sobota, 04 lipca 2009

Spora część osób uważa, że nazwa "motylki" w stosunku do zwolenniczek pro ana jest niewłaściwa. Piękny symbol motyla używany w odniesieniu do anoreksji, która kojarzy się przede wszystkim z obrazami wyniszczonych kobiet wydaje się być nie na miejscu. Padły też zarzuty pod moim adresem, że używając określenia "motylki" utwierdzam dziewczyny identyfikujące się z pro ana, że to co robią jest właściwe. Przyjrzyjmy się zatem nazwie "motylki" - skąd się wzięła, jak jest interpretowana przez zwolenniczki pro ana, oraz czy osoby spoza pro ana powinny tej nazwy używać.

Geneza

Nazwa "motylki" pochodzi od motyla nazywanego ano - pierwsze trzy litery słowa "anoreksja". Informację tą znalazłam w kilku artykułach dotyczących pro ana, oraz na kilku anglojęzycznych stronach pro ana. Nie wiem czy jest prawdziwa. Próbowałam znaleźć coś więcej na temat tego gatunku motyla - niestety bez powodzenia. (Przyznaję się, że specjalnie dokładnie nie szukałam - szkoda mi było czasu na takie detale). Gdybym miała zgadywać, o który gatunek chodzi to najbliższy wg mnie jest Euthalia anosia anosia.

Symbolika

Na stronach pro ana pojawiają się dwa różne sposoby wykorzystania symbolu motyla. Po pierwsze motyl jako symbol czegoś pięknego, delikatnego i lekkiego (odwołania typu chcę być lekka jak motyl). Po drugie motyl jako efekt przemiany szkaradnej i obleśnej gąsienicy w coś pięknego i zjawiskowego (odwołania typu teraz jestem tłustą szkaradą, ale już wkrótce będę lekkim motylem).

Czy nazwa "motylki" pasuje do zwolenniczek pro ana?

Biorąc pod uwagę, że nie każda zwolenniczka pro ana ma bardzo niskie BMI, można powiedzieć nawet, że przeważnie to BMI mieści się w normie, argument, że symbol motyla "nie pasuje do szkieletorów" odpada. Motyl jest także symbolem beztroski. Piękno dorosłej formy motyla jest ulotne i nietrwałe - w zależności od gatunku motyle żyją kilka godzin, do maksymalnie kilku dni. W tym kontekście wydaje się, że nazwa "motylki" dobrze pasuje do tych osób, które myślą o pięknie tylko w kontekście teraźniejszości, nie patrząc zbyt daleko w przyszłość. Motyl jest czasem postrzegany także jako symbol niewiązania się w poważniejsze związki (skakanie z kwiatka na kwiatek). Trudno mi powiedzieć jak wiele dziewczyn identyfikujących się z ruchem pro ana tworzy stałe związki, oraz jak długo te związki trwają, jednak mam podstawy, aby przypuszczać, że w tym przypadku również przypominają one motyle.

Czy zwolenniczki pro ana zasługują na nazwę "motylki"?

Jeżeli uznamy motyla za symbol czegoś pięknego i delikatnego, to zestawienie go z dziewczynami, które z powodu wyniszczającej choroby piękne nie są, jest rzeczywiście nietrafione. Motyla lekkość do jakiej dążą będzie pozbawiać je nie tylko sił, ale także urody.

Zastanawiając się nad tym dlaczego tak łatwo przyszło mi używanie nazwy "motylki" doszłam do dwóch wniosków. Pierwszą przyczyną była wygoda - nazwa "motylki" przyjęła się nie tylko w środowisku pro ana, ale także wśród osób, które piszą na ten temat tak jak ja. Druga przyczyna to fakt, że dla mnie motyl zawsze symbolizował piękno, ale puste, głupiutkie, które szybko ginie i o którym szybko się zapomina, bo nic oprócz piękna nie wnosi. Nie bawiąc się w eufemizmy - dla mnie osoby, które "pragną mieć anę" i "być piękne bez względu na koszty" to kwintesencja głupoty i próżności.

I w ten sposób mam mieszane uczucia - bo motylki, które "modlą się do królowej any" tworzą wizerunek pro ana tylko z jednej strony. Z drugiej mamy osoby dotknięte zaburzeniami odżywiania, które zaakceptowały, a nawet pokochały swój stan. Z mojego punktu widzenia to jest element ich choroby, więc trudno mi jest traktować je w ten sam sposób jak wannarexics.

Czy pro ana zasługuje na nazwę "motylki"? Pozostawiam to waszemu osądowi. Ja nie widzę powodu, aby tego sformułowania unikać za wszelką cenę - wprowadzanie nowej nazwy lub pisanie za każdym razem "zwolenniczki pro ana" byłoby nie tylko kłopotliwe, ale mogłby także powodować problemy z przekazem. Już teraz mam dość tłumaczenia za każdym razem, że pro ana to nie to samo co anoreksja...

Motyle, a może ćmy?

W jednym z komentarzy ze strony majself padła sugestia, abym zamiast "motylki" używała określenia "ćmy" z uzasadnieniem: ćma to w końcu motyl, ale w języku funkcjonujący jako ślepo podążający do celu, który wydaje mu się czymś fajnym (dlatego podąża w jego stronę), a który w rzeczywistości oznacza dla niego śmierć. Pomysł ten bardzo mi się podoba. Oprócz innych motylich cech uwzględnia także autodestrukcyjność pro ana. Mam wątpliwości czy stanowię jakąś siłę opiniotwórczą w tematyce pro ana, czy byłabym w stanie wylansować tą nazwę, i wreszcie - obawiam się, że używanie tej nazwy mogłoby wprowadzić niepotrzebne zamieszanie.

Tagi: motylki
23:26, anty_pro_ana , pro ana
Link Komentarze (13) »
piątek, 03 lipca 2009

Nie wiem czy znacie filmik promujący kampanię Dove for real beauty (pisałam o tym tutaj). Dla relaksu polecam obejrzeć świetnie zrealizowaną parodię:

Swoją drogą ta parodia nie jest tylko parodią ;-)

czwartek, 02 lipca 2009

Od wczoraj próbuję pozbierać się po inwazji komentarzy na blogu i maili, które otrzymałam w związku z tym:

Nie wiem kto zdecydował, aby w ten sposób wyróżnić mojego bloga, ale chcę tej osobie podziękować - dzięki temu to co piszę przeczytało wiele osób, które w jakiś sposób skorzystają z informacji, które tutaj zamieszczam, dzięki temu zyskałam wiele nowych spojrzeń na problem pro ana i zaburzeń odzywiania, a co za tym idzie pomysłów na nowe wpisy, dzięki temu wiem, że ten blog jest potrzebny. Dziękuję także olsowi, który uprzedził mnie o możliwej "inwazji". Gdyby nie on pewnie dostałabym zawału ;-)

Dziękuję także wszystkim osobom, które poświęciły swój czas i zechciały napisać komentarz - zwłaszcza tym, które dzieliły się bardzo osobistymi przemyśleniami i spostrzeżeniami, ponieważ w taki czy inny sposób zetknęły się z zaburzeniami odżywiania. Dziękuję za wszystkie słowa uznania, komplementy, konstruktywną krytykę.

Tak na gorąco (obserwując nie tylko komentarze tu na blogu, ale na różnych forach oraz na Wykopie) chciałabym podkreślić kilka rzeczy:

1. Bardzo dużo osób uważa, że nazwa "motylki" jest niewłaściwa. Postaram się wkrótce poruszyć ten temat - skąd taka nazwa oraz przedyskutować jak bardzo trafne bądź nie jest to określenie. Teraz powiem tak - używam takiej nazwy, jaka jest używana przez zwolenniczki pro ana, oraz ludzi, któzy poruszają tą tematykę - dziennikarzy, psychologów, lekarzy, blogerów. Pisząc o motylkach, muszę jakoś je nazywać, nigdy nie przyszło mi do głowy wymyślenie własnego określenia. Mogłoby to utrudnić komunikację z innymi osobami zainteresowanymi problemem pro ana.

2. Wiele osób uważa, że "motylki" to określenie anorektyczek. I jest to błąd. Po raz kolejny podkreślę - motylki nie zawsze mają anoreksję, nie wszystkie osoby chore na anoreksję należą do ruchu pro ana. Więcej na ten temat pisałam np. tutaj.

3. Wbrew temu co sądzi znaczna część komentujących - anoreksja nie jest kwestią wyboru, ani fanaberią. Nieważne czy nazwiemy ją zaburzeniem, czy chorobą, czy problemem - przeczytajcie to co pisałam o przyczynach anoreksji i pomyślcie jak wiele z nich nie zależy od osoby cierpiącej na jadłowstręt psychiczny.

4. Wbrew temu co sądzi znaczna część komentujących - anoreksji nie da się wyleczyć:

  • ciężką pracą fizyczną - zdeterminowana anorektyczka jest w stanie będąc na skraju wyczerpania fizycznego wykonywać wysiłek fizyczny tylko po to aby zgubic dodatkowe kilka kalorii;
  • po prostu jedząc - na tym polega ta choroba - jadłowstręt psychiczny - nie pozwala jeść nawet w obliczu śmierci głodowej. Gdyby to było takie proste problem anoreksji nie istniałby.

5. Pojawiły się głosy, że tym blogiem bardziej szkodzę niż pomagam. Sądząc po komentarzach jest odwrotnie, ale chcę powiedzieć tak: nie da się pisać tak, aby zadowolić każdego. Pomijanie milczeniem pro ana, zaburzeń odżywiania "bo ktoś może przeczytać i zechcieć spróbować" jest chowaniem głowy w piasek. Rozumując w ten sposób praca Monaru to propagowanie narkomanii, a spotkania AA to zachęta do picia.

6. Kilka osób uważa, że ponieważ otyłość jest problemem dotyczącym większej liczby osób niż zaburzenia odżywiania, należy pisać o odchudzaniu, a nie o pro ana. Po pierwsze - to, że problem dotyczy mniejszej liczby osób, nie znaczy, że należy go zignorować. Po drugie - piszę na taki temat, który mnie osobiście poruszył, na który mam coś do powiedzenia, i na który jest zapotrzebowanie.

Gdy zakładałam tego bloga moim celem było to, aby w wyszukiwarce na hasło pro ana wyskakiwało coś innego niż tylko motylkowe blogi. I udało mi się. Nie mam zamiaru za to przepraszać. Jestem z tego dumna.

21:29, anty_pro_ana , O blogu
Link Komentarze (10) »
wtorek, 30 czerwca 2009

Rzecz dotyczy MeMe Roth. Artykuł o niej pojawił się wczoraj na głównej stronie Gazety. Zupełnie nie rozumiem dlaczego...

Zacznijmy od początku. MeMe Roth prowadzi walkę z otyłością atakując koncerny produkujące junk food, gwiazdy je reklamujące, ale przede wszystkim grubasów. Chuda jak szczapa, ostra jak brzytwa. - tak opisuje MeMe autorka artykułu. Moim zdaniem ta kobieta jest najlepszym przykładem na to jak niebezpieczny dla funkcjonowania ludzkiego umysłu jest niedobór kalorii. Mimo, iż jej sprawa jest słuszna, MeMe wzbudza raczej negatywne uczucia. Głównie dlatego, że jej wypowiedzi są niezwykle jednostronne, często przesycone jadem, w wielu przypadkach są po prostu obraźliwe, nieprawdziwe i mocno przerysowane. Kilka przykładów:

  • MeMe porównuje jedzenie junk food do gwałtu argumentując, że w obu przypadkach ofiara odczuwa przyjemność;
  • zdaniem MeMe każdy przypadek otyłości i nadwagi jest nieuzasadnionym pogwałceniem prawa do bycia zdrowym;
  • każda osoba z otyłością jest sama sobie winna, geny nie mają nic do rzeczy;
  • otyłości i nadwagi należy się wstydzić, nie należy jej tolerować zwłaszcza u ludzi pokazujących się publicznie.

Czytając wypowiedzi MeMe Roth można zauważyć jedno - ta kobieta ma obsesję na punkcie szczupłej sylwetki, i to obsesję bardziej ze względu na wygląd, niż zdrowie. W dzień mojego ślubu cały kościół łącznie ze mną zastanawiał się, jak długo pozostanę szczupła - czy tak mówi kobieta, która ma zdrowe podejście do swojego ciała?

Pytam Meme, czy czasem nie przesadza i czy nie rani innych. Tłumaczy mi, że aby zaistnieć w mediach, musi być wyrazista, a przesłanie prozdrowotne jest najważniejsze. Tymczasem MeMe przyznaje się, że nie je dopóki nie wykona odpowiedniej ilości ćwiczeń. Nawet gdy ćwiczy późnym popołudniem... Prawdziwy przykład zdrowego podejścia do trzymania linii, nie ma co.

O MeMe Roth można poczytać na kilku amerykańskich blogach dedykowanych tematyce kobiet, odchudzania, zaburzeń odżywiania, samoakceptacji:

  • MamaV: MeMe chodzi tylko o MeMe, jej przkaz jest nieodpowiedzialny i służy tylko jej własnym potrzebom.
  • The-F-word.org: to jest typ kobiety, która woli być chudą i mieć anoreksję, niż mieć parę kilo więcej i zdrowy organizm.
  • Sweet Machine: oddajcie nam przysługę i zostawcie ją wraz z jej odrazą do samej siebie.

Na koniec polecam artykuł z Guardiana, zwłaszcza ostatni fragment, w którym MeMe jak ognia unika odpowiedzi na pytanie jak wygląda jej dieta.

poniedziałek, 29 czerwca 2009

Tą notkę postanowiłam napisać po przeczytaniu wpisu z zaprzyjaźnionego bloga o zakręcie - Narkomania = pro ana?. Czy zaburzenia odżywiania można traktować jako uzależnienia?

Przede wszystkim należy zastanowić się co to jest uzależnienie. Wydawałoby się, że odpowiedź na to pytanie jest oczywista, a jednak cały czas trwają spory czy uzaleznienie musi obejmować przyjmowanie substancji psychoaktywnych, czy może dotyczyć także zachowań np. hazard czy seks. W przypadku uzależnień mówi się o szeregu zjawisk towarzyszących nałogowi: kompulsywne używanie "czegoś" nawet w obliczu negatywnych skutków tego używania, rozwijanie tolerancji - wraz z rozijaniem się uzależnienia potrzeba coraz więcej i więcej "czegoś" aby uzyskać określony efekt, w przypadku gwałtownego odstawienia pojawiają się fizyczne i psychiczne objawy braku "czegoś".

Zaburzenia odżywiania jako uzależnienia - PRZECIW

Alkoholik może odstawić całkowicie alkohol, narkoman - narkotyki, osoby chore na anoreksję czy bulimię zawsze będą musiały jeść. Leczenie zaburzeń odżywiania w pewnym sensie polega na tym, żeby dana osoba zaczęła postrzegać jedzenie jako coś normalnego towarzyszącego życiu, a nie jako środek ułatwiający radzenie sobie z niechcianymi emocjami czy problemami. Tymczasem terapia uzależnień to nauczenie się jak żyć bez alkoholu/narkotyków/hazardu/... .

Objawy odstawienia obserwowane w uzależnieniach są bardzo różne - od nadmiernego pocenia się, przez halucynacje, aż do śmierci włącznie. Jeżeli potraktujemy anoreksję jako uzależnienie od głodówki, a bulimię jak uzależnienie od napadowego objadania się i kompensowania tych napadów za pomocą wymiotów czy przeczyszczania - w jaki sposób eliminacja zaburzonego jedzenia z życia tych osób wpłynie na ich samopoczucie? Zgodnie z tym co twierdzą lekarze - normalne jedzenie w przypadku anoreksji i bulimii mają właściwości lecznicze. W pierwszym etapie może pojawić się lęk i niepokój, ale stan fizyczny będzie się poprawiać.

Tolerancja obserwowana w uzależnieniach, w przypadku anoreksji nie może mieć miejsca - nie da się "dozować" głodówki, ani utraty wagi.

Zaburzenia odżywiania jako uzależnienia - ZA

W przypadku bulimii wraz z rozwojem choroby obserwuje się coś podobnego do tolerancji - napadowe objadanie się dotyczy coraz większej ilości spożytych kalorii, wzrasta także częstotliwość takich napadów.

Nawet jeżeli w zaburzeniach odżywiania nie ma efektu "spożycia substancji" tak jak np. w alkoholizmie, to podobnie jak w uzależnieniach behawioralnych (np. hazard) w odpowiedzi na bodźce związane z jedzeniem pojawia się chemiczna odpowiedź mózgu. Wszystkie uzależnienia związane są ze stymulowaniem ośrodków kary i nagrody, i tak samo jest w przypadku zaburzeń odżywiania. Wytrwanie na głodówce kolejnego dnia daje doznanie satysfakcji, a nawet euforii. Samopoczucie przed i po napadzie bulimii jest bardzo różne - niepokój, lęk, itd. przed, ulga, pustka, wstyd itd. po.

Najważniejsze moim zdaniem podobieństwo między uzależnieniami a zaburzeniami odzywiania to niedostrzeganie problemu, ignorowanie fizycznych konsekwencji, zaprzeczanie, tworzenie fikcji wokół swoich zachowań, akceptacja, a nawet zadowolenie ze swojego stanu. Zarówno uzależnieniom, jak i zaburzeniom odżywiania często towarzyszą depresja, lęki. Utrata pracy, zerwanie związków i przyjaźni, wyobcowanie - wszystko jest OK dopóki można trwać w nałogu czy ED.

W przypadku uzależnień mówi się o współuzależnieniu rodziny - żony, czy męża, dzieci, czy rodziców. Podobny efekt można zaobserwować w rodzinach, w których ktoś choruje na zaburzenia odżywiania. Zaburzone jedzenie z czasem staje się elementem, wokół którego cała rodzina chodzi na palcach - unikanie konfrontacji, szukanie usprawiedliwień, przymykanie oczu na oczywiste objawy. W niektórych rodzinach można nawet mówić o tym, że anoreksja czy bulima stają się głównym spoiwem trzymającym rodzinę jako całość, bez którego rodzina nie mogłaby istnieć.

Wnioski?

Nawet jeżeli zaburzenia odżywiania nie spełniaja definicji uzależnienia, można dostrzec dostatecznie dużo podobieństw, aby w pewnych aspektach traktować je jako uzależnienia.

Na koniec pozwolę zacytować sobię Igę, autorkę zaprzyjaźnionego bloga - Chcę żyć. Będę żyć. :

Tak samo jak w przypadku alkoholika, w którym jego nałóg całkowicie kontroluje jego życie, tak i w przypadku osób chorych na ed, to uzależnienie (emocjonalne, nie fizyczne, by przetrwać/ żyć) również zniewala i determinuje każdy dzień życia. Fakt, jedzenie jest niezbędne człowiekowi, ale jedzenie normalne. Jedzenie w ed można traktować jak odrębną kategorię, bo ono już nie spełnia swoich podstawowych funkcji. Jest czymś, co opanowuje nasz umysł, wręcz całkowicie zniewala. Jesteśmy więc od niego uzależnione.

Pytanie na przyszłość - czy pro ana to forma uzależnienia?

nałogi

piątek, 26 czerwca 2009

Szczyt rozpusty

Nie łykam żadnych witamin- zwłaszcza tych musujących.. Nie biorę do ust niczego co ma smak.. SMAK= KALORIE. Wystarczy mi, że rano umuje zęby .. Taka dwuminutowa Biesiada..

 

Szczyt poświęcenia

Powiem Wam jeszcze coś w sekrecie: myślałam o tym dużo i chyba chcę umrzeć- dla Any..

 

Szczyt wyobraźni

Wyobraź sobie, że każdy nazywa Cię najpiękniejszą, najmądrzejszą, najlepszą, najmocniejszą psychicznie perfekcjonistką. Utopia? Masz to wszystko w garści, kiedy spacerujesz ulicą i słyszysz potajemne szepty: ,,Patrz! Idzie anorektyczka."

 

Szczyt poezji

Moje chore pragnienia
Są nie do wyleczenia.
Musisz sobie uzmysłowić
Żyję po to, by się głodzić.
Nie próbuj mi pomagać
Możesz prosić mnie i błagać.
To silniejsze jest ode mnie
Ja jedzeniu nie ulegne.
Muszę wbić się w 34
I tak będzie, do cholery!
Ty nie wierzysz, Twoja sprawa
Mówisz "głupia to zabawa".
Będę szczupłą, będę piękną
A ludzie z zazdrości pękna.

 

Szczyt koszmaru

Znowu mi sie to sniło.. że jadłam.. wczoraj tez miałam taki sen.. że zjadłam zupę.. a potem drugie danie.. a potem słodkości na podwieczorek.. dzisiaj jadłam czekolade.. a potem płakałam.. na szczęście to był sen.. niedobry sen.. niedobry...

 

Szczyt postępu

powoli ucze się żyć z uzależnieniem od wagi i wyglądu.
to już postęp bo nie jest to uzależnienie od jedzenia.

 

Szczyt diety cud

Wczoraj byłam u babci i jak tylko dojechałam to od razu rzuciłam się na wagę, a tu nagle oczom nie wierzę, jest 50 kg!!
Cały dzień byłam cała w skowronkach  
I co, nie trzeba się ciągle głodzić.
Ja jem normalnie, nie głodzę się i proszę 
No, jest co prawda jeden haczyk, po każdym posiłku wszystko zwracam, ale opłaca się;]
Cały czas od prowokowania wymiotów jestem blada, mam spuchnięte oczy, boli mnie kręgosłup i nie  mogę mówić tak mam powiększone migdały 
Ale cio tam, dla pięknej, wygłodzonej figury zrobię wszystko!

szczyty

fragmenty pisane kursywą pochodzą z blogów pro ana, z zachowaniem oryginalnej pisowni

Tagi: cytaty
07:28, anty_pro_ana , Cytaty
Link Komentarze (12) »
wtorek, 23 czerwca 2009

Niniejszy wpis został zainspirowany dyskusją pod notką o tym, jak rozpoznać motylka.

Cytując wypowiedź Lisy: To jest nasza droga i wybrałyśmy ją świadomie, oraz wiele innych deklaracji jakie można znaleźć na stronach pro ana: nie próbujcie nas nawracać, my wiemy co robimy.

Czy rzeczywiście motylki wiedzą co robią? Czy są w pełni świadome konsekwencji swojego postępowania? Mam co do tego szereg wątpliwości.

1. Głodówka wpływa na funkcjonowanie ludzkiej psychiki, pisałam o tym w notce o eksperymencie Minnesota. Do wyników tego doświadczenia trzeba podejść z pewną ostrożnością - jego obiektem byli zdrowi fizycznie i psychicznie mężczyźni nieco starsi niż przeciętny motylek, którzy podjęli się głodówki tylko ze względu na udział w eksperymencie. Nie była to też kompletna głodówka, ale ograniczenie ilości spożywanych kalorii o połowę. Zmiany stanu emocjonalnego, sposobu myślenia i zachowania zaobserwowane podczas eksperymentu dają jednak pewien wgląd w to, jaki wpływ na człowieka ma głodówka.

2. Zakładając, że część motylków ma zaburzenia odżywiania trzeba pamiętać o tym, że zaprzeczanie iż jest się chorym jest elementem anoreksji. Osoby dotknięte tym zaburzeniem często opisują stan euforii, poczucie siły i kontroli jakie daje im choroba oraz fakt, że w tej fazie nie dociera świadmość tego jak bardzo niszczy się siebie.

3. Niezwykle jednostronny sposób myślenia motylków, który znajduje odzwierciedlenie w "dekalogu pro ana" czy innych tego typu tworach: jeśli nie jesteś chuda, nie jesteś atrakcyjna czy bycie chudą jest ważniejsze od bycia zdrową. Czy przy takiej postawie można mówić, że podejmuje się decyzje z pełną świadomością?

4. Brak wiedzy na temat zaburzeń odżywiania - przekonanie, że anoreksję można wybrać, a potem z dnia na dzień zarzucić, przekonanie, że te wszystkie straszne konsekwencje to mit, że nad tym da się zapanować. Przykładowe wypowiedzi znalezione na jednym z forów, które ilustrują ten problem:

ja byłam pro ana... i miałam anoreksję, rok temu ważyłam 37 kg i powiem wam że to bzdura że ma się kontrolę ja jak schudłam to ciągle chciałam więcej i więcej i skończyło się właśnie tak: anoreksja, anemia, ciągłe zimno, obniżony poziom cukru we krwi, niedobór witamin, brak okresu, bule kości, stawów, osłabienie, senność, duszności, kłopoty trawienne, wypadanie włosów (byłam już prawie łysa)... i nie mów mi że to jest kontrola bo mimo tego dalej chciałam chudnąć...

I odpowiedź:

To już Twój problem jeśli nie potrafiłaś powiedzieć sobie "STOP"
ja wyznaczyłam sobie cel i do niego dążę.
A gdy go osiągnę, to mam zamiast przejsc na konkretnę dietę [ jeszcze nie wybrałam ] , aby nie było efektu jojo.
Co zrobiłas , że ważyłas 37kg? Jak to osiągnęłas?
Głodziłas się codziennie?

5. Nieliczenie się z przyszłością. Podejmując dezyzje kierujemy się wiedzą, doświadczeniem oraz rozważamy jakie konsekwencje niesie ze sobą nasz wybór. Wybór podejmowany z myślą tylko i wyłącznie o teraźniejszości trudno nazwać świadomym.

6. Obsesje - na punkcie wyglądu, wagi, kalorii zjedzonych i zgubionych. Czy można mówić o świadomej decyzji w przypadku osoby, która żyje obsesją?

7. Czy ktokolwiek zdrowy na umyśle byłby zdolny do poddawania się powolnej autodestrukcji?

8. Świadectwa osób, które podjęły próbę zerwania z pro ana.

Przeczytałam ostatnio coś takiego  ,,Jak ja bym chciała mieć anoreksje albo bulimie ;przynajmniej byłabym szczupła''
Też miałam takie głupie myśli. Jako dziecko zobaczyłam film dokumentalny o problemach odżywiania i wtedy nie uwierzycie...
Modliłam się do Boga że ja też chce być taka szczupła jak te dziewczyny i chcę chorować.
Jak wogóle mogłam wykazać chęć  wplątania się w takie bagno. Ja jestem teraz jak narkoman, alkocholik tylko u mnie chodzi o moja wage i jedzenie.
Chcesz myśleć 24h o jedzeniu, chcesz katowac się podwójnymi treningami, chcesz raz chudnąć, raz tyć, wymiotować ukrywając się, jeść jednej nocy tyle ile normalny człowiek je przez tydzień by całe siedem dni sie póżźniej odchudzać ... To wpadnij w to co ja, będzie naprawdę fajnie, Naprawdę chcesz tego..?

fragmenty pisane kursywą są cytatami z blogów i forów pro ana, z zachowaniem oryginalnej pisowni

tonąca lalka

21:00, anty_pro_ana , pro ana
Link Komentarze (23) »
niedziela, 21 czerwca 2009

Zważywszy, że główne motto pro ana: Quod me nutrit me destruit, zostało mottem pro ana z powodu braku zrozumienia intencji autora oraz zbyt dosłownego potraktowania, raczej trudno spodziewać się po motylkach wielkiego polotu w doborze myśli przewodnich, sentencji i cytatów firmujących ich blogi. Oczywiście od każdej reguły istnieją wyjątki, tak więc i w tym przypadku można trafić na motta, które trafnie opisują stan umysłowy i emocjonalny autorek, i nie są zbudowane na bazie częstochowskich rymów.

Niniejszym prezentuję subiektywny wybór sentencji, powiedzeń, cytatów, które pojawiają się jak tytuły lub podtytuły blogów pro ana:

Nie ważne jest zdrowie... tu chodzi o marzenia!

Świat należy do ludzi, którzy mają odwagę marzyć i ryzykować, aby spełniać marzenia.

Odchudzanie to jedyna gra, w której wygrywa ten kto traci

Każda z nas jest motylem, tylko po niektórych tego nie widać!

Chwila w ustach, wieczność w biodrach

To walka która toczy się w głowie, bitwy zaś rozstrzygają się na talerzu

Liczy się tylko teraźniejszość. Zero przeszłości i zero przyszłości

Motylem być - droga do lekkości bytu

Żyj szybko, umieraj chudo

Wspólne rzyganie, jak mało co, robi z ludzi wiernych przyjaciół

 

Na zakończenie moja propozycja na nowe motto pro ana:

Człowiek jest tym, o czym przez cały dzień myśli
Ralph Waldo Emerson

literki

Tagi: cytaty
12:30, anty_pro_ana , Cytaty
Link Komentarze (7) »
czwartek, 18 czerwca 2009

Czarno-białe myślenie jest charakterystyczne dla pro ana. Kalorie są złe, chude jest piękne, wszystko albo nic. Wątpliwości pojawiające się postaci dostrzegania odcieni szarości pomiędzy czarnym i białym powodują niepokój, niepewność, może nawet uczucie porażki.

Mogłoby się wydawać, że takie spojrzenie na rzeczywistość jest obce ludziom nauki, dla których obiektywne wyciąganie wniosków powinno być najwyższym priorytetem. Niestety - w dziedzinie badań nad zaburzeniami odżywiania czarno-białe myślenie jest równie pospolite jak w świecie pro ana. Wśród ludzi zaangażowanych w walkę z zaburzeniami odżywiania obecnie dominują dwie filozofie:

  • zaburzenia odżywiania są efektem czynników biologicznych (jako przykłady: F.E.A.S.T., lub badania zmian mózgu osób z zaburzeniami odzywiania, czy spojrzenie na zaburzenia odżywiania jako problem neurologiczny);
  • zaburzenia odżywiania są efektem czynników psychologicznych, socjologicznych czy kulturowych (jako przykład: badania jak na postrzeganie siebie wpływa lansowana w mediach szczupłach sylwetka i strony internetowe w stylu pro ana czy It's all in your brains girls).

Nawet na tym blogu kilka osób w komentarzach wyrażało sprzeczne opinie na to skąd bierze się anoreksja - wskazując wpływ kultury, rodziny, oraz genów, kategorycznie opowiadając się za jedną z opcji.

Dlaczego tak mało osób jest w stanie dostrzec, że poszczególne teorie wcale się nie wykluczają? Dlaczego prowadzony w naukowym światku spór dotyczący przyczyn anoreksji nie przekłada się na lepsze zrozumienie tego zaburzenia odżywiania?

Próbując znaleźć odpowiedź na to pytanie coraz częściej dochodzę do znanej od wieków prawdy: jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Pieniądze na badania naukowe. Pieniądze z publikacji książek i poradników. Pieniądze z leczenia ofiar zaburzeń odżywiania.

Oczywiście w Polsce ten problem nie istnieje - pieniędzy na naukę wciąż brakuje, więc nie ma specjalnie o co walczyć, publicznych i prywatnych ośrodków kompleksowego leczenia także jest niewiele, konkurencja praktycznie żadna, a chętnych do leczenia jest często więcej niż miejsc.

Mimo wszystko zadziwia mnie jak wiele osób potrafi patrzeć na problem zaburzeń odżywiania w sposób tak czarno-biały, nawet nie próbując dostrzec szerszego kontekstu.

poniedziałek, 15 czerwca 2009

Ta pani wygląda trochę jak ofiara magicznej sztuczki z piłą i skrzynią:

wpadki photoshopa

 

 

Hmmm. Bez komentarza:

 

Krzywy obiektyw? Krzywe zwierciadło?

 

To zdjęcie powinno służyć jako ilustracja pojęcia "talia osy":

Tagi: media
23:09, anty_pro_ana , Cuda photoshopa
Link Komentarze (4) »
Terapia anoreksji, bulimii