wtorek, 22 grudnia 2009

Okres świąt, nie tylko Bożego Narodzenia, ale także innych obchodzonych 'przy stole' to bardzo specyficzny okres nie tylko dla 'motylków', ale wszystkich osób mających problem zaburzeń odżywiania. W tym okresie na blogach pro ana można znaleźć wiele wpisów, w których autorki wyrażają dość skrajne i zdecydowanie nieświąteczne emocje. Strach - przed stałą obecnością rodziny w domu, przed zastawionym obficie stołem, przed presją ze strony rodziny, aby jeść, jeść, jeść. Czasem ten strach dryfuje w stronę rozpaczy, czasem w stronę nienawiści. Niektóre 'motylki' wyczekują świąt jako okazji do ucztowania, a już od 1 stycznia planują kolejne głodówki, diety-cud, nowe środki odchudzające lub przeczyszczające.

Osoby chorujące na anoreksję czy bulimię, nawet te, które są w trakcie leczenia, w okresie świątecznym żyją pod dodatkową presją. Czasem jedynym rozwiązaniem wydaje się ucieczka od rodziinego posiłku i ukrycie się w zaciszu własnego pokoju. Nawet w sytuacji gdy najbliżsi wiedzą o zaburzeniach odżywiania, dość często zdarza się, że mają problem z tym jak zachować się. Jeżeli ktoś z was znajduje się w tej sytuacji, to może warto rozważyć najprostsze rozwiązanie i po prostu porozmawiać - podzielić się obawami, poprosić o wsparcie i radę.

Myślę, że święta w tym kontekście można traktowac jak bitwę. Z jednej strony mamy wynikające z tradycji obyczaje, które w znacznej mierze koncentrują się wokół jedzenia. Z drugiej - problem, który nazywany jest komercjalizacją świąt. Nie chodzi tu tylko o pojawiające się od października dekoracje świąteczne w sklepach, o kolendy towarzyszące zakupem w supermarketach. To także obserwowane w domach sprowadzanie świąt do obżarstwa, telewizora i prezentów pod choinką. W tym całym szaleństwie często zapomina się, że można spędzać czas w rodzinnym gronie nie tylko nad półmiskiem i kieliszkiem.

 

W tym miejscu chciałabym życzyć wszystkim osobom czytującym mojego bloga, motylkom, ich bliskim - spokojnych i wspaniałych świąt Bożego Narodzenia. Dziękuję wszystkim za wspaniałe komentarze, te miłe, i te mniej miłe - znaczą one dla mnie bardzo wiele.

<3

21:56, anty_pro_ana , pro ana
Link Komentarze (26) »
piątek, 11 grudnia 2009

Tytułowe epitety są dość często używane w odniesieniu do dziewczyn chorych na anoreksję. Z jednej strony obraz przebiegu anoreksji może dawać wrażenie, że jej ofiary to skoncentrowane na sobie próżne i płytkie osoby. Z drugiej strony trzeba zdać sobie sprawę z jednej rzeczy - praktycznie wszystkie zachowania osoby chorej na anoreksję są dyktowane przez chorobę. Myślę, że śmiało można określić to jako brak wolnej woli.

Sytuacja wygląda nieco inaczej w przypadku pro ana - mam tu na myśli przede wszystkim dziewczyny, które deklarują się jako 'motylki', natomiast z punktu widzenia medycyny anoreksji nie mają. Czytując blogi pro ana co raz trafiam na perełki typu:


Dlaczego ja nie jestem sławna i bogata jak ONA?
Sława, pieniądze, lans, styl, ciuchy,...
wszystko bym miała.
A tak nie mam marnego grosza przy dupie
i co tam mi do Lindsay....
To moje marzenie-
być jak ona. Kurwa mać!
Ona ma silną wolę, a ja nie....
daleko mi do niej...

I wtedy dość trudno jest mi uwierzyć w to, że za tymi słowami stoi choroba. Chwilami mam wrażenie, że anoreksja może być postrzegana jako pretekst do koncentrowania się na własnej fizyczności.

Jak to jest? Czy to typowa dla nastolatek faza, w której cały system wartości opiera się na wyglądzie i zasobności portfela? A może jest to po prostu sprowokowane popularnymi produkcjami telewizyjnymi z młodymi, bogatymi i szczupłymi w roli głównej?

Nie potrafię wyobrazić sobie jak można wpaść w pułapkę tak bardzo stereotypowego myślenia. Jednak najbardziej zadziwia mnie jedna rzecz - deklarowana przez motylki chęć wybicia się ponad przeciętność, podkreślanie swojej 'inności' i wyjątkowości w zestawieniu z takimi 'pustakowymi' marzeniami.

Tagi: cytaty
12:37, anty_pro_ana , Refleksyjnie
Link Komentarze (12) »
niedziela, 06 grudnia 2009

Po krótkiej przerwie wracam do bloga, mam nadzieję znaleźć więcej czasu na jego aktualizowanie.

Chciałabym przedstawić krótki wywiad z Makro, który prowadzi 'bloga o zakręcie', jest lekarzem, który na co dzień pracuje z osobami cierpiącymi m.in. na anoreksje i bulimię.

 

Czym wg ciebie jest pro ana?

Makro: Najbardziej przypomina mi liczne w internecie "grupy wsparcia" dla narkomanów. Na stronach pro ana pisze się jak się odchudzać, ćwiczyć, oszukiwać rodziców, na stronach prowadzonych przez nastoletnich narkomanów pisze się jak i co ćpać, jak oszukiwać rodziców, skąd zdobywać towar. Według mnie łatwo znaleźć wspólny mianownik.

Czy uważasz, że strony pro ana są niebezpieczne?

M.: Nie należą do tej kategorii stron, które można polecić nastolatkom. Są niebezpieczne, jednak w moim przekonaniu nie dla każdej osoby. Istnieją pewne czynniki predysponujące do zostania wciągniętym przez tą ideologię. Istnieją też takie osoby, które są dla pro ana nieprzemakalne.

Co sądzisz o różnych podejmowanych przeciwko pro ana akcjach?

M.: Faktem jest, że stron pro ana jest całe zatrzęsienie. Faktem jest również, że w ramach odpowiedzi na ich obecność w sieci powstają kolejne idee jak z pro ana walczyć. Przeważnie ograniczają się do zamykania, blokowania, monitorowania, czyli podjęcia działań represyjnych. Obserwacje internetu dowodzą, że nie mają one większego sensu, ba - strony "wyklęte" zdobywają nawet większą popularność, chociażby poprzez artykuły na czołowych portalach informujące o podjęciu aktywnych działań przeciw czemukolwiek.

Wspomniane działania mają jedną zaletę - są namacalne. Łatwo sobie je wyobrazić, łatwo przeliczyć skuteczność. Dla mnie jednak wspomniane akcje mają bardziej charakter "leczenia objawowego". Strony pro ana są przecież efektem czegoś, nie powstają na bazie próżni. W medycynie od wielu lat promuje się jednak takie działania jak leczenie przyczynowe, ba często mówi się o profilaktyce.

Gdzie jednak szukać przyczyn, jak powinna wyglądać profilaktyka, jak walczyć z pro ana?

M.: Wydaje się, że powinniśmy szukać źródeł powstawania tego ruchu w taki sam sposób jak szuka się źródeł narkomanii. Pro ana oferuje dużo, jeżeli zaakceptuje się proste zasady. Wystarczy postawić w systemie wartości na jednym z czołowych miejsc odchudzanie. Odpowiedzią jest znalezienie akceptacji, podziwu, zmniejszenie samotności.

Zatem odpowiedzią na pytanie jak walczyć z pro ana, jest przeniesienie ciężaru odpowiedzialności na rodzinę. Czy dziecko czujące akceptację, miłość, nie odczuwające osamotnienia ma czego szukać w pro ana? Wątpię. Chcąc nie pozwolić dziecku, aby wpadło w pro ana - kochaj je i szanuj. Jakie to proste, a jak mało namacalne jednocześnie. Może jednak bardziej skuteczne niż odcinanie jednego z kierunków poszukiwań, zawsze może znaleźć coś innego, niekoniecznie lepsze niż pro ana.

Wspomniałeś o publikacjach prasowych dotyczących tego problemu. Czy twoim zdaniem powinno się mówić/pisać o pro ana czy raczej nie robić szumu wokół tego zjawiska?

M.: Moim zdaniem, pytaniem powinno być, nie czy pisać, tylko jak pisać. Informowanie o istnieniu tego zjawiska jest pozytywne, jeżeli robi się to w odpowiedni sposób. Niestety często spotykam się z opisami przedstawiającymi pro ana jako coś tajemniczego, groźnego, niebezpiecznego - na pierwszy plan są wysuwane te rzeczy, które przyciągają poszukujące nastolatki, są dla nich wręcz atrakcyjne. Poza tym blogiem, raczej nie można znaleźć nic, rzetelnie podchodzącego do zagadnienia. Robienie sensacji z pro ana nie odstrasza od niej nastolatek, wręcz przeciwnie.

Tagi: wywiad
12:22, anty_pro_ana
Link Komentarze (2) »
Terapia anoreksji, bulimii