wtorek, 30 czerwca 2009

Rzecz dotyczy MeMe Roth. Artykuł o niej pojawił się wczoraj na głównej stronie Gazety. Zupełnie nie rozumiem dlaczego...

Zacznijmy od początku. MeMe Roth prowadzi walkę z otyłością atakując koncerny produkujące junk food, gwiazdy je reklamujące, ale przede wszystkim grubasów. Chuda jak szczapa, ostra jak brzytwa. - tak opisuje MeMe autorka artykułu. Moim zdaniem ta kobieta jest najlepszym przykładem na to jak niebezpieczny dla funkcjonowania ludzkiego umysłu jest niedobór kalorii. Mimo, iż jej sprawa jest słuszna, MeMe wzbudza raczej negatywne uczucia. Głównie dlatego, że jej wypowiedzi są niezwykle jednostronne, często przesycone jadem, w wielu przypadkach są po prostu obraźliwe, nieprawdziwe i mocno przerysowane. Kilka przykładów:

  • MeMe porównuje jedzenie junk food do gwałtu argumentując, że w obu przypadkach ofiara odczuwa przyjemność;
  • zdaniem MeMe każdy przypadek otyłości i nadwagi jest nieuzasadnionym pogwałceniem prawa do bycia zdrowym;
  • każda osoba z otyłością jest sama sobie winna, geny nie mają nic do rzeczy;
  • otyłości i nadwagi należy się wstydzić, nie należy jej tolerować zwłaszcza u ludzi pokazujących się publicznie.

Czytając wypowiedzi MeMe Roth można zauważyć jedno - ta kobieta ma obsesję na punkcie szczupłej sylwetki, i to obsesję bardziej ze względu na wygląd, niż zdrowie. W dzień mojego ślubu cały kościół łącznie ze mną zastanawiał się, jak długo pozostanę szczupła - czy tak mówi kobieta, która ma zdrowe podejście do swojego ciała?

Pytam Meme, czy czasem nie przesadza i czy nie rani innych. Tłumaczy mi, że aby zaistnieć w mediach, musi być wyrazista, a przesłanie prozdrowotne jest najważniejsze. Tymczasem MeMe przyznaje się, że nie je dopóki nie wykona odpowiedniej ilości ćwiczeń. Nawet gdy ćwiczy późnym popołudniem... Prawdziwy przykład zdrowego podejścia do trzymania linii, nie ma co.

O MeMe Roth można poczytać na kilku amerykańskich blogach dedykowanych tematyce kobiet, odchudzania, zaburzeń odżywiania, samoakceptacji:

  • MamaV: MeMe chodzi tylko o MeMe, jej przkaz jest nieodpowiedzialny i służy tylko jej własnym potrzebom.
  • The-F-word.org: to jest typ kobiety, która woli być chudą i mieć anoreksję, niż mieć parę kilo więcej i zdrowy organizm.
  • Sweet Machine: oddajcie nam przysługę i zostawcie ją wraz z jej odrazą do samej siebie.

Na koniec polecam artykuł z Guardiana, zwłaszcza ostatni fragment, w którym MeMe jak ognia unika odpowiedzi na pytanie jak wygląda jej dieta.

poniedziałek, 29 czerwca 2009

Tą notkę postanowiłam napisać po przeczytaniu wpisu z zaprzyjaźnionego bloga o zakręcie - Narkomania = pro ana?. Czy zaburzenia odżywiania można traktować jako uzależnienia?

Przede wszystkim należy zastanowić się co to jest uzależnienie. Wydawałoby się, że odpowiedź na to pytanie jest oczywista, a jednak cały czas trwają spory czy uzaleznienie musi obejmować przyjmowanie substancji psychoaktywnych, czy może dotyczyć także zachowań np. hazard czy seks. W przypadku uzależnień mówi się o szeregu zjawisk towarzyszących nałogowi: kompulsywne używanie "czegoś" nawet w obliczu negatywnych skutków tego używania, rozwijanie tolerancji - wraz z rozijaniem się uzależnienia potrzeba coraz więcej i więcej "czegoś" aby uzyskać określony efekt, w przypadku gwałtownego odstawienia pojawiają się fizyczne i psychiczne objawy braku "czegoś".

Zaburzenia odżywiania jako uzależnienia - PRZECIW

Alkoholik może odstawić całkowicie alkohol, narkoman - narkotyki, osoby chore na anoreksję czy bulimię zawsze będą musiały jeść. Leczenie zaburzeń odżywiania w pewnym sensie polega na tym, żeby dana osoba zaczęła postrzegać jedzenie jako coś normalnego towarzyszącego życiu, a nie jako środek ułatwiający radzenie sobie z niechcianymi emocjami czy problemami. Tymczasem terapia uzależnień to nauczenie się jak żyć bez alkoholu/narkotyków/hazardu/... .

Objawy odstawienia obserwowane w uzależnieniach są bardzo różne - od nadmiernego pocenia się, przez halucynacje, aż do śmierci włącznie. Jeżeli potraktujemy anoreksję jako uzależnienie od głodówki, a bulimię jak uzależnienie od napadowego objadania się i kompensowania tych napadów za pomocą wymiotów czy przeczyszczania - w jaki sposób eliminacja zaburzonego jedzenia z życia tych osób wpłynie na ich samopoczucie? Zgodnie z tym co twierdzą lekarze - normalne jedzenie w przypadku anoreksji i bulimii mają właściwości lecznicze. W pierwszym etapie może pojawić się lęk i niepokój, ale stan fizyczny będzie się poprawiać.

Tolerancja obserwowana w uzależnieniach, w przypadku anoreksji nie może mieć miejsca - nie da się "dozować" głodówki, ani utraty wagi.

Zaburzenia odżywiania jako uzależnienia - ZA

W przypadku bulimii wraz z rozwojem choroby obserwuje się coś podobnego do tolerancji - napadowe objadanie się dotyczy coraz większej ilości spożytych kalorii, wzrasta także częstotliwość takich napadów.

Nawet jeżeli w zaburzeniach odżywiania nie ma efektu "spożycia substancji" tak jak np. w alkoholizmie, to podobnie jak w uzależnieniach behawioralnych (np. hazard) w odpowiedzi na bodźce związane z jedzeniem pojawia się chemiczna odpowiedź mózgu. Wszystkie uzależnienia związane są ze stymulowaniem ośrodków kary i nagrody, i tak samo jest w przypadku zaburzeń odżywiania. Wytrwanie na głodówce kolejnego dnia daje doznanie satysfakcji, a nawet euforii. Samopoczucie przed i po napadzie bulimii jest bardzo różne - niepokój, lęk, itd. przed, ulga, pustka, wstyd itd. po.

Najważniejsze moim zdaniem podobieństwo między uzależnieniami a zaburzeniami odzywiania to niedostrzeganie problemu, ignorowanie fizycznych konsekwencji, zaprzeczanie, tworzenie fikcji wokół swoich zachowań, akceptacja, a nawet zadowolenie ze swojego stanu. Zarówno uzależnieniom, jak i zaburzeniom odżywiania często towarzyszą depresja, lęki. Utrata pracy, zerwanie związków i przyjaźni, wyobcowanie - wszystko jest OK dopóki można trwać w nałogu czy ED.

W przypadku uzależnień mówi się o współuzależnieniu rodziny - żony, czy męża, dzieci, czy rodziców. Podobny efekt można zaobserwować w rodzinach, w których ktoś choruje na zaburzenia odżywiania. Zaburzone jedzenie z czasem staje się elementem, wokół którego cała rodzina chodzi na palcach - unikanie konfrontacji, szukanie usprawiedliwień, przymykanie oczu na oczywiste objawy. W niektórych rodzinach można nawet mówić o tym, że anoreksja czy bulima stają się głównym spoiwem trzymającym rodzinę jako całość, bez którego rodzina nie mogłaby istnieć.

Wnioski?

Nawet jeżeli zaburzenia odżywiania nie spełniaja definicji uzależnienia, można dostrzec dostatecznie dużo podobieństw, aby w pewnych aspektach traktować je jako uzależnienia.

Na koniec pozwolę zacytować sobię Igę, autorkę zaprzyjaźnionego bloga - Chcę żyć. Będę żyć. :

Tak samo jak w przypadku alkoholika, w którym jego nałóg całkowicie kontroluje jego życie, tak i w przypadku osób chorych na ed, to uzależnienie (emocjonalne, nie fizyczne, by przetrwać/ żyć) również zniewala i determinuje każdy dzień życia. Fakt, jedzenie jest niezbędne człowiekowi, ale jedzenie normalne. Jedzenie w ed można traktować jak odrębną kategorię, bo ono już nie spełnia swoich podstawowych funkcji. Jest czymś, co opanowuje nasz umysł, wręcz całkowicie zniewala. Jesteśmy więc od niego uzależnione.

Pytanie na przyszłość - czy pro ana to forma uzależnienia?

nałogi

piątek, 26 czerwca 2009

Szczyt rozpusty

Nie łykam żadnych witamin- zwłaszcza tych musujących.. Nie biorę do ust niczego co ma smak.. SMAK= KALORIE. Wystarczy mi, że rano umuje zęby .. Taka dwuminutowa Biesiada..

 

Szczyt poświęcenia

Powiem Wam jeszcze coś w sekrecie: myślałam o tym dużo i chyba chcę umrzeć- dla Any..

 

Szczyt wyobraźni

Wyobraź sobie, że każdy nazywa Cię najpiękniejszą, najmądrzejszą, najlepszą, najmocniejszą psychicznie perfekcjonistką. Utopia? Masz to wszystko w garści, kiedy spacerujesz ulicą i słyszysz potajemne szepty: ,,Patrz! Idzie anorektyczka."

 

Szczyt poezji

Moje chore pragnienia
Są nie do wyleczenia.
Musisz sobie uzmysłowić
Żyję po to, by się głodzić.
Nie próbuj mi pomagać
Możesz prosić mnie i błagać.
To silniejsze jest ode mnie
Ja jedzeniu nie ulegne.
Muszę wbić się w 34
I tak będzie, do cholery!
Ty nie wierzysz, Twoja sprawa
Mówisz "głupia to zabawa".
Będę szczupłą, będę piękną
A ludzie z zazdrości pękna.

 

Szczyt koszmaru

Znowu mi sie to sniło.. że jadłam.. wczoraj tez miałam taki sen.. że zjadłam zupę.. a potem drugie danie.. a potem słodkości na podwieczorek.. dzisiaj jadłam czekolade.. a potem płakałam.. na szczęście to był sen.. niedobry sen.. niedobry...

 

Szczyt postępu

powoli ucze się żyć z uzależnieniem od wagi i wyglądu.
to już postęp bo nie jest to uzależnienie od jedzenia.

 

Szczyt diety cud

Wczoraj byłam u babci i jak tylko dojechałam to od razu rzuciłam się na wagę, a tu nagle oczom nie wierzę, jest 50 kg!!
Cały dzień byłam cała w skowronkach  
I co, nie trzeba się ciągle głodzić.
Ja jem normalnie, nie głodzę się i proszę 
No, jest co prawda jeden haczyk, po każdym posiłku wszystko zwracam, ale opłaca się;]
Cały czas od prowokowania wymiotów jestem blada, mam spuchnięte oczy, boli mnie kręgosłup i nie  mogę mówić tak mam powiększone migdały 
Ale cio tam, dla pięknej, wygłodzonej figury zrobię wszystko!

szczyty

fragmenty pisane kursywą pochodzą z blogów pro ana, z zachowaniem oryginalnej pisowni

Tagi: cytaty
07:28, anty_pro_ana , Cytaty
Link Komentarze (12) »
wtorek, 23 czerwca 2009

Niniejszy wpis został zainspirowany dyskusją pod notką o tym, jak rozpoznać motylka.

Cytując wypowiedź Lisy: To jest nasza droga i wybrałyśmy ją świadomie, oraz wiele innych deklaracji jakie można znaleźć na stronach pro ana: nie próbujcie nas nawracać, my wiemy co robimy.

Czy rzeczywiście motylki wiedzą co robią? Czy są w pełni świadome konsekwencji swojego postępowania? Mam co do tego szereg wątpliwości.

1. Głodówka wpływa na funkcjonowanie ludzkiej psychiki, pisałam o tym w notce o eksperymencie Minnesota. Do wyników tego doświadczenia trzeba podejść z pewną ostrożnością - jego obiektem byli zdrowi fizycznie i psychicznie mężczyźni nieco starsi niż przeciętny motylek, którzy podjęli się głodówki tylko ze względu na udział w eksperymencie. Nie była to też kompletna głodówka, ale ograniczenie ilości spożywanych kalorii o połowę. Zmiany stanu emocjonalnego, sposobu myślenia i zachowania zaobserwowane podczas eksperymentu dają jednak pewien wgląd w to, jaki wpływ na człowieka ma głodówka.

2. Zakładając, że część motylków ma zaburzenia odżywiania trzeba pamiętać o tym, że zaprzeczanie iż jest się chorym jest elementem anoreksji. Osoby dotknięte tym zaburzeniem często opisują stan euforii, poczucie siły i kontroli jakie daje im choroba oraz fakt, że w tej fazie nie dociera świadmość tego jak bardzo niszczy się siebie.

3. Niezwykle jednostronny sposób myślenia motylków, który znajduje odzwierciedlenie w "dekalogu pro ana" czy innych tego typu tworach: jeśli nie jesteś chuda, nie jesteś atrakcyjna czy bycie chudą jest ważniejsze od bycia zdrową. Czy przy takiej postawie można mówić, że podejmuje się decyzje z pełną świadomością?

4. Brak wiedzy na temat zaburzeń odżywiania - przekonanie, że anoreksję można wybrać, a potem z dnia na dzień zarzucić, przekonanie, że te wszystkie straszne konsekwencje to mit, że nad tym da się zapanować. Przykładowe wypowiedzi znalezione na jednym z forów, które ilustrują ten problem:

ja byłam pro ana... i miałam anoreksję, rok temu ważyłam 37 kg i powiem wam że to bzdura że ma się kontrolę ja jak schudłam to ciągle chciałam więcej i więcej i skończyło się właśnie tak: anoreksja, anemia, ciągłe zimno, obniżony poziom cukru we krwi, niedobór witamin, brak okresu, bule kości, stawów, osłabienie, senność, duszności, kłopoty trawienne, wypadanie włosów (byłam już prawie łysa)... i nie mów mi że to jest kontrola bo mimo tego dalej chciałam chudnąć...

I odpowiedź:

To już Twój problem jeśli nie potrafiłaś powiedzieć sobie "STOP"
ja wyznaczyłam sobie cel i do niego dążę.
A gdy go osiągnę, to mam zamiast przejsc na konkretnę dietę [ jeszcze nie wybrałam ] , aby nie było efektu jojo.
Co zrobiłas , że ważyłas 37kg? Jak to osiągnęłas?
Głodziłas się codziennie?

5. Nieliczenie się z przyszłością. Podejmując dezyzje kierujemy się wiedzą, doświadczeniem oraz rozważamy jakie konsekwencje niesie ze sobą nasz wybór. Wybór podejmowany z myślą tylko i wyłącznie o teraźniejszości trudno nazwać świadomym.

6. Obsesje - na punkcie wyglądu, wagi, kalorii zjedzonych i zgubionych. Czy można mówić o świadomej decyzji w przypadku osoby, która żyje obsesją?

7. Czy ktokolwiek zdrowy na umyśle byłby zdolny do poddawania się powolnej autodestrukcji?

8. Świadectwa osób, które podjęły próbę zerwania z pro ana.

Przeczytałam ostatnio coś takiego  ,,Jak ja bym chciała mieć anoreksje albo bulimie ;przynajmniej byłabym szczupła''
Też miałam takie głupie myśli. Jako dziecko zobaczyłam film dokumentalny o problemach odżywiania i wtedy nie uwierzycie...
Modliłam się do Boga że ja też chce być taka szczupła jak te dziewczyny i chcę chorować.
Jak wogóle mogłam wykazać chęć  wplątania się w takie bagno. Ja jestem teraz jak narkoman, alkocholik tylko u mnie chodzi o moja wage i jedzenie.
Chcesz myśleć 24h o jedzeniu, chcesz katowac się podwójnymi treningami, chcesz raz chudnąć, raz tyć, wymiotować ukrywając się, jeść jednej nocy tyle ile normalny człowiek je przez tydzień by całe siedem dni sie póżźniej odchudzać ... To wpadnij w to co ja, będzie naprawdę fajnie, Naprawdę chcesz tego..?

fragmenty pisane kursywą są cytatami z blogów i forów pro ana, z zachowaniem oryginalnej pisowni

tonąca lalka

21:00, anty_pro_ana , pro ana
Link Komentarze (23) »
niedziela, 21 czerwca 2009

Zważywszy, że główne motto pro ana: Quod me nutrit me destruit, zostało mottem pro ana z powodu braku zrozumienia intencji autora oraz zbyt dosłownego potraktowania, raczej trudno spodziewać się po motylkach wielkiego polotu w doborze myśli przewodnich, sentencji i cytatów firmujących ich blogi. Oczywiście od każdej reguły istnieją wyjątki, tak więc i w tym przypadku można trafić na motta, które trafnie opisują stan umysłowy i emocjonalny autorek, i nie są zbudowane na bazie częstochowskich rymów.

Niniejszym prezentuję subiektywny wybór sentencji, powiedzeń, cytatów, które pojawiają się jak tytuły lub podtytuły blogów pro ana:

Nie ważne jest zdrowie... tu chodzi o marzenia!

Świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować, aby spełniać marzenia.

Odchudzanie to jedyna gra, w której wygrywa ten kto traci

Każda z nas jest motylem, tylko po niektórych tego nie widać!

Chwila w ustach, wieczność w biodrach

To walka która toczy się w głowie, bitwy zaś rozstrzygają się na talerzu

Liczy się tylko teraźniejszość. Zero przeszłości i zero przyszłości

Motylem być - droga do lekkości bytu

Żyj szybko, umieraj chudo

Wspólne rzyganie, jak mało co, robi z ludzi wiernych przyjaciół

 

Na zakończenie moja propozycja na nowe motto pro ana:

Człowiek jest tym, o czym przez cały dzień myśli
Ralph Waldo Emerson

literki

Tagi: cytaty
12:30, anty_pro_ana , Cytaty
Link Komentarze (7) »
czwartek, 18 czerwca 2009

Czarno-białe myślenie jest charakterystyczne dla pro ana. Kalorie są złe, chude jest piękne, wszystko albo nic. Wątpliwości pojawiające się postaci dostrzegania odcieni szarości pomiędzy czarnym i białym powodują niepokój, niepewność, może nawet uczucie porażki.

Mogłoby się wydawać, że takie spojrzenie na rzeczywistość jest obce ludziom nauki, dla których obiektywne wyciąganie wniosków powinno być najwyższym priorytetem. Niestety - w dziedzinie badań nad zaburzeniami odżywiania czarno-białe myślenie jest równie pospolite jak w świecie pro ana. Wśród ludzi zaangażowanych w walkę z zaburzeniami odżywiania obecnie dominują dwie filozofie:

  • zaburzenia odżywiania są efektem czynników biologicznych (jako przykłady: F.E.A.S.T., lub badania zmian mózgu osób z zaburzeniami odzywiania, czy spojrzenie na zaburzenia odżywiania jako problem neurologiczny);
  • zaburzenia odżywiania są efektem czynników psychologicznych, socjologicznych czy kulturowych (jako przykład: badania jak na postrzeganie siebie wpływa lansowana w mediach szczupłach sylwetka i strony internetowe w stylu pro ana czy It's all in your brains girls).

Nawet na tym blogu kilka osób w komentarzach wyrażało sprzeczne opinie na to skąd bierze się anoreksja - wskazując wpływ kultury, rodziny, oraz genów, kategorycznie opowiadając się za jedną z opcji.

Dlaczego tak mało osób jest w stanie dostrzec, że poszczególne teorie wcale się nie wykluczają? Dlaczego prowadzony w naukowym światku spór dotyczący przyczyn anoreksji nie przekłada się na lepsze zrozumienie tego zaburzenia odżywiania?

Próbując znaleźć odpowiedź na to pytanie coraz częściej dochodzę do znanej od wieków prawdy: jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Pieniądze na badania naukowe. Pieniądze z publikacji książek i poradników. Pieniądze z leczenia ofiar zaburzeń odżywiania.

Oczywiście w Polsce ten problem nie istnieje - pieniędzy na naukę wciąż brakuje, więc nie ma specjalnie o co walczyć, publicznych i prywatnych ośrodków kompleksowego leczenia także jest niewiele, konkurencja praktycznie żadna, a chętnych do leczenia jest często więcej niż miejsc.

Mimo wszystko zadziwia mnie jak wiele osób potrafi patrzeć na problem zaburzeń odżywiania w sposób tak czarno-biały, nawet nie próbując dostrzec szerszego kontekstu.

poniedziałek, 15 czerwca 2009

Ta pani wygląda trochę jak ofiara magicznej sztuczki z piłą i skrzynią:

wpadki photoshopa

 

 

Hmmm. Bez komentarza:

 

Krzywy obiektyw? Krzywe zwierciadło?

 

To zdjęcie powinno służyć jako ilustracja pojęcia "talia osy":

Tagi: media
23:09, anty_pro_ana , Cuda photoshopa
Link Komentarze (4) »
piątek, 12 czerwca 2009

Mama: "I tak po ciąży będziesz gruba tak jak ja, szkoda czasu na odchudzanie".
Jak będę taka to się potnę na śmierć Mamusiu...

Powyższy cytat znalazłam jakiś czas temu na jednym z blogów pro ana. Nie daje mi spokoju, zwłaszcza zdanie wypowiedziane przez matkę... To jedno zdanie niesie ze sobą wiele komunikatów, z których każdy jest bardziej przykry od poprzedniego:

  • poddawanie w wątpliwość sensu odchudzania, które najwyraźniej jest istotne dla córki (przecież odchudzanie nie jest złe, ważne jest by odchudzać się z głową);
  • obarczanie dziecka winą za swój wygląd;
  • zakładanie z góry, że coś się wydarzy (nie każda kobieta czuje powołanie do rodzenia i wychowywania dzieci, ponadto nie wszystkie matki tyją po ciąży).

Jakiś czas temu pisałam już o tym, że najbliżsi często zamykają oczy na problem nie tylko pro ana, ale także zaburzeń odżywiania. Tak wiele problemów emocjonalnych u młodych ludzi jest konsekwencją tego, że rodzice ignorują, bagatelizują czy wręcz wyśmiewają problemy swoich dorastających dzieci. Fakt - wiele problemów nastolatek może wydawać się śmiesznych. Ale nie zmienia to tego, jak ważne są dla nich samych. Rodzice nie powinni podpierając się większym życiowym doświadczeniem ignorować problemów swoich dzieci.

Czytając takie wypowiedzi jak zacytowana powyżej nie jestem w stanie uwierzyć w lansowane coraz częściej teorie, że rodzice nie są odpowiedzialni za zaburzenia odzywiania u swoich dzieci. Nie mówię tutaj o polowaniu na czarownice, szukaniu winnych. Chodzi przede wszystkim o to, że rodzice są często kluczowym elementem leczenia zaburzeń odżywiania, jako wsparcie, jako osoby tworzące środowisko najbliższe osobie chorej.

Ile wynosi twoje BMI?
Moje dużo za dużo
Czyli 14,69 :/
Wiem jestem gruba
ale staram się wszystkimi siłami schudnąć
do BMI maximum 11,43
To też będzie dużo ale przynajmniej tyle
Jak narazie to wytrzymałam dopiero2 dni o samej wodzie
Moja matka się śmieje że nie wytrzymam długo
Ale ja wierze w swoją silną wole
I wierze że dam rade nawet do 9,8

Czy ktoś jeszcze ma ochotę się pośmiać?

błotny uśmiech

18:55, anty_pro_ana , Refleksyjnie
Link Komentarze (11) »
środa, 10 czerwca 2009

Szafiarki - dziewczyny i kobiety, które łączy pasja do mody i ubrań, z dodatkiem pomysłu na siebie i chęcią podzielenia się z innymi swoimi pomysłami. Na blogach szafiarek znaleźć można propozycje stylizacji ilustrowane zdjęciami, do których pozują same autorki. Są żywym dowodem na to, że nie mając BMI poniżej 18 można czuć się świetnie we własnym ciele ubranym we własnym stylu ;-)

Bohaterką dzisiejszej notki będzie najbardziej uśmiechnięta ze wszystkich szafiarek - Morven - autorka bloga Szafiareczka, która jest także wielką miłośniczką kotów i butów.

 

P.: Na swoim blogu napisałaś, że nie każdy może być szafiarką. Dlaczego tak uważasz?

Morven: Naprawdę coś takiego napisałam? Chyba od czasu opublikowania tej notki zmieniłam zdanie. Szafiarką może być każda dziewczyna, która uważa, że ma ciekawy styl i chce się podzielić swoimi pomysłami. Serdecznie witamy w naszym gronie również szafiarzy - chłopaków.

P.: Co Twoim zdaniem jest ważniejsze w dobieraniu ciuchów - podążanie z trendami czy raczej podkreślanie własnej indywidualności?

Morven: Zdecydowanie to drugie. Każda z nas jest innym człowiekiem, dlatego wzorowanie się na siłę na propozycjach projektantów nie ma sensu. Lubię bawić się modą, ale czasami wynika z tego również jej świadome omijanie. Największym modowym autorytetem dla siebie jestem ja sama. Polecam wszystkim takie podejście.

P.: Napisałaś również "Moje zainteresowanie własnym wyglądem to przejaw poważnego szacunku do samej siebie." Jednak jest wiele osób, które "dbając" o swój wygląd wybierają ekstremalne odchudzanie. Czy Twoim zdaniem moda i poszukiwanie własnego stylu mogą pomóc takim osobom w nabraniu szacunku do samych siebie?

Morven: To bardzo trudne pytanie. Pozornie sprawa wygląda tak, że przemysł modowy stawia na bardzo szczupłe osoby. Na wybiegach oglądamy wychudzone modelki, ale z drugiej strony - na ulicach rzadko widuje się takie osoby. Już samo to powinno dać nam do myślenia. Modelki to po prostu żywe wieszaki (które zresztą najczęściej takie są z natury i nie muszą się odchudzać, żeby wyglądać szczupło), na tym polega ich praca, ale ubrania, które noszą na wybiegach, w sklepach zostaną dostosowane rozmiarami do takich osób jak Ty czy ja. Każdy będzie mógł je kupić, nosić i wyglądać w nich dobrze. Poszukiwanie własnego stylu i poważne traktowanie własnego wyglądu nie może oznaczać ekstremalnego odchudzania, chyba, że jest ono naprawdę konieczne. Ale czy jest?

P.: Czy odpowiednio dobrane ciuchy mogą stanowić podstawę do zaakceptowania swojego wyglądu takim jaki jest, pozbycia się kompleksów?

Morven: No pewnie, że tak! Nawet powinny. Powiedziałabym nawet, że celem mody jest dążenie do wyeksponowania własnych atutów i ukrycia wad. Ja na przykład jestem niska (160 cm wzrostu) i staram się tak dobierać ubrania, żeby nie było widać, że mam być może krótsze nogi niż moje koleżanki. To się da zrobić. Wystarczy odrobina kreatywności, dobrej woli i dystansu do siebie, choćby przez chwilę.

P.: Czy zgadzasz się ze zdaniem, że tylko chude jest piękne?

Morven: Nie! Piękna nie da się zważyć ani zmierzyć. Kanony piękna to indywidualna sprawa, która podlega ciągłym zmianom, dlatego najważniejsza jest pogoda ducha :-) Z nią każdy zawsze będzie wyglądał dobrze. Uśmiech to podstawa.

Morven
Morven z Wielkiego Miasta
autorem zdjęcia jest mąż Morven

 

Bardzo dziękuję za rozmowę :-)

Tagi: wywiad
10:26, anty_pro_ana , Inspiracje
Link Komentarze (3) »
wtorek, 09 czerwca 2009

Czy anoreksja jest uleczalna? Szukając odpowiedzi na to pytanie uświadomiłam sobie, że żeby na nie odpowiedzieć trzeba najpierw określić kiedy dana osoba jest już zdrowa oraz jakie jest ryzyko wystąpienia nawrotów bądź wykształcenia się innego zaburzenia odżywiania - np. bulimii. W naukowych badaniach przyjmuje się dwa kryteria wyzdrowienia w przypadku anoreksji: utrzymywanie wagi w granicach poniżej 15% poniżej przeciętnej dla wieku i wzrostu oraz regularne miesiączkowanie. Osobiście uważam, że takie kryteria są nieco bezduszne - nie wspominają nic na temat psychicznego stanu osoby chorej. Domyślam się, że naukowcy uważają utrzymywanie określonej masy ciała za dowód, że dana osoba jest w stanie myśleć inaczej niż w typowy dla anoreksji sposób. Nie uważam, że takie podejście jest do końca słuszne, ale o ile łatwo jest wyznaczyć kryterium wyzdrowienia związane z wagą pacjentki, o tyle bardzo trudno jest wyznaczyć takie kryterium w przypadku stanu psychicznego, którego nie da się opisać liczbami.

Na podstawie badań klinicznych można podać kilka podstawowych faktów dotyczących wyleczalności anoreksji:

  • wyzdrowienie obserwuje się u 40-80 % pacjentów;
  • szansa na wyzdrowienie zależy od takich czynników jak np.: wiek w momencie zachorowania, króki czas trwania choroby oraz niski stopień nasilenia objawów;
  • czas trwania leczenia jest długi - w różnych badaniach uzyskano wyniki o dość dużym rozrzucie - np. przy 13% przypadków wyzdrowienia po 2 latach, po 5 latach za wyleczone uznano 56% pacjentów;
  • istnieje konieczność badań kontrolnych po zakończeniu leczenia przez okres co najmniej 4 lat celem zapobiegania nawrotom choroby;
  • możliwość wyzdrowienia istnieje nawet po bardzo długim okresie trwania choroby;
  • wskaźnik śmiertelności rośnie wraz z czasem trwania anoreksji (około 5-10 % po 5 latach, 15-25 % po 20 latach);
  • około połowa przypadków śmiertelnych jest spowodowana fizycznymi komplikacjami niedożywienia, druga połowa jest spowodowana samobójstwem.

Wielu badaczy podkreśla, że przebieg anoreksji u różnych osób potrafi się znacznie różnić - stąd zapewne duże rozbieżności w uzyskiwanych wynikach badań. Wyodrębniono jednak szereg czynników, które zwiększają szansę na wyzdrowienie:

  • okres zachorowania przypadający na okres dojrzewania (gorsze rokowania są w przypadku dzieci oraz osób dorosłych);
  • szybkie rozpoczęcie leczenia (różne źródła mówią o okresie od 1 do 1.5 roku od wystąpienia objawów);
  • korzystna sytuacja rodzinna - szanowanie potrzeb pacjenta, nieprzekraczania granic, umiejętność dostosowania się i akceptacji zmian, brak krytycyzmu względem osoby chorej, brak zachowań nadopiekuńczych, brak wrogości;
  • dobra sytuacja w okresie poprzedzającym zachorowanie (np. kontakty z rówieśnikami);
  • brak zachowań bulimicznych.

Dlaczego anoreksja cechuje się tak dużym ryzykiem nawrotów? Badania pokazują, że jedną z konsekwencji anoreksji są zmiany mózgu dotyczące między innymi: zmniejszonej zdolności rozróżniania co jest sukcesem, a co jest porażką, obniżonej zdolności odczuwania przyjemności, zahamowania pozytywnych uczuć związanych z jedzeniem (prawdopodobnie spowodowane dysfunkcją zmysłu smaku).

Wracając do tytułowego pytania - czy anoreksja jest wyleczalna, czy podobnie jak w przypadku np. alkoholizmu anorektyczką zostaje się do końca życia? Przypadki osób, które są w stanie prowadzić normalne życie, tworzą związki, mają dzieci - pokazują, że na pewno jest możliwy powrót do zdrowia. Jednak czy te osoby nie noszą w sobie ryzyka nawrotu - nie wiadomo.

 
1 , 2
Terapia anoreksji, bulimii