Blog > Komentarze do wpisu

Zaburzenia odżywiania w sporcie

Temat sprowokowany oczywiście trwającą olimpiadą ;-)

 

Środowisko sportowe często wymienia się jako jeden z czynników predysponujących do zachorowania na zaburzenia odżywiania. Pewną rolę odgrywa tutaj panujące w sporcie współzawodnictwo i oczywiście presja uzyskiwania jak najlepszych rezultatów. Ci zawodnicy, którzy nie są w stanie nadążyć za czołówką sportowców w swojej dyscyplinie nie zawsze umieją pogodzić się z tym, że nie są najlepsi i sięgają np. po doping. Ale nie tylko - zaburzenia odżywiania to inny problem z tej samej bajki, tyle, że skala problemu jest nie do opisania, ponieważ jest to problem skrywany. O ile "coming outy" chorych na ED celebrytów, aktorów czy muzyków zdarzają się rzadko, jeszcze rzadziej o swoich problemach z jedzeniem mówią publicznie sportowcy.

ED w sporcie nie dotyczy wszystkich dyscyplin jednakowo, pewne dyscypliny stwarzają większe ryzyko, niż inne. Dyscypliny te wyróżnia:

  • indywidualne starty - gdy na sukces pracuje cała drużyna, ciężar presji częściej rozkłada się na kilka osób;
  • istotny dla wyników jest element prezencji (czyli wszelkie dyscypliny "artystyczne");
  • obecność kategorii wagowych (konieczność "zbijania wagi" przed zawodami);
  • waga zawodnika ma wpływ na uzyskiwane rezultaty (np. w sportach wodnych, gdzie od wagi zawodników zależy obciążenie łódki czy w skokach narciarskich, gdzie teoretycznie lżejsi zawodnicy są w stanie skoczyć dalej).

Oprócz samej dyscypliny ryzyko wystąpienia ED u sportowców podlega takim samym czynnikom ryzyka, jak w przypadku nie-sportowców (np. dysfunkcyjna rodzina, niska samoocena, traumatyczne wydarzenia).

Zaburzenia odżywiania u sportowców są najczęściej wynikiem przejścia diety i odchudzania z elementu przygotowań do zawodów do elementu, który pomaga radzić sobie ze stresem i presją, a także ewentualnymi niepowodzeniami.

 

Sławni sportowcy i ED

Nadia Comaneci - gimnastyczka (Rumunia)

 

Franziska van Almsick - pływaczka (Niemcy)

 

Sven Hannawald - skoczek narciarski (Niemcy)

poniedziałek, 06 sierpnia 2012, anty_pro_ana

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Karolina Marta, *.adsl.inetia.pl
2012/09/12 20:18:17
Cześć! Czytam Twojego bloga już od dłuższego czasu. Na początku chciałam Ci bardzo pogratulować przemyślanej struktury strony oraz bogactwa treści. Podchodzisz do tematu niezwykle dojrzale i wielowymiarowo. Osobiście nie mam wśród przyjaciółek żadnej dziewczyny ze zdiagnozowaną bulimią ani anoreksją, choć niektóre z nich są na pograniczu. To, o czym chciałam w tym komentarzu napisać, to niesamowicie (wg mnie) irytująca tendencja wśród dziewczyn/kobiet w każdym praktycznie wieku. Jestem uczennicą klasy maturalnej, w dodatku jestem niepełnosprawna i w związku z tym nienaturalnie chuda, ale mniejsza o to, nie chcę się nad tym długo rozwodzić - w każdym razie problemy diet/odchudzań NIGDY mnie nie dotyczyły. Nie wiem, jak to jest czuć się "za grubą", albo "zrzucać sadełko na lato". Po prostu brakuje mi tego, jak się okazuje powszechnego elementu kobiecego życia. Może właśnie dlatego tak bardzo nie mogę znieść tego babskiego gadania! Wszędzie! W szkole, poza szkołą, nawet z ust mojej matki. LASKI NIE POTRAFIĄ CZĘSTO GADAĆ O NICZYM INNYM, ZWŁASZCZA, GDY KOŃCZĄ IM SIĘ TEMATY. Już nie wspomnę o tym, że połowa z nich nie potrzebuje żadnych diet ani kontroli wagi. Słuchając tego, czuję się jak kompletna idiotka. Racja, nie rozumiem ich ani trochę, jak już wcześniej wspomniałam. Ale te wszystkie żarty powoli zaczynają mnie męczyć - "Oj Dominika, nie opychaj się tak tymi ciastkami", "Przydałoby się zrzucić parę kilo", "Jestem gruba", "Olka ma grube nogi, na WF-ie widziałyśmy", "Opchałam się batonem", "Nażarłam się jak świnia", "Och, ja tam słodkości nie umiem sobie odmówić, chociaż idzie mi w bioderka!". Wiem, że pewnie nikt się ze mną nie będzie w tym solidaryzował, bo naprawdę nie spotkałam jeszcze dziewczyny, która by nie lubiła tak sobie popieprzyć przynajmniej raz dziennie. W dodatku przeraża mnie fakt, że większość takich aparatek naprawdę bierze sobie do serca każdy żart dotyczący ich wagi, a ich troska o własny poziom tłuszczu jest szczera i prawdziwa. Wszystko w życiu kobiet kręci się wokół wagi, każde niepowodzenie jest tłumaczone nieprawidłową jej wartością. Tak mnie dziś na to naszło, bo naprawdę, nie ręczę za siebie - zwłaszcza, gdy kolejna szczuplutka koleżanka będzie mi gadała, że "no tak, jestem szczupła, ale mam brzuszek" (wcale nie ma). Z jednej strony guzik mnie to obchodzi i niech mi spada z taka obłudą, a z drugiej - przykro mi się robi, że tak o sobie myśli...
-
Gość: Oli vcia, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2012/10/14 15:00:31
Hej. Długo czytam już twojego bloga. Ale jakoś nie zniechęcił mnie on do pro any. Ale pokazał ze muszę uważać. Nie na każdym forum kogoś się przyjmie. Ja jestem na jednym. Ale nie mogę podać Ci adresu. Panuje tam miła atmosfera i nikt nie chce zachorować na anoreksje, bulimie. A pro po zachorować. Nie wiem jak można nazywać anoreksję, bulimię chorobą. Pozdrawiam.
-
Gość: migliore, *.opera-mini.net
2012/10/16 19:40:37
Wiem, że komentarz troche od czapy jak popatrzeć sie na wpis, ale... Po primo: kocham twojego bloga mimo iz jestem pro ana. On uswiadamia mi, jak wiele trace. Po secundo: szlag mnie trafia, jak "motylki" cie tu wyzywaja. Piszesz madrze i mowisz prawde. Po tertio: niezwykle rzadko spotykam sie z takimi zasadami for jakie ty tu przedstawiasz. Najczesciej motylki nie sa AZ TAK bezdennie glupie i zdaja sobie sprawe, ze to co robia jest zle. Niestety nie zawsze, co stwierdzam patrzac sie na komentarz Oli vci. Naprawde da sie byc az tak popapranym?! PRZEPRASZAM ZA CHAOTYCZNOSC.
-
Gość: Olivcia, *.core.lanet.net.pl
2012/10/19 17:31:12
Tak da się być takim:) Jestem taka zakręcona. Ale ja Cię nie wyzywam tylko mówię. Blog jest świetny i wiele on uświadamia. No racja. Patrząc na komentarze innych motylków aż się gotuje od środka. Bo to jest głupie. No bo jak one mogą tak pisać. Czekam aż coś napiszesz.
-
Gość: natka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/10/31 13:22:36
hej, mam nadzieję że nie porzucasz bloga i będziesz pisać dalej. trafiłam tu przypadkiem, wręcz pochłonęłam większość tekstów. informacje tu zawarte są bardzo zajmujące i profesjonalne. czytam Twojego bloga tylko i wyłącznie z ciekawości, bo nie należę do ruchu pro ana.
-
Gość: cor, *.net.stream.pl
2012/11/13 21:13:54
wow nie wiem właściwie co napisać..jednak czuję że muszę. Z terminem pro-ana spotkałam się po raz pierwszy może jakiś tydzień temu. Nie jestem już nastolatką ale nie wiedziałam że może istnieć coś co jest tak okrutne i tak powszechnie dostępne... Oczywiście wiem chyba jak każdy co to jest anoreksja, bulimia jakie są objawy i konsekwencje ale do cho***y nie wiedziałam, że początki tej choroby, obsesji (bo chyba tak można to nazwać) są tak 'publiczne' mimo tych zamkniętych grup/forum. Dla mnie wejście na pierwszą stronę którą podpowiedziało mi google było jak kubeł zimnej wody.. te wszystkie rady ta wyimaginowana perfekcja ta paranoiczna chęć kontroli wszystkiego, ale i wszystkich wokół - rodziców, znajomych to jak poddawanie wszystkich testowi lojalności... ok zobaczymy czy dosypie cukru czy znowu kupi coś co uwielbiałam zanim stałam się 'motylkiem'.. samo słowo motylek? Co za piękne określenie samoudręczenia..Właściwie jestem tutaj bo mam spotkać się z osobą która cierpi na anoreksję i wiecie co.. boję się. Boję się, że mogę popełnić błąd powiedzieć/zrobić coś czego nie powinnam, zostać źle odebraną mimo dobrych intencji. Wiem, że mam zachowywać się normalnie, z drugiej strony jednak mogę być poddana (mimowolnemu zapewne) testowi na lojalność albo być obiektem z góry uznanym za wroga. Wiem, że podczas obiadu, kolacji czegokolwiek bd się czuła niezręcznie nie wspominając już o mękach jakie przechodzić bd ta osoba w jej mniemaniu zapewne z mojej winy...to taki przyziemny problem ale ostatnio w kółko o tym myślę...
-
Gość: verdell, *.dynamic.gprs.plus.pl
2012/11/16 13:09:18
Też kiedyś siedziałem w pro ana. I to całkiem długi czas. Teraz z tego wychodzę i im bardziej się oddalam, tym bardziej wyraźnie dostrzegam, jakich głupot narobiłem. Obecnie jestem pod opieką psychiatry, niestety mam tak zjechaną psychikę, że cały czas siedzę w domu bo boję się wyjść do ludzi.
Dzięki Twojemu blogowi, może będzie mi łatwiej przez to przechodzić. Bo nadal przyłapuję siebie na liczeniu maniakalnie kalorii czy chęci robienia sobie głodówek. Mimo, że ta racjonalna część mnie krzyczy mi do ucha, że to największa głupota jaką mógłbym teraz zrobić. Sądzę więc, że w chwili załamania czy słabości, będę tutaj przychodził i czytał Twoje wpisy.
Pozdrawiam.. I jeśli chciałabyś wejść na mojego bloga, to adres - verdell.bloa.pl
-
Gość: Słodki Krasnal, *.globalconnect.pl
2012/11/24 10:39:35
Nigdy więcej! Jestem dziewczyną jakby co ! Ale za żandę skarby nie wrócę do Pro-ana ten głód...chłód wykańcza teraz mam inny problem, autoagresja. Czyli najprościej agresja skierowana ku sobie. Pozdrawiam!
Terapia anoreksji, bulimii