poniedziałek, 30 maja 2011

Bardzo mi miło poinformować, że będą dwie nagrody książkowe, za I i II miejsce w konkursie na demotywator. Autorów obrazków, którym przyznaliśmy I i II miejsce prosimy o kontakt mailowy celem uzgodnienia szczegółów wysyłki.

Bardzo dziękuję wszystkim za udział w imieniu swoim i admina portalu mam eFkę.

 

Po długim namyśle zdecydowaliśmy, że:

 

I miejsce

 

II miejsce:

 

III miejsce:

 

Pozostałe prace można zobaczyć TUTAJ.

czwartek, 26 maja 2011

We wrześniowo-październikowym numerze Medycyny Praktycznej znalazłam artykuł Zaburzenia odżywiania się u młodzieży: definicje, obraz kliniczny, epidemiologia i współchorobowość, w którym znalazł się ciekawy problem. Mianowicie padła w nim sugestia, aby zaburzenia odżywiania u dzieci i młodzieży klasyfikować jak EDNOS. Wymienione powody:

1. młodsze osoby zazwyczaj nie są w stanie opisać lub nawet zrozumieć natury ich zaburzonego zachowania, a ponieważ kryteria diagnostyczne anoreksji i bulimii opierają się na uczuciach i myślach, więc wiele młodych osób nie będzie spełniało tych kryteriów.

2. młode osoby nie dostrzegają szkodliwości zachowań związanych z ED i czują się przytłoczone strachem przed przybraniem na wadze.

3. u osób młodych rzadko udaje się określić w sposób wiarygodny stopień uzależnienia samooceny od masy ciała i wyglądu, co jest głównym objawem w anoreksji i bulimii.

4. ograniczona przydatność kryterium BMI.

 

Ad 1. Kryteria diagnostyczne anoreksji i bulimii zawierają po 1 punkcie (na 4) opartym na uczuciach i myślach. Poza tym wydaje mi się, że trudność w opisaniu i zrozumieniu natury zaburzonego zachowania nie dotyczy tylko i wyłącznie dzieci. Osoby dorosłe również miewają z tym problem, zwłaszcza w początkowej fazie choroby.

Ad. 2. Strach przed przytyciem również nie jest domeną dzieci i młodzieży. W przypadku ED powiedziałabym nawet, że jest jednym z bardziej uniwersalnych objawów. Niedostrzeganie szkodliwości głodzenia się czy przeczyszczania również wiązałabym raczej z wczesną fazą choroby, niż z wiekiem osoby chorej.

Ad. 3. To, jak bardzo masa ciała i wygląd wpływają na samoocenę danej osoby, nie jest takie trudne do określenia. Problemem jest raczej to, że nie istnieje standardowa, powszechnie uznana metoda mierzenia tego. Wątpliwości wynikają nie z wieku osób chorych, ale ze stosowania różnych metod badawczych.

Ad. 4. Heloł?! A słyszeli o siatkach centylowych?

 

Reasumując - bardziej glupiej argumentacji w życiu nie widziałam.

Nie podaję kto jest podpisany pod artykułem, bo nie chcę nikomu obciachu robić...

niedziela, 22 maja 2011

Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie sponsorowanym przez portal mam-eFkę.pl.

Do wygrania jest książka Anoreksja i bulimia psychiczna pod red. Barbary Józefik.

Zasady konkursu:

1. Zrobić oryginalny demotywator o tematyce nawiązującej do zaburzeń odżywiania lub pro ana. (co to jest demotywator)

2. Obrazek przesłać na adres konkurs@mam-efke.pl do 29 maja do północy. Ogłoszenie wyników nastąpi 30 maja.

3. Nadesłane prace zostaną ocenione przeze mnie i głównego sponsora, najlepsze demotywatory będziemy chcieli opublikować na moim blogu, oraz na portalu mam-eFke.pl, więc jeżeli ktoś nie chce, aby jego praca została wykorzystana w ten sposób, proszę nie brać udziału w konkursie.

4. Z autorem/autorką najlepszego demotywatora skontaktujemy się celem uzgodnienia szczegółów przesłania nagrody.

sobota, 21 maja 2011

Już niejeden raz zdarzało się, że ktoś pytał mnie dlaczego nie piszę o różnych metodach leczenia ED, rodzajach terapii itp. Myślałam o tym długo, bardzo długo. W mojej głowie przewijały się potencjalne tematy, zrobiłam nawet rekonesans - i książkowy, i wśród zaprzyjaźnionych ludzi zajmujących się leczeniem. I w końcu podjęłam decyzję - na tą chwilę nie podejmuję sie podejmowania takich tematów.

Dlaczego?

1. Moim zdaniem najważniejszym elementem każdego leczenia zaburzeń odżywiania powinno być indywidualne podejście do danego przypadku. Każda osoba podejmująca leczenie jest ma inną sytuację życiową, inną historię, inny poziom intelektualny i emocjonalny. Dlatego opisywanie jakichkolwiek uogólnionych procedur wydaje mi się niepraktyczne i nieciekawe.

2. Miałam okazję zapoznać się z różnymi podejściami do leczenia zaburzeń odżywiania, na tyle, na ile się dało. I obawiam się, że w tym temacie nie umiem zachować obiektywizmu. Nie chciałabym, aby ten fakt wpłynął na czyjeś decyzje co do podjęcia samego leczenia i wyboru rodzaju terapii.

Na przykład - nie wierzę w metody typu hipnoza. Nie umiałabym opisać hipnozy jako metody leczenia anoreksji w sposób obiektywny. Natomiast nie wykluczam możliwości, że dla kogoś hipnoza może być pomocna, o ile dostatecznie mocno w to wierzy. Nie chciałabym takiej osoby zniechęcać tylko dlatego, że nie umiem pisać obiektywnie o hipnozie.

3. Leczenie trochę za bardzo wybiega poza to, co określiłam jako tematykę mojego bloga. Opisanie zjawiska pro ana, istoty zaburzeń odżywiania, zmierzenie się z różnymi stereotypami i mitami, to jednak trochę co innego niż leczenie.

 

Nie wykluczam, że w przypływie weny "tfórczej" napiszę coś na ten temat, ale na ten moment kiepsko to widzę.

23:15, anty_pro_ana , O blogu
Link Komentarze (5) »
piątek, 13 maja 2011

Ostatnio na większości portali przewijały się artykuły zachęcające do odchudzania z myślą o lecie, plaży, bikini. W ten sposób po raz kolejny w mojej głowie przewija się problem "sezonu na odchudzanie" w wydaniu pro ana. Nie dotyczy on wszystkich osób będących pro ana, ale pewnej grupy i polega na tym, że w zasadzie sezon na odchudzanie zawsze się znajdzie.

Bo niedługo wakacje i trzeba się będzie pokazać w stanie "rozebrania".

Bo niedługo nowy rok szkolny/akademicki, więc trzeba zaskoczyć znajomych.

Bo niedługo Sylwester, więc trzeba będzie kiecę nową zademonstrować na ulepszonych kształtach.

Bo niedługo studniówka, wesele, osiemnastka, wyjazd ze znajomymi, itd. itp.

Takie odchudzanie od okazji, do okazji ma to do siebie, że narzuca ramy czasowe, które dość szybko się zacieśniają. Gdy przy tym cel wagowy jest bardzo niski, okazuje się, że chudnąć trzeba nie tylko szybko, ale i intensywnie. I tu się otwiera całe pole minowe dla możliwych porażek.

Bo im bardziej drakońska "dieta", tym większe ryzyko tzw. wpadki.

Bo im mniej czasu, tym mniej realne staje się uzyskanie upragnionej wagi, tym większa presja, tym większe poczucie porażki, gdy odchudzanie nie wychodzi. Itd. Itp.

Jest to absurdalne, że tak wiele osób jest zdeterminowanych, aby odchudzać się za wszelką cenę, i obraca się to przeciwko nim.

Czytając blogi pro ana czasem mam wrażenie, że ich autorki oczekują cudów. Tymczasem nierealne marzenia nie mogą się spełnić, a uczepianie się tych marzeń jest niebezpieczne, bo gwarantuje porażkę. Internet jest pełen blogów, których autorki rozpoczynały kolejny cykl odchudzania z powodu nadchodzących wakacji, czy innych okazji. Nie były w stanie zrealizować swoich planów. Początkowy entuzjazm przechodził w zniechęcenie i kilka miesięcy milczenia. A potem kolejne wakacje i cykl zaczyna się od początku. Aż człowiek przestaje wierzyć w uczenie się na własnych błędach.

A może problem tkwi w czymś innym? Może takie osoby lubią czuć się nieszczęśliwe?

19:52, anty_pro_ana , Refleksyjnie
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 09 maja 2011

Podejrzewam, że sporo osób słyszało/czytało o tym, że kobieta o proporcjach lalki Barbie nie byłaby w stanie chodzić, a ilość tkanki tłuszczowej w jej ciele byłaby o około 20% zbyt niska, aby mogla miesiączkować. Wpływ Barbie na samoocenę i postrzeganie własnego ciała u dziewczynek był i jest badany przez różnych naukowców. Można nawet powiedzieć, że Barbie stała się symbolem Sił Ciemności, które za jej pomocą podsycają kult chudego ciała.

Ostatnio trafiłam na artykuł, którego autorzy postanowili sprawdzić jak w ostatnich kilkudziesięciu latach wyglądały zabawki przeznaczone dla chłopców - figurki postaci z filmów i komiksów. Co się okazało? Otóż przez te kilkadziesiąt lat można zaobserwować wyraźny trend - każde kolejne pokolenie figurek jest bardziej "napakowane" od poprzedniego.

Dla przykładu:

Figurki (od lewej): Luke Skywalker (1978), Han Solo (1978), Luke Skywalker (1998), Han Solo (1998) [1]

O ile figurki z lat 70-tych w miarę odpowiadają rzeczywistym proporcjom bohaterów Gwiezdnych Wojen, o tyle zabawki z lat 90-tych wydają się być nieco karykaturalne w swoich kształtach. Podobny efekt zaobserwowano w przypadku zabawek opartych na innych znanych tytułach (np. G.I. Joe i X-men).

Tu oczywiście należałoby zastanowić się jaki wpływ na postrzeganie własnego ciała u chłopców mają kształty tych figurek. Czy wogóle można o takim wpływie mówić. Wydaje się, że sprawa nie jest oczywista i, że w tym przypadku nie można odnieść wniosków uzyskanych na podstawie badań nad związkiem między postrzeganiem własnego ciała a zabawkami u dziewczynek. Niemniej jednak jest to niepokojące, że producenci zabawek uważają za konieczne wprowadzanie takich zmian.

 

Materiały:

[1] Pope, H. G., Olivardia, R., Gruber, A. J., & Borowiecki, J (1999). Evolving ideals of the male body as seen through action toys. International Journal of Eating Disorders

środa, 04 maja 2011

Kilka dni temu na jednym z blogów pro ana przeczytałam:

chcę być inna, wyróżniać się w tłumie, nie chcę być taka jak wszyscy, i ana mi to zapewni

Ironiczne jest to, że takich wypowiedzi widziałam już bardzo wiele. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że pragnienie “bycia innym” jest w światku pro ana całkiem popularne. Jest to całkiem ciekawy problem - dążenie do indywidualizmu, które sprawia, że ktoś staje się kolejną kopią.

Dlaczego kolejną kopią?

Dlatego, że wspólnym celem staje się rozmiar 0.
Dlatego, że swoje inspiracje zaczyna się dzielić z innymi.
Dlatego, że walczy się z ciałem i z umysłem, te same bitwy, te same łzy, te same rozczarowania.
Dlatego, że zazdrości się tym samym osobom.
Dlatego, że odkłada się na bok te same rzeczy.
Dlatego, że nienawidzi się tych samych epitetów i przypinanych łatek.
Dlatego, że pragnie się tych samych etykiet i diagnoz.
Dlatego, że stosuje się te same argumenty, te same kłamstwa, te same manipulacje, aby osiągnąć swój cel.
Dlatego, że równie często jak spotykam słowa “chcę być inna” spotykam słowa “chcę być jak ..." i tu pada jedno z kilku nazwisk, należących do gwiazdek, które więcej łączy niż dzieli.

Dawno temu przeczytałam, że jednym z dowodów na to, że anoreksja jest problemem biologicznym jest to, że wszystkie anorektyczki są do siebie podobne, mówią jednym głosem. Coś w tym jest, bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że po dwóch latach czytania blogów pro ana moją dominująca myślą jest “ale to już było”. Mogą różnić się detale, sposób pisania, dobór słów, ale … poczucie wtórności pozostaje.

I gdy (po raz kolejny) spotykam się ze stwierdzeniem, że “tylko motylek zrozumie drugiego motylka”, to czasem uruchamia się cynizm i podpowiada - “nic dziwnego, w końcu wszystkie motylki są takie same”.

Nie mam wątpliwości, że dla każdej osoby, która cierpi z powodu ED, jej cierpienie jest wyjątkowe, bo jej własne. Natomiast nie zgadzam się z tym, że ED czyni kogoś wyjątkowym.

 

13:46, anty_pro_ana , Refleksyjnie
Link Komentarze (18) »
Terapia anoreksji, bulimii