niedziela, 13 marca 2011

Czytając blogi pro ana, zwłaszcza te, których autorki próbują wyhodować u siebie anoreksję, zawsze zastanawiam się skąd u tak młodych osób obsesja na punkcie własnego wyglądu i dominująca inne potrzeby chęć bycia atrakcyjną. Jedną z potencjalnych odpowiedzi na to pytanie jest seksualizacja dzieci, a zwłaszcza dziewcząt. Seksualizacja, czyli proces w wyniku którego dzieci stają się obiektami seksualnymi, kreowanie sytuacji, w których bycie obiektem seksualnym wiąże się z różnymi gratyfikacjami, takimi jak np. popularność, nowoczesność, przebojowość.

Mogłoby się wydawać, że ten problem nas nie dotyczy, że ten przykład zachodniej zgnilizny moralnej do Polski nie dotarł, że w naszym katolickim kraju nie trzeba zawracać sobie tym głowy. Tymczasem z przykładami seksualizacji dzieci bardzo łatwo spotkać się na co dzień. Na przykład upiększające zabawki dla dziewczynek. Na przykład elementy stroju, które mają kojarzyć się z seksem, tradycyjnie zarezerwowane dla dorosłych, produkowane w wersjach dziecięcych. Na przykład czasopisma dedykowane dla młodych dziewcząt, które oferują porady jak być piękną. Na przykład kosmetyki do makijażu dla przedszkolaków. Itd. Itp. Oczywiście za taki stan rzeczy bardzo łatwo jest winić media czy producentów. Ale warto też uwzględnić fakt, że ktoś wszystkie te gadżety dzieciom kupuje. Pokolenie lolitek, które w wieku 8 lat paradują w obcisłych legginsach z błyszczącym na pupie napisem "sweet ass", zostało wychowane przez ludzi, którzy często bardziej niż za rodziców uważają się za przyjaciół swoich dzieci.

Ktoś może powiedzieć "no dobra, ale co jest złego w tym, że 8-latka zaczyna eksperymentować z makijażem, w końcu to normalne, że dzieci próbują naśladować dorosłych". I trudno jest się nie zgodzić. Tyle, że oprócz samego obiektu trzeba także uwzględnić kontekst. Sam w sobie makijaż może i nie jest złem, natomiast jeżeli towarzyszy mu przekaz "dzięki makijażowi zrobisz lepsze wrażenie w szkole" to sprawa zaczyna się komplikować.

Myślę także, że problemem jest nie tylko to, że istnieje asortyment przedmiotów wprowadzających w życie dzieci pojęcia takie jak seksapil. Problemem jest także to, że w parze z tym nie idzie edukacja czym seks jest i z jakimi konsekwencjami się wiąże. I w tym przypadku katolickie kołtuństwo panujące w naszym kraju na pewno nie jest pomocne. Bo efektem tego jest to, że seks ofiaruje się dzieciom w postaci najróżniejszych produktów, ale się o nim z dziećmi nie dyskutuje.

Odnosząc problem seksualizacji dzieci do pro ana, przestają dziwić 12- czy 14-latki, których najważniejszym celem życiowym jest wyglądanie lepiej niż koleżanki, czy też zdobycie chłopaka. Przestaje dziwić to, że dla wielu z tych dziewcząt odchudzanie jest ważniejsze od przyjaciół, czy szkoły, czy własnego zdrowia. Przestaje dziwić, że te dziewczyny potrafią na wyrywki recytować wartości kaloryczne produktów, a nie wiedzą na czym polega cykl miesiączkowy. Przestaje dziwić także to, że wartość innych ludzi jest postrzegana przede wszystkim jako efekt ich wyglądu.

 

Do poczytania:

Córki czy lolitki

Chłopaki to seksy, dziewczyny to dupy

Raport APA (American Psychological Association) dot. seksualizacji młodych dziewcząt

 

13:29, anty_pro_ana , Refleksyjnie
Link Komentarze (12) »
wtorek, 08 marca 2011

Już kiedyś wspominałam, że w internetowym światku pro ana panuje dość duża rotacja. Ten fakt, sam w sobie, nie jest być może interesujący, a na pewno nie jest unikalny. Osobiście uważam, że dużo bardziej interesujące jest to w jaki sposób "motylki" odchodzą i co zostawiają po sobie w sieci.

 

Dezintegracja

Jednym z bardziej powszechnych sposobów na rozstanie się z pro ana jest usunięcie bloga. Najczęściej dzieje się to bez zapowiedzi. Po prostu któregoś dnia dany blog znika z serwera. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że tak radykalny koniec wróży całkowite zerwanie więzi z pro ana. Nic bardziej mylnego. Przez ostatnie dwa lata zaobserwowałam, że całkowite usunięcie bloga pro ana dotyczy także sytuacji takich jak:

  • ktoś z rodziny odkrywa tożsamość właścicielki, więc całkowite usunięcie bloga staje się koniecznościa w dalszym ukrywaniu swojego stylu życia przed bliskimi; po jakimś czasie właścicielka takiego "zdezintegrowanego bloga" wypływa w sieci pod nowym pseudonimem, bardzo często na nowym, tym razem ohasłowanym blogu;
  • właściecielka bloga ma silną potrzebę "zaczęcia od nowa", a usunięcie bloga to sposób, aby wymazać swoje porażki w zmaganiach z zasadami pro ana, taki trend jest zresztą dla pro ana dość typowy, dość spora liczba "motylków" regularnie ogłasza przerwy w swojej działalności, jest to też ciekawy aspekt pro ana, i wydaje mi się, że warto mu poświęcić oddzielny wpis;

Zdarza się także, że właściecielka usuwa wszystkie wpisy, pozostawiając pusty szablon. I w tym przypadku chyba najczęściej można mówić o tym, że dana osoba przynajmniej próbowała zerwać z pro ana.

 

Porzucenie

Porzucanie blogów pro ana jest zjawiskiem dość powszechnym. Skutkiem tego jest to, że w sieci można znaleźć tysiące stron zawierających treści pro ana, z czego niewielka liczba to strony aktywne. Porzucone blogi nie mają takiej siły oddziaływania jak blogi aktywne, jednak przyczyniają się do tego, że pro ana może być postrzegana jako zjawisko dużo bardziej powszechne niż jest to na prawdę. Z jednej strony to dobrze, ponieważ jest to sposób na zwrócenie uwagi na to, że problem pro ana istnieje (dla osób, do których przemawiają duże liczby). Oczywiście ten kij ma też drugi koniec - kandydatki na "motylki" mogą odbierać to jako zachętę do wejścia w środowisko pro ana w myśł zasady "w kupie siła".

Porzucone blogi pro ana bywają różne, nie sposób tutaj znaleźć jakiś wzorzec. Natomiast warto zwrócić uwagę na to, że porzucenie może odbywać się na dwa sposoby:

  1. bez pożegnania - po prostu któregoś dnia właścicielka bloga przestaje go uaktualniac, przestaje iodpowiadać na komentarze i maile; w tej sytuacji nie sposób odgadnąć co się stało - czy było to odejście na zasadzie szybkiego zerwania plasterka, czy też daną osobę spotkało coś, co zmusiło ją do zerwania kontaktów bez uprzedzenia, czy też po prostu znudziła ją zabawa z pro ana;
  2. z pożegnaniem.

 

Pożegnania

Pożegnania z pro ana bywają różne. Od jednozdaniowych wypowiedzi "odchodzę", do długich elaboratów psychologiczno-filozoficznych obszernie wyjaśniających przyczyny odejścia, plany na przyszłość, często także podziękowania. Bywają niezwykle melodramatyczne, poetyckie, płytkie, ale także potrafią zadziwić wnikliwością i tym jak bardzo są po prostu prawdziwe. Kiedyś w komentarzach ktoś zapytał mnie czy na blogach pro ana można znaleźć mądre wypowiedzi. I gdybym miała wskazać, gdzie takie wypowiedzi można znaleźć, to właśnie pożegnalne wpisy byłyby takim miejscem.

Dlaczego? Jest to oczywiste. Odejście z pro ana jest dość przełomowym momentem. Wiąże się z porzuceniem czegoś, co było ważne, znajome, przyjazne, i wkroczeniem na nowy teren, który wiąże się z czymś nowym, nieznanym i trudnym. A przełomowe momenty w życiu mają to do siebie, że często towarzyszą im dość wyjątkowe "objawienia" zdrowego rozsądku.

Z jednej strony czyste, kliniczne odcięcie się od pro ana (poprzez usunięcie bloga lub porzucenie go bez słowa wyjaśnienia), a z drugiej - właśnie takie obszerne pożegnania - nie sposób ocenić, który z tych dwóch sposobów świadczy o tym, że dana osoba rzeczywiście dojrzała do tego, aby zmienić swój styl życia i swój punkt widzenia. Osobiście raczej skłaniam się do tego, że kliniczne cięcie, jak sposób jednak bardziej radykalny świadczy raczej o większej determinacji. Potrzeba wyjaśnienia decyzji o odejściu może wskazywać na to, że dana osoba była bardziej zaangażowana, bardziej zżyta z innymi "motylkami", zależy jej na tym, aby wirtualne koleżanki nie martwiły się nagłym zniknięciem, czasem nawet może pojawiać się nadzieja, że ktoś pójdzie za jej przykładem.

 

Na deser garść cytatów z notek pożegnalnych (wybiór oczywiście subiektywny i tendencyjny).

 

Nigdy nie mogłam zrozumieć, czemu Motyle odchodzą, czemu nie zostają. Nigdy nie mogłam zrozumieć, czemu rezygnują ze świata, który choć wiele odbiera to jednak też bardzo dużo ofiarowuje. Ja dostałam tutaj więcej niż mogłabym sobie wymarzyć. Tyle ciepła, ile zaznałam z Waszej strony, nigdy wcześniej nie było mi dane i być może nigdy nie będzie. Wiem jednak, że muszę tak postąpić, bo zagubiłam się gdzieś między tymi linijkami. Przeniosłam moje realne życie tutaj na ekran komputera, ale ja sama przenieść się nie mogę, więc zostałam tu - w pustce. Tak dalej żyć się nie da - wiecznymi planami i ograniczeniami. Tak wiele mnie omija właśnie dlatego, że większość czasu spędzam tutaj rozpisując się o tym, co i jak bym robiła, ale tego nie robię w realnym życiu. To już mi nie wystarcza. To jedynie namiastka prawdziwego życia, a ja chcę je przeżyć naprawdę i niczego nie żałować, nie przegapić żadnej okazji.

 

witam.zawieszam bloga...na zawsze.Być może że za jakiś czas go usunę. Musiałam skończyć z Aną... Psycholog,psychiatra.. kilka spotkań xO mam dość. Ana jest dobra na którki dystans.Pomogła mi i jej za to dziękuje. Zauważyłam ilu bliskich zraniłam,ilu przeze mnie płakało.. O mały włos i bym sie znalazła w szpitalu.A ja jeszcze chce żyć.Prawdopowobnie przez moją 'głupotę' do końca życia będe bezpłodna
Jeśli jeszcze jesteście w tym BAGNIE to życzę żebyście sie w porę otrząsnęły. Bo Ana zabija. na którki czas nie,pomaga schudnąć i jesteśmy szczęśliwe.Ale później zaczynają sie większe problemy. tak jak u mnie.. ale nie bd nic o tym pisać. Robie to dla siebie,dla swojego zdrowia  i przedewszystkim życia..


blog strasznie napędza. Przecież tak na prawdę nigdy bym się w to nie wpakowała gdyby nie to blog i blogi innych motylków , w szczególności takich motylków , które np. ważą 30 kg przy wzroście 180cm.
Kiedyś mówiłam : "chcę mieć anoreksję" ... i nie zdawałam sobie sprawy co to takiego.

 

Dzisiaj dopiero poznaję prawdziwe znaczenie słowa ulga. Wymiotowałam, zajadałam się, głodowałam i myślałam sobie "boże jaka to ulga". Taka ulga wystarczała na 5 minut, a potem znowu to samo. Strach niepewność łzy ból wyrzuty sumienia. A teraz czuję ulgę bo po raz pierwszy mam nadzieję że jestem w stanie ztym skończyć. Marzyłam o lekkości i nigdy nie przypuszczałam, że odnajdę ją mówiąc "żegnajcie motylki".

Tagi: pro ana
23:53, anty_pro_ana , Cytaty
Link Komentarze (4) »
sobota, 05 marca 2011

Historia reklamy blielizny marki Lane Bryant z Ashley Graham w roli głównej nie jest do końca jasna - bardzo dużo się o niej pisało/pisze, natomiast każdy tekst przedstwia nieco inny przebieg zdarzeń. Kompilując najczęściej powtarzane fakty:

1. Spot, przedstawiający Ashley Graham w bieliźnie, miał być wyemitowany w czasie programu "Dancing with the Stars" (amerykańska wersja Tańca z gwiazdami). Stacja ABC odrzuciła nakręcony spot reklamowy sugerując wprowadzenie zmian, które wg przedstawiciela Lane Bryant calkowicie zmieniały jej przesłanie.

2. Sugerowane zmiany stały się podstawą spekulacji, że powodem, dla którego ABC odrzuciła spot z Ashley Graham, było nie to, że modelka występuje w samej bieliźnie, ale raczej to, że występuje w bieliźnie i ma rozmiar 44... (Skoro w tym samym bloku reklamowym, w którym miała być wyemitowana reklama Lane Bryant, pokazano reklamy m.in Victoria Secret, a w samym "Dancing with the Stars" niektóre z tancerek mają na sobie niewiele więcej niż samą bieliznę, więc sama nagość nie mogła być powodem.)

3. Cała sprawa została głównym tematem blogów i portali poświęconych bieliźnie, modzie plus size, itd.

4. Lane Bryant zyskał dużo większy rozgłos dzięki tej aferze, niż w sytuacji, gdyby ABC wyemitowała spot z Ashley Graham bez zastrzeżeń.

Jedna, nieco większa niż medialny standard, kobieta w bieliźnie, i nagle okazuje się, że telewizyjna nagość nabiera nowego znaczenia.

 

środa, 02 marca 2011

Już kiedyś wspominałam na blogu o programie TV Intervention (roboczo będe używać polskiego tytułu Interwencja, choć istnieje program o tym samym tytule realizowany przez Polsat, który porusza zupełnie inne kwestie). Jest to program z gatunku reality, którego bohaterami są osoby uzależnione. Zasadniczo zaburzenia odżywiania nie są klasyfikowane jako uzależnienia, ale mają na tyle wspólnego, że często wrzuca się je do jednego worka - np. jeżeli chodzi o terapię, ale także właśnie w programie Interwencja.

Schemat programu jest zawsze taki sam. Przedstawiony jest bohater lub bohaterka danego odcinka. Pokazane są wypowiedzi osób bliskich - rodziny, przyjaciół. Jest część poświęcona historii danej osoby - od dzieciństwa, do teraźniejszości. Każdy odcinek kończy się spotkaniem bliskich z boheterem/bohaterką pod okiem terpeuty, czyli interwencją. Każda z zaangażowanych osób ma możliwość wypowiedzieć się w jaki sposób choroba bohatera/bohaterki wpływa na jego życie, otwarcie opowiedzieć o emocjach i uczuciach. Bohater/bohaterka dostaje propozycję nie do odrzucenia - program terapeutyczny w jednym z najlepszych w USA ośrodków zajmujących się uzależnieniami, ED i innymi problemami.

Generalnie nie jestem fanką TV, ze szczególnym uwzględnieniem kiczowatych programów typu reality. Jednak w Interwencji jest coś, co sprawia, że uważam go za autentyczny. Nawet jeżeli nie jest to w 100%, to jednak pokazuje rzeczywistość uzależnień w taki sposób, że zmusza do refleksji.

Obejrzałam kilkanaście odcinków tego programu, tych poświęconych zaburzeniom odżywiania, a także kilka poświęconych uzależnieniom od alkoholu czy narkotyków (tak dla odniesienia). To co się rzuca w oczy to przede wszystkim brutalność rzeczywistości bohaterów/bohaterek programu. Bo jeżeli mamy do czynienia z osobą, która ma bulimię - pokazane jest absolutnie wszystko - jak dana osoba je, w jaki sposób przeczyszcza się czy prowokuje wymioty, jak ukrywa sie przed bliskimi. Gdy jest mowa o samookaleczaniu - pokazane jest jak dana osoba okalecza się. Itd. Zatem jeżeli ktoś po przeczytaniu tego wpisu zdecyduje się na oglądanie Interwencji, to powinien przygotować się na wszystko. Nie przesadzam.

Dla mnie osobiście najbardziej poruszające momenty programu to:

  • sytuacje pokazujące jak brak zrozumienia czym jest uzależnienie czy ED negatywnie wpływa na komunikację i relacje w rodzinie;
  • nieświadomość uzależnionych osób, że to co robią wpływa nie tylko na nich, ale także na ich bliskich, także tych, którzy wydają się być zdystansowani;
  • sytuacje, w których pokazane jest jak głęboko niektóre osoby tkwią w systemie iluzji i zaprzeczeń kompletnie nie zdając sobie z tego sprawy;
  • sytuacje, gdy osoba uzależniona opiera się racjonalnym argumentom, a takim punktem zwrotnym stają się np. łzy ojca, który przez 25 lat nie uronił ani jednej.

Może się wydawać, że łzawe sceny z Interwencji, gdy bohater/bohaterka odcinka staje twarzą w twarz z rodziną i bliskimi, są kiczowate. Że cały ten program to tylko kolejny sposób, aby zwiększyć oglądalność stacji TV. A jednak nie sposób pozostać całkiem obojętnym.

Na koniec wrzucam linki do niektórych odcinków na Youtube z krótkim komentarzem czego można się spodziewać. Odcinki są w języku angielskim, więc potrzebna jest znajomość języka. Natomiast większość wypowiedzi jest w miare przystępna i prosta, tak, że osoby, które nie oglądają bez lektora czy napisów, ale znają angielski mogą śmiało spróbować obejrzć, jeżeli temat ich interesuje.

 

Amy W.

Część 1; Część 2, Część 3

Anoreksja, nadużywanie alkoholu, samookaleczanie, choroba dwubiegunowa.

Amy w dzieciństwie przeżyła molestowanie seksualne, o którym nie powiedziała nikomu poza najbliższą przyjaciółką. Przez około 15 lat rodzina wszystkie jej zachowania autodestrukcyjne tłumaczyła szukaniem uwagi, co było jeszcze wzmocnione tym, że Amy jest środkowym dzieckiem, i zawsze miała problem z tym, że jej osiągnięcia nie były tak duże jak jej starszej i młodszej siostry. Pojawia się tutaj także motyw wchodzenia w toksyczne związki z mężczyznami i przyjaciółka alkoholiczka, która boi się spuścić Amy z oka, z którą Amy regularnie pije.

 

Sonia & Julia

Część 1; Część 2; Część 3

Anoreksja.

Sonia i Julia to bliźniaczki. Ich wspólny problem to nie tylko anoreksja, ale także toksyczna zależność. Gdy jedna z sióstr zaczęła odnosić sukcesy w karate, polu do tej pory zarezerwowanym dla drugiej, ta druga postanowiła wzmocnić reżim ćwiczeń. Schudła, więc pierwsza siostra, która zawsze była nieco szczuplejsza, poczuła się zagrożona i łatwo się domyślić co było dalej. Siostry zawarły pakt, wg którego jedna z nich musiała być zawsze nieco cięższa. Cały czas spędzały razem, żeby kontrolować to ile druga bliźniaczka je, ile ćwiczy, żeby wszystko było po równo. Istotny jest także stosunek rodziców dziewczyn do ich choroby, której nie rozumieją, tak jak nie rozumieją, że ich postepowanie tylko wzmacnia to, że siostry żyją jak jedna osoba, a nie jak po prostu Sonia i po prostu Julia.

 

Asa

Część 1; Część 2; Część 3

Bulimia, alkoholizm.

W historii Asy pojawia się kilka wątków - trudna relacja z ojcem, który reprezentuje typ "zbudować dom, posadzić drzewo, spłodzić syna", homoseksualizm, trudne momenty w szkole ze strony rówieśników. Inna rzecz, na którą zwróciłam uwagę to z jednej strony rodzina i przyjaciele, którzy zdają sobie sprawę z problemów Asy, z drugiej - biorą udział (aktywny i bierny) w jego zachowaniach bulimicznych czy piciu. Mama, która przygotowuje jego ulubione potrawy, żeby Asa czuł się w domu dobrze. Przyjaciele, którzy razem z Asą piją, bo jak inaczej można spędzić razem czas. I wreszcie sam Asa, który każdą uwagę na temat tego, jak postępuje obraca w drugą stronę, przekręcając fakty i wpędzając innych w poczucie winy, aby tylko odwrócić uwagę od tego, co robi.

 

Amy P.

Część 1; Część 2; Część 3

Anoreksja, bulimia.

W historii Amy zwrócono uwagę na jej osobowość. Już w dzieciństwie wykazywała skłonność do niepokoju. Jako najmłodsza z rodzeństwa miała trudność z odnalezieniem swojej indywidualności. Będąc w szkole starała się zyskac akceptację rówieśników starając się wyglądać pięknie. Gdy zaczęto ją postrzegać jako osobę, która dużo wie o zdrowym odżywianiu, Amy poszła dalej w tą stronę, co doprowadziło do anoreksji. Bulimia pojawiła się później. Amy opisuje swoje uczucia towarzyszące objadania się i wymiotowaniu. "Eksplozja smaków, a gdy pojawia się poczucie win - wymiotowaniu, które daje poczucie ogromnej ulgi". Relacje w rodzinie Amy są bardzo dalekie od doskonałości. Amy, aby zdobyc fundusze na jedzenie ukradła siostrze biżuterię, a także dobrala się do konta brata. Rodzeństwo praktycznie nie rozmawia z sobą. Rodzice Amy przeprowadzili się do nowego domu, w którym oni mieszkają na górze, a Amy w piwnicy - to sposób, aby nie tylko odciąć Amy od jedzenia w domu, ale także zdystansować się od jej ED.

 

Odcinków Interwencji poświęconych ED jest więcej. W każdym można znaleźć coś, co jest w stanie zaszokować. Nawet wtedy, gdy ktoś uważa, że w temacie ED widział już wszystko. Przytoczyłam tylko kilka, aby dać przykłady o co w tym chodzi.

niedziela, 27 lutego 2011

Breatharianizm, inedia, niejedzenie - w dyskusjach na tematy dot. tych zagadnień dość często pojawiają się nawiązania do pro ana. Czy te dwie filozofie(?) mają wspólny grunt (poza tym, że obie zawierają element odnoszący się do jedzenia)?

Filozofia niejedzenia

Zdefiniowanie breatharianizmu i podobnych filozofii nie jest wbrew pozorom proste, ponieważ zwykłe stwierdzenie, że "się nie je" absolutnie nie oddaje o co w tym wszystkim chodzi. Sama nazwa "niejedzenie" jest już myląca, ponieważ wyznając breatharianizm czy inną tego typu filozofię rezygnująe się tylko z jedzenia w tradycyjnym sensie. Moim zdaniem kluczowym elementem definicji tych zjawisk nie jest wcale jedzenie, ale wiara. W zależności od odłamu filozofii - wiara w odżywianie praniczne, możliwość życia na pokarmie dostarczonym przez boga (celowo nie precyzuję którego), pozyskiwanie energii z powietrza czy też pożywianie się płynnym światłem, awansowanie na wyższy stan świadomości, który nie wymaga dostarczania pożywienia w formie białek, tłuszczów i cukrów itd. Zatem nie chodzi o "niejedzenie", a raczej "jedzenie alternatywne".

Dość ciekawym elementem tego nurtu jest także specyficzne postrzeganie ciała i fizjologii człowieka. Np. kwestia miesiączki, która zdaniem polskiego niejedzącego guru JM Werdina świadczy o tym, że ciało nie jest zdrowe (zdrowe ciało nie krwawi) - (link).

Folklor i niekończące sie spory

W filozofiach związanych z niejedzeniem można znaleźć sporo historii i elementów, które dla osób spoza branży są źródłem co najmniej zdziwienia. Np. postać Jasmuheen - autorki książki "Życie światłem", która wzięła udział w eksperymencie, który miał potwierdzić jej zdolność życia światłem. Eksperyment nie wypali. Najpierw jego bohaterka stwierdziła, że pokój hotelowy, w którym została umieszczona nie pozwalał jej czerpać z powietrza, a po kilku dalszych dniach lekarz nadzorujący eksperyment zdecydował, że objawy osłabienia i odwodnienia Jasmuheen są na tyle poważne, że trzeba eksperyment przerwać. Jasmuheen cieszy się wielkim poważaniem w środowisku, czego przykładem mogą być osoby, które podążając jej filozofią doprowadziły się do śmierci (link).

Inna sława w środowisku niejedzących - Wiley Brooks, założyciel Breatharian Institute of America, został kilkukrotnie sfilmowany z dietetyczną colą i hamburgerem. Po opublikowaniu tych materiałów w sieci wyjaśniał, że dietetyczna cola to najlepsze źródło płynnego światła, a hamburger jest wspaniale sprzężony z drganiami kosmosu, więc jest idealną przekąską dla początkujących niejedzących.

Nie chciałabym rozpoczynać dyskusji na temat "czy to działa", bo tak jak nie wierzę w możliwość odżywiania się energią kosmiczną, tak samo nie wierzę, że taka dyskusja ma sens. Zwolennicy i przeciwnicy niejedzących filozofii spierają się od lat, powołują sie na różnego rodzaju eksperymenty i osoby, które rzekomo nie jedzą latami itd. i nie wynika z tego nic.

Próbując spojrzeć na filozofie niejedzenia w sposób obiektywny trzeba podkreślić jeden istotny fakt. Przestawienie się na odżywianie inne niż tradycyjne, wg osób będących autorytetami/guru w środowisku niejedzących, nie jest dla wszystkich. Wymaga odpowiedniego przygotowania duchowego, wiary, dojrzałości, itd. Przeciwnicy niejedzenia w różnych formach mogą powoływać się na miliony racjonalnych argumentów opartych na badaniach naukowych, które w starciu z argumentami wiary tracą znaczenie. Tak jak w przypadku homeopatii czy placebo. Poza tym czy można racjonalnie dyskutować z osobami, które uważają, że im niższa zawartość soli mineralnych i mikroelementów w organizmie, tym ciało jest lżejsze i bliższe uwolnieniu ducha?

Filozofie niejedzenia vs pro ana

W obu nurtach można odnaleźć wiele podobieństw:

1. Pokarmy, zwłaszcza wysoko przetworzone, są postrzegane negatywnie (jako trucizna dla ciała, zbędne obciążenie itd.).

2. Silne powiązanie kwestii odżywiania się z filozofią (czy religią).

3. Powtarzający się motyw niezrozumienia przez osoby z zewnątrz.

4. Poszukiwanie osób o podobnych poglądach, które będą stanowić wsparcie i źródło cennych rad.

5. Fizyczne oczyszczanie organizmu (poprzez post, lewatywy itp.) powiązane z kwestiami duchowymi.

6. Breatharianizm i inne tego typu filozofie podobnie jak pro ana są w wielu kręgach uznane za niebezpieczne.

 

Powstaje pytanie dlaczego pro ana i filozofie związane z niejedzeniem stanowią odrębne byty i nie przenikają się (w ciągu całego czasu, kiedy czytam blogi pro ana z odniesieniami do breatharianizmu spotkałam się kilka razy i to na zasadzie ciekawostki, a nie inspiracji). Myślę, że analogia pomiędzy tymi nurtami jest postrzegana przede wszystkim przez osoby postronne, bo wystarczy bliżej przyjrzeć się obu zjawiskiem, aby zauważyć różnice, które są nie do pogodzenia:

1. Pojawiający się w pro ana motyw anoreksji i zaburzeń odżywiania (czy to w postaci muzy, czy przekleństwa) wprowadza element z pogranicza tego, co jest dopuszczalne/akceptowalne przez społeczeństwo. Tolerancja wobec New Age, religii i filzofii wschodu obecne w breatharianiźmie i innych tego typu nurtach mogą być odbierane jako wariactwo czy "nawiedzenie", ale raczej nie traktuje się ich jako coś nielegalnego czy zakazanego.

2. W pro ana bardzo popularny jest element związany z atrakcyjnością ciała, całkowicie nieobecny w breatharianiźmie i tego typu filozofiach, które stawiają na rozwój duchowy.

3. Niejedzenie wg pro ana jest raczej drogą do celu (pięknej sylwetki, popularności, atrakcyjności, perfekcjonizmu itd.), natomiast w filozofiach związanych z niejedzeniem to rozwój osobisty i duchowy prowadzą do tego, że człowiek jest w stanie zrezygnować z odżywiania w sposób tradycyjny.

4. Otwartość na osoby z zewnątrz - breatharianizm i inne tego typu nurty nie mają w sobie nic z konspiracji. Osoby związane z tymi ruchami chętnie dzielą się swoimi doświadczeniami, polemizują z przeciwnikami, tworzą stowarzyszenia promujące ich filozofie. W przypadku pro ana konspiracja i negatywny stosunek do osób z zewnątrz są przeważnie niezbędnym elementem, który w przypadku niektórych osób decyduje o tym, że pro ana jest atrakcyjnym wyborem.

 

 

Materiały:
J Werdin, Styl życia bez jedzenia, cudownyportal.pl (link)
Niejedzenie, Przebudzenie - Magazyn Nowej Świadomości (link)
Inedia i breatharianism. Czy można żywić sie powietrzem?, niam.pl (link)

czwartek, 19 sierpnia 2010

Pro ana bywa przyrównywana do sekty. I o ile nie uważam, że można postawić znak równości pomiędzy tymi dwoma zagadnieniami, to zdecydowanie oba mają wiele wspólnego. Pisałam o tym np. tutaj. Jednym z istotnych mechanizmów funkcjonowania sekt jest manipulacja. Osoba pełniąca funkcję lidera manipuluje członkami sekty, aby uzyskać dla siebie określone korzyści - władza, pieniądze, seks itd. Manipulacja to forma oszustwa, w którym używa się różnych metod - wywieranie presji, przekręcanie faktów, wykorzystywanie słabości, kreowanie sytuacji, emocji, nastrojów, które mają znaczenie dla podejmowania decyzji przez osobę manipulowaną. Przy czym osoba ta nie zdaje sobie sprawy z tego, że ktoś nią manipuluje.

Jak to jest z pro ana?

Armia bez generała

W pro ana nie istnieje coś takiego jak lider, a przynajmniej nie w sensie globalnym. Ponieważ pro ana funkcjonuje w postaci wielu, różniących się przede wszystkim ideologicznie, grup, więc ewentualne liderki mają wpływy tylko w ograniczonym zakresie. W tym miejscu trzeba postawić dwa pytania: 1) czy w pro ana funkcjonują takie osoby? 2) czy posługują się manipulacją?

Odpowiedź na pytanie pierwsze jest oczywista - tak jak w każdej innej grupie społecznej, tak samo w różnych kręgach pro ana funkcjonują osoby o większym lub mniejszym autorytecie (nabytym dzięki doświadczeniu, ilości kontaktów, a także swojej wiedzy i umiejętności jej przekazania). To bardzo dobrze widać w przypadków forów internetowych o tematyce pro ana, na których osoby mające status moderatorów czy administratorów zdecydowanie wyróżniają się w tłumie, a ich opinie mają kluczowe znaczenie dla funkcjonowania danej grupy (np. przy przyjmowaniu nowych członków).

Pytanie drugie nie jest takie proste. Przede wszystkim dlatego, że bez dostępu do miejsc w sieci niedostępnych osobom spoza danej grupy pro ana, nie ma tak na prawdę możliwości przyjrzenia się w jaki sposób one funkcjonują. Ważne jest także to, że pro ana funkcjonuje przede wszystkim w Internecie, co oznacza, że możliwości manipulacji są w jakiś sposób ograniczone. Na podstawie dość dużej rotacji uczestniczek w środowisku pro ana, można też zauważyć jedną zasadę - każda z nich bierze w tym udział dla własnych korzyści.

Automanipulacja

Czy jest możliwe, aby wszystkie, a przynajmniej większość, osób należących do pro ana była jednocześnie manipulatorami, jak i manipulowanymi? Moim zdaniem tak.

Ktoś może mieć wątpliwości czy coś takiego jak automanipulacja, czy manipulowanie sobą, jest możliwe. Istnieje wiele przykładów na to, że jak najbardziej tak. Na tej zasadzie działają afirmacje czy wymuszanie pozytywnego myślenia. W przypadku pro ana mamy do czynienia z niezwykle zaawansowanym oszukiwaniem siebie, przy jednoczesnym przekonaniu o własnej nieomylności, a także często wyższości nad innymi osobami. Najprostsze przykłady:

  • stosowanie powtórzeń haseł typu "tylko chude jest piękne", których celem jest utwierdzanie się w słuszności przyjętej ideologii i drodze postępowania;
  • stosowanie sformułowań w pierwszej osobie liczby mnogiej typu "my, motylki", których celem jest stworzenie wrażenia, że daną ideologię popierają także inne osoby, co przydaje jej słuszności;
  • posługiwanie się hasłami typu "spełnianie marzeń", "perfekcja", "ideał", "kontrola", "dbanie o siebie", których celem jest wzmocnienie pozytywnego wydźwięku ideologii pro ana;
  • posługiwanie się kategorycznymi zwrotami typu "muszę schudnąć", "schudnę, bo inaczej być nie może", których celem jest utwierdzanie się w swoich postanowieniach;
  • generalizowanie przy powoływanie się na opinie innych typu "wszyscy lubią chude dziewczyny, nikt nie lubi grubych" j.w.;
  • itd.

W przypadku pro ana, gdzie praktycznie każda osoba upubliczniając swoje przemyślenia manipuluje sobą, pojawia się efekt uboczny. Ponieważ każdy, kto może przeczytać takie teksty, również zostaje poddany manipulacji. Oczywiście nie wszyscy są na to podatni, ale są osoby, dla których tego typu wypowiedzi stanowią wielką inspirację i wsparcie we własnych działaniach.

Ideologia

Od razu zaznaczam, że ideologia pro ana nie jest spójna, a to oznacza, że wiele jej elementów jest różna, dla różnych grup. Mimo to, nie jest trudno odnaleźć elementy ideologii pro ana, które stanowią podstawę manipulacji i automanipulacji. Przykłady:

  • anoreksja jako styl życia - manipulowanie faktami, którego celem jest zniwelowania negatywnego wydźwięku ideologii - na zasadzie, że skoro anoreksja nie jest chorobą, to w dążeniu do niej nie ma nic złego;
  • kontrolowanie zaburzeń odżywiania - manipulowanie faktami, którego celem jest uzyskanie przekonania, że można wyhodować sobie ED, a potem szczęśliwie z nim żyć;
  • perfekcja w każdej dziedzinie życia - manipulacja, której celem jest przede wszystkim zmiana wizerunku pro ana - na zasadzie, że skoro chude ciało idzie w parze z perfekcyjnymi ocenami w szkole, zachowaniem itd., to nie jest to próżność, tylko praca nad sobą;
  • niejedzenie jako oznaka prawdziwej siły woli - manipulacja, której celem jest poprawa samopoczucia oraz samooceny;
  • tylko będąc chudą, można być osobą silną/szczęśliwą/podziwianą - tutaj trzeba zaznaczyć, że element ten pojawia się w dwóch formach: 1) jako generalna zasada dotycząca wszystkich ludzi i w tym kontekście jest to ewidentne przekręcanie faktów, dla wzmocnienia własnej motywacji, 2) jako zasada dotycząca konkretnej osoby, która nie wyobraża sobie funkcjonowania jako ktoś nie-chudy - jest to zazwyczaj efekt lęku przed przytyciem, który obecny jest w ED; to pokazuje jak "wannarexics" wykorzystują elementy choroby do realizacji własnych celów;
  • ED nie da się wyleczyć, więc trzeba nauczyc się z nim żyć - również manipulacja faktami, o czym świadczą wszystkie te osoby, którym udało się wygrać z ED;
  • itd.

I na deser garść cytatów z blogów pro ana (wybór jak zwykle subiektywny i tendencyjny).

Szłam dumnie, z głową podniesioną wysoko, z rozwianymi przez wiatr blond włosami. Kroczyłam w butach na koturnie, spodniach w rozmiarze S, małej bluzce, na ramieniu nowa torebka. Obcisłe spodnie ukazywały moje szczupłe i długie nogi, a nieco luźna bluzka zakrywała płaski brzuszek. Jeszcze nigdy nie czułam się taka szczęśliwa i tak dumna ze swojego ciała. (...) Faceci patrzyli na mój tyłek - czułam to. Gdzie się podziała ta szara mysz, którą byłam? ;) Dla takich chwil warto cierpieć, ćwiczyć do utraty tchu, chudnąć!
(...)
Okresu jak nie było tak nie ma, spóźnia się już 20 dni...

 

Zawsze myślałam, że jeśli będę chuda, to nie znajdzie się nawet jedna rzecz,
której nie mogłabym sprostać. W tych wszystkich sytuacjach, w których zdarzyło
mi się nawalić, wykręcałam się swoją nadwagą. Byłam gruba i tym
usprawiedliwiałam wszystko to, czego nie byłam w stanie osiągnąć, i to, czego
unikałam w okresie dojrzewania. Zaczęłam myśleć,że być może będę musiała
stawić temu czoło - że moja obsesja nie wystarczała - że wielka gruba wymówka
jest jedynie wielką grubą wymówką. Dziś jestem zupełnie innym człowiekiem.

 

Wiecie co, ostatnio miałam dużo czasu na przemyślenia etc i doszłam do wniosku że warto. Warto się pomęczyć i po stresować żeby czuć to wszystko co czuje się będąc chudym. Te spojrzenia pełnie zazdrości i podziwu.. Już dawno nie czułam takiej siły i wiary we własne możliwości.
Wiem że mi się uda. Musi.!

 

Moja psychika zmienia się diametralnie. Właściwie to pragnienie bycia chudą tak ją zmienia. Ryję sobie głowę z każdym dniem coraz bardziej i chcę tego.
Wierzycie? Ja nie. Postępuję wbrew sobie!

17:41, anty_pro_ana , pro ana
Link Komentarze (59) »
poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Wokół zaburzeń odzywiania istnieje wiele mitów. Jednym z największych jest uznawanie ED za fanaberie, których najlepiej pozbyć się "po prostu normalnie jedząc". Już wiele razy pisałam, że nie jest to takie proste, myślę, że najwyższy czas spróbować wyjaśnić dlaczego.

 

Chciałabym, a boję się

Jednym z elementów ED jest lęk przed przytyciem. Lęk - czyli uczucie, które jest pozbawione racjonalnych podstaw. Dość czesto spotykam się z wypowiedziami osób z ED w stylu "nie wyobrażam sobie, że mogłabym przytyć" albo "ja po prostu musze być chuda". Osoby takie mogą czuć dyskomfort z powodu zaburzeń odzywiania, presję ze strony bliskich, aby się leczyć, ale odrzucają wszelkie możliwości leczenia. Ponieważ jednym z celów leczenia zaburzeń odżywiania jest przywrócenie zdrowego stosunku do jedzenia (jako czynności i obiektu), więc w głowie chorej osoby bardzo czesto oznacza to jedno - przytycie.

Lęk przed przytyciem obezwładnia do tego stopnia, że nawet gdy osoba chora obserwuje u siebie konsekwencje ED - psychiczne i fizyczne - depresję, izolację, wypadające włosy, psujące się zęby, to tak bardzo boi się przytycia, że nie jest w stanie "po prostu normalnie jeść".

Tymczasem warto sobie uświadomic jedną rzecz - leczenie zaburzeń odżywiania, to nie tylko przywrócenie prawidłowej wagi i zdrowego stosunku do jedzenia. To także dążenie do tego, aby ewentualne przytycie nie wiązało się z dyskomfortem psychicznym, aby pozbyc sie lęków i spojrzeć na swoje ciało z nowej, zdrowszej perspektywy.

 

Dla chcącego nic trudnego?

No tak, ale co wtedy, gdy ktoś nie chce się leczyć? Stosunek do ED jest kolejnym elementem choroby. Może być różny - gdy ktoś nie akceptuje swoich zaburzeń, to decyzja o podjęciu leczenia jest nieco łatwiejsza. Ale sa też osoby, które nie dostrzegają, że mają problem - analogicznie jak w uzależnieniach. Są nawet takie, które są dumne z tego, że mają ED, które są dla nich bardziej stylem życia niż chorobą. Dla niektórych osób ED staje się wygodne, bo znajome i bezpieczne. Dzięki ED mają uwagę i troskę najbliższych, zachowania anorektyczne czy bulimiczne pomagają radzić sobie z niechcianymi emocjami, stresem, pozwalają poczuć się lepiej, niż inni, dają poczucie wyższości, pozwalają czuć się wyjątkowo. Taka oaza zbudowana na bazie ED to taki domek z kart, bo prędzej czy później przychodzi czas, gdy nie można dłużej unikać stawienia czoła faktom.

W tym kontekście kubłem zimnej wody jest zmierzenie się z konsekwencjami chorowania twarzą w twarz, gdy korzyści przestają dominować nad problemami. Przełomem w myśleniu i postrzeganiu swojego ED może być nagłe pogorszenie stanu zdrowia (np. zawał) albo zmiana w relacji z kimś bliskim (np. gdy ukochany ma dość patrzenia jak dziewczyna zabija się na raty i decyduje się odejść lub nagle pojawia się chęć posiadania potomstwa, co przy ED nie zawsze bywa takie proste).

 

Presja

Kolejną rzeczą, z której warto zdawać sobie sprawę to fakt, że nawet najbardziej skuteczne leczenie i najbardziej zdeterminowana do wyzdrowienia osoba nie są w stanie dać gwarancji szybkiej i natychmiastowej poprawy. Leczenie ED można porównać do wywrócenia do góry nogami systemu wartości oraz sposobu postrzegania siebie i świata. Pozbycie się lęków, nauczenie radzenia sobie z zachowaniami chorobowymi, ze stresem, z nastrojami i emocjami towarzyszącymi chorowaniu i leczeniu. To wymaga czasu.

Tymczasem wiele osób chorych oraz ich bliskich oczekuje cudów. Magicznej pigułki, która sprawi, że wszystko będzie dobrze. Postępy w leczeniu bywają powolne. Nie raz jest tak, że trzeba zrobić krok do tyłu, aby potem zrobić dwa do przodu. Potknięcia, wpadki, chwile załamania - to wszystko nie ułatwia sprawy.

Warto pamietać o tym i nie poddawać się, gdy np. nie wypali współpraca z jednym terapeutą. Przecież terapeutów jest wielu, tak samo jak wiele jest rodzajów terapii. Jeżeli jedna nie pomogła, może pomoże inna. Zanim machnie się na leczenie ręką, warto dobrze zastanowić się czy rzeczywiście wyczerpało się wszystkie opcje, a nie szuka się wymówki, aby wrócić do dobrego, znajomego chorowania.

 

Uprzedzenia

Stereotypy na temat ED to jedna strona medalu. Druga - to uprzedzenia w stosunku do lekarzy i terapeutów. Odmowa podjęcia leczenia lub niewielka współpraca w terapii bo: "psycholożka jest szczupła i chce, żebym ja utyła i wyglądała gorzej", "jak może mi pomóc ktoś, kto nie rozumie przez co przechodzę", "nie powiem prawdy, bo lekarz i tak mi nie uwierzy, albo wyśmieje", itd.

Osoby zajmujące sie leczeniem ED profesjonalnie są często ważnym elementem tego równania z kilku powodów. Po pierwsze - leczenie ED jest często oparte na tresurze, a nie eliminacji przyczyn. Są terapeuci, dla których ważniejsze jest to, co osoba chora je lub ile waży, niż to co dzieje się w jej głowie. Po drugie - niestety zdarza się tak, że profesjonalista nie potrafi spojrzeć na daną osobę w sposób indywidualny i dostrzec wszystkie elementy choroby. Niepowodzenie terapii jeszcze bardziej wzmaga nieufność i opory osoby chorej.

 

~~~

Jestem pewna, że to co napisałam nie wyczerpuje tematu. Może zechcecie podzielić się swoimi doświadczeniami?

piątek, 13 sierpnia 2010

Gdy kilka tygodni temu nazwisko Crystal Renn zaczęło przewijać się na różnych portalach i blogach w odpowiedzi na te zdjęcia:

 

Pojawiły się podejrzenia, że modelka wróciła do odchudzania, że ma nawrót ED, że zdradziła wszystkich, którym zależy na tym, aby świat mody nie kręcił się tylko wokół chudych modelek. Agent Renn zaprzeczył, że Crystal ma nawrót ED, oraz, że nie odchudza się celowo.

Osobiście starałam powstrzymać się od wyciągania pochopnych wniosków. Nie mając pełnych informacji skąd tak drastyczna zmiana w wyglądzie Crystal Renn, nie czułam się do tego upoważniona. Przyznam, że miałam wielką chęć czuć się rozczarowana, ale byłoby to nie fair.

Co do powiedzenia ma sama Crystal Renn? W wywiadzie udzielonym NBC Renn stwierdziła, że gdy zobaczyła swoje zdjęcia była zszokowana, oraz, że zdjęcia te nie pokazują jej rzeczywistego wyglądu. Autor zdjęć Nicholas Routzen przyznał, że zdjęcia zostały zmienione. Okazuje się, że nie tylko cyfrowo, ale również dzięki temu, w jaki sposób zostały zrobione (kąt ujęcia itd. - nie znam się, więc nawet nie próbuję wnikać w szczegóły).

Ktoś może powiedzieć, że to tylko słowa. Zatem dla tych, do których lepiej przemawiają obrazy:

Te zdjęcia pochodzą z video nakręconego w czasie sesji zdjęciowej i udostępnionego przez agencję, dla której pracuje Crystal Renn. O tym jak bardzo zdjęcia Routzena odbiegają od rzeczywistości można zobaczyć na blogu Jezebel.

Czy Crystal Renn ma nawrót ED? - moim zdaniem nie istnieją podstawy do takiego stwierdzenia.

Czy Crystal Renn schudła? - sama przyznaje, że tak, a jako powód podaje to, że po 7 latach od kiedy zaczęła walczyć z anoreksją wróciła do ćwiczeń. W czasach ED 8 godzin ćwiczeń dziennie było normą, w tej chwili Crystal Renn czuje się zdrowa i umie znaleźć równowagę, w której ćwiczenia są dla jej ciała czymś dobrym, a nie destrukcyjnym.

Zadziwiające jest to jak wiele osób, które twierdzą, że zdają sobie sprawę z tego, co można zrobić za pomocą photoshopa, że wiedzą, że większość zdjęć nie oddaje rzeczywistości, w tym przypadku uległo złudzeniu i obrzuciło Crystal Renn błotem.

Na koniec bardzo polecam wywiad z Crystal Renn udzielony dla magazynu Glamour.

czwartek, 12 sierpnia 2010

W temacie zaburzeń odżywiania temat homoseksualizmu wypływa dość rzadko. Nie wiem czy jest to problem tego, że niepolityczne jest łączenie homoseksualizmu z jakimikolwiek chorobami, czy po prostu brak informacji na ten temat. Postawiłam sobie pytanie - jak często w stosunku do osób heteroseksualnych osoby homoseksualne cierpią na zaburzenia odżywiania. Zwykle pisze się o tym, że męski homoseksualizm jest czynnikiem ryzyka zachorowania na ED. A jak to jest z kobietami homoseksualnymi? Co jest czynnikiem łączącym orientację seksualną z zaburzeniami odżywiania?

Nadreprezentacja

Praktycznie we wszystkich artykułach popełnionych na temat związku homoseksualizmu z zab. odżywiania autorzy podkreślają, że nie są w stanie ręczyć za reprezentatywność przebadanej grupy osób. W ośrodkach zajmujących się leczeniem ED dużo łatwiej spotkać gejów niż heteryków, a osoby zwerbowane do badań "z ulicy" nie są wiarygodne - zwłaszcza osoby homoseksualne, które ukrywają swoją orientację. Dlatego, choć wiadomo, że zab. odżywiania występują częściej u mężczyzn homo- niż hetero-seksualnych, to nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie czy geje mają ED równie często jak kobiety heteroseksualne.

Powiązania

W tym miejscu powstaje pytanie - dlaczego męski homoseksualizm jest czynnikiem ryzyka wystąpienia ED? W publikacjach podejmujących ten temat pojawia sie szereg teorii:

  • najpopularniejsza teoria mówi, że czynnkiem wiążącym homoseksualizm u mężczyzn i ED jest niezadowolenie ze swojego ciała; ujmując najprościej - tak samo jak heteroseksualne kobiety, tak samo geje chcą się podobać facetom, a faceci przy wyborze partnerów/partnerek dużą uwagę zwracają na ciało; tutaj jako ciekawostkę można podać fakt, że niezadowolenie ze swojego ciała u kobiet i mężczyzn wygląda nieco inaczej - statystycznie kobiety największą wagę przywiązują do swojej masy ciała, a faceci oprócz tego zwracają uwagę na odpowiednią muskulaturę;
  • inna teoria głosi, że najistotniejszym czynnikiem wiążącym jest psychologiczna męskość/kobiecość danej osoby; nie chodzi tutaj o sposób ubierania się, ale raczej o sposób myślenia i postrzegania różnych rzeczy (w psychologii istnieją testy określające stopień kobiecości/męskości); wg tej teorii geje są bardziej kobiecy lub/i mniej męscy niż faceci hetero i dlatego częściej mają ED; tutaj warto podkreślić, że również mężczyźni heteroseksualni mający ED, w psychologicznej ocenie kobiecości/męskości wypadają podobnie jak geje;
  • kolejna teoria jako czynnik łączący homoseksualizm i ED wymienia niską samoocenę u homoseksualnych mężczyzn, która wynika z uprzedzeń i homofobii panujących w społeczeństwie; uważa się, że problemy z zaakceptowaniem własnej seskualności przyczyniają się do niskiej samooceny, i to właśnie zwiększa ryzyko zachorowania na ED; w tym przypadku ciekawe jest to, że wg statystyk kobiety homoseksualne są mniej podatne na ED niż kobiety hetero (nie znaczy to, że ten problem ich nie dotyczy, czego przykladem może być chociaż znana z serialu Ally McBeal Portia de Rossi), zatem teoria ta nie wyczerpuje tematu;
  • bierze się także pod uwagę to, że wg statystyk geje są bardziej podatni na zewnętrzną presję jeżeli chodzi o wygląd zewnętrzny, niż heterycy.

Naukowcy zajmujący się badaniem powiązań między homoseksualizmem a zaburzeniami odżywiania, w swoich pracach dość często odnoszą się także do badań kulturowych dot. środowisk gejowskich. Wg zgromadzonych danych zaobserwowano następujące trendy:

  • uprzedmiotowienie męskiego ciała porównywane do uprzedmiotowiania ciała kobiecego obecnego w mediach;
  • badając oczekiwania w stosunku do gejów ze strony potencjalnych partnerów zaobserwowano także zwiększoną presję, aby wyglądać młodo, i w ten sposób próbuje się wyjaśnić to, że ryzyko wystapienia ED u gejów z wiekiem nie maleje tak szybko jak w przypadku kobiet;
  • geje są bardziej podatni nie tylko na presję otoczenia, ale także przekazy medialne, a jak wiadomo media mają tendencję do upiększania pokazywanych przez siebie osób.

Bulimia, anoreksja, EDNOS

Nie udało mi się także znaleźć odpowiedzi na pytanie, które z zaburzeń odżywiania jest bardziej prawdopodobne w przypadku gejów. W badaniach na ten temat nie pojawiają się liczby, za to można znaleźć ciekawe powiązania:

  • geje, którzy mają anoreksję, mają skłonność do ukrywania swojej orientacji, nie szukają kontaktu z osobami o tej samej orientacji, dość często żyją w abstynencji, zostali wychowani w przekonaniu, że seks jest tematem tabu, a seks homoseksualny to coś złego/chorego/nienormalnego; w tym kontekście anoreksję przedstawia się jako ucieczkę od własnej seksualności (tak jak w przypadku kobiet);
  • bulimia częściej dotyczy gejów, którzy nie tylko nie mają problemu ze swoją orientacją seksualną, ale także prowadzą otwarty styl życia skoncentrowany na środowisku gejowskim.

Zaobserwowano także, że geje, którzy przed zachorowaniem byli bardziej aktywni seksualnie, mają lepsze rokowania w leczeniu ED.

Moje trzy grosze

Gdy przeglądam badania na temat związku homoseksualizmu z zaburzeniami odżywiania, to pierwsze co rzuca sie w oczy, to brak szerszego spojrzenia - wzięcia pod uwagę więcej niż jednej możliwości. Tak często podkreśla się jakim skomplikowanym zagadnieniem są zaburzenia odżywiania, a tak często w formułowaniu różnych teorii nie bierze się tego pod uwagę.

Jednak najbardziej zadziwia mnie to, że o ile w obecnie prowadzonych badaniach nad ED dominuje trend "biologiczny" - poszukiwanie przyczyn i mechanizmów choroby w genach, neuroprzekaźnikach itd., to gdy do równania dorzuci się homoseksualizm badania stają się zdecydowanie bardziej kulturowe, a ewentualne tło biologiczne jest pomijane milczeniem. Będę czekać z niecierpliwością na dzień, w którym przy dobieraniu grupy badanej, oprócz kobiet uwzględni się także mężczyzn. Bo jak na razie artykuły dotyczące zaburzeń odżywiania odwołują się przede wszystkim do kobiet.

 

Materiały:
JA Boisvert et al, Homosexuality as a risk factor for eating disorder symptomatology in men, Journal of Men's Studies (2009)
C Meyer et al, Sexual orientation and eating psychopathology: The role of masculinity and femininity, Int J Eat Disord (2001)
A Hausmann et al, Body-image Dissatisfaction in Gay versus Heterosexual Men: Is there really a difference?, J Clin Psychiatry (2004)
HJ Hospers et al, Why Homosexuality Is a Risk Factor for Eating Disorders in Males, Journal of Social and Clinical Psychology (2005)

czwartek, 05 sierpnia 2010

Osoby zainteresowane tematyką body image na pewno kojarzą kampanię reklamową marki Dove Real Beauty:

Od 2006 roku, kiedy to powstała ta kampania, Dove jest postrzegane jako marka wspierająca ideę występowania prawdziwych kobiet w reklamach oraz pioniera promowania życia w zgodzie ze swoim ciałem. Dove sponsoruje warsztaty wspierające samoocenę kobiet, filmiki reklamowe dot. postrzegania siebie oraz wpływu mediów i świata reklamy na to, jak kobiety oceniają siebie.

Wiele osób zachwyca się działaniami Dove, bo rzeczywiście - kampania Real Beauty wniosła jakąś nowość.

Ale zawsze jest jakieś ale...

Zanim ktoś popadnie w bezkrytyczny zachwyt nad działaniami Dove warto znać kilka faktów.

Po pierwsze właścicielem marki jest firma Unilever. Inna marka tej firmy - Axe, jest znana z reklam o dość specyficznym charakterze. Po pierwsze trudno znaleźć tam 'prawdziwe kobiety'. Axe reklamują laski. Po drugie - kobiety w reklamach Axe są traktowane przedmiotowo oraz są sprowadzane do roli obiektu seksualnego.

Generalnie reklamy Axe prezentują produkty tej marki jako sposób, w jaki mężczyźni mogą zwabić do siebie piękne kobiety. Jak np. w reklamie Lynx, który jest odpowiednikiem Axe na rynku amerykańskim:

 

Po drugie - być może zaciekawi was sposób, w jaki Dove wyszukuje "prawdziwe kobiety" do swoich reklam. "Prawdziwe kobiety" w stylu Dove powinny mieć nieskazitelną skórę, żadnych blizn czy tatuaży, piękne włosy i skórę, sylwetkę niezbyt krągłą i niezbyt atletyczną itd. To prawda, że reklamy Dove pokazują kobiety w nieco większym asortymencie niż wiekszość innych marek. Tyle, że te "prawdziwe kobiety" w żaden sposób nie reprezentują rzeczywistej różnorodności kształtów, rozmiarów i typów.

W ten sposób powstaje pytanie - jak bardzo wiarygodne staje się przesłanie Dove? Z jednej strony to fajnie, że ktoś tam w świecie kosmetyków i reklamy wziął pod uwagę, że są osoby oczekujące czegoś innego niż nieskazitelnie piękne modelki. Z drugiej strony trudno zapomnieć, że Unilever reklamami Axe/Lynx utrwala typowy dla reklam wizerunek kobiety - pięknej, szczupłej, seksownej ... i głupiej.

Osobiście zachwycanie się tym, co robi Dove dla wzmocnienia samooceny kobiet przychodzi mi coraz trudniej. Dove nie jest fundacją, ani stowarzyszeniem tylko firmą, dla której na pierwszym miejscu zawsze będzie zysk. Marketing ma za zadanie przede wszystkim uwieść potencjalnych klientów. Ewentualne korzyści jak np. zwiększenie świadomości kobiet czy wzmacnianie ich samooceny, to tylko efekty uboczne. Ale konstruując tak specyficzną kampanię reklamową chyba warto zadbać o to, aby nie była ona w takiej sprzeczności z innymi markami tej samej firmy? Bo porównując kampanie Dove i Axe/Lynx słowo hipokryzja aż ciśnie się na usta.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25
Terapia anoreksji, bulimii