piątek, 24 czerwca 2011

Dzisiejsza notka może być dla niektórych "oczywistą oczywistością". Nie będę odkrywać Ameryki, tylko próbować poukładać sobie wiedzę czym jest bulimia w pewien specyficzny sposób. Być może dla kogoś będzie to odkrywcze tak, jak dla mnie. Opisy tego czym jest anoreksja są zazwyczaj dość spójne i powtarzalne, z kolei bulimia wydaje się być czymś, co mieści w sobie dużo więcej różnych postaw i opcji.

Czynniki pierwsze bulimii

Opisując bulimię, praktycznie zawsze uwzględnia się dwie składowe:

  1. jedzenie,
  2. kompensacja.

Obie z tych składowych mogą mieć różny wymiar i znaczenie, różny może być stosunek między nimi. Stąd właśnie wynika to, że obrazy bulimii bywają bardzo różne.

Pierwsza składowa - jedzenie

W relacjach osób chorych na bulimię pojawiają się różne opisy jedzenia (jako czynności i jako przedmiotu). Chcę tutaj rozróżnić także "jedzenie zwykłe" od "jedzenia bulimicznego". Chodzi o to, że osoba chora na bulimię nie po każdym posiłku kompensuje to co zjadła. To co zostaje zjedzone bez kompensowania jest "jedzeniem zwykłym", to co poprzedza kompensację - "jedzeniem bulimicznym". Jest to oczywiście uproszczenie, czynię je dla wygody w używaniu pojęć, aby zwiększyć przejrzystość przekazu.

Czego dotyczą różnice w jedzeniu u różnych osób chorych na bulimię:

  1. zjadane ilości pokarmów - czasem ilość kalorii jedzonych w ciągu dnie nie odbiega od normy, czasem przekracza zapotrzebowanie człowieka kilkakrotnie;
  2. forma posiłków - czasem rozkład posiłków w ciągu dnia jest zupełnie zwyczajny, czasem posiłków nie ma wcale, jest za to nieustanne podjadanie, czasem oprócz normalnych posiłków są "uczty", czyli sesje przejadania się, czasem nie ma zwykłych posiłków, a są jedynie "uczty";
  3. rodzaj pokarmów, które składają się na "jedzenie bulimiczne" - możliwe opcje to np. brak rozróżnienia, gdy wszystko co dana osoba zjada podlega kompensacji, inna opcja to ograniczenie "jedzenia bulimicznego" do pokarmów przynoszących komfort psychiczny tzw. "comfort food" (np. słodycze, fast food), jeszcze inna opcja to wybieranie pokarmów z kompenasacją w perspektywie - czyli np. takich, które łatwiej zwymiotować - liczy się przede wszystkim konsystencja, nie smak, czy zawartość kalorii;
  4. "premedytacja" - może być tak, że "jedzenie bulimiczne" nie było planowane czy przewidywane i dotyczy sytuacji, w której np. zwykły posiłek wymknął się spod kontroli lub pojawił się czynnik stresujący, który wywołał napad bulimiczny, może być też tak, że "jedzenie bulimiczne" było od początku zaplanowane jako bulimiczne lub świadomość, że po posiłku nastąpi kompensacja była już w trakcie jedzenia.

Druga składowa - kompensacja

Kompensacja, czyli w kontekście bulimii - zachowania podejmowane celem ograniczenia spożytych kalorii. Mogą mieć one różną formę, najczęściej wybierane jest prowokowanie wymiotów i nadużywanie środków przeczyszczających. Inne formy kompensacji  to np. okresy intensywnych głodówek, nadmiar ćwiczeń fizycznych, u osób chorych na cukrzycę manipulowanie ilościami przyjmowanej insuliny, nadużywanie środków moczopędnych (diuretyków), nadużywanie środków wspomagających odchudzanie itd.

Różnice w metodach kompensacji stosowanych przez różne osoby chore na bulimie dotyczą:

  1. przywiązania do stosowanej metody - dana osoba może konsekwentnie stosować jedną lub kilka metod przez dłuższy czas, a łączenie metod kompensacji jest kwestią rytuałów, inna opcja to brak przywiązania do metody i stosowanie tych metod, które w danym momencie są najbardziej dogodne lub są postrzegane jako najkorzystniejsze,
  2. ilości stosowanych metod - metody kompensacji można podzielić na wystarczające i niewystarczające - pierwsze są powszechnie stosowane w sposób samodzielny (np. prowokowanie wymiotów), drugie praktycznie zawsze są łączone z innymi metodami (np. nadużywanie diuretyków),
  3. sposoby stosowania kompensacji - tutaj różnice dotyczą poszczególnych metod - np. przy nadużywaniu środków przeczyszczających możliwe jest regularne stosowanie dużych ilości leków, ale możliwe też jest zażywanie potężnych dawek doraźnie.

2+2 nie zawsze równa się 4

W momencie, gdy połączy się obie składowe bulimii oraz wszelkie ich wariacje, okazuje się, że bulimia może mieć bardzo różny przebieg. Kluczem do tych różnic jest znaczenie poszczególnych składowych dla danej osoby oraz relacja między składowymi. W ten sposób można wyróżnić następujące "odmiany" bulimii:

  • jedzenie jako uzależnienie, kompensacja jako zło konieczne - dana osoba nie umie powstrzymać się od jedzenia, podobnie jak np. w binge eating, a stosuje kompensacje ponieważ strach przed przytyciem jest zbyt silny, aby go zignorować,
  • jedzenie jako środek do celu, a najważniejszym elementem jest kompensacja, która dostarcza poczucia ulgi, duchowego oczyszczenia czy jest środkiem nałogowej regulacji uczuć - tutaj to co się zjada ma znaczenie przede wszystkim w kontekście późniejszego kompensowania (czyli np. wybieranie pokarmów, które łatwo zwymiotować),
  • mix rytualny - tutaj obie składowe indywidualnie nie mają znaczenia, dopiero rytuał - połączenie jedzenia z kompensowaniem zaspokaja potrzeby danej osoby,
  • "bulimia anorektyczna" - pozorne kontrolowanie diety, która wymyka się spod kontroli - zdecydowanie negatywny stosunek do jedzenia, a także do kompensowania, tutaj źródłem pozytywnych odczuć nie jest ani jedzenie, ani kompensowanie, ale to co następuje "po",
  • itd.

Jakie to ma znaczenie?

A to już zależy od tego kto pyta. Dla mnie jest to krok do zrozumienia tego, jak "działa" bulimia. Dla kogoś innego może to być prowokacja do zastanawienie się nad sobą. A jeszcze dla kogoś innego - taki mały wkład do zrozumienia tego, że bulimia nie jest fanaberią czy fazą przejściową. Rozumiem, że takie analizowanie czegoś może niektórym osobom wydawać się dziwne lub głupie. Być może ktoś uzna to za niepotrzebne. Ten wpis popełniłam przede wszystkim dla siebie, starając się zachować otwarty umysł oraz obiektywność. Możliwe, że ktoś uzna taki "matematyczny" opis bulimii za zbyt wyprany z emocji, aby mógł być wiarygodny. Jednak uważam, że czasem warto odłożyć emocje na bok i przyjrzeć się faktom.

Jest bardziej niż prawdopodobne, że gdzieś coś pominęłam, jeżeli wyłapiecie coś takiego, będę wdzięczna za napisanie o tym w komentarzach.

sobota, 18 czerwca 2011

Od razu zaznaczam, że ta notka to tylko moje przemyślenia oparte na obserwacji rzeczywistości i lekturze wypowiedzi osób, które mają/miały ED.

Myślę, że dyskutując o poczuciu winy należy zaznaczyć, że jest to pojęcie związane z moralnością i systemem wartości danej osoby. Poczucie winy jest emocją, która towarzyszy nam w sytuacjach, gdy zrobiliśmy coś złego (lub tak nam sie wydaje). To, czy dana rzecz jest dobra lub zła wynika z naszej moralności i systemu wartości. Ten drugi decyduje także o intensywności poczucia winy.

W zab. odżywiania dochodzi do sytuacji, w której jedzenie, waga, odchudzanie i inne zachowania/rzeczy związane z ED zajmują nienormalnie wysoką pozycję w systemie wartości. Np. chudnięcie staje się ważniejsze od zdrowia, a jedzenie zostaje utożsamione z czymś złym i zanieczyszczającym nie tylko fizycznie, ale czasem także duchowo. Dlatego osoby, które mają anoreksję (pewnie nie wszystkie) doznają poczucia winy jedząc, nie ćwicząc dostatecznie długo itd. System wartości w ED potrafi być tak wywrócony do góry nogami, jak u rasowego nałogowca - zachowania typu okłamywanie bliskich, kradzież słodyczy, marnowanie jedzenia (tutaj pośrednio także pracy osoby, która przygotowała posiłek) stają się bardziej dopuszczalne, a zatem wywołują mniejsze poczucie winy lub jej brak, niż głodówki, prowokowanie wymiotów i inne zachowania prowadzące do chudnięcia.

Dlaczego tak sie dzieje? Można to wyjaśnić na różne sposoby. Na przykład:

  • osoba z zab. odżywiania nie potrafiąc poradzić sobie z rzeczywistością (w postaci przeróżnych problemów - od traumy, przez stres, po dojrzewanie i dorastanie) wszelkie problemy przekłada na jedzenie i swoją wagę; jedzenie staje się złe, odchudzanie dobre, a wszystko inne przestaje się liczyć lub liczyć się znacznie mniej.
  • podobnie jak w uzależnieniach zachowania typowe dla ED stają się głównym źródłem gratyfikacji (czyli robienia sobie dobrze), dlatego inne zachowania tracą na znaczeniu.

W jednym z maili, który kiedyś dostałam padło pytanie jaki jest stosunek "motylków" do głodujących dzieci w Afryce czy ofiar obozów koncentracyjnych, czy zdjęcia ludzi, którzy głodowali/głodują wbrew swojej woli są wykorzystywane jako inspiracje. I tu pozwolę sobie wesprzeć się kilkoma cytatami z blogów pro ana:

Od dzisiaj będę z komentarzy usuwać wszystkie łzawe wstawki o głodujących w Afryce. Nic mnie to nie obchodzi, ja żyję tu i teraz i tylko to jest dla mnie ważne.

Za każdym razem jak zwymiotuję, to aż mnie ściska z poczucia winy. Teraz radzę sobie z tym już lepiej, po prostu tłumaczę sobie, że to nie jest moja wina, że to matka mnie dokarmia jak jakieś głodne afrykańskie dziecko.

siedzielismy wszyscy przy stole, gdy nagle ciotka wypalila, ze wygladam jak z oswiecimia
ojciec wyciagnal flaszke
matka uciekla wzrokiem
a ja bylam z siebie tak dumna, ze nic juz wiecej nie zjadlam!

No źle mi ztym, że kłamię, że wyrzucam jedzenie. Ale jeszcze bardziej byłoby mi źle, gdybym tego nie robiła. Przecież gdybym mogła oddać mój obiad komuś kogo nie stać na jedzenie to oddałabym. Ale nie mam komu!

Wydaje mi się, że zab. odżywiania wywołują stan, w którym osoba chora tak bardzo koncentruje się na sobie, że traci zdolność odczuwania empatii. Jest to bardzo widoczne zwłaszcza w pro ana, gdzie calkiem spora grupka "motylków" nie wyobraża sobie, że dla innych ludzi przysłowiowa kromka chleba nie jest źródłem zabójczych węglowodanów, ale różnicą między życiem, a śmiercią. Kiedyś zapytałam zaprzyjaźnionego psychologa co sądzi o takim pomyśle, aby anorektyczki w ramach terapii udzielały się np. w hospicjum dla dzieci. Odpowiedź była mniej więcej taka - anorektyczki w swoim perfekcjoniźmie pracowałayby ciężko i dokładnie, ale raczej trudno byłoby liczyć na to, że praca w hospicjum zmieniłaby ich system wartości. Choroba czyni je niewrażliwymi na wiele rzeczy, które ruszają zdrowego człowieka.

23:11, anty_pro_ana , Refleksyjnie
Link Komentarze (16) »
poniedziałek, 13 czerwca 2011

W tej notce postaram się podsunąć kilka sugestii co zrobić, gdy ktoś, kto zmaga się z zab. odżywiania zdecyduje o tym, że czas na zmiany.

1. Motywacja

Motywacja do zdrowienia jest kluczowym elementem każdej terapii. Ktoś, kto leczyć się nie chce, nie wyzdrowieje. Dlatego moim zdaniem, zanim zacznie się szukać profesjonalnej pomocy, warto przemyśleć to dlaczego ktoś decyduje się na zmiany. Jeżeli motywacja w rzeczywistości jest chęcią ugłaskania zaniepokojonej rodziny, albo próbą pozbycia się bulimii i zatrzymania anoreksji, to nie ma sensu zawracanie głowy komukolwiek.

2. Wsparcie

Z maili, które dostają wynika, że wiele osób, które rozważa podjęcie leczenia, boi się powiedzieć swoim bliskim o chorobie. Jestem w stanie to zrozumieć, bo reakcje niektórych bliskich na hasło "anoreksja" czy "bulimia" reaguje źle. Nie będę się tutaj bawić w eufemizmy, chodzi o reakcje typu - próba zignorowania problemu ("jesteś pewna, że sama nie dasz rady?"), bagatelizowanie ("z tego się wyrasta"), obwinianie ("sama jesteś sobie winna") itd.

Z drugiej strony zaangażowanie bliskich w leczenie zab. odżywiania może być bardzo pomocne, a nie raz wręcz decydować o powodzeniu terapii.

Dlatego warto dobrze przemyśleć - kto z kręgu bliskich osób mógłby pomóc. Czasami strach przed wyjawieniem bliskim tego, że jest się chorym na ED, jest irracjonalny. Nie zawsze jesteśmy w stanie przewidzieć reakcji. Poza tym można próbować doedukowac rodzinę. Warto przełamać się i poszukać sojuszników. Jeżeli nie w rodzinie, to wśród przyjaciół. Opcji jest sporo, trzeba tylko rozejrzeć się.

3. Cierpliwość

Leczenie zab. odżywiania wymaga bardzo dużo ciepliwości. Dlaczego?

- ponieważ nie istnieje magiczny lek, który zmieni wszystko z dnia na dzień;

- leczenie ED wymaga czasu,

- czasem, aby zrobić krok do przodu, trzeba najpierw zrobić kroczek do tyłu, wpadki, chwile załamania to chleb powszedni, warto opracować sobie plan awaryjny na sytuacje pt. "rzucam to wszystko w diabły",

- nie zawsze "iskrzy" między wybranym lekarzem czy terapeutą, a pacjentem/klientem, ale to, że nie zawsze "iskrzy" nie znaczy, że ktoś jest beznadziejnym przypadkiem, dlatego jeżeli leczenie nie wypali, nie warto poddawać się, a warto szukac pomocy gdzie indziej.

Dlatego zanim jeszcze podejmie się leczenie, warto uzbroić się w cierpliwość.

4. Psycholog czy psychiatra

Moim zdaniem leczenie ED warto rozpocząć od wizyty u lekarza psychiatry. Wprawdzie leczenie ED to przede wszystkim psychoterapia, ale zab. odżywiania przeważnie niosą konsekwencje fizyczne, dlatego warto przyjrzeć się stanowi zdrowia. Poza tym zaburzeniom odżywiania dość często towarzyszy depresja, która może utrudniać terapię. A lekarz psychiatra ma opcję włączenia farmakoterapii, która może ułatwić dalsze leczenie.

5. Gdzie szukać pomocy

Przy szukaniu miejsc oferujących pomoc osobom z ED możliwości jest wiele - od Google, przez ogłoszenia w gazecie, po lokalne Centrum Interwencji Kryzysowych. Na forach internetowych poświęconych leczeniu ED i innych problemów psychicznych można znaleźć polecane gabinety, przychodnie i oddziały.

6. Jaka terapia

Istnieje wiele typów terapii dostępnych dla osób, które chcą się leczyć. Już wspominałam o tym w komentarzach, ale powtórzę tutaj jeszcze raz - na pierwszym etapie leczenia ED najczęściej polecaną terapią jest behawioralno-poznawcza, która w miarę szybko daje narzędzia do tego jak radzić sobie z zachowaniami anorektycznymi czy bulimicznymi. Natomiast trzeba zdać sobie sprawę z tego, że nurt psychoterapii to tylko jeden z czynników, który ma znaczenie w skuteczności leczenia. Inne ważne czynniki to wspomniana wyżej motywacja, to nawiązanie więzi terapeutycznej z psychologiem, który psychoterapię prowadzi.

Terapia indywidualna to jedna z opcji. Inne możliwości to np. terapia grupowa czy rodzinna, które mogą znacznie zwiększyć szanse na powodzenie leczenia. Inne formy terapii wspomagających to np. arteterapia (czyli leczenie sztuką). Jeżeli znajdzie się już prowadzącego psychiatrę czy terapeutę warto zapytać o możliwości takiego wspomagania leczenia.

7. Ile to kosztuje

Jeżeli ktoś z różnych powodów decyduje się na szukanie pomocy bezpłatnie, to jest taka możliwość. Wsytarczy zajrzeć na strone internetową właściwego oddziału NFZ, aby sprawdzić, które placówki mają kontrakty na leczenie psychiatryczne.

Nie ma reguły, że leczenie płatne jest lepsze niż to na NFZ. Natomiast trzeba zdawać sobie sprawę z ograniczeń w przychodniach zakontraktowanych przez NFZ - zwykle czas wizyty jest krótszy, czas oczekiwania na wizytę dłuższy.

8. Ile to trwa

Nie da się tego przewidzieć. Specjaliści zwykle szacują, że leczenie anoreksji czy bulimii trwa kilka-kilkanaście miesięcy. Jeżeli np. lekarz czy psycholog mówi, że za 3 miesiące będziesz jak nowa/nowy, to poszukaj sobie lepszego lekarza czy terapeuty.

9. Kto pyta nie błądzi

Jeżeli masz wątpliwości co do przebiegu terapii, ewentualnych leków, tego co się z tobą dzieje - zapytaj o to swojego lekarza czy terapeutę. Taką mają pracę i nie ma w tym nic niezwykłego, że chcesz wiedzieć więcej.

10. A może dam radę sama/sam...

Niestety nie każdemu łatwo przychodzi zaakceptowanie pomocy z zewnątrz. Sięgając po czyjąś pomoc czują się słabi, wrażliwi, gorsi. W takim układzie warto się zastanowić dlaczego jak zepsuje się nam samochód, to oddajemy go w ręce mechanika? Dlaczego korzystamy z usług piekarza, szewca, dentysty, ginekologa, grabarza itd.? Dlatego, że są fachowcami w swoich dziedzinach.

 

Wszystkim, którzy decydują się na podjęcie leczenia życzę wytrwałości, siły i sukcesów :-)

Wszystkim, którzy decydują się na trwanie w chorobie życzę tego, aby zmienili zdanie, zanim konsekwencje takiego wyboru staną się nieodwracalne :-)

czwartek, 09 czerwca 2011

Dzisiejszy wpis to wpis gościnny. Przedstawiam wam Weronikę i Kasię, które podjęły się napisania tego jakie zalety i wady ma (lub miało) dla nich bycie "pro ana". Bardzo dziękuję Weronice i Kasi za poświęcony czas :-)

 

Weronika

Każdy medal ma dwie strony. Tak samo jak bycie motylkiem. Nie zawsze jest tak jak planuję. Czasem gdy staję na wadze cieszę się, a czasem niekoniecznie. Gdy dostaję 5 w szkole cieszę się, ale wiem że zaraz przyjdzie koleżanka i poczęstuje mnie czymś tuczącym. Jest takich przykładów w moim życiu bardzo dużo, oczywiście wszystkich nie da się wymienić ale to te najbardzej przychodzące mi do głowy.

Plusy bycia z Aną:
+ chudnę
+ mam białe zęby, bo gdy jesteśmy głodne idziesz myć zęby
+ jesteś w dobrej formie, ponieważ ćwiczysz, spalasz tłuszcz
+ ponieważ chcę być perfekcyjna mam perfekcyjnie posprzątany pokój, pościelone łóżko, perfekcyjny makijaż
+ gdy idę ulicą, ludzie patrzą na ciebie z zazdrością
+ mam kontrolę nad ciałem

Minusy bycia z Aną:
- może mnie to doprowadzić do szpitala i karmienia rurką przez nos
- odłączam się od przyjaciół bo mnie nie rozumieją
- często mam dość
- stając na wadze płaczę gdy idzie mi źle i cały dzień spieprzony
- muszę oszukiwać najbliższych
- trzeba pamietać ile w danym dniu można zjeść kalorii
- nie mogę przestać myśleć o tym ile masz cm w biodrach, ile dziś rano było na wadze, czy możesz zjeść dziś to i tamto

 

Kasia

Po prawie dwóch latach leczenia, każdy plus, który widziałam przedtem nabawił się “ale” i w zasadzie przestał być plusem. Największa różnica jest taka, że odchudzanie nie jest już najważniejszą częścią mojego życia. Nauczyłam się odpychać od siebie ten przymus chudnięcia, koncentrować się na innych celach, dlatego teraz te plusy nie mają dla mnie znaczenia.

Korzyści, które motywowały mnie do bycia pro ana:
+ bardzo pociągająca atmosfera - nie musiałam się nikomu tłumaczyć dlaczego odchudzanie było dla mnie ważne, było to dla innych motylków oczywiste
+ praktyczne informacje o odchudzaniu, nie musiałam szukać ich sama, miałam wszystko podane na tacy
+ motywacja do odchudzania - najbardziej motywowało mnie to, gdy inne dziewczyny opisywały ile schudły
+ odchudzając się z pro ana miałam poczucie, że robię coś więcej, niż tylko chudnę, to było bardziej jak taka metamorfoza (teraz wiem, że to było złudzenie - czułam, że staję się inna, lepsza, ale wcale nie stawałam się inna, tylko odsuwałam się od innych ludzi)
+ podobało mi się uporządkowanie wszystkiego, życie z precyzyjnym planem (teraz też tak mam, tylko plan się zmienił)
+ gdy pojawiały się wątpliwości, bo przez niejedzenie byłam słaba fizycznie, miałam problemy ze zdrowiem, włosami, zębami, pro ana dostarczała mi wymówek dlaczego taki styl życia był dobry (teraz wiem jak śmieszne były niektóre wymówki - np. oszczędzanie na słodyczach - moje leczenie kosztowało dużo więcej, albo to, że jak będę chuda, będę mogła nosić wszystko - nie wszystko, bo musiałam ukrywać ile naprawdę schudłam, albo to, że inni zazdroszczą mi szczupłej sylwetki i perfekcyjności - na pewno nikt mi nie zazdrości czasu spędzonego w szpitalu, myśli samobójczych, i tego ile musiałam się napracować, żeby przeżyć)

Minusy życia z pro ana:
- pro ana bardzo wciąga, dlatego straciłam kontakt ze znajomymi, z siostrą i innymi osobami ważnymi w moim życiu, po pewnym czasie, gdy już byłam w terapii, okazało się, że mam tak dużo do nadrobienia w relacjach z innymi, że to było jak poznawanie się od nowa
- przestałam mieć własne zdanie, bo jak robot powtarzałam to, co przeczytałam od innych dziewczyn
- gdy zaczęłam się leczyć musiałam przezwyciężyć nie tylko chorobę, ale też przywiązanie do pro ana
- gdy zaczęłam mieć wątpliwości o byciu motylem, osoby, które poznałam dzięki pro ana zaczęły się ode mnie odsuwać, to było bardzo bolesne, bo wydawało mi się, że mnie rozumieją i wspierają
- czuję się oszukana, dlatego że to co zyskałam z pro ana przestało mieć znaczenie, a wiele konsekwencji anoreksji będzie mi towarzyszyć już zawsze

poniedziałek, 06 czerwca 2011

Wprawdzie zarzekałam się, że o leczeniu zab. odżywiania pisac nie będę, ale temat, który chcę dzisiaj podjąć nie dotyczy tylko i wyłącznie leczenia. To o czym chce napisać to sposób pojmowania zaburzeń odżywiania, który jest podstawą do dalszej terapii.

Wiele osób wyobraża sobie terapię jako długie rozmowy o trudnym dzieciństwie. To prawda - wracając do ważnych wydarzeń z dzieciństwa można uzyskać całkiem niezły wgląd w to, dlaczego coś robimy tak jak robimy, dlaczego czujemy to co czujemy. Jednak koncentrowanie się na tym co było to domena przede wszystkim nurtu terapii psychodynamicznej (czyli tej, która swoje korzenie zawdzięcza Freudowi).

W leczeniu zab. odżywiania, zwłaszcza na początku, dużo lepsze wyniki wydaje się dawać terapia w nurcie poznawczo-behawioralnym. Chciałabym w tej notce przedstawić chociaż częściowo w jaki sposób problemy psychiki są postrzegane przez ten nurt. Jest to w miarę proste zagadnienie, a jednak daje punkt zaczepienia dla osób, które chciałyby coś zmienić w swoim życiu, a także wgląd w umysł osoby z zaburzeniami (nie tylko zab. odżywiania) dla tych, którzy próbują zrozumieć jak to działa.

Zniekształcenia poznawcze

Uczucia człowieka nie są efektem tego, co odbieramy z zewnątrz, ale jego myśli. To nie wydarzenia same w sobie, ale to jak je postrzegamy, decyduje o tym jak się czujemy. Bodziec -> myśli -> uczucia. Jeżeli czyjeś postrzeganie (myśli) jest zaburzone/zniekształcone, to efektem tego są emocje i uczucia nie odpowiadające rzeczywistości. Można wyróżnić następujące typy zniekształceń poznawczych:

1. Myślenie "wszystko, albo nic" (myślenie "czarno-białe")

W rzeczywistości jest bardzo niewiele rzeczy, że coś może być albo dobre, albo złe; albo czarne, albo białe. Postrzeganie w takich kategoriach jest podstawą perfekcjonizmu i sprawia, że człowiek boi się popełniania błędów, niedoskonałości. Każdy błąd czy pomyłka wywołują poczucie beznadziejności i bycia nieudacznikiem.

Przykłady:

- albo będę gwiazdą, albo nikim

- jestem gruba, ponieważ nie jestem anorektyczką

- będę szczęśliwa, tylko będąc chudą

2. Filtr negatywny (szklanka w połowie pusta czy pełna?)

Takie myślenie polega na tym, że człowiek skupia uwagę tylko na negatywach.

Przykłady:

- nie wierzę, że wszystkim podobałam się, przecież Zosia powiedziała, że wyglądam okropnie

3. Nadmierne uogólnianie

Wyciąganie negatywnych wniosków, na podstawie pojedynczych i niepełnych faktów.

Przykłady:

- ktoś mi powiedział, że jestem głupia i brzydka, więc inni myślą tak samo

- nie udało mi się zdobyć nagrody, już nigdy nic nie wygram

4. Tendencyjny wybór faktów

Przykłady:

Interpretacja rzeczywistości w taki sposób, aby potwierdzić chorobowy sposób postrzegania. Przypomina to zachowanie naukowca, który za wszelką cenę stara sie potwierdzić jakąś hipotezę i dowody "za" uzna za wiarygodne, a dowody "przeciw" za przypadkowe, uzyskane w zły sposób - wszystko, co pozwoli te dowody zdyskredytować.

- oni tylko tak mówią, że jestem szczupła, żebym zrezygnowała z odchudzania

- to nie ma znaczenia, że on/ona pochwalił mnie, wiem, że jestem beznadziejna

5. Nieuzasadnione wnioski (czytanie w myślach, jasnowidzenie)

Wyciąganie wniosków na podstawie niepełnych informacji, wypełnianie luk faktami, w taki sposób, aby dopasować do chorobowego myślenia.

Przykłady:

- nie zwraca na mnie uwagi, bo jestem okropnie gruba i brzydka

- nigdy nie będę szczęśliwa

6. Przesadzanie i bagatelizowanie

Rejestrując świat dookoła ktoś zwiększa znaczenie jednych wydarzeń, a umniejsza innych.

Przykłady:

- popełniłam błąd, już nigdy nie będę mogła pokazać się wśród znajomych

- co z tego, że moja impreza sie udała, nie ma to znaczenia, bo wszyscy o tym szybko zapomną

7. Myślenie emocjami

Odczuwane emocje są traktowane jako potwierdzenie myśli.

Przykłady:

- czuję się głupio, więc jestem głupia

- czuję sie beznadziejnie, dlatego wiem, że mój plan się nie uda

8. Imperatywy

Nadużywanie sformułowań zawierających słowa t.j.: muszę, trzeba, zawsze, wszyscy, nigdy itd.

Przykłady:

- wszyscy lubią osoby szczupłe

- muszę być chuda

- nigdy nie będę szczęśliwa

9. Przyklejanie etykietek

Polega na tym, że interpretując dane wydarzenie, określa się cechy swoje, a nie tego konkretnego wydarzenia. Często powtarzane etykietki powodują, że przylegają one i napędzają kolejne zniekształcenia. Etykietowanie może dotyczyć także innych osób.

Przykłady:

- "jestem nieudacznikiem" zamiast "popełniłam błąd"

- "jestem gruba" zamiast "zjadłam obiad z dokładką i deserem"

- ona jest leniwa, bo nie chciała zapisać się ze mną na fitness

10. Branie odpowiedzialności (Ksobność)

Dotyczy sytuacji, w których dana osoba bierze na siebie odpowiedzialność w sytuacjach, które były od niezależne, lub tylko częściowo zależne.

Przykłady:

- mama płakała, bo jestem beznadziejną córką

- wypad do kina się nie udał, pewnie dlatego, że ze mną się nie da rozmawiać

 

~~~

Często jest tak, że jedno zdanie łączy kilka zniekształceń poznawczych. Np. w zdaniu "tylko będąc chudą, mogę być szczęśliwa" jest jasnowidzenie, imperatyw, oraz myślenie czarno-białe. W zab. odżywiania zniekształcenia poznawcze dotyczą często interpretacji tego co dotyczy wyglądu, wagi, ciała, ale nie tylko.

Jeżeli przeanalizować słynne dekalogi pro ana i inne tego typu manifesty, to okaże się, że są one pełne zniekształceń poznawczych. Zachęcam do eksperymentów i podważania dogmatów pro ana ;-)


czwartek, 02 czerwca 2011

Od jakiegoś czasu w świecie mody mówi się o modelu imieniem Andrej Pejic. Uniwersalny model przyszłości trafił nawet na listę 100 najbardziej seksownych kobiet 2011 roku magazynu FHM, co prawda dopiero na #98 miejscu, ale musicie przyznać, że jest to pewnego rodzaju rewolucja - facet na liście najseksowniejszych kobiet.

Nie wspominałabym o tym, gdyby nie to, że Andrej Pejic, a raczej jego zdjęcia, pojawiły się już wśród thinspiracji na blogach pro ana. Dla przypomnienia - thinspiracje to materiały (zdjęcia, wiersze, piosenki, filmy, książki), które mają motywować do odchudzania i dążenia do chudości. Czy w takiej sytuacji opis anoreksji jako ucieczki od kobiecości staje się bardziej realny niż kiedykolwiek?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zdjęcia pochodzą ze strony models.com

Terapia anoreksji, bulimii