Korespondencja

środa, 04 lipca 2012

Bez zbędnych wstępów:

 

#1 Zapobieganie anoreksji. Czy to jest możliwe?

Pomijając błędy merytoryczne (jak np. stwierdzenie, że 40 lat temu anoreksji nie było) i kfiatki takie, jak dzielenie chorób psychicznych na choroby ludzi "normalnych" i "nienormalnych" ten artykuł trafia na moją listę dzięki temu fragmentowi:

Anorektyczkami mogą zostać te młode dziewczyny, które chcą się podobać swoim kolegom ze szkoły. Zupełnie niedoświadczonym, albo bardzo mało doświadczonym seksualnie młodzieńcom. Bardzo chuda sylwetka jest dowodem, że dziewczyna nie jest w ciąży. Smukła sylwetka może być też uważana przez chłopaka, podświadomie, za substytut dowodu dziewictwa. Bardzo chude dziewczyny podobają się bardzo młodym facetom. Potem ta sama dziewczyna podoba mu się, jako żona, gdy przytyje. Szczególnie, gdy dzieje się to za jego sprawą. Żona po urodzeniu dziecka powinna nieco schudnąć, ale również bez przesady. Swoimi kobiecymi kształtami będzie nieco odstraszała młodych napalonych facetów, a to mężowi będzie się podobać. To jest najbardziej prawdopodobny, ponieważ najprostszy, schemat psychobiologiczny. Młody samiec chce zapłodnić chudą (niezapłodnioną samicę), a potem chce pilnować swojej zdobyczy.

 

#2 Co to jest PRO ANA? Dowiedz się, dlaczego ten ruch jest bardzo szkodliwy!

Co to jest PRO ANA? Dowiedz się, dlaczego ten ruch jest bardzo szkodliwy!

http://www.mowimyjak.pl/zdrowie/psychologia/co-to-jest-pro-ana-dowiedz-sie-dlaczego-ten-ruch-jest-bardzo-szkodliwy,94_36661.html

Artykuł zaczyna się następująco:

Anorektyczki wreszcie mają miejsce, gdzie mogą dowiedzieć się więcej o innych dziewczynach, które nie potrafią przestać się odchudzać. Wystarczy, że odwiedzą oficjalną stronę ruchu PRO ANA, która przekonuje że anoreksja to nie choroba, a świadomy wybór takie stylu życia. Mówimy wszystko na temat organizacji PRO ANA.

http://www.mowimyjak.pl/zdrowie/psychologia/co-to-jest-pro-ana-dowiedz-sie-dlaczego-ten-ruch-jest-bardzo-szkodliwy,94_36661.html

Anorektyczki wreszcie mają miejsce, gdzie mogą dowiedzieć się więcej o innych dziewczynach, które nie potrafią przestać się odchudzać. Wystarczy, że odwiedzą oficjalną stronę ruchu PRO ANA, która przekonuje że anoreksja to nie choroba, a świadomy wybór takie stylu życia. Mówimy wszystko na temat organizacji PRO ANA.

Zatem zdaniem autora tego tekstu pro ana to organizacja, która ma oficjalną stronę. Co jest oczywistą bzdurą. Dalej czytamy:

Pro ana ma również swoją filozofię życia. Trzeba między innymi uprawiać trzy godziny aerobiku dziennie, podnosić ciężary, uprawiać spinning, a na sam koniec jogging.

Fakt faktem, że sporo "motylków" biega. Ale z podnoszeniem ciężarów w ich wykonaniu jeszcze się nie spotkałam.

 

#3 Sekta anorektyczek działa w sieci

O tym artykule już pisałam na blogu, więc nie będę się powtarzać.

 

BONUS:

#4 QUIZ - Jak rozpoznać pro-anę?

Pytań jest tylko 5, ale w zjawiskowy sposób sprowadzają problem pro ana na dno. A może na mieliznę?

 

A może Czytelnicy znają podobne teksty i zechcą się podzielić?

Co to jest PRO ANA? Dowiedz się, dlaczego ten ruch jest bardzo szkodliwy!

http://www.mowimyjak.pl/zdrowie/psychologia/co-to-jest-pro-ana-dowiedz-sie-dlaczego-ten-ruch-jest-bardzo-szkodliwy,94_36661.html



czwartek, 26 maja 2011

We wrześniowo-październikowym numerze Medycyny Praktycznej znalazłam artykuł Zaburzenia odżywiania się u młodzieży: definicje, obraz kliniczny, epidemiologia i współchorobowość, w którym znalazł się ciekawy problem. Mianowicie padła w nim sugestia, aby zaburzenia odżywiania u dzieci i młodzieży klasyfikować jak EDNOS. Wymienione powody:

1. młodsze osoby zazwyczaj nie są w stanie opisać lub nawet zrozumieć natury ich zaburzonego zachowania, a ponieważ kryteria diagnostyczne anoreksji i bulimii opierają się na uczuciach i myślach, więc wiele młodych osób nie będzie spełniało tych kryteriów.

2. młode osoby nie dostrzegają szkodliwości zachowań związanych z ED i czują się przytłoczone strachem przed przybraniem na wadze.

3. u osób młodych rzadko udaje się określić w sposób wiarygodny stopień uzależnienia samooceny od masy ciała i wyglądu, co jest głównym objawem w anoreksji i bulimii.

4. ograniczona przydatność kryterium BMI.

 

Ad 1. Kryteria diagnostyczne anoreksji i bulimii zawierają po 1 punkcie (na 4) opartym na uczuciach i myślach. Poza tym wydaje mi się, że trudność w opisaniu i zrozumieniu natury zaburzonego zachowania nie dotyczy tylko i wyłącznie dzieci. Osoby dorosłe również miewają z tym problem, zwłaszcza w początkowej fazie choroby.

Ad. 2. Strach przed przytyciem również nie jest domeną dzieci i młodzieży. W przypadku ED powiedziałabym nawet, że jest jednym z bardziej uniwersalnych objawów. Niedostrzeganie szkodliwości głodzenia się czy przeczyszczania również wiązałabym raczej z wczesną fazą choroby, niż z wiekiem osoby chorej.

Ad. 3. To, jak bardzo masa ciała i wygląd wpływają na samoocenę danej osoby, nie jest takie trudne do określenia. Problemem jest raczej to, że nie istnieje standardowa, powszechnie uznana metoda mierzenia tego. Wątpliwości wynikają nie z wieku osób chorych, ale ze stosowania różnych metod badawczych.

Ad. 4. Heloł?! A słyszeli o siatkach centylowych?

 

Reasumując - bardziej glupiej argumentacji w życiu nie widziałam.

Nie podaję kto jest podpisany pod artykułem, bo nie chcę nikomu obciachu robić...

sobota, 16 kwietnia 2011

Kilka dni temu jedna z czytelniczek podesłała mi linka do artykułu: Anorexic women targeted by 'super-skinny' porn websites.

W wielkim skrócie - okazuje się, że oprócz użytkowniczek szukających akceptacji, wsparcia i zrozumienia, fora pro ana stały się także celem dla osób, dla których fetyszem jest chude ciało oraz agencji zajmujących się kręceniem filmów i prowadzeniem stron pornograficznych z chudymi kobietami w roli głównej.

Ponieważ wiem, że w zaciszu zamkniętych społeczności pro ana użytkowniczki dużo częściej niż na swoich blogach wymieniają się swoimi zdjęciami, więc myślę, że jest ważne, aby zdawać sobie sprawę z tego, że takie zjawisko istnieje. Być może w Polsce nie jest to wielki problem, ale chyba warto go zasygnalizować tak, aby osoby, które udostepniają swoje zdjęcia były świadome, że wcale nie jest trudne podszywanie się pod osobę, która ma anoreksję lub jest pro ana, i w konsekwencji dotarcie do treści takich jak np. zdjęcia.

A sam fakt, że istnieje grupa ludzi wykorzystujących chorobę/problemy innych do tego, aby zrobić sobie dobrze i/lub zarobić trochę kasy jest dla mnie czymś obrzydliwym i pozostawiam to bez komentarza.

piątek, 13 sierpnia 2010

Gdy kilka tygodni temu nazwisko Crystal Renn zaczęło przewijać się na różnych portalach i blogach w odpowiedzi na te zdjęcia:

 

Pojawiły się podejrzenia, że modelka wróciła do odchudzania, że ma nawrót ED, że zdradziła wszystkich, którym zależy na tym, aby świat mody nie kręcił się tylko wokół chudych modelek. Agent Renn zaprzeczył, że Crystal ma nawrót ED, oraz, że nie odchudza się celowo.

Osobiście starałam powstrzymać się od wyciągania pochopnych wniosków. Nie mając pełnych informacji skąd tak drastyczna zmiana w wyglądzie Crystal Renn, nie czułam się do tego upoważniona. Przyznam, że miałam wielką chęć czuć się rozczarowana, ale byłoby to nie fair.

Co do powiedzenia ma sama Crystal Renn? W wywiadzie udzielonym NBC Renn stwierdziła, że gdy zobaczyła swoje zdjęcia była zszokowana, oraz, że zdjęcia te nie pokazują jej rzeczywistego wyglądu. Autor zdjęć Nicholas Routzen przyznał, że zdjęcia zostały zmienione. Okazuje się, że nie tylko cyfrowo, ale również dzięki temu, w jaki sposób zostały zrobione (kąt ujęcia itd. - nie znam się, więc nawet nie próbuję wnikać w szczegóły).

Ktoś może powiedzieć, że to tylko słowa. Zatem dla tych, do których lepiej przemawiają obrazy:

Te zdjęcia pochodzą z video nakręconego w czasie sesji zdjęciowej i udostępnionego przez agencję, dla której pracuje Crystal Renn. O tym jak bardzo zdjęcia Routzena odbiegają od rzeczywistości można zobaczyć na blogu Jezebel.

Czy Crystal Renn ma nawrót ED? - moim zdaniem nie istnieją podstawy do takiego stwierdzenia.

Czy Crystal Renn schudła? - sama przyznaje, że tak, a jako powód podaje to, że po 7 latach od kiedy zaczęła walczyć z anoreksją wróciła do ćwiczeń. W czasach ED 8 godzin ćwiczeń dziennie było normą, w tej chwili Crystal Renn czuje się zdrowa i umie znaleźć równowagę, w której ćwiczenia są dla jej ciała czymś dobrym, a nie destrukcyjnym.

Zadziwiające jest to jak wiele osób, które twierdzą, że zdają sobie sprawę z tego, co można zrobić za pomocą photoshopa, że wiedzą, że większość zdjęć nie oddaje rzeczywistości, w tym przypadku uległo złudzeniu i obrzuciło Crystal Renn błotem.

Na koniec bardzo polecam wywiad z Crystal Renn udzielony dla magazynu Glamour.

wtorek, 22 czerwca 2010

Od kilku dni na wszystkich amerykańskich portalach medycznych (i nie tylko) przewijają się doniesienia o wyniku najnowszych badań nad stronami pro ana opublikowanych w American Journal of Public Health: e-Ana and e-Mia: A Content Analysis of Pro–Eating Disorder Web Sites. Współautorką tych badań jest Rebecka Peebles, osoba cytowana w większości artykułów na temat pro ana, które ukazują się na polskich portalach (jej słynna wypowiedź na ten temat pochodzi z Wikipedii). Nie mam dostępu do całości oryginalnego artykułu, natomiast publikacje na różnych portalach dają możliwość zorientowania się o co chodzi.

Pierwsza rzecz jaka rzuca się w oczy to ilość stron, które zostały poddane analizie - było ich około 180 (na jednym portalu znalazłam informację, że liczba ta wynosiła 160). Do tej pory wszelkie pubblikacje ograniczały się do 20-30 przypadków. To dobrze, bo im więcej obiektów, tym bardziej wiarygodne są końcowe konkluzje, a szczerze mówiąc statystyki oparte na 20 przypadkach mało mnie przekonują.

Analizowano zawartość stron (obecność typowych dla pro ana elementów), ale także to, czy dana strona zawiera informacje o leczeniu zaburzeń odżywiania, interaktywność danej strony, a także subiektywną ocenę szkodliwości każdej strony. Co zaobserwowano:

  • 91% stron było otwartych dla wszystkich (przy czym na wielu z nich były ostrzeżenia dla tzw. wannarexics, aby trzymali sie z dala) - to potwierdza to, co wcześniej pisałam - strony prowadzone i dedykowane dla wannarexics w USA nie są traktowane jako strony pro ana;
  • 79% przebadanych stron zawierało elementy interaktywne, czyli czaty, fora, grupy dyskusyjne - tu warto zauważyć, że polskie strony pro ana to przede wszystkim blogi, a amerykańskie - portale, zdecydowana większość polskich forów pro ana jest zamkniętych dla osób z zewnątrz, w przeciwieństwie do amerykańskich;
  • około 16% przebadanych stron pro ana zawierało elementy "religii pro ana" czyli dekalog, 'Ana creed' - 'wyznanie wiary', itp. - ta wielkość pokrywa się z moimi obserwacjami;
  • około 42% przebadanych stron zawierała działy z poezją i rysunkami o tematyce pro ana;
  • thinspiracje (czyli zdjęcia chudych modelek, aktorek i zwykłych dziewczyn służących jako inspiracja do odchudzania) pojawiały się 85% przebadanych stron - wg moich obserwacji jest to liczba większa niż w przypadku polskich stron;
  • 38% przebadanych stron zawierała informacje dotyczące leczenia zaburzeń odzywiania, ale tylko 13% wyraźne stwierdzenie, że zaburzenia odżywiania są problemem - na poslkich stronach konkretnych informacjo dot. leczenia nie spotyka siępraktycznie nigdy, jeżeli już - to są to linki do stron promujących leczenie, takie strony w polskiej sieci można policzyć na palcach jednej ręki;
  • motywy pojawiające się na przebadanych stronach pro ana to: sukces (83%), kontrola (81%); perfekcja (80%); solidarność z innymi osobami pro ana (76%);
  • 84% z przebadanych stron zawierała treści pro ana, a 64% - pro mia;
  • 83% przebadanych stron oferowała praktyczne porady jak praktykować zaburzone jedzenie;
  • 24% przebadanych stron pro ana uznano za niebezpieczne dla użytkowników.

W wywiadach dotyczących tych badań ich autorki nie mówią nic odkrywczego poza jednym zdaniem Rebecki Peebles:

Osoby zajmujące się leczeniem zaburzeń odżywiania oraz bliscy osób chorych powinni mieć świadomość, że takie strony istnieją w sieci, są łatwo dostępne oraz mogą wzmacniać zachowania związane z zaburzonym jedzeniem.

Uff... Publikacje z dużą ilością liczb są fajne, ale jeszcze lepsze byłyby konkrety. Bo to, że strony o tematyce pro ana stanowią potencjalne niebezpieczeństwo wiadomo od dość dawna, nie jest także sekretem ich zawartość. Problem polega na tym, że jeszcze nikt nie wpadł na to, jak osłabić potencjał takich stron, nie jest także jasne dlaczego mają one taką siłą przyciągania.

Przyszła mi także do głowy nieskromna myśl - zespół kierowany przez Rebeckę Peebles prowadził badania, które w sumie niewiele różnią się od tego, co staram się robić na tym blogu. Nawet jeżeli chodzi o liczbę analizowanych stron udalo mi się ich pobić o ponad 100;-)

 

Artykuły dot. badań zespołu Rebecki Peebles nad stronami pro ana, które wykorzystałam w tej notce:
- Pro-Eating Disorder Sites Abound on the Internet
- Pro-eating disorder websites classify anorexia and bulimia as diseases
- Pro-Eating Disorder Websites: First Large-Scale Analysis Conducted By Hopkins/Stanford Researchers
- First Large-Scale Analysis of Pro-Eating Disorder Websites
- First large-scale analysis of pro-eating disorder websites conducted by Stanford/Hopkins researchers

czwartek, 13 maja 2010

Dzisiaj będę marudzić. Z dwóch powodów.

 

Po pierwsze:

My już słodyczami gardzimy - ten artykuł przez dwa dni straszył na stronie głównej Gazety. Rzecz dotyczy odchudzania dzieci z nadwagą. Gdy 11-latek ma 20kg nadwagi, to rzeczywiście jest to problem i należy go rozwiązać. Natomiast w przypadku bydgoskiej podstawówki opisanej w artykule problemem jest zastosowana metoda. Dzieci skierowane na odchudzanie oraz ich rodzice otrzymują pomoc dietetyka i psychologa. Tylko co z tego, jeżeli efektem tego są postawy typu:

Sandra (11 lat):

Muszę być szczupła, żeby ładnie wyglądać w obcisłych bluzkach.

 

Kinga (13 lat):

(...) nawet pani dyrektor pytała, co robię, że tak chudnę. Sama jest okrągła, też by chciała. A jakie ładne ciuchy teraz mam.

 

Mama Andżeliki (13 lat):

Raz przeżyła dramat. Po świętach przytyła 30 dag. Płakała. (...) W szkole zaczęli dopytywać, co robi, że chudnie, że wygląda jakoś inaczej, że wyładniała. Nigdy w życiu nie nasłuchała się tylu komplementów. Ciągle mnie zaskakuje. Jak koleżanka ma imieniny i częstuje cukierkami, to ona weźmie, ale przyniesie go do domu. Taka ambicja się w niej obudziła. Nawet w szkole to widać. Wszędzie się pcha: do odpowiedzi, do konkursów. Chce się pokazać.

 

Cały artykuł w swoim komentarzu świetnie podsumowała Verdana. Oczywiście zmotywowanie dzieci do odchudzania argumentami 'będziesz mogła nosić fajniejsze ciuchy i koleżanki będą ci zazdrościć' jest dużo łatwiejsze niż wytłumaczenie im, że powinny schudnąć dla zdrowia. Tyle, że nikogo nie obchodzi co się stanie z tymi dziećmi i ich koleżankami i kolegami nie wymagającymi odchudzania, którzy obserwują cały proces i widzą, że schudnięcie przynosi wymierne efekty towarzyskie. Jestem niezmiernie ciekawa ilu uczniów tej szkoły będzie mieć problemy z zaburzonym jedzeniem za kilka lat.

 

Po drugie:

Kampania społeczna na rzecz leczenia anoreksji i bulimii - pokochajsiebie.org. W tym przypadku nawet nie wiem od czego mam zacząć. Zgodnie z informacją na stronie jednego z partnerów/sponsorów/(?) projekt ten jest/był/(?) realizowany przez Grupę Nieformalną 13 Kompania, 13 muz w partnerstwie z Pomorską Akademią Medyczną. W ramach szczecińskich glamour inSPIRACJI zaprezentowano wystawę Ivonne Thein '32 kilo', w Szczecinie pojawiły się także plakaty kampanii, była audycja radiowa i dyskusja panelowa, powstała strona internetowa, na której jest spis placówek, w których można szukac pomocy. I super. Ale...

Autorzy akcji na swojej stronie deklarują (pogrubienia pochodzą ode mnie):

Zależy nam, aby kampania przez stronę dotarła i docierała w przyszłości do osób, które będą szukać: pomocy, informacji o chorbie, miejsc leczenia, kontaktu z innymi, informacji o tym jak się dobrze odżywiać, profesjonalnych artykułów o chorobach, miejsca gdzie znajdą osoby odpowiedzialne i dobrze poinformowane jak pomagać. Strona ma za zadanie wzbudzać zaufanie. Zaufanie, że ludzie którzy ją tworzą rozumieją problem. Jeżeli takie wzbudzać będziemy takie emocje to przekaz kampanii będzie mógł dotrzeć do osób, którzy chcą walczyć z anoreksja lub bulimią. Główny target to osoby chore i osoby, które chcą pomóc. Mamy im dać nadzieję na poprawę życia, odnalezienia szczęścia. Dalszy plan to opiniotwórczość, dzięki której damy świadomość jak pomagać innym osobą, które nie zetkneły się z chorobami. Muszą one czuć, że jesteśmy ekspertami.

Tymczasem...

Nie jest do końca jasne kto stoi za tą kampanią. Biorąc pod uwagę, że była finansowana ze środków UE w ramach programu "Młodzież w działaniu", domyślam się, że młodzież. Brak tak podstawowej informacji raczej nie wzbudza zaufania, tak samo jak fakt, że nikt z autorów nie odpowiada na maile.

Profesjonalne artykuły, które mają wypełnić stronę jak na razie ograniczają się do przedruków z wikipedii, portalu Papilot i innych stron internetowych. Szczerze mówiąc gdy w dziale zatytułowanym 'Opinie ekspertów' zobaczyłam artykuł z Papilota, to miałam chęć zamknąć stronę i zapomnieć o całej sprawie. Szkoda, że "Młodzież w działaniu" nie pokusiła się o napisanie o anoreksji, bulimii, pro ana i pro mia od siebie. To by było na tyle w kwestii "bycia ekspertami".

Dalszy ciąg też jest interesujący. Zwłaszcza sposób w jaki autorzy tego projektu postrzegają społeczne aspekty anoreksji i bulimii oraz ich wyobrażenia jaki skutek kampania wywoła. Zainteresowanych odsyłam na stronę kampanii, do działu 'O kampanii', zakładka 'Do kogo kierujemy kampanię'.

 

No to sobie ponarzekałam.

Tagi: media
15:42, anty_pro_ana , Korespondencja
Link Komentarze (5) »
czwartek, 06 maja 2010

Dzisiejsza notka miała być o czymś zupełnie innym, natomiast pod ostatnim wpisem znalazłam komentarz 2centy, z informacją, która moim zdaniem zasługuje na nieco więcej uwagi.

Ale zacznijmy od początku.

30 marca na portalu Gazety pojawił się artykuł Wylecą ze szkoły za zdjęcia, na których się obejmują? Tekst ten był polecany na głównej stronie Gazety. Moje pierwsze odczucia były mieszane. Nie uważam, że słuszne jest usuwanie ze szkoły uczennic przedstawionych na zdjęciach za to, że się obejmują. Argument dyrekcji, że zdjęcia łamią statut szkoły, który zobowiązuje uczniów do godnego jej reprezentowania, absolutnie do mnie nie przemawia.

Jednak w tej sprawie pojawił się jeszcze jeden wątek. Otóż uczennicom zarzucono propagowanie anoreksji i odchudzania, i na tej podstawie dyrekcja szkoły domagała się usunięcia zdjęć. Nie znam więcej szczegółów, bo artykuł p. Marcina Markowskiego tego problemu dalej nie rozwija. Wiemy tylko, że jedna z uczennic powiedziała: "Co z tego, że jesteśmy niepełnoletnie, skoro nasi rodzice wiedzą o tych fotografiach i je akceptują?". Znamy także wypowiedź jej brata: "Pani wicedyrektor powiedziała, że dziewczyny wyglądają na tych zdjęciach jak lalki, z których emanuje erotyzm. A przecież to zdjęcia artystyczne! Kreacja! Ktoś dostrzeże na nich lesbijki, a ktoś inny coś innego. Jak z obrazami Picasso." Wiadomo także, że o zdjęciach wiedziały wychowawczyni, szkolna pielęgniarka i pedagog.

Zdjęcia, które ilustrowały artykuł w Gazecie rzeczywiście mają sporo wspólnego z niektórymi thinspiracjami, jednak na podstawie samych zdjęć trudno osądzać intencje autorek i modelek. Weźmy choćby pod uwagę wystawę Ivonne Thein "32 kilo".

Przyznam, że po przeczytaniu artykułu o łódzkich licealistkach byłam zaskoczona, że szkoła postanowiła zareagować na tego typu zdjęcia, interpretując je jako zachętę do odchudzania. Jednak w artykule skupiono się na wątku "lesbijskim", pomijając milczeniem zarzut promowania odchudzania prowadzącego do anoreksji.

I teraz wróćmy do tego, co znalazł 2centy. Przeglądając profil autorki zdjęć (która była także jedną z modelek na zdjęciach) można odnaleźć fotografie opatrzone tagami 'pro ana', 'pro anorexia', 'ana'. Na jednym ze zdjęć zatytułowanym  "Give me bones Make me beautiful" pojawia się słynne motto pro ana Quod me nutrit me destruit. Oprócz tego znaleźć można następujące wypowiedzi:

Idzie mi do dupy. W mojej pracy nie da się schudnąć. Jestem obrzydliwa, tłusta i mam siebie dosyć. Mam ochotę odciąć sobie cały ten tłuszcz i stanąć przed lustrem jako krwawa, beztłuszczowa plama -.-

No cóż. ABC zamieniło się w permanentną głodówkę :> Nie jem sobie od tygodnia.

(Dla przypomnienia ABC = Ana Boot Camp)

Możesz żreć cokolwiek chcesz tylko trzeba się trzymać dziennej ilości kalorii. Ja sobie codziennie podliczam i jakoś się trzymam. Co prawda hormony mi ostatnio zaszalały i miałam atak obżarstwa, no ale.. Wyrzygałam i po sprawie.

Ja póki co chcę 45. Ogółem to chciałabym 35 <3 ale wtedy to rodzina by mnie do szpitala wsadziła -.-' Jak chcesz mogę Ci polecić fajną dietę, na której się chudnie baardzo dużo .. Ja oprócz diety, od kilku dni stosuję niezawodny sposób "żryj i wyrzygaj" :> To się chyba sprawdza najlepiej.

W tym momencie pojawia się kilka pytań:

1) Czy przedstawiciele szkoły tak bardzo oburzyli się "lesbijskim motyem", że wątek odchudzania i anoreksji poszedł w zapomnienie?

2) Czy rodzina uczennicy, która akceptuje jej twórczość, akceptuje także stosowane przez nią metody odchudzania? Czy w ogóle wiedzą o tym?

3) Czy p. Marcin Markowski, który napisał artykuł dot. zdjęć łódzkich licealistek, w swoich rozmowach z dziewczynami i ich rodzinami poruszył problem odchudzania? Jeżeli tak, to dlaczego informacja na ten temat nie znalazła się w artykule?

Nie uważam, że zdjęcia, czy też wypowiedzi ich autorki zasługują na usunięcie jej ze szkoły. Nie podważam wartości artystycznej tych zdjęć, jakakolwiek by ona nie była. Nie chcę wdawać się w dyskusję nad "swobodą artystyczną" czy "wolnością słowa". Zastanawiam się po prostu czy w całym tym zamieszaniu ktokolwiek zwrócił uwagę na to, że autorkę zdjęć fascynuje anoreksja, że marzy o wyglądzie anorektycznym, że aktywnie do niego dąży.

I wreszcie problem podkreślony przez 2centy:

(...) kto wie czy Wyborcza nie popisała się niedźwiedzią przysługą w stosunku do tej dziewczyny utwierdzając ją w przekonaniu, że nawet jak robi coś co nie spotyka się z aprobatą otoczenia to i tak ma rację.

Okazuje się, że nie jest to tylko kwestia Wyborczej, bo za uczennicami murem stanęło dużo więcej osób. Dla zainteresowanych:
Dziewczyny w objęciu - wyrzucić je czy dyrektora szkoły - opinie
Uczennice nie wylecą ze szkoły za "niegodne" zdjęcia
Wstydź się szkoło - komentarz etyka i filozofa, prof. Jana Hartmana

 

EDIT:

Kilka godzin po opublikowaniu mojej notki z profilu Elyssy zniknęły zdjęcia, o których wspomniałam powyżej, a także komentarze zawierające przytoczone przez mnie fragmenty.

Nie chcę być posądzana o zmyślanie, więc oto fragment screena strony zawierającej jedną z fotografii Elyssy:

czwartek, 15 października 2009

Karl Lagerfeld jest znany jako osoba o dość kontrowersyjnych poglądach. Począwszy od futer, skończywszy na problemie anoreksji w świecie mody, który jego zdaniem po prostu nie istnieje. Ostatnia wypowiedź znanego projektanta została zainspirowana zmianami polityki dot. zdjęć modelek niemieckiego magazynu Brigitte i wywołała spory szum na blogach promujących fat acceptance:

No one wants to see curvy women. You've got fat mothers with their bags of chips sitting in front of the television and saying that thin models are ugly. The world of fashion is about "dreams and illusions".

Czyli w wolnym tłumaczeniu: nikt nie chce oglądać krągłych kobiet. Wasze matki siedzące przed telewizorami z paczkami chipsów mówią, że chude modelki są brzydkie. Świat mody to marzenia i złudzenia.

Już pierwsze słowo tej wypowiedzi dyskredytuje ją - bo to, że Karl Lagerfeld nie chce oglądać krągłych modelek, nie znaczy, że nie istnieją ludzie, którzy mają odmienne zdanie. Sformułowania typu 'nikt' czy 'wszyscy' są niezwykle łatwe do obalenia, ponieważ wystarczy znaleźć choć jedną osobę, która wyłamuje się z takiego twierdzenia i gotowe. Odnośnie tego co ludzie, a w szczególności kobiety chciałyby oglądać na wybiegach i zdjęciach w magazynach poświęconych modzie wystarczy prześledzić reakcje na jedno zdjęcie Lizzie Miller umieszczone na 194 stronie magazynu Glamour. Reakcje tak żywe, że Glamour natychmiast postanowiło pójść za ciosem i zorganizować sesję z udziałem modelek plus size.

Mit otyłych kobiet zajadających chipsy przed telewizorem i nienawidzących szczuplutkich modelek jest nie tylko wyolbrzymiony, ale również nieprawdziwy. Bo przyczyny nadwagi nie ograniczają się do chipsów i telewizora. I jeżeli już osoby zaangażowane w fat acceptance movement odnoszą się do wyglądu modelek, to raczej używając określenia 'niezdrowy' niż 'brzydki' wygląd. Bo stwierdzenie 'gusta są różne' jest na pewno bardziej uniwersalne od stwierdzenia, że 'nikt nie chce oglądać krągłych kobiet'.

Gdy pierwszy raz na tym blogu komentowałam wypowiedź Karla Lagerfelda ktoś skomentował: nie rozumiem jak można podważać takie autorytety jak K.L. Ano można. Ponieważ, o ile nie zamierzam dyskutować o tym jak wielkim i znakomitym projektantem mody jest Karl Lagerfeld, o tyle jego wypowiedzi dotyczące kobiet, modelek, ich tuszy, tego co pragną oglądać ludzie, anoreksji są po prostu niedorzeczne.

Kiedy ktoś jest autorytetem? Gdy zyskuje prestiż i poważanie na podstawie swojej działalności i wypowiedzi. Warto zaznaczyć, że nie ma czegoś takiego jak autorytet uniwersalny - zwykle ogranicza się do jakiejś dziedziny. Możemy powiedzieć, że dla wielu osób prof. Miodek jest autorytetem w dziedzinie polszczyzny, natomiast czy jest autorytetem w pieczeniu kruchych ciasteczek?

Karl Lagerfeld jest uznanym projektantem mody, dla wielu osób autorytetem w dziedzinie mody. Natomiast czy jest autorytetem w ocenie tego kiedy ktoś jest 'dostatecznie atrakcyjny by znaleźć się na wybiegu' lub 'ma zaburzenia odzywiania'? Moim zdaniem nie. Świadczy o tym kilka faktów:

  • Karl Lagerfeld projektuje ubrania dla kobiet, tymczasem jego muzami są mężczyźni (wśród znanych projektantów jest całkiem sporo gejów, i nie ma w tym nic dziwnego, natomiast w tym przypadku bardzo wyraźnie widać, że KL dobierając modelki do swoich prezentacji swoich kolekcji poszukuje kobiet o określonym typie urody i sylwetkach - raczej chłopięcych niż kobiecych);
  • Karl Lagerfeld zapragnął nosić ubrania Hedi Slimane, natomiast uznał, że jest do nich za gruby, czego efektem było zrzucenie ponad 40 kg w ciągu roku (zaczynając od tego, że takie tempo odchudzania nie ma nic wspólnego ze zdrowym jedzeniem, ktoś, kto decyduje sie na taki krok tylko po to, aby nosić wybrane ciuchy, zdecydowanie ma problemy z zaakceptowaniem siebie);
  • od czasów odchudzania Karl Lagerfeld przestał się uśmiechać pozując do fotografii (nie wiem czy gra twardziela, czy jest po prostu przewlekle głodny, natomiast moim zdaniem to co prezentuje sobą KL jest pozą, kreacją, a nie prawdziwym obrazem człowieka, więc dla mnie osobiście ktoś tak sztuczny nie jest autorytetem w dziedzinie samoakceptacji).

before after

 

Czy moda to tylko marzenia i złudzenia? Raczej nie - to także forma sztuki, inspiracja dla kobiet, które poszukują własnego stylu, definicja klasy i szyku dla tych, których na to stać, a nie mają czasu czy wyobraźni by pokombinowac ze strojami na własną rękę, itd. Jeżeli ktoś patrzy na modę tak jak Karl Lagerfeld to czy świadczy to o czymś innym niż ograniczona wyobraźnia? Jeżeli marzenia KL ograniczają się do chudych modelek to ... jego strata;-)

Crystal Renn Jean-Paul Gaultier

zdjęcie pochodzi z: http://www.mailonsunday.co.uk

czwartek, 17 września 2009

Lubię przeglądać statystyki dot. wejść na mojego bloga. Zwłaszcza słowa kluczowe, dzięki którym wyszukiwarki odsyłają zainteresowanych tutaj. Oczywiście najczęściej pojawiającym sie słowem kluczowym jest 'pro ana', choć pojawia się także całkiem sporo hasel typu 'anty ana' czy 'blog o anoreksji'. Niniejszą notkę chciałabym poświęcić zestawom słów kluczowych sformułowanym w postaci pytań - czyli krótko mówiąc na jakie pytania internauci szukają tutaj odpowiedzi. Co więcej postaram się także odpowiedzieć na niektóre z nich. Wybór jest oczywiście subiektywny i tendencyjny.

1. Ile kalorii ma woda (pojawiają sie także wariacje typu 'czy woda ma kalorie', 'która woda nie ma kalorii' oraz 'jak zmniejszyc ilość kalorii w wodzie').

Odp.: Woda nie ma kalorii - ani mineralna, ani kranówka. Smakowe wody mineralne zawierają cukier, a więc mają więcej niż 0, ale te kalorie pochodzą od cukru i dodatków smakowych, nie od samej wody.

2. Jak zostać anorektyczką

Odp.: Anorektyczką nie można zostać z własnego wyboru. Zachorowanie na anoreksją jest wynikiem kombionacji przeróżnych czynników - od genów, przez wychowanie, do środowiska.

3. Jak oszukać rodziców pro ana

Odp.: Zakładając, że pro ana czy anoreksja czy też tkwienie w anoreksji są efektem dobrowolnego i świadomego wyboru (tak jak to jest w filozfii pro ana) proponuję nie udawać tylko wprost skonfrontować swoje ideały z rodzicami. Tak właśnie postępują osoby, które w sposób świadomy i odpowiedzialny podejmują decyzję o wyborze drogi życiowej.

4. Jak zostać pro ana

Bez komentarza.

5. Jak skurczyć żołądek

Bez komentarza.

6. Jak skutecznie wywołac wymioty

Bez komentarza.

7. Co oczekiwać po zdrowej anorektyczce

Odp.: Anorektyczki nie są zdrowe. Jeżeli sens tego pytania ma być taki 'czego oczekiwać po osobie, która wyleczyła się z anoreksji', to odpowiedź brzmi - tego samego, co od każdego innego człowieka.

8. Kiedy można zamknąć forum pro ana

Odp.: Kiedy treści zawarte na forum będą łamać zasady polskiego prawa lub regulamin hostingu, na którym to forum się znajduje. Sam fakt, że dane forum jest 'pro ana' nie jest wystarczającym powodem, aby takie forum zamknąć.

9. Czy pielgrzymka to sposób na schudnięcie

Odp.: Nie wiem, nigdy nie próbowałam na sobie. Biorąc pod uwagę wysiłek fizyczny wykonany w czasie długiego marszu - pewnie można schudnąć pielgrzymując. Tyle, że w pielgrzymce nie o to chodzi.

10. Ile kalorii ma pasta do zębów

Odp.: Pasta do zębów nie służy do jedzenia.

11. Jak odchudzić sie bez wiedzy rodziców

Odp.: Myślę, że rodzice prędzej czy później i tak zauważą to odchudzanie.

12. Jak poznać psychicznie chorego

Bez komentarza.

13. Jak rozpoznać zainteresowanie dziewczyny

Odp.: Pytanie nieprecyzyjne. Dziewczyny zainteresowanej kim/czym?

14. Jaka jest oficjalna strona pro ana

Odp.: Pro ana z definicji jest nieoficjalna.

15. Gdzie można kupić tasiemca

Odp.: Bez komentarza

~~~

A może ktoś z czytelników zechce uzupełnić brakujące odpowiedzi?

;-)

niedziela, 13 września 2009

Kilka dni temu na Wirtualnej Polsce pojawił się artykuł "16-latka: jestem grubym, szarym śmieciem" autorstwa Joanny Stanisławskiej. Rzecz oczywiście dotyczy pro ana. Mając świeżo w pamięci artykuł z Newsweeka w pierwszym odruchu stwierdziłam, że nie warto poświęcac temu uwagi. Jednak kilka rzeczy zawartych w tekście pani Stanisławskiej poruszyło mnie na tyle, że postanowiłam skomentować ten tekst tutaj.

W porównaniu z publikacją z Newsweeka artykuł z WP jest dużo bliższy rzeczywistemu obrazowi pro ana. Natomiast uważam, że tworząc tekst o takiej wielkości autorka nieco zatraciła proporcje i poświęciła znaczną jego część na opisywanie stosowanych przez motylki trików. Opisy te tak naprawdę wnoszą niewiele, poza wywołaniem wrażenia 'jaka ta pro ana jest straszna i okropna'. Prawdziwym kuriozum jest dla mnie to, że praktycznie każdy artykuł napisany na potrzeby portali typu WP, Newsweek, Interia, Onet itd. jako punkt wyjścia stosuje definicję znalezioną w Wikipedii. Każdy z nich podaje jako źródło thinspiracji zdjęcia gwiazd wg listy z Wiki (która przestała być aktualna kilka lat temu). Każdy z nich przytacza prof. Rebekę Peebles, która prowadziła badania nad szkodliwością stron pro ana. I mogę się założyc, że żaden z autorów nie przeczytał ani słowa napisanego przez panią profesor, poza tym jednym zdaniem znalezionym w Wikipedii.

Jednak w artykule pani Stanisławskiej najbardziej uderzył mnie fragment wypowiedzi eksperta - psychologa Agaty Ruchel:

Zdaniem psycholog, z którą rozmawiała Wirtualna Polska, zamykanie stron czy forów pro-ana, nie ma jednak szans na powodzenie. – W miejsce usuniętych stron, pojawi się kilka nowych. Dziewczyny zawsze znajdą jakiś inny kanał komunikacji. Sądzę, że najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby aktywność użytkowniczek na takich forach monitorował i kontrolował wyszkolony specjalista – uważa Ruchel.

Jednym słowem zdaniem pani psycholog, rozwiązaniem problemu pro ana jest wprowadzenie cenzury. I tutaj mam kilka wątpliwości. Kto za to miałby zapłacić? Ministerstwo Zdrowia? Edukacji? Prywatni sponsorzy? Ewentualne fundusze przeznaczone na walkę z pro ana można by spożytkować w znacznie lepszy sposób niż na stworzenie grupy cerberów. Kolejna moja wątpliwość to sens takich działań. Zakładając, że poszukiwanie kontroli jest jedną z głównych motywacji motylków, czy narzucenie im kontroli z zewnątrz da jakikolwiek pozytywny efekt? I wreszcie - czy powstrzyma to motylki przed zakładaniem stron i forów pro ana poza obszarem kontroli specjalistów?

O ile uważam, że każdy lekarz, psycholog i terapeuta pracujący z osobami z zaburzeniami odżywiania powinien wiedzieć co to jest pro ana, o tyle ingerowanie w treść takich stron z pozycji specjalisty jest bzdurą. Pomijając oczywisty fakt naruszenia wolności słowa, czy można pomóc komuś cenzurując jego wypowiedzi, nie pozwalając na swobodną ekspresję myśli?

Pomysł pani Ruchel jest nie tylko utopijny, ale także idiotyczny.

I na koniec fragment, który nie jest aż tak ważny, ale dotyczy mnie osobiście:

Warto zwrócić uwagę, że oprócz stron promujących anoreksję, w sieci działają również blogi anty pro-ana. Można znaleźć na nich praktyczne rady, na jakie niepokojące sygnały należy zwrócić uwagę u osób, które podejrzewamy o anoreksję. Jak czytamy na blogu antyproanablox.pl znakiem rozpoznawczym motylków są czerwone bransoletki. Mogą być w dowolnej formie - od bransoletek z koralików do pojedynczej czerwonej nitki zawiązanej na nadgarstku. Naszą czujność powinno obudzić, jeśli „podejrzane” często przed zjedzeniem posiłku wymawiają się bólem brzucha, złym samopoczuciem czy wcześniejszym posiłkiem. Wskazówką może być również złe samopoczucie czy zdenerwowanie po posiłku, bądź zamykanie się po jedzeniu w toalecie, co może świadczyć o prowokowaniu wymiotów.

Jest to nowość dla mnie, że w artykule o pro ana autorka wspomniała o moim blogu (popełniając przy okazji błąd w adresie;-). Z lektury artykułu wiem, że pani Stanisławska mojego bloga czytała (kilka razy miałam silne poczucie deja vu), natomiast sprowadzanie go do miejsca, gdzie można nauczyć się rozpoznawać anorektyczki jest śmieszne.

Sezon na artykuły pro ana uważam za otwarty. Kto będzie następny po WP i Newsweeku? Ja obstawiam Onet ;-)

 
1 , 2
Terapia anoreksji, bulimii