wtorek, 31 marca 2009

Tytułowe zdanie łacińskie to motto zwolenniczek pro ana na całym świecie. Znaczy "to, co mnie żywi, niszczy mnie". Zawsze mnie zastanawiało skąd pochodzi ten cytat, w jakim kontekście został użyty po raz pierwszy, oraz "co poeta miał na myśli".

Autorstwo zdania Quod me nutrit me destruit przypisuje się Christopherowi Marlowe, angielskiemu dramaturgowi, poecie i tłumaczowi, który żył i tworzył pod koniec XVI wieku (umarł mając mniej niż 30 lat w podejrzanych okolicznościach - w pojedynku lub na skutek zamachu). Istnieje teoria jakoby to Marlowe był autorem większości dzieł przypisywanych Szekspirowi. Maksyma Quod me nutrit me destruit jest umieszczona na najsłynniejszym portrecie Marlowe'a, który znajduje się na terenie uniwersytetu w Cambridge:

christopher marlowe

I tutaj pojawia się wątpliwość - ponieważ w żadnym z ocalonych dzieł przypisywanych Marlowe'owi, interesujące nas zdanie nie pojawia się. Właściwie jest ono związane z postacią Marlowe'a tylko przez powyższy portret. Quod me nutrit me destruit nie pochodzi także z żadnego ze znanych klasycznych tekstów rzymskich. Skąd więc się wzięło?

W sztuce zatytułowanej "Perykles, książę Tyru", której autorem jest Szekspir (autorstowo 2 pierwszych aktów przypisuje się czasem jednemu z uczniów Szekspira, lub jego naśladowców), pojawia się zdanie: Quod me alit, me extinguit - które oznacza to samo, co tytułowe motto pro ana. Zdanie to można także znaleźć w wielu późniejszych książkach zawierających tzw. emblematy (kompozycja literacko-rysunkowa, zawierająca maksymę, ilustrację tejże, oraz krótki tekst w formie wierszowanej lub nie wyjaśniający znaczenie maksymy). Ilustracja towarzysząca zdaniu  Quod me alit, me extinguit przedstawiała zwykle płonącą, ustawioną do góry nogami pochodnię.

W księdze emblematów autorstwa Samuela Daniela (pierwsze dzieło tego gatunku) znaczenie Quod me alit, me extinguit wyjaśnia naturę miłości, która motywuje do działania, pozwala przenosić góry, ale także potrafi wypalić, zniszczyć od środka... W innych księgach emblematów pojęcie to rozszerzone jest na władzę, politykę, metafizykę...

Uogólniając - wszystko to, czemu oddajemy się z pasją, bez granic, może nas zniszczyć. Także pasja do dbania o własną sylwetkę.

Amor trzymający odwróconą pochodnię (ilustracja emblematu z księgi Otto Vaeniusa Amorum emblemata z roku 1608)

Tagi: pro ana
23:20, anty_pro_ana , Efekty uboczne
Link Komentarze (7) »
sobota, 28 marca 2009

W notce Przyczyny anoreksji - rodzina, pisałam o klasycznym podejściu do tego problemu. Wspomniałam też o tym, że coraz bardziej popularna jest hipoteza, że rodzina nie ma żadnego wpływu na wykształcanie się zaburzeń odżywiania, które powinny być traktowane jako choroby o podłożu biologicznym.

Taki pogląd na zaburzenia odżywiania jest podstawą modelu Maudsley (od nazwy szpitala, w którym po raz pierwszy zastosowano leczenie tego typu). Podstawowym mottem modelu Maudsley jest zdanie: „Rodzice nie powodują zaburzeń odżywiania”. W materiałach organizacji promujących tą metodę, zdanie to jest powtarzane jak mantra przy każdej możliwej okazji. (Najwięksi zwolennicy Maudsley odrzucają także wpływ mediów lansujących szczupłe sylwetki jako ideały piękna, jako możliwe przyczyny anoreksji przyjmując tylko geny, zaburzenia neurologiczne itp.) W ten sposób rodzice nie zostają obarczeni poczuciem winy za chorobę ich dziecka, są bardziej silni psychiczni i dzięki temu stają się podstawowym narzędziem w terapii.

Terapia anoreksji wg modelu Maudsley przebiega w trzech etapach (wszystkie są nadzorowane przez psychologa lub terapeutę):

  1. Odzyskiwanie wagi –  rodzice całkowicie decydują o tym kiedy, co i w jakiej ilości chore dziecko jada.
  2. Przywrócenie kontroli nad spożywanymi posiłkami w ręce dziecka – etap ten rozpoczyna się wtedy, gdy chory/chora zaakceptuje fakt, że rodzice oczekują spożywania posiłków bardziej obfitych, następuje systematyczny przyrost wagi, a także obserwuje się znaczną zmianę nastroju chorego dziecka.
  3. Praca nad poczuciem tożsamości – rozpoczyna się, gdy chory/chora uzyska powyżej 95% idealnej wagi odpowiedniej dla jego/jej wieku i wzrostu. Praca nad problemami związanymi z dojrzewaniem, dorastaniem i usamodzielnianiem się dziecka, a także nad przywróceniem normalnego stylu życia dziecka i prawidłowych relacji w rodzinie.

W metodzie Maudsley zdejmuje się ciężar odpowiedzialności za chorobę zarówno z rodziców (terapeuta korzysta z pozytywnego wsparcia, pomijając aspekty negatywne), jak i z chorego dziecka (przyjmuje się, że wszelkie wyzywające zachowania anorektyczne są skutkiem choroby). Duży nacisk kładzie się na nawiązanie pozytywnych relacji między chorym na anoreksję dzieckiem a jego/jej rodzeństwem, co ma stanowić wsparcie na etapie, w którym rodzice przejmują całkowitą kontrolę nad żywieniem.

Metoda Maudsley jest coraz bardziej popularna na Zachodzie, zarówno wśród rodziców chorych na zaburzenia odżywiania, jak i w środowisku specjalistów zajmujących się leczeniem. Istnieją naukowe opracowania potwierdzające jej skuteczność, zwłaszcza w grupie pacjentów niepełnoletnich. Istnieją liczne organizacje skupiające rodziców chorych na zaburzenia odżywiania nastolatków, którzy promują Maudsley, udzielają porad innym rodzicom itp. Jeżeli ktoś jest zainteresowany tematem polecam bloga Are you "eating with your anorexic"?, który jest moim zdaniem najlepszym punktem wyjścia do dalszych poszukiwań.

Na koniec moje wątpliwości. Pomimo iż opisana wyżej metoda terapii jest skuteczna, to jednak jest kilka kwestii, które poddają w wątpliwość tezę, że rodzice nie powodują zaburzeń odżywiania:

  1. Skoro anoreksja ma być efektem dysfunkcji fizjologicznej, z całkowitym pominięciem czynników kulturowych i rodzinnych, to w jaki sposób wyjaśnić fakt, że zapadalność na anoreksję znacząco różni się krajach cywilizacji zachodniej i np. cywilizacji Dalekiego Wschodu, islamskiej, czy afrykańskiej? Należy tutaj wspomnieć o tym, że procent chorych na zaburzenia odżywiania w obrębie różnych grup etnicznych na terenie Stanów Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii jest podobny.
  2. Skoro zakłada się, że rodzice nie są odpowiedzialni za wykształcanie się zaburzeń odżywiania u ich dzieci, dlaczego ostatni etap terapii obejmuje przywracanie prawidłowych relacji w rodzinie?
  3. W jaki sposób wyjaśnić pewne modele zachowań i osobowości powtarzające się w rodzinach anorektycznych obserwowanych przez psychiatrów i psychologów?

Nie można pominąć milczeniem faktu, że takie podejście do anoreksji, jakie prezentuje Maudsley, wyewoluowało jako opozycja do lansowanego przez wiele lat poglądu, że to właśnie rodzice są przyczyną chorób psychicznych, począwszy od anoreksji, skończywszy na schizofrenii. Poza tym dla wielu osób nie ma znaczenia dlaczego dana metoda działa, o ile działa skutecznie.

środa, 25 marca 2009

Wieczna młodość, długie życie, nieśmiertelność - od wieków ludzie poszukiwali sposobów, aby te cele osiągnąć. Istnieją naukowe przesłanki, że jednym z czynników regulujących długość życia jest stosowana dieta. Wydaje się to być rzeczą naturalną i logiczną - jesteśmy tym, co zjemy.

Istnieje teoria, że czynnikiem, który nie tylko wydłuża ludzkie życie, ale także zapewnia zachowanie zdrowia i witalności w podeszłym wieku, jest obniżona zawartość spożywanych kalorii. Teoria ta, zwana Calorie Restriction (CR), jest oparta na badaniach naukowych przeprowadzanych głównie na szczurach i myszach. Co prawda każde z badań przemawiających za słusznością CRzostało co najmnije kilkanaście razy podważone, obalone i wyśmiane, niemniej jednak są ludzie, którzy nie tylko żyją wg zaleceń CR, ale także zarabiają na tym pieniądze.

CRS, czyli Calorie Restriction Society, to organizacja skupiająca ludzi żyjących wg zasad CR (najniższa składka członkowska wynosi 35$, są także opcje dla bardziej hojnych). Są to przeważnie ludzie po pięćdziesiątce, którzy "po odkryciu CR, zaczęli nowe, lepsze życie". Odżywianie się wg CRS jest bardzo proste - jeść mniej kalorii (nie jest sprecyzowane względem czego), oraz dbać o to, aby w diecie była dostateczna ilość witamin, minerałów i innych elementów niezbędnych do życia. U wielu osób stosujących te zalecenia dochodzi do spadku wagi, który wg medycyny stanowi o niedożywieniu. Jednak filozofia CR jest prosta - BMI ma tylko dwa przedziały wartośći - powyżej 25 oznacza otyłość, wszytko co poniżej jest w porządku.

Mogłoby się wydawać, że CRS to nic innego jak kolejna grupa zwariowanych ludzi, kórzy uwierzyli, że jedząc mniej dożyją 120 urodzin zachowując witalność 50-latków. Przeglądając ich stronę internetową zastanawiam się czy jest to sekta, inna forma społeczności pro ana, a może "pro ortoreksja"? (Na pewno kolejna grupa ludzi, których życie jest zdominowane przez problem jedzenia.) Co mnie niepokoi?

  1. Stosunek władz CRS do ruchu pro ana - jeden z prezesów CRS (BMI poniżej 16.5) agituje na forach i grupach mailowych pro ana, zachęcając dziewczyny to przejścia na CR. Ponieważ na strone głównej CRS jest napisane, że CR nie jest dietą zalecaną dla osób w okresie dojrzewania i poniżej 21 roku życia, pod adresem pana prezesa padły zarzuty, że to, co robi, jest niewłaściwe. Odpowiedź pana prezesa brzmiała "Jak już mają umrzeć, niech umrą zdrowe."
  2. Lista negatywnych aspektów ograniczania kalorii jest kilkakrotnie dłuższa niż lista korzyści (tak wynika ze strony internetowej CRS).
  3. Styl działania liderów CRS przypomina sektę - byli członkowie zarządu niezgadzający się z ogólną koncepcją ruchu, stają się najgorszymi wrogami, każda naukowa publikacja na temat wpływu CR na żywotność ludzi i zwierząt jest interpretowana na korzyść organizacji i używana do rekrutacji nowych członków.
  4. Nie jest do końca jasne na co idą pieniądze ze składek członkowskich (wg statutu ze składek są finansowane propagowanie CR i edukacja ludzi w tym temacie, badania naukowe potwierdzające pozytywny efekt CR).
  5. Członkowie CRS bardzo podkreślają różnice między anoreksją a CR. Jedna z różnic ma polegać na tym, że anorektyczki mają obsesję na punkcie wagi łazienkowej, gdy osoby żyjące wg CR mają zaledwie obsesję na punkcie wagi kuchennej. Wg mnie jakakolwiek obsesja na punkcie przyrządu mierzącego jest niezdrowa, a zwłaszcza wtedy jak to, co mówi przyrząd pomiarowy decyduje o czyimś życiu...
Tagi: dieta
22:52, anty_pro_ana , pro ana
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 23 marca 2009

W czasie II Wojny Światowej jednym z wielu problemów był głód. Ludzie umierali nie tylko z powodu niedożywienia, ale także wtedy, gdy próbowano ich ratować. Pojawiła się zatem potrzeba, aby poszerzyć wiedzę na temat wpływu głodowania na ludzki organizm, a także najbardziej efektywnych sposobów odkarmiania głodujących. W latach 1944-1945 przeprowadzony został Minnesota Starvation Experiment, którego efektem była licząca ponad 1300 stron książka zatytułowana The Biology of Human Starvation.

Eksperyment był przeprowadzony na grupie 36 białych mężczyzn - ochotników, którzy dobrowolnie zgodzili się poddać głodówce po okiem naukowców, aby uniknąć służby wojskowej i jednocześnie przyczynić się do pomocy ofiarom wojny. Wstępnym badaniom poddano ponad 400 kandydatów, wybierając ostatecznie 36, którzy odznaczali się zdrowiem psychicznym i fizycznym.

Przebieg eksperymentu był prosty:

  • Okres kontrolny (12 tygodni) - wszyscy uczestnicy jedli wg standaryzowanej diety (3200 kcal dziennie), a także badano ich stan fizyczny i psychiczny (jako punkt odniesienia dla dalszych badań).
  • Okres głodówki (a właściwie pół-głodówki, który trwał 24 tygodnie) - spożycie pokarmów bylo ograniczone do 1800 kcal dziennie.
  • Okres kontrolowanego dokarmiania (12 tygodni) - uczestników podzielono na 4 grupy, w każdej z nich stosowano inną dietę mającą odwrócić skutki głodówki.
  • okres niekontrolowanego dokarmiania (8 tygodni) - uczestnicy mieli pełną dowolność wwyborze rodzaju i ilości jedzenia.

Każdy z uczestników wykonywał także określoną ilość pracy fizycznej, a także prowadził dziennik.

U mężczyzn biorących udział w eksperymencie zanotowano średni spadek wagi powyżej 25% wagi początkowej. Inne obserwacje to:

  • dramatyczny wzrost zainteresowania jedzeniem, w okresie głodówki jedzenie stało się głównym tematem rozmów i rozmyślań, gdy tematy rozmowy były inne, często odnoszono się do jedzenia w porównaniach;
  • wiele osób zaczęło rozwijać hobby związane z jedzeniem - przepisy kulinarne, menu z restauracji, poradniki dot. produkcji żywności stały się bardzo popularnymi materiałami; kilka osób zaczęło kolekcjonować przedmioty związane z jedzeniem - podstawki od filiżanek, czy przeróżne kuchenne gadżety;
  • część głodujących wykazywała tendencje do wynoszenia po kryjomu jedzenia ze stołówki, i spożywaniu go w samotności, w sposób określony jako "rytualny"; znacznie wydłużył się czas spożywania posiłków, które były bardziej celebrowane, niż po prostu jedzone;
  • pojawiły się trudności w skoncentrowaniu się nad najprostszymi, codziennymi czynnościami;
  • część osób po zakończeniu eksperymentu zmieniło zawód i rozpoczęło pracę jako kucharze czy przy produkcji żywności;
  • w ciągu trwania okresu głodówki kilkukrotnie zwiększyło się spożycie soli i innych przypraw, a także kawy i herbaty, zmiana była tak duża, że musiano wprowadzić ograniczenia co do ilości spożywanej kofeiny; niezwykle popularna stała się guma do żucia;
  • w okresie kontrolowanego dokarmiania, większość badanych stwierdziła zwiększone poczucie głodu, w tym bezpośrednio po obfitych posiłkach; kilka osób złamało dietę poprzez napady kompulsywnego objadania się (odnotowano przypadki spożycia 8-10 tys. kalorii w ciągu jednego popołudnia);
  • u większości badanych zachowania związane z jedzeniem wróciły do normy  po około 20 tygodniach od zaprzestania głodówki;

W czasie eksperymentu odnotowano także zmiany psychiczne (przypominam, że do eksperymentu wybrano osoby zdrowe i silne psychicznie):

  • wielu uczestników wykazywało objawy depresjii, tym głębsze, im dłużej trwała głodówka;
  • spora część uczestników wykazywała znaczące wahania nastroju, a także lęki, niekontrolowane napady gniewu, apatię; objawy te utrzymywały się nawet do kilku miesięcy po zakończeniu głodówki;
  • zaobserwowano zwiększenie liczby wypalanych papierosów, część mężczyzn zaczęła nałogowo obgryzać paznokcie, jeden z mężczyzn z powodu narastającego niepokoju i depresji odciął sobie 3 palce;
  • zdecydowana większość uczestników przestała całkowicie interesować się seksem w jakiejkolwiek postaci;
  • wszyscy uczestnicy wykazywali tendencję do przebywania w samotności i izolowania sie od osób, z którymi przed eksperymentem byli emocjonalnie związani.

Oprócz tego potwierdzono, że głodowanie powoduje szereg konsekwencji fizycznych takich jak np. anemia, obniżona temperatura ciała, wypadanie włosów itd.

Reasumując - jedzenie zdominowało myśli, codzienne życie i zainteresowania głodujących osób, powrót do normalnego jedzenia nie spowodował natychmiastowego wyeliminowania tych efektów, a wielu badanych wykształciło tendencję do kompulsywnego objadania się. Wybrani do eksperymentu mężczyźni, którzy byli psychicznie zdrowi, oraz silni na tyle, żeby odmówić służby wojskowej i poddać się trwającym ponad rok eksperymentom, pod wpływem głodu tracili opanowanie, stawali się agresywni, lub też popadali w apatię i depresję.

Dlaczego piszę o tym na moim blogu? Zwiedzając strony pro ana często spotykam się z wypowiedziami typu: "My wiemy co robimy, nie próbujcie nas nawracać!". Otóż czytając o przebiegu Eksperymentu Minnesota zastanawiam się, czy na pewno wiecie co robicie...

eksperyment minnesota

2005 The American Society for Nutritional Sciences J. Nutr. 135:1347-1352, June 2005

Tagi: dieta
23:11, anty_pro_ana , Efekty uboczne
Link Komentarze (3) »
sobota, 21 marca 2009

Rozpoczynając pisanie tego bloga o zaburzeniach odżywiania wiedziałam niewiele. Moje zainteresowanie było skupione wokół anoreksji. Tymczasem bulimia, inna choroba z kręgu zaburzeń odżywiania, jest równie groźna, dotyczy większej ilości osób, i bardzo często jest lekceważona. Mówiąc "zaburzenia odżywiania" wiele osób myśli o anoreksji. To błąd.

W kontekście zjawiska pro ana, pro mia (czyli pro bulimia) wydaje się być marginalnym problemem. Strony dedykowane temu zagadnieniu stanowią niewielki ułamek wszystkich blogów, forów i serwisów pro ED (pro eating disorders). Tymczasem czytając wypowiedzi dziewczyn deklarujących się jako pro ana coraz częściej dochodzę do wniosku, że przejawiają one więcej zachowań typowych dla bulimii, niż anoreksji - wymioty, przeczyszczanie, napady obżarstwa.

Wśród polskich stron ciężko było znaleźć serwis poświęcony tylko i wyłącznie bulimii, który skupiałby najważniejsze informacje na temat natury samej choroby, jej konsekwencji, diagnozy i leczenia. Niniejszym mam zaszczyt przedstawić państwu nową stronę, która po części jest moim dzieckiem: Bulimia.

Zapraszam do przejrzenia - wszelkie uwagi na temat zawartości, braków, nieścisłości będą mile widziane.

bulimia
czwartek, 19 marca 2009

Anoreksja nie jest tylko i wyłącznie chorobą nastolatek. Polecam ciekawy artykuł - Anorexia nearly killed my wife. Historia jakich w internecie można znaleźć wiele - Meg, młoda mężatka, zachorowała na anoreksję. Z natury perfekcjonistka, nie umiała pogodzić się ze zmianami w jej życiu, pragnąć kontrolować swoje życie - zaczęła kontrolować jedzenie. Gdy w ciężkim stanie znalazła się w szpitalu, jej mąż Tom uświadomił sobie, jak ciężko chora jest jego żona, i że jest on najważniejszym elementem leczenia.

Co jest wyjątkowego w tej historii? W pewnym momencie Tom sam przed sobą przyznał się do tego, że nie rozumie choroby swojej żony. Wydawało mu się, że aby pokonać anoreksję wystarczy po prostu jeść. Im bardziej stanowczo namawiał Meg do jedzenia, tym bardziej ona się opierała i walczyła. Czując bezsilność Tom postanowił przeprowadzić eksperyment. Aby lepiej zrozumieć jak czuje się jego głodująca żona - sam postanowił ograniczyć jedzenie. Oto jak opisuje swoje doświadczenie:

W czasie terapii Meg i inni mówili o poczuciu kontroli, jakie daje im anoreksja. Ale co to oznaczało? Jak to możliwe, że twój własny umysł mówi ci, żeby się głodzić? Jak można czuć się z tym dobrze? Wyobraziłem sobie zrezygnowanie z tylko jednego posiłku, nie było w tym nic to zyskania, nic co czyniłyby to wartym zachodu. Zdecydowałem, że jeżeli miałem rzeczywiście zrozumieć te emocje - i na prawdę pomóc Meg - musiałem czuć, to co ona, więc zdecydowałem się na głodówkę.

Przez ponad tydzień, nie mówiąc nikomu, próbowałem symulować anoreksję. Oprócz mojej codziennego rutynowego biegania 3 mil, drastycznie ograniczyłem ilość spożywanych kalorii. Sok i banan na śniadanie, mała sałatka na obiad. (...) Byłem wykończony i łatwo się irytowałem, bez przerwy miałem ból głowy. Leżałem nocą w łóżku i myślałem jaki jestem głodny! Jak ona to robi? Jak głos, który Meg słyszy może być tak silny?

Ale po trzech dniach sam zacząłem słyszeć ten głos: "No dalej, możesz to zrobić. Nie poddawaj się. Jesteś ponad to." Gdy odmawiałem jedzenia, miałem poczucie zwycięstwa. Im dłużej się opierałem, tym bardziej silny się czułem. Gdy Meg została przyjęta do szpitala, myslałem, że to ona zawiodła i pozwoliła, aby to się stało. Wreszcie zrozumiałem jak słowa w jej głowie były w stanie ją uwieść, jak mogły zagłuszyć najbardziej podstawowy, ludzki instynkt samozachowawczy.

Ktoś może powiedzieć, że to głupie - eksperymentowanie na sobie w taki sposób. Że taki test jest niewiarygodny, bo przecież symulowanie anoreksji nie jest możliwe - można ograniczyć jedzenie, ale to tylko bardzo powierzchowny objaw tej choroby. A jednak uczucia opisywane przez Toma świetnie pokrywają się z tym, co opowiadają anorektyczki. Możemy sobie tylko wyobrazić jak ten wewnętrzny głos musi być silny u tych osób, które słuchając go, głodują latami...

I jeszcze jedno - historia Meg i Toma pokazuje, że nie wolno lekceważyć anoreksji, która nie jest tylko fanaberią pod tytułem "nie jem". Że leczenie anoreksji to coś więcej niż zmuszanie chorej osoby do jedzenia.

poniedziałek, 16 marca 2009

Głównym argumentem za istnieniem stron pro ana jest wsparcie i zrozumienie okazywane osobom dotkniętym zaburzeniom odżywiania. Bardzo zbożny cel, ale takich forów/blogów jest niesłychanie mało. W polskim internecie dominują niestety strony "dziewczynek, które chcą mieć anę". Zazwyczaj nie mają bladego pojęcia z jakimi konsekwencjami wiąże się anoreksja - głównie w sferze psychiki i emocji. Dla nich to po prostu fajna dieta.

Ponieważ nie jestem "motylkiem", więc do wielu forów pro ana po prostu nie mam dostępu. Oczywiście nie byłaby problemem wirtualna zmiana osobowości i życiorysu. Jednak postanowiłam grać fair i nie pchać się, gdzie mnie nie chcą (gdyby jakieś motylki były chętne do wpuszczenia mnie na swoje zamknięte forum proszę o maila). W związku z powyższym bardzo często jedną z niewielu rzeczy jaką na danym forum mogę  przeczytać jest regulamin. Oprócz standardowych punktów dotyczących netykiety spamu i aktywności użytkowników w regulaminach forów pro ana można znaleźć prawdziwe perełki. Oto kilka z nich:

My - Motylki - nie propagujemy pro-any! Nie zachęcamy do anoreksji i głodówek!

Jeśli nie robisz postępów-->Twoja waga nie spada tylko rośnie w szybkim tępie, za nieodpowiedzialność wylatujesz z forum

Celebrujesz dzień motylka (9 każdego miesiąca) robiąc co najmniej jednodniową głodówką.

Jeśli jesteś na forum nie wolno Ci jeść! Nie możesz brudzić naszego czystegi świata...świata bez kalorii

Przed wejsciem na forum robisz 50 brzuszków i 50 pajacyków.

Powinnaś wstawić zdjęcie ciała.

Nie wolno ci tyć.

W domu nie może zabraknąć wody i senesu. To nieprawda z tym chlebem i solą...

Jak widać pełne wsparcie i zrozumienie dla zagubionych dusz. Nie promują anoreksji i głodówek, ale za przybieranie na wadze banują z forum, celebrują święto motylka itd. Za najbardziej niedorzeczny uważam fragment o jedzeniu w trakcie przeglądania forum. Świat bez kalorii dla motylków nie istnieje - nawet jeżeli nie jedzą, to bez przerwy te kalorie analizują. Zapis dotyczący obowiązku wstawiania zdjęć ciała (brzmi to nieco pornograficznie) na forum jest chyba najbardziej restrykcyjnym przepisem jaki na forach pro ana spotkałam, ciekawa jestem czy nie narusza on jakichś paragrafów...

19:25, anty_pro_ana , Cytaty
Link Komentarze (4) »
czwartek, 12 marca 2009

Bohaterką dzisiejszej notki będzie Melissa. Mając 13 lat zaczęła uczyć się tańca baletowego. Ponieważ rówieśniczki z jej grupy zaczęły nauke tańca dużo wcześniej, miały większe doświadczenie w tańcu. Melissa chcąc być najlepszą, a nie mogąc nadrobić późnego startu, postanowiła stać się najchudszą. Zaczęła ograniczać jedzenie, chudła, ale waga wciąż pokazywała za dużo. W pewnym momencie mierząc 172 cm wzrostu, ważyła 35 kg. Melissa miała wtedy 14 lat i 6 godzin dziennie ćwiczyła balet, by po powrocie do domu ćwiczyć do późna w nocy. Gdy dla nauczycieli i rodziców stało się jasne, że z Melissą dzieje się cos niedobrego - z objawami depresji wylądowała w szpitalu psychiatrycznym, zabroniono jej wracać do tańca, Melissa próbowała popełnic samobójstwo.

Mijały kolejne miesiące, a Melissa nadal ograniczała jedzenie. Poza fatalnym samopoczuciem, brakiem odpowiedniej terapii, Melissa odkryła pro anę. Zafascynowana światkiem motyli, każdą wolną chwilę spędzała w Internecie na stronach pro ana.

Punkt zwrotny w życiu Melissy nastąpił gdy w wieku 17 lat doznała zawału serca. Po trzech tygodniach w szpitalu nie wróciła już do domu, ale trafiła do ośrodka zajmującego się terapią zaburzeń odżywiania, gdzie spędziła najważniejsze 2 miesiące - sama Melissa twierdzi, że był to najlepszy okres w jej życiu. Kilka miesięcy po powrocie do rodziny Melissa ponownie zaczęła ograniczać jedzenie. Kolejny raz szpital, wyrzuty sumienia, że zawiodła. Aby zmotywować się do dalszej walki z anoreksją założyła stronę internetową: Ana Death.

To nie jest kolejna strona o tym jaka anoreksja jest straszna. To jest strona pełna nadziei, motywacji, inspiracji do tego, aby być zdrowym, jak wytrwać w najtrudniejszych chwilach. Wszystko opisane z punktu widzenia osoby, która wciąż jest w trakcie terapii. Stanowisko Melissy w sprawie stron pro ana jest jasne - uważa, że powinny zostać zamknięte, ponieważ wsparcie jakie zapewniają powstrzymuje od leczenia osoby, które są poważnie chore. Przekładając z angielskiego słowa Melissy: Zaburzenia odżywiania to choroby, a wszystko co strony pro ana/mia robią, to utrzymują w chorobie. Wiele osób pro-ed mawia, że anoreksja jest wyborem, stylem życia, z czym się nie zgadzam ponieważ bycie chorą na anoreksję nie było moim wyborem, i nigdy nie mogłabym tego nazwać życiem. Nie jestem tutaj po to, aby potępiać tych ludzi, nie tak dawno sama byłam jedną z nich, i mówiłam, że będę pro ana aż do śmierci. Co się stało? Znalazłam życie.

środa, 11 marca 2009

Wspominając wątek z biuściastego forum, w którym forumowiczki próbowały dopasować rozmiar stanika dla lalki Barbie prezentuję takie oto zestawienie (dane pochodzą z Health magazine, numer wrześniowy z 1997 r.):

 

przeciętna
kobieta

 lalka
Barbie

standardowy
manekin

 wzrost [cm]
 163 183183
 waga [kg] 66  46 -
 biust [cm] 91  9986
 talia [cm] 76 4858
 biodra [cm]
 104 8486

Wymiary dla Barbie były obliczone przy założeniu, że laleczka ta ma 183 cm wzrostu.

Zastanawiacie się czasem dlaczego ciuchy leżące dobrze na wystawowym manekinie, nie dają podobnego efektu w naturze? Ilu z was przyszła w takiej chwili do głowy myśl, że to z wami jest coś nie tak?

Jak wiele małych dziewczynek marzy by wyglądać jak Barbie?

Problem w tym, że "idealne wymiary" lansowane za pomocą tych gadżetów nie mają absolutnie żadnego potwierdzenia w rzeczywistości. "Realna Barbie" ze względu na nieproporcjonalne wymiary miałaby poważne problemy z kręgosłupem, a wielu ortopedów twierdzi, że nie byłaby w stanie chodzić w pozycji wyprostowanej.

Jeżeli już odchudzamy się, modelujemy sylwetkę to róbmy to z głową. Nie wzorujmy się na plastikowych lalach.

wymiary barbie
wtorek, 10 marca 2009

Studiując temat udziału rodziny w rozwijaniu i podtrzymywaniu zaburzeń odżywiania znalazłam szereg artykułów odnoszących się do nowej teorii na temat przyczyn anoreksji.

Adapted to Flee Famine Hypothesis (AFFH) - autorką jest psycholog kliniczny Shan Guisinger.

Specjaliści zajmujący się zaburzeniami odżywiania łączą biomedyczne, socjologiczne i psychologiczne teorie dotyczące przyczyn anoreksji - najogólniej rzecz ujmując predyspozycje genetyczne plus określony typ osobowości pod wpływem presji kulturowej powoduje rozwinięcie ED. Otóż pani Guisinger uznaje, że tego typu podejście nie wyjaśnia dlaczego anoreksja objawia się w takiej, a nie innej formie (głodzenie się i hiperaktywność), oraz na jakiej zasadzie działają biologiczne siły utrudniające proces wychodzenia z zaburzeń odżywiania. AFFH ma uzupełnić te braki, do konwencjonalnych teorii dołączając elementy darwinizmu.

AFFH zakłada, że anoreksja jest przede wszystkim zaburzeniem biologicznym mózgowego mechanizmu regulującego poczucie głodu, a nie chorobą psychiczną. Anoreksja ma polegać na tym, że znaczna utrata wagi powoduje wyłączenie sygnalizacji głodu, a także wzmożenie aktywności, nawet na etapie gdy metabolizowane są mięśnie. Podstawą tej teorii jest założenie, że człowiek jest przede wszystkim zwierzęciem, autorka przytacza szereg przykładów zwierząt głodujących ponieważ mają coś lepszego/ważniejszego do roboty. Np. szare walenie w okresie migracji nie jedzą, nawet jeżeli w ich zasięgu znajdują się duże ilości łatwego do zdobycia pokarmu.

I teraz najciekawsze: w przypadku ludzi, aby zrozumieć ten mechanizm należy się cofnąć o około 11 tys. lat, gdy ludzie utrzymywali się głównie ze zbieractwa i prowadzili koczowniczy tryb życia. W takich warunkach umiejętność stłumienia głodu i szybkiego przemieszczenia się w nowe miejsce bogatsze w żywność było cechą pozytywną i pożądaną. Dodatkowo wyłączenie płodności w takich warunkach również służyło lepszej adaptacji i zwiększało szansę na przetrwanie. Wg tej teorii anoreksja jest pozostałością po tym archaicznym mechanizmie, który miał ułatwiać naszym przodkom życie.

AFFH zdaje się wyjaśniać wiele aspektów anoreksji - np. zaprzeczanie chorobie (zaburzenie odżywiania postrzegane jako normalny stan, a nie choroba). Zdaniem autorki teoria ta wyjaśnia dlaczego tradycyjna psychoterapia jest tak nieskuteczna w przypadku leczenia anoreksji. Wg tej teorii najskuteczniejsze podejście terapeutyczne powinno polegać na tym, aby nauczyć anorektyczkę ignorowania i działania wbrew sygnałom wysyłanym przez jej ciało.

Wszystko to brzmi świetnie, jednak mam pewne wątpliwości:

  1. AFFH nie wyjaśnia w sposób przekonywujący dlaczego anoreksja dotyka przede wszystkim kobiet.
  2. Skoro mechanizm opisany przez tą teorię miał za zadanie szybkie włączenie i wyłączenie "głodówki migracyjnej" to dlaczego do czasów współczesnych przetrwał tylko fragment obejmujący szybkie uruchomienie tego mechanizmu?

Wiele argumentów przytoczonych przez Guisinger przemawia za tym, że istnieje "gen anoreksji". Natomiast mieszanie do tego naszych nieszczęsnych przodków nomadów zbieraczy i hurraoptymistyczne podejście pod tytułem "oto mam teorię, która wyjaśnie wszystko" jest moim zdaniem nadużyciem.

jaskiniowcy
http://www.bbc.co.uk
 
1 , 2
Terapia anoreksji, bulimii