontroli.
Pozdrawiam:-)
-
Gość: blu, *.dynamic.chello.pl
2011/06/25 17:42:50
Ostatnio rodzicielka podsunęła mi niechcący jeszcze jedną ciekawą myśl- ciekawe, czy twój materiał z blogów pro-ana jakoś to potwierdza, albo czy prowadzono nad tym jakieś badania?

Sytuacja, która mnie tak poruszyła, przebiegała następująco: przymierzyłam przy matce bluzkę, ale krój, wzór, czy mój specyficzny stan ducha sprawił, że wydawało mi się, że wyglądam za chudo (ja nie lubię głównie swoich ud, w każdym razie patrzyłam raczej na "chudą górę", i jedyny raz w życiu byłam przerażona swoim wyglądem- może po prostu przesadziłam w drugą stronę, i zobaczyłam siebie chudszą niż w rzeczywistości, nie wiem). Matka mnóstwo już razy komplementowała, jak fantastycznie w tej bluzce wyglądam, jak zgrabnie, i w ogóle. Oczywiście czymś takim zmniejsza szansę na szczerą rozmowę do zera :/ Zastanawiam się, co ona widzi, czy ona widzi mnie-grubą, czy wydaje jej się, że się nie zmieniam (zapytana przez lekarza o moją wagę, podała tę, którą utrzymywałam w okresie wolnym od objawów) czy ona kiedykolwiek zobaczyła to, co ja widziałam w lustrze...
Znałam anorektyczkę, której ojciec był lekarzem. Nie widział problemu.
Rozumiem, że sobie w kwestii oceny swojego ciała nie mogę ufać. Ale ciekawi mnie, czy rodzice chorych na ED również mają zaburzone postrzeganie ich ciała? Ktoś się w ogóle nad tym zastanawiał? Ciekawią mnie twoje przemyślenia na ten temat, zwłaszcza, jeśli masz jakieś "materiały pomocnicze" w rodzaju badań i cytatów :)
Pozdrawiam
-
2011/06/27 22:19:02
Lubię takie rozdłubywanie na części pierwsze; można później poskładać własną spójną strukturę. :-)
Co do kompensacji, to dodałabym jeszcze satysfakcję kompensacyjną z ćwiczeń, o tyle nietypową dla bulimii, bo pozbawioną poczucia winy, no i oczywiście występującą też w anoreksji.
-
Gość: Erika, 178.218.229.*
2011/06/27 22:29:51
Czyli głodówki i ćwiczenia też są kompensacją? A co jeśli zaczęło się od dłuższego epizodu anoreksji a potem przerodziło w "ciągły głód"?O którym zaburzeniu wtedy mówimy?
Często spotykam się ze stwierdzeniem, że anoreksja bulimiczna nie istnieje i "albo to albo to",co Ty o tym sądzisz?
-
anty_pro_ana
2011/06/27 23:03:04
@ija_ijewna - o tak, ćwiczenia w każdym ED mają ten wymiar, o którym napisałaś. I o ileż mniej oczywista w tym przypadku jest szkodliwość takich zachowań.

@erika - ależ dużo pytań ;-)
To po kolei:
Tak, głodówki i ćwiczenia też są kompensacją. Taka postać bulimii, w której dominują te formy kompensacji występuje rzadziej niż postać z wymiotami czy przeczyszczaniem się, ale jest. Mówi się nawet o bulimii sportowej.
Jeżeli ED zaczęło się od anoreksji, a potem przerodziło w ciągły głód to, jest możliwe, że anoreksja przeszła w bulimię. Choć jak określić to "nowe" ED zależy też np. od tego ile i jak dana osoba je, jakie ma BMI. Wszystko to jest opisane w kryteriach diagnostycznych dla anoreksji i bulimii. Choć nie do końca wierzę w ścisłe trzymanie się tych kryteriów. Wydaje mi się, że w przypadkach, gdy ED zmienia swą postać - raz dominują głodówki, raz prowokowanie wymiotów, raz je się bardzo mało, a raz są napady, to najbezpieczniej pozostać przy określeniu ogólnym "zaburzenia odżywiania". Bo tak na prawdę etykieta nie jest istotna (w sensie jak to nazwiesz), to jest poważny problem tak czy siak.
Sądzę, że istnieje taka postać ED, którą można opisać jako anoreksja bulimiczna. Tak jak napisałam powyżej - kombinacja poszczególnych zachowań typowych dla ED, oraz sposób myślenia o ciele i jedzeniu skutkuje rozmaitymi postaciami ED. I wymieszanie objawów anoreksji i bulimii nie jest aż takie rzadkie. I jeszcze dodałabym, że wbrew nazwie anoreksji bulimicznej bliżej jest do bulimii niż anoreksji.
-
2011/06/28 08:13:37
A to nie jest też tak, że przy bulimii dochodzi do napadów gdzie jesz jesz jesz a później ..... a przy anoreksji bulimiczek wymiotujesz po czymkolwiek?
-
2011/06/28 15:35:56
@martyna
Im dłużej o tym czytam czy słucham, tym bardziej dochodzę do wniosku, że pełnoobjawowa "klasyczna" anoreksja i "klasyczna" bulimia są dwoma biegunami jednego i tego samego zaburzenia, więc wszystkie etapy pomiędzy nimi siłą rzeczy są dość sztucznie wytyczonymi punktami w płynnym przebiegu.

Oczywiście "bieguny" są wyraźnie odróżnialne, ale biorąc pod uwagę, co słyszałam na wykładzie (rzucę nazwiskiem, przepraszam) dr Żechowskiego, czyli że anoreksja często przechodzi w bulimię lub w niesprecyzowane ED i vice versa, to zasadniej byłoby mówić o objawach bulimicznych czy anorektycznych.
Rzeczywiście osoba, która kompensuje (wymiotując, ćwicząc itp.) po każdym posiłku, niezależnie od jego wielkości, bardziej pasuje do profilu anoreksji bulimicznej, ale wielkość porcji i jej "normalność" też nie są czymś absolutnie obiektywnym.

(Kończę, zanim Perfidia wyrwie mi nogi za mądrzenie się.)
-
anty_pro_ana
2011/06/28 20:41:59
@martyna - tak to jest zwykle opisywane, ale mnie nie do końca przekonuje. Potraktowałabym to jako wielkie uproszczenie.

Zgadzam się z tym co napisała Ija_ijewna - o tym, że anoreksja i bulimia są takimi biegunami. Dodałabym jeszcze trzeci - binge eating. I, że większy sens ma mówienie o objawach anorektycznych czy bulimicznych. A co do przywołanego wykładu, to nie wiem co nim było, ale generalnie nie zgadzam się z tym, że: anoreksja często przechodzi w bulimię lub w niesprecyzowane ED i vice versa. To jest ogromne uproszczenie, ponieważ nie wszystkie zmiany są jednakowo prawdopodobne, nie wszystkie osoby z ED tego doświadczają itd.
Pisałam na ten temat w notce "Uniwersum ED" (antyproana.blox.pl/2010/06/Uniwersum-ED.html).
-
anty_pro_ana
2011/06/28 20:43:22
Wrzucam linka jeszcze raz, gdyby kogoś to interesowało, a w poprzednim komentarzu coś się zepsuło:
antyproana.blox.pl/2010/06/Uniwersum-ED.html

Aha i jeszcze jedno:
Nikomu nie wyrywam nóg :P Proszę się mądrzyć ile wlezie.
-
2011/06/28 22:01:48
nie wiem czy to tylko opisywanie czy nie, ale w moim życiu mniej więcej to tak wygląda. Jak wymiotuje to po czymkolwiek włożonym do ust.Do niedawna było nic nic nic a jak już to wymioty. Teraz niestety jem.
a tak swoją drogą czy to ważne czy jest anoreksja czy bulimia? tak ważna jest w tym wszystkim doczepianie etykietki w postaci ICD10? nie należy sie tutaj skupić na LECZENIU a nie ustalaniu czy to jest to czy tamto ???
-
anty_pro_ana
2011/06/28 22:33:23
Martyna, teraz na szczęście jesz :P
Przypomniało mi się jak kiedyś oglądałam na youtube film o dziewczynie, która na pierwszy rzut oka zachowywała się i wyglądała jak typowa anorektyczka. Tyle, że raz lub dwa razy dziennie fundowała sobie bulimiczną ucztę z wielkim finałem. Zgodnie z kryteriami ICD-10 to nie jest anoreksja, tylko bulimia. A na logikę, to jedno i drugie pomieszane tak, że nie wiadomo jak to nazwać.

Rzeczywiście etykietki są dużo mniej istotne, niż leczenie. Dlatego np. staram się pokazać jak jedno hasło, w tym wypadku bulimia, ma wiele różnych opcji. W sumie to etykietki są najbardziej istotne w znaczeniu takim, że łatwiej jest rozważać temat, w którym podstawowe pojęcia mają ustalone i przyjęte definicje. Taka płaszczyzna porozumienia. Dlatego nie da się etykietek całkiem wyeliminować, i dlatego ważne jest, aby mieć świadomość co za daną etykietą się kryje.
-
Gość: , 213.25.206.*
2011/06/29 09:21:54
@anty_pro_ana
My fault, nieprecyzyjnie napisałam. W wykładzie chodziło o ewolucję, czyli mniej lub bardziej samorzutne przekształcanie się objawów u danej osoby. Że ktoś "startuje" z anoreksją, później pojawiają się napady i kompensacje, później niekiedy napady bez kompensacji, czyli binge eating, i że ogólnie u jednej osoby to przepływa, niekiedy również z wyjściami z błędnego koła ED i, niestety, z powrotami.
I wykładowca powiedział rzecz ciekawą: że często ścieżka zdrowienia z anoreksji przebiega najpierw przez bulimię.
-
Gość: Susie, *.dynamic.chello.pl
2011/06/29 13:18:59
A ja mam pytanie - czy jest możliwe, żeby w pewnym momencie, jeszcze przed rozwojem choroby się "opamiętać"? To znaczy, chodzi mi o sytuację w której osoba zaczyna mocno chudnąć i jeść coraz mniej, ale w pewnym momencie orientuje się, że coś jest "nie tak" i "wycofuje" z odchudzania?
-
Gość: , *.home.aster.pl
2011/06/29 14:32:55
Bardzo analityczne ujęcie problemu.

Myślę że warto również wspomnieć szerzej o metodach kompensacji, zwłaszcza że w komentarzach pojawiło się kilka pytań dotyczących tego zagadnienia.

Mi osobiście brakuje jeszcze zmiennej "częstotliwość". Wiem, że nawiązałaś do tego, ale jak dla mnie, zbyt pobieżnie. W przypadku bulimii występują okresy "dobre" i "złe", coś na kształt ciągów w alkoholiźmie. U niektórych te "dobre" mogą trwać tygodniami, czy miesiącami, a inne bulimiczki potrafią wymiotować kilka (kilkanaście?) razy dziennie.
-
anima.1
2011/07/03 20:05:32
Ja kiedyś bardzo bałam się przejścia z anoreksji w bulimię. Zdarzały mi się epizody nadmiernego jedzenia w czasie wychodzenia z choroby i związane były z nagłym wzrostem apetytu, co bardzo mnie przerażało i pchało z powrotem do zachowań anorektycznych. Mimo że bałam się bulimii, nigdy tak na prawdę nie potrafiłam wymiotować i nigdy przez dłuższy czas nie byłam w stanie się "objadać", bo mnie to odstręczało. To bardzo ciekawe o czym piszecie, bo mi się zawsze wydawało, że jednak jest pewna granica między ano a buli, jednocześnie nie potrafiłam wytłumaczyć sobie fenomenu ano bulimicznej. Różne opracowania na temat ed także podkreślają różnice, chociażby podejście psychodynamiczne, które objawy różnych ed przypisuje np. innej organizacji osobowości czy odmiennym problemom rozwojowym. Jak jednak wyjaśnić ano bulimiczną? Tego problemu opracowania te nie podejmują. W moim odczuciu wygląda to tak, że gdy schorowany anorektyczny organizm dostaje w trakcie leczenia pożywienie, budzi się w nim w pewnym momencie instynkt samozachowawczy i to on przejmuje kontrolę nad chorą w miejsce jej wcześniejszej "silnej woli", ale przesadza znowuż w drugą stronę i osoba tym razem nie może powiedzieć jedzeniu stop. Od jakiegoś czasu skłaniam się ku stwierdzeniu, że ano i buli są rzeczywiście na kontinuum.
Jeszcze co do pytania Susie - a dlaczego miałoby to nie być możliwe?? I chyba nawet często się tak dzieje, zresztą chociażby zwykła dieta obarczona jest ryzykiem wdepnięcia w ed. To czy ktoś zabrnie (lub nie) dalej nie zależy niestety jedynie od uświadomienia sobie problemu. Jest wiele osób, które ten "problem" zaczynają uważać za coś, co je wyróżnia i nadaje im jakąś wartość. Wg mnie to jest właśnie ten cholernie niebezpieczny etap...
-
anima.1
2011/07/03 20:09:07
aha! jestem już na innym blogu. adres pod nickiem.
-
Gość: Asia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/07/06 12:00:11
Sorry, ze nie na temat, ale ostatnio szperając w internecie znalazłam taką oto wypowiedz:
kominek.blox.pl/2008/12/MOTYLEM-JESTEM.html+
Napisane w bardzo zabawny sposób, więc zastanawiałam się czy już tego nie czytałaś ;)
-
anima.1
2011/07/06 20:23:30
Ha! Znalazłam taki artykuł w swoich zakurzonych zakładkach, check it out. Może rzeczywiście coś w tym jest?
Pozdrawiam Cię P. :)
www.myhealthnewsdaily.com/anorexia-bulimia-eating-disorders-brain-activity-110203-1133/
-
Gość: r, *.superkabel.de
2011/07/29 07:36:56
dobrze ze jest taka obiektywna notka :)
napisalabys cos o zagrozeniach zwiazanych z bulimia?czy juz moze byl takie temat.
bo ja juz sprytnie upchnelam sobie wszystkie te mysli byleby dalej kontynuowac ten cholerny nalog..
-
Gość: , *.adsl.inetia.pl
2011/08/08 18:05:43
póki co nie mam siły tego rozeznawać... ale dziękuję za tego bloga

(www.cienie-dloni.blog.onet.pl)
-
2011/08/25 09:09:56
Perfidio, wróć! Wrócisz?
-
Gość: Jola, *.internetia.net.pl
2011/08/27 12:23:10
Witam. Zainteresowałam się ostatnio tematyką zaburzeń odżywiania, interesuje mnie pro-ana jako zjawisko kulturowe. Przejrzałam sobie Twojego bloga, nie całego, nie wiem, czy już w tym kontekście zajmowałaś się tym zagadnieniem. Podzielę się natomiast kilkoma refleksjami swoimi (i nie tylko swoimi), które mogą być w tym kontekście ciekawe.
a)pewna osoba związana ze środowiskiem gender prowadziła badania nt. bulimii i anoreksji. Na podstawie wywiadów z kobietami cierpiącymi na te zaburzenia doszła do wniosku, że bardzo często dochodzi do zachorowań, kiedy kobieta próbuje dostosować się do wzorca tradycyjnie postrzeganego jako męski (wytrwałość, nastawienie na sukces, kontrola nad każdym aspektem swojego życia, "twardość", niezłomność). Jest to o tyle ciekawe, że stanowi pretekst do spojrzenia na ED przez pryzmat feministyczny;
b)zastanawiam się - to żadna diagnoza, jedynie pewna chwiejna hipoteza - na ile słusznym posunięciem byłoby przyłożenie do tego zjawiska pewnej siatki pojęć z zakresu filozofii kultury. Mam konkretnie na myśli Kołakowskiego i jego "kulturę analgetyków". W skrócie - analgetyki to grupa leków przeciwbólowych. Kołakowski (co prawda w Anglii i w latach 60', ale) wysunął tezę, że współczesna kultura jest kulturą ucieczki od bólu. Nie przeżywania go, choć jest niezbędnym i wzbogacającym aspektem ludzkiego życia, nie rozwiązywaniem jego przyczyn, ale maskowaniem go. Symbolem są te leki przeciwbólowe - zażywamy je, bo coś nas boli i chcemy się szybko pozbyć bólu, następnie zażywamy kolejne, aby zamaskować skutki zażywania poprzednich itd., spirala się nakręca. Ucieczka w tę płytką przecież filozofię życiową, filozofię pro-ana, która sprawia, że kobietom wydaje się, iż nie ma większych problemów, niż obwód uda, może być właśnie ucieczką przed naprawdę dużymi, ważnymi problemami - kim jestem, dokąd zmierzam, czy jest Bóg, jaki jest sens życia etc. Schudnąć 20 kg w końcu jest łatwiej, niż raz przeczytać "Hamleta" ZE ZROZUMIENIEM. Ale, jak mówię, to tylko moja chwiejna hipoteza, bardziej zaczynek do refleksji niż jej zwieńczenie.
Pozdrawiam, bardzo ciekawy blog.
-
Gość: aa, *.dynamic.gprs.plus.pl
2011/09/21 17:58:44
bardzo fajna strona, dobrze ze ktoś pisze na ten temat. Widać, ze strona jest często odwiedzana. Radzę tylko dopracować szatę graficzną. Jakiś podział artykułów, chociażby kolorystyczny itd. Może załączenie zdjęć do artykułów? Pozdr
-
Gość: zmm, *.protonet.pl
2011/09/25 22:42:31
czekam na nową notkę... :(
-
anty_pro_ana
2011/09/28 14:42:34
Blog jest zawieszony do odwołania. Życie skomplikowało trochę sytuację i co najmniej do marca raczej nie będę w stanie aktualizować bloga. Jest mi bardzo przykro, bo jest to dla mnie dość wyjątkowe miejsce, tak jak wyjątkowi są moi czytelnicy. Pozdrawiam wszystkich ciepło :)
-
anima.1
2011/10/04 22:47:54
umierałam z tęsknoty :)
Wszystkiego dobrego dla Was :) :*
-
anty_pro_ana
2011/10/04 23:20:10
Dziękujemy bardzo anima :)
-
Gość: Asia, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/10/14 13:57:43
Czekam na następną notkę już od 3 miesięcy! Gdzie jesteś anty-pro-ana ?
-
anty_pro_ana
2011/10/14 15:17:11
Przykro mi, ale jak już napisałam wcześniej, na razie blog pozostaje zawieszony.
-
2012/03/05 20:39:12
Marzec juz sie zaczal. Moja nadzieja podniosla leb. Bo moze powody osobiste uniemozliwiajace prowadzenie bloga, ktore mialy trwac do marca, przestaly juz trwac?
-
anty_pro_ana
2012/03/05 22:25:42
Osobisty powód ma dopiero dwa tygodnie, więc jeszcze się ogarniam ;-) Nie wykluczam, że nowe wpisy zaczną się pojawiać już wkrótce, choć na początku pewnie niezbyt regularnie.
Pozdrawiam :-)
Terapia anoreksji, bulimii