Cytaty

sobota, 30 kwietnia 2011

Życie w konspiracji jest wpisane w pro ana, tak samo jak odchudzanie. Co ciekawe w wypowiedziach "motylków" można znaleźć nie tylko sposoby na to jak uśpić podejrzliwość bliskich. Dość często same "motylki" bywają podejrzliwe wobec innych ludzi.

Głównymi "siłami ciemności", które są podejrzewane o spiski wymierzone w "motylki", są rówieśniczki z ich otoczenia. Nie ma w tym nic specjalnie zaskakującego, bo od dawna wiadomo, że na tym etapie życia nie ma przyjaciółek, są tylko rywalki. Na czym te domniemane spiski polegają? Dla zilustrowania problemu pozwalam sobie przytoczyć kilka wypowiedzi z blogów pro ana:

Dostałam dzisiaj od koleżanek opierdol, że niby jestem za chuda. Wnerwia mnie to bo one wcale nie sa odemnie grubsze! Chyba poprostu nie chcą zebym była zgrabniejsza od nich !! tak to sobie tłumacze, bo innego wyjaśnienia nie widze.

~~~

Przypomniała mi się poprzednia impreza, kiedy nażarłam się pizzy, chipsów, ciasta, popiłam piwem, a jak chciałam pójść rzygać, to te idiotki mnie zagadały. Dobrze wiedzą, że jestem na diecie i jestem pewna, że wszystkie zazdroszczą mi figury. One nie byłyby w stanie poświęcić się tak jak ja i dlatego mi wtedy przeszkodziły. Więcej na to nie pozwolę.


W gronie podejrzanych znajduje się także rodzina, przede wszystkim matki-karmicielki.

Matka zrobiła dzisiaj na kolację sałatkę, moją ulubioną. Zanim nawet spojrzałam na nią zapytałam kilka razy czy dała do tej sałatki majonez. Powiedziała, że nie, że dała tylko jogurt 0%. A ja głupia oczywiście zjadłam, nawet dokładkę wzięłam. A teraz czuję się taka ociężała. Jestem pewna, że tam był majonez. Już nigdy jej nie uwierzę. Dobrze wiem, że matka chce, żebym przytyła, ona zaprzecza, ale ja wiem swoje.

~~~

Przysięgała, że na Święta upiecze tylko jedno ciasto, dla babci. No i kurwa upiekła trzy w tym jedno takie jak lubię najbardziej - sernik, taki puszysty z brzoskwiniami. Jestem pewna, że zrobiła to specjalnie. Nie poddam się. Nie zjem ani kawałka. Prędzej zdechnę niż przytyję.

~~~

Widziałam jak coś robiła z moim słodzikiem.
Nie wiem co, ale boję się, że dosypała cukru.
Nie wezmę go więcej do ust.

 

Jednak najciekawsze są przypadki, gdy o działalność spiskową są podejrzewane osoby zupełnie przypadkowe:


I cola light. Piłam ją i miałam wrażenie, że sprzedawczyni mnie oszukała.
Że nalała zwykłej, kalorycznej chociaż dobrze widziałam, że nalewała light...
Mimo wszystko nie mogłam jej wypić...

~~~

Zrobiło się ciepło a ja nie moge z domu wyjść. Jak już muszę to czuję na sobie spojrzenia. Słyszę jak oni myślą "popatrz jaka tłusta krowa". Śmieją się ze mnie. Pokazują palcami. Plują. W autobusie wypychają do kąta żebym nie zajęła dwóch siedzeń. Niby wiem że to tylko w mojej głowie ale i tak ogarnia mnie panika bo to może być PRAWDZIWE!!!!!!

 

Zastanawia mnie czy taka nieco paranoiczna interpretacja rzeczywistości jest efektem ciągłego niedojadania, czy też obsesyjnego myślenia o swojej diecie i wadze?

Niektórzy uważają pro ana za sektę, a cóż jest lepszym spoiwem dla sekty niż demagogia, w której czarne charaktery grają matki-karmicielki, zazdrosne koleżanki i ekspedientka z MacDonaldsa.

Tagi: pro ana
00:02, anty_pro_ana , Cytaty
Link Komentarze (16) »
wtorek, 08 marca 2011

Już kiedyś wspominałam, że w internetowym światku pro ana panuje dość duża rotacja. Ten fakt, sam w sobie, nie jest być może interesujący, a na pewno nie jest unikalny. Osobiście uważam, że dużo bardziej interesujące jest to w jaki sposób "motylki" odchodzą i co zostawiają po sobie w sieci.

 

Dezintegracja

Jednym z bardziej powszechnych sposobów na rozstanie się z pro ana jest usunięcie bloga. Najczęściej dzieje się to bez zapowiedzi. Po prostu któregoś dnia dany blog znika z serwera. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że tak radykalny koniec wróży całkowite zerwanie więzi z pro ana. Nic bardziej mylnego. Przez ostatnie dwa lata zaobserwowałam, że całkowite usunięcie bloga pro ana dotyczy także sytuacji takich jak:

  • ktoś z rodziny odkrywa tożsamość właścicielki, więc całkowite usunięcie bloga staje się koniecznościa w dalszym ukrywaniu swojego stylu życia przed bliskimi; po jakimś czasie właścicielka takiego "zdezintegrowanego bloga" wypływa w sieci pod nowym pseudonimem, bardzo często na nowym, tym razem ohasłowanym blogu;
  • właściecielka bloga ma silną potrzebę "zaczęcia od nowa", a usunięcie bloga to sposób, aby wymazać swoje porażki w zmaganiach z zasadami pro ana, taki trend jest zresztą dla pro ana dość typowy, dość spora liczba "motylków" regularnie ogłasza przerwy w swojej działalności, jest to też ciekawy aspekt pro ana, i wydaje mi się, że warto mu poświęcić oddzielny wpis;

Zdarza się także, że właściecielka usuwa wszystkie wpisy, pozostawiając pusty szablon. I w tym przypadku chyba najczęściej można mówić o tym, że dana osoba przynajmniej próbowała zerwać z pro ana.

 

Porzucenie

Porzucanie blogów pro ana jest zjawiskiem dość powszechnym. Skutkiem tego jest to, że w sieci można znaleźć tysiące stron zawierających treści pro ana, z czego niewielka liczba to strony aktywne. Porzucone blogi nie mają takiej siły oddziaływania jak blogi aktywne, jednak przyczyniają się do tego, że pro ana może być postrzegana jako zjawisko dużo bardziej powszechne niż jest to na prawdę. Z jednej strony to dobrze, ponieważ jest to sposób na zwrócenie uwagi na to, że problem pro ana istnieje (dla osób, do których przemawiają duże liczby). Oczywiście ten kij ma też drugi koniec - kandydatki na "motylki" mogą odbierać to jako zachętę do wejścia w środowisko pro ana w myśł zasady "w kupie siła".

Porzucone blogi pro ana bywają różne, nie sposób tutaj znaleźć jakiś wzorzec. Natomiast warto zwrócić uwagę na to, że porzucenie może odbywać się na dwa sposoby:

  1. bez pożegnania - po prostu któregoś dnia właścicielka bloga przestaje go uaktualniac, przestaje iodpowiadać na komentarze i maile; w tej sytuacji nie sposób odgadnąć co się stało - czy było to odejście na zasadzie szybkiego zerwania plasterka, czy też daną osobę spotkało coś, co zmusiło ją do zerwania kontaktów bez uprzedzenia, czy też po prostu znudziła ją zabawa z pro ana;
  2. z pożegnaniem.

 

Pożegnania

Pożegnania z pro ana bywają różne. Od jednozdaniowych wypowiedzi "odchodzę", do długich elaboratów psychologiczno-filozoficznych obszernie wyjaśniających przyczyny odejścia, plany na przyszłość, często także podziękowania. Bywają niezwykle melodramatyczne, poetyckie, płytkie, ale także potrafią zadziwić wnikliwością i tym jak bardzo są po prostu prawdziwe. Kiedyś w komentarzach ktoś zapytał mnie czy na blogach pro ana można znaleźć mądre wypowiedzi. I gdybym miała wskazać, gdzie takie wypowiedzi można znaleźć, to właśnie pożegnalne wpisy byłyby takim miejscem.

Dlaczego? Jest to oczywiste. Odejście z pro ana jest dość przełomowym momentem. Wiąże się z porzuceniem czegoś, co było ważne, znajome, przyjazne, i wkroczeniem na nowy teren, który wiąże się z czymś nowym, nieznanym i trudnym. A przełomowe momenty w życiu mają to do siebie, że często towarzyszą im dość wyjątkowe "objawienia" zdrowego rozsądku.

Z jednej strony czyste, kliniczne odcięcie się od pro ana (poprzez usunięcie bloga lub porzucenie go bez słowa wyjaśnienia), a z drugiej - właśnie takie obszerne pożegnania - nie sposób ocenić, który z tych dwóch sposobów świadczy o tym, że dana osoba rzeczywiście dojrzała do tego, aby zmienić swój styl życia i swój punkt widzenia. Osobiście raczej skłaniam się do tego, że kliniczne cięcie, jak sposób jednak bardziej radykalny świadczy raczej o większej determinacji. Potrzeba wyjaśnienia decyzji o odejściu może wskazywać na to, że dana osoba była bardziej zaangażowana, bardziej zżyta z innymi "motylkami", zależy jej na tym, aby wirtualne koleżanki nie martwiły się nagłym zniknięciem, czasem nawet może pojawiać się nadzieja, że ktoś pójdzie za jej przykładem.

 

Na deser garść cytatów z notek pożegnalnych (wybiór oczywiście subiektywny i tendencyjny).

 

Nigdy nie mogłam zrozumieć, czemu Motyle odchodzą, czemu nie zostają. Nigdy nie mogłam zrozumieć, czemu rezygnują ze świata, który choć wiele odbiera to jednak też bardzo dużo ofiarowuje. Ja dostałam tutaj więcej niż mogłabym sobie wymarzyć. Tyle ciepła, ile zaznałam z Waszej strony, nigdy wcześniej nie było mi dane i być może nigdy nie będzie. Wiem jednak, że muszę tak postąpić, bo zagubiłam się gdzieś między tymi linijkami. Przeniosłam moje realne życie tutaj na ekran komputera, ale ja sama przenieść się nie mogę, więc zostałam tu - w pustce. Tak dalej żyć się nie da - wiecznymi planami i ograniczeniami. Tak wiele mnie omija właśnie dlatego, że większość czasu spędzam tutaj rozpisując się o tym, co i jak bym robiła, ale tego nie robię w realnym życiu. To już mi nie wystarcza. To jedynie namiastka prawdziwego życia, a ja chcę je przeżyć naprawdę i niczego nie żałować, nie przegapić żadnej okazji.

 

witam.zawieszam bloga...na zawsze.Być może że za jakiś czas go usunę. Musiałam skończyć z Aną... Psycholog,psychiatra.. kilka spotkań xO mam dość. Ana jest dobra na którki dystans.Pomogła mi i jej za to dziękuje. Zauważyłam ilu bliskich zraniłam,ilu przeze mnie płakało.. O mały włos i bym sie znalazła w szpitalu.A ja jeszcze chce żyć.Prawdopowobnie przez moją 'głupotę' do końca życia będe bezpłodna
Jeśli jeszcze jesteście w tym BAGNIE to życzę żebyście sie w porę otrząsnęły. Bo Ana zabija. na którki czas nie,pomaga schudnąć i jesteśmy szczęśliwe.Ale później zaczynają sie większe problemy. tak jak u mnie.. ale nie bd nic o tym pisać. Robie to dla siebie,dla swojego zdrowia  i przedewszystkim życia..


blog strasznie napędza. Przecież tak na prawdę nigdy bym się w to nie wpakowała gdyby nie to blog i blogi innych motylków , w szczególności takich motylków , które np. ważą 30 kg przy wzroście 180cm.
Kiedyś mówiłam : "chcę mieć anoreksję" ... i nie zdawałam sobie sprawy co to takiego.

 

Dzisiaj dopiero poznaję prawdziwe znaczenie słowa ulga. Wymiotowałam, zajadałam się, głodowałam i myślałam sobie "boże jaka to ulga". Taka ulga wystarczała na 5 minut, a potem znowu to samo. Strach niepewność łzy ból wyrzuty sumienia. A teraz czuję ulgę bo po raz pierwszy mam nadzieję że jestem w stanie ztym skończyć. Marzyłam o lekkości i nigdy nie przypuszczałam, że odnajdę ją mówiąc "żegnajcie motylki".

Tagi: pro ana
23:53, anty_pro_ana , Cytaty
Link Komentarze (4) »
wtorek, 03 sierpnia 2010

Zgodnie z obietnicą jestem z powrotem. Na początek malutka notka, tak dla rozgrzewki.

Czytując blogi pro ana doświadczam przeróżnych odczuć. Niektóre wpisy potrafią być przygnębiające. Niektóre wywołują bardzo nieprzyjemne poczucie bezsilności. Niektóre rażą sztuycznością formy i treści. Niektóre są z innej planety. Niektóre nie wywołują nawet wzruszenia ramionami. Są też takie, przy których nie wiem czy śmiać się, czy płakać. Czasem żałuję, że nie wiem jak przenieść do reala internetowe OMFG, które doskonale oddaje charakter takich wpisów.

Oto krótki wybór tekstów znalezionych na blogach pro ana. Wybór oczywiście subiektywny i tendencyjny.

 

Wiecie ile moze kcal miec gałazka :):) Bo biłam u bratowej herbate zieloną i niechcący połknęłam i teraz mi tak dziwnie, chyba sie czegoś napije, albo gryznę, bo okropne uczucie. Może przeżyję.:)

Były już pytania o kaloryczność wody i pasty do zębów. Musicie przyznać, że gałązka wypita z zieloną herbatą nie zostaje daleko w tyle.

 

Przez stracone kilogramy jestem teraz na maksa pewna siebie, mam nowych znajomych i super kontakt ze stara przyjaciółką... (...) Zaczęłam wychodzić do clubów , barów... Poznałam świetnych menów i jestem szczęśliwa.

Świetny men gwarancją szczęścia. Ciekawe po jakiemu z takim się rozmawia?

 

Nie rozumiem jak można głosować na Komorowskiego. Przecież jego żona jest obleśnie gruba. Ludzie nie mają oczu. Chcą aby reprezentował je taki kaszalot?

No cóż, zakładając, że kryterium prezydenckiej żony jest rzeczywiście takie istotne, to chciałabym tylko przypomnieć, że alternatywą była pierwsza dama korzystająca z kuwety.

 

Wczoraj sobie pomyślałam że mi tak super idzie to zjadłam jeszcze jogurt 200 kal i cos tam i mi wyszło że ze chlałam ... 750 kal , przestraszyłam się i tańczyłam z pół godziny ale tak mocno i wgl , byłam cala spocona i stanęłam na wadzie było 57,1 kg no to jak sie kąpałam to poszłam trochę zwymiotować , i nagle widzę ... Krew i organ ode mnie ze środka , nie kłamie to było mięso ... takie dziwnie i teraz mnie brzuch boli ...

To chyba nie był jakiś bardzo istotny organ, skoro autorka żyje, ma się dobrze i regularnie produkuje podobne teksty.

 

Egzaminy? Pozostawmy to bez komentarza. Ale za to ładniusio byłam ubrana :D

Chciałam tutaj dodać jakiś dowcipny i błyskotliwy komentarz, ale niestety to zadanie mnie przerosło :|

 

Wogóle laska jest nieziemska, zarabia gruba forse tańcząc na rurze we Włoszech. Dzieki temu zoperowała sobie juz cycki, nos i podniosła czoło, słabo?

Mi tak. Czy mogę prosić szklankę wody? Może być taka z kaloriami.

Tagi: OMFG
18:41, anty_pro_ana , Cytaty
Link Komentarze (22) »
poniedziałek, 05 lipca 2010

Niektórym osobom wydaje się, że zaburzenia odżywiania, pro ana, motylki oznaczają myślenie wyłącznie o sobie. Oczywiście nie jest to takie proste, bo chyba nie sposób jest poświęcać całą uwagę sobie - np. poprzez używanie innych ludzi jako odniesienia w postreganiu i ocenie swojej osoby. Przyglądając się dyskusjom towarzyszącym artykułom na temat pro ana i ED obecnym w sieci, zauważyłam, że jednym z najczęściej powtarzanych argumentów przeciwko pro ana oraz zaburzeniom odżywiania jest kwestia posiadania potomstwa. "Nigdy nie będziecie mogły mieć dzieci" - to zdanie jest używane we wszelkich możliwych formach i odmianach. Stąd pytanie - czy osoby praktykujące pro ana zastanawiają się nad posiadaniem potomstwa? Jak wyobrażają sobie macierzyństwo i własną rodzinę (z premedytacją pomijam kwestię ojcostwa, ponieważ jeszcze nie udało mi się trafić na motylka płci męskiej)?.

Ponieważ zwolenniczki pro ana reprezuntują różne grupy wiekowe i różny poziom dojrzałości (mam tu na myśl bardziej kwestię psychiki niż fizyczny aspekt dojrzałości) sposób postrzegania macierzyństwa wśród motylków bywa bardzo różny. Wyróżniłabym pewne uniwersalne etapy (wraz z ilustrującymi je cytatami):

Etap 1 pt. "mnie to nie dotyczy"

Nie martwię się brakiem okresu. Niby dlaczego miałabym się tym przejmować? Ból, puchnięcie, zwiększony apetyt - nie ma w tym nic przyjemnego. Ciąży na razie nie planuję, przecież mam dopiero 14 lat. Z resztą wątpię, abym kiedyś tam chciała mieć dzieci. Bo niby po co? Żeby przytyć 20 kilo w ciąży, nabawić się rozstępów, a potem uganiać się wszędzie z rowrzeszczanym bachorem?

 

Etap 2 pt. "wątpliwości"

Do tej pory nie zastanawiałam się nad urodzeniem dziecka, chyba po prostu byłam zbyt młoda. Wydawało mi się nawet, że nigdy nie będę chciała urodzić. Teraz, gdy mój brat ożenił się i ma swoją Kruszynę, coraz częściej rozmyślam o tym jakie to uczucie tulić i kochać własne maleństwo. I chyba tylko to powstrzymuje mnie przed kompletną autodestrukcją. Jeżeli mam się głodzić to rozsądnie, nie chcę zaprzepaścić czegoś teraz, a potem żałować do końca życia.

 

Byłam u ginekologa, nie jestem w ciąży, brak okresu to wynik wyniszczenia organizmu.
Powiedziano mi, że jak osiągnę wagę ok. 45-47kg okres sam wróci, ale jak spytałam o ewentualne zajście w ciąże...
była cisza...
Czyżbym sobie spaprała życie?
Czyżbym tak zamęczyła swoje ciało?
Przecież jestem młoda, to nie da się go zregenerować?
Mówienie: "Jest gdzieś tam jakaś szansa..." do prawie 20-latki jest śmieszne.
Uda się czy nie?
Nie wybaczę sobie nigdy jak okaże się, że tak się zniszczyłam..

 

Etap 3 pt. "wyobrażenia"

Nienawidze mojej matki, ze pozwolila mi dopuscic sie do takiego stanu. Ale jestem tez jej wdzieczna bo dzieki temu wiem ile bede mogla zrobic dla swojej corki jak juz ja bede miala. Bedziemy od poczatku stosowac zdrowa diete, zadnych slodyczy, ani fastfoodow. Moze nawet przejdziemy na wegetarianizm. Duzo warzyw i zdrowego jedzonka. Naucze ja wszystkiego co wiem o odchudzaniu. To bedzie nasze wspolne doswiadczenie matki i corki jakiego ja nigdy nie miałam. (...)Moja corka bedzie mi wdzieczna jak wszystkie kolezanki beda jej zazdroscic, i nie bedzie mogla opedzic sie od chlopakow.

 

Etap 4 pt. "plany"

na wszystko w życiu przychodzi właściwy czas
czas odchudzania jest teraz, ale boję się, że powoli kończy się
wczoraj mój K. zagadnął mnie o dziecko
to pytanie zmroziło mnie
potem pomyślałam sobie - dlaczego nie
zawsze marzyłam o tym, o mojej własnej rodzince
wiem, że jeżeli będę mamą, to będę w tym dążyć do perfekcji jak na prawdziwego motyla przystało
gdybym zaszła w ciążę trochę byłoby mi smutno rozstawać się z Wami moje kochane, ale same rozumiecie
a po urodzeniu będziecie mi jeszcze bardziej potrzebne, bo przecież będę chciała uzyskać wymarzone ciało - szczupłe i piękne
więc nawet jeżeli zajdę w ciążę, to nie mówię "żegnajcie", ale tylko "do zobaczenia"

 

Etap 5 pt. "realizacja"

ja przed ciązą wazyłam 46 kg w ciązy przytyłam 20 a miesiac po urodzeniu wazyłam juz 42 kg :) a to tylko dlatego ze nie jadłam ,samotnie wychowywałam córke z pomoca mamy wiec dodatkowo doszedł jeszcze stres no i konczyłam szkołe wiec wogóle nie miałam na nic czasu . od urodzenia pierwszego dziecka mineło 3,5 roku a ja jestem w molejnej ciązy :) już 8 miesiac przed ta ciaza ważyłam 47 kg a teraz wazeze juz 62....mam nadzieje ze zgubie te zbedne kilogramy i dojde do 45 kg wiem ze nie bedzie juz tak łątwo jak przy pierwszym dziecku poniewaz teraz jestem szcesliwa męzatką i dodam ze mąz lubi dobrze zjeśc wiec gotując mu boje sie ze bede podjadała:( no ale czerwona branzoletka na reke i wracamy do pro ana :)

 

O tym, jak silny jest imperatyw rozmnażania świadczy to, że chęć urodzenia zdrowego dziecka często bywa dość silną motywacją w zrezygnowaniu z pro ana czy podjęciu leczenia ED. Trzeba zaznaczyć, że zwykle towarzyszy temu dodatkowa motywacja w postaci kochającego przyszłego ojca dziecka.

Nie znaczy to jednak, że gdy dziecko przyjdzie na świat młode mamy zapominają o swoich pragnieniach i chudych ideałach. Potrzeba bycia "idealnie chudym" często tkwi w nich tak mocno, że wracają do pro ana po wskazówki i wsparcie. Bo motylki to nie tylko niedojrzałe nastolatki i młode dziewczyny, ale są wśród nich także kobiety, które podjęły decyzje lokujące je w świecie dorosłych - małżeństwo i macierzyństwo. Czy da się pogodzić bycie pro ana i bycie matką? Okazuje się, że tak. Na siłowni zawsze można wybrać te zajęcia, w czasie których dzieci ćwiczą razem z mamami. Własną dietę i przygotowywanie posiłków dla rodziny przy skrupulatnym planowaniu zawsze można pogodzić. Planowane napady i towarzyszące im zabiegi przeczyszczające zawsze można przełożyć na "kiedy dziecko pójdzie spać".

Kiedyś na jednym z blogów pro ana trafiłam na zdjęcie - typowe motylkowe zdjęcie, na którym młoda kobieta fotografowała się przed lustrem, aby pochwalić się zgubionymi kilogramami. Nietypowy był widok raczkującego w tle malucha. Przypomniał mi się także jeden z odcinków programu Interwencja, którego bohaterką była chorująca na anoreksję samotna mama 6-letniej dziewczynki. W odcinku tym była pokazana scena, w której dziewczynka odmawia zjedzenia posiłku "bo mama też nie je". W tym kontekście typowe dla pro ana zdanie "to co robię ze swoim ciałem to moja sprawa" nabiera nowego znaczenia. Nawet wtedy, gdy macierzyństwo nie oznacza calkowitego i bezmyślnego poświęcenia matki dla dziecka, to gdy towarzyszy temu brak odpowiedzialności za dziecko - to jest już patologia.

piątek, 18 czerwca 2010

Pod jednym z wcześniejszych wpisów thinsoul napisała:

myślę, było by o 30 % mniej anorekstyczek, gdyby nie wyśmiewano się z osób grubych, gdyby nasze społeczeństwo było bardziej tolerancyjne i przyjazne

Stygmatyzacja osób otyłych to nie tylko wyśmiewanie czy dokuczanie małym grubaskom w piaskownicy. To także traktowanie osób otyłych gorzej niż nie-otyłych przy zatrudnianiu nowych pracowników, w placówkach medycznych, sklepach odzieżowych, samolotach itd. Badania wykazują, że bycie osobą otyłą zwiększa ryzyko, że idąc do lekarza nie uzyskamy właściwej diagnozy i pomocy, ponieważ lekarze mają tendencję do obwiniania tuszy za wszelkie możliwe problemy zdrowotne. Stygmatyzacja otyłości to także utożsamianie jej z lenistwem, brakiem silnej woli, słabym charakterem, niższymi możliwościami intelektualnymi itd.

Nie jest to wynalazek czasów współczesnych - otyłość od dana była postrzegana jako dowód grzechu obżarstwa, co w kulturach chrześcijańskich stanowiło powód do napiętnowania. (Co ciekawe w okresach plag, wojen, niedostatku i głodu, czy też w grupach najbardziej ubogich, nadwaga czy otyłość stawały się atutami - świadczyły o tym, że dana osoba żyje we względnym dobrobycie.)

Boimy się otyłości, bo otyłość kojarzy się z porażką. Dla wielu kobiet ciąża czy kuracja hormonalna wywołują gamę uczuć - od zaniepokojenia do paniki - bo powodują tycie.

Nie zrozumcie mnie źle - nie uważam, że otyłość nie jest problemem, nie chcę nikogo przekonywać, że jest obojętna dla zdrowia itd. Chodzi o prostą rzecz - potraktowanie otyłości jako skutku. Skutku nie lenistwa czy niedoskonałego charakteru, ale złożonych przyczyn, o których do końca niewiele wiadomo. Bo stygmatyzacja otyłości to także odrzucanie jej przyczyn niezwiązanych z charakterem danej osoby.

Można odnaleźć analogię pomiędzy zaburzeniami odżywiania, a otyłością. Na temat obu funkcjonują podobne stereotypy dotyczące leczenia. Anoreksja? Przecież wystarczy po prostu zacząć jeść. Otyłość? Przecież wystarczy po prostu jeść mniej. Gdyby to tylko było takie proste... O ile lekarze są w stanie godzinami tłumaczyć dlaczego otyłość jest szkodliwa dla zdrowia, o tyle nie bardzo potrafią wskazać dlaczego niektórzy ludzie są otyli, oraz jak można im skutecznie pomóc. Diety? Tyle, że znakomita większość przypadków odchudzania kończy się efektem jo-jo. Dieta to tylko leczenie objawowe, nie sięga do przyczyn, więc nie jest w stanie skutecznie pomóc, przynajmniej nie na długo i na pewno nie wszystkim.

Na deser chciałabym przedstawić kilka cytatów z blogów pro ana. Jak dla mnie jest to ironia. Osoby, które identyfikują się z pro ana - czyli grupą nierozumianych i stygmatyzowanych na swój sposób osób, a tymczasem same przyłączają się do stygmatyzowania osób otyłych.

Jechałam sobie dzisiaj tramwajem i widziałam coś po prostu cuuuuuudownego.. Kobieta, około 25roku życia, bite 100kilo żywej wagi, ubrana jak jakiś burak. Godziny szczytu, w banie pełno ludzi a Ta zaczyna sobie jeść kanapkę z kotletem schabowym..! xD Nie żebym była jakaś chamska czy miała coś do niej, ale na boga, czy ludzie nie mają luster w domu, czy jakiś większych ambicji.. No kurczę.! Jak można się tak zapuścić i cogorsza nic z tym nie robić.. Litości.. Miałam sobie ochotę oczy wydrapać albo szczelić jej wykład w stylu Pro-Ana. Scena naprawdę żenująca.. I wyobraźcie sobie jak ludzie się na nią patrzeli.. W sumie, w pewnym sensie było mi jej żal..

I jeden z komentarzy pod powyższym:

Hmm nie wiem jak można przy takiej wadze się nie wstydzić. Ja czuję się głupio jak jem coś przy ludziach, a co dopiero jakaś baba 100 kilogramowa. No, ale każdy lubi co innego. Może jej to nie przeszkadza, że ludzie się na nią gapią ;)

 

Dziś rano jak jechałam metrem widziałam dziewczynę. Na oko była w moim wieku. Patrzyłam na nią z przerażeniem, bo nie dość, że była strasznie gruba to jeszcze wpieprzała batonika. Widziałam te ohydne fałdy sadła, nogi jak balerony, jej twarz pokryta była tłuszczem... i zastanawiałam się jak w takim stanie może wpierdalać batonika.

 

Siedziałam dzisiaj na ławce w parku. Cudowna pogoda, na uczelni prawie luz. I wszystko byłoby super gdyby nie wszystkie te tłuste babska. Zrobiło się ciepło, więc wszystkie tłuste świnie odsłaniają co tylko mogą, pocą się i śmierdzą. Jakby każda zrzuciła 50 kilo albo i lepiej to dopiero wypuściłabym taką na ulicę. Ja nie rozumiem jak ktoś może wstydu nie mieć, żeby z tym całym tłuszczem pchać się między ludzi?!

 

Grubasy potrafiom tylko szukać wymówek i zazdroszom nam motylkom silnej woli. bo oni jej NIE MAJĄ!!!!! Można usprawiedliwiać się hormonami, ale TO TYLKO WYMÓWKA!!!! Wszyscy wiedzą, że od siedzenia przed telewizorem z chipsami i colą się nie chudnie. Każdy grubas powinien z nas motylków brać przykład.

 

Artykuły na temat otyłości, stygmatyzacji i przyczyn, które posłużyły jako materiał do napisania powyższej notki:
Study suggest 10 new obesity causes By Brian M Goodman (CBSNEWS)
The surprising reason why being overweight isn't healthy By Ginny Graves (CNN)
Stigma and Discrimination in Weight Management and Obesity by Kelly Brownell, PhD, and Rebecca Puhl (The Permanente Journal)
Being obese can attract bullies (EurekAlert)

Tagi: otyłość
20:26, anty_pro_ana , Cytaty
Link Komentarze (30) »
piątek, 04 czerwca 2010

Oto przykłady jak dziewczyny prowadzące blogi pro ana przedstawiają się swoim czytelnikom. Wybór jak zwykle jest tendencyjny i subiektywny. Starałam się pokazać pewne skrajności i różne postawy. Czy jest możliwe określenie kogoś w kilku słowach czy zdaniach?  Raczej nie. I w tym przypadku potraktujcie to bardziej jako określenie blogerki - blogowego wcielenia danej osoby.

Tagi: pro ana
22:27, anty_pro_ana , Cytaty
Link Komentarze (5) »
sobota, 08 maja 2010

Jednym z motywów pojawiających się w filozofii pro ana jest perfekcja. Perfekcja nie związana wyłącznie z figurą, ale także ze strojem, powściągliwym zachowaniem, klasą. Czasem jednak zdarza się, że nawet najbardziej wytrwałym motylkom puszczają nerwy i zachowanie pełne klasy i godności staje się trudniejsze do zrealizowania, niż kolejne zgubione kilogramy. Przyczyny bywają różnie. Jednak swobodnie można uznać, iż zdecydowana większość wybuchów frustracji i złości swoje bezpośrednie przyczyny ma w jedzeniu. Co się dzieje, gdy złość i frustracja motylka osiągają szczyt?

Oto kolejny, jak zwykle subiektywny i tendencyjny, wybór cytatów z blogów pro ana.

 

UWAGA!!! Słownictwo w dzisiejszych cytatach jest dość ... swobodne. Czujcie się ostrzeżeni...

 

Dzień zjebany totalnie. Zeżarłam czekolade (prawie całą tabliczkę!!), 3 pralinki i naleśniki...duuużo naleśników, brokuły i musli. Kurwa kurwa kurwa. Potem siedziałam godzine w kiblu i żygałam, potem wypiłam herbatke przeczyszczającą i wziełam 2 tabletki przeczyszczające. Byłam w takim stanie, że się pociełam na udach. Waliłam głową i rękami w co popadnie, wszystko mnie boli i pewnie będe cała w siniakach. Dobrze, że byłam sama w domu bo mogłam się wyżyć. Sama już się siebie boje. (...) Ostatnio tak mi ładnie poszło i waga pokazała prawie kilogram mniej!! A ja to wszystko spierdoliłam. (...) Ja pierdole tłuszcz nigdy nie zniknie. Kurwa MUSZE WYTRWAĆ! Musze osiągnąć te 35kg!! Inaczej nigdy nie będe piękna i już zawsze będe sama. Takie pierdolenie głupot, że facetom nie podobają się chude dziewczyny, że kobieta powinna mieć na czym usiąść. Ale jak tylko widzą jakąś szczuplutką dziewczynę to ślinią się jak niemowlęta. Wygląd się nie liczy AKURAT! Tylu obelg ile się w życiu na słuchałam, wysziwsk, zawsze się ze mnie śmiali. Wszystko przez to, że miałam nadwage. Ludzie to pierdoleni hipokryci!

~~~

kurwa mac
schudlam 1.5kg...i nic zeby mnie bola bo mam je krzywe i bede musiala nosic aparat...kurwa mac a aparat musze se kupic z wlasnych pieniazkow >>lipa>>> jak huj mocno:O
co ja teraz poczne?
z kad mam wziasc tylle pieniedzy?2500zł
kurdeeeeeeeeeeeeeeeeee
huj chora jestem mam bole gardla miesni i stawow chorobe zoladkowa ,zygam , ehhh kurwa
zapalenie ucha srodkowego ja pierdole jak ja mam przezyc?????????????????
hmmm narazie koncze papapa :)
dzisiaj zjadlam malo troche sniadania i troche obiadu...PFE
ps.:prosze pomozcie mi dajcie mi porady jak zarobic jak najszybciej kase ...>>>jak i gdzie ?
pamietajcie ja mam dobiero 15lat

~~~

Noc zajebista, pobudka też, to trochę dziwne wstawać z pewnością, że jest bardzo wcześnie rano, kiedy masz 15 min. do niby ważnego testu, a który tak na prawdę jest chuj znaczący. Poległam, normalnie jak czytałam pytania, zdałam sobie sprawę z tego, jaka głupia Idiotka ze mnie, ale chuj. Nawet nie miałam siły żałować albo mieć to sobie za złe, byłam tak kurewsko zmęczona. W rezultacie do domu wróciłam po testach i jebanym wfie, cóż, jedynie spanko, żarcie i Skinsy. Jebać, jutro koniec porażek chyba, bo nawet nie ma nic fajnego do żarcia. Za to będzie zajebista cola zero i impreza, piątkowa. W piątek będzie totalnie, jak będzie mi się chciało jeść, będę żreć co chcę, tego dnia se nie odmówię. Ale od soboty albo niedzieli taki zapierdol, że jaaapierdole.
(...)
Zajebiście idzie dieta. Czyli w ten tydzień staram się nie spierdolić i za tydzień jakieś 51 kg widzimy na wadze. A 2 kg w dwa tygodnie to zajebiście łatwo będzie. Myślę, że najlepiej byłoby jak najszybciej to 49, żeby później, jak przyjdzie okres, utrzymać wagę, rzygając itd. Trzeba się postarać kurwa i tyle. Potem jak się skończy okres, czyli gdzieśśśśś pod koniec maja {mam okres co dwa tygodnie, BTW}, zjeżdżamy kolejne 2 kg i chuj kurwa, gryziemy buty, żeby wagę utrzymać, kurwa kurwa kurwa. Muszę być nieobliczalna, żeby żyć, trzeba to trzeba. Co dalej? Zapomnimy o sprawie i stanę się kolejną pierdoloną Nastolatką, co się Szmaci, żeby się dowartościować? Pasowałoby mi to, ale poczekajmy do liceum. To gimnazjum jest na tyle popierdolone, że nie ma takiego otoczenia, jakie do Szmacenia potrzebne. Chcę mieć ciało jak Effy, może jak schudnę, będzie podobne. Bo najwięcej mojego tłuszczu na udach, jak zniknie.. Kto wie? Idę na skins. Takie właśnie życie jak Oni chciałabym mieć. Mam dosyć tej pierdolonej samotności, nawet nie miałam wyboru. Teraz będę miała, biorę moje życie w moje ręce. Fuck it!
Może zaraz se zafajczę?

~~~

Fajnie jest... Nie ma co... Kurna 3 dni żarcia!
Ale to jeszcze nic... Najlepsze jest to ze cały przyszły tydzień moja kochana mamusia będzie w domu bo ma zwolnienie lekarskie! I co w związku z tym? To, że kurwa będę musiała jeść!
ja jebie...:(
tak wiec przyszły tydzień mnie w temacie obiadów:(
ja nie chce jeść!!!
Dlaczego oni tego nie rozumieją?! A może czas ich uświadomić...?
hmm...
A może powiedzieć mamuśce że chce schudnąć przed studniówką żeby ładnie wyglądać xd
Tyle że jest mały problem... bo kiedyś miałam przypał że wywaliłam obiad i w ogóle afera była...:/. Matka mi anoreksje zarzucała itp chciała mnie brać... ale to tylo jej groźby...
Nie wiem co mam robić:(

~~~

Wczoraj nie mogłam nic napisać bo mi się net zepsuł. Myslałm że będę mogła napisać we wczorajszym bilansie tylko 5 pierogów. tak na cały dzień tylko to. Ale kurwa przez swoją pazerność i w sumie przez mamę która kupiła te ochydztwa muszę dopisać 2 kremówki. kurwa dwa wielkie kawałki tłuszczu. przez cału dzień prawie nic nie zjadłam a po 22 wjebałam te pierdolone ciastka. FUCK!!!!!!!!!!!!!!!! i co kurwa?. no co no??!

 

Pisownia oryginalna.

Tagi: cytaty OMFG
01:15, anty_pro_ana , Cytaty
Link Komentarze (3) »
piątek, 23 kwietnia 2010

Jest takie powiedzenie - prawda jest często bardziej niestrawna niż ignorancja. Czytując blogi pro ana częściej niż chciałabym znajduję potwierdzenie tych słów. Wiara w najbardziej absurdalne teorie w tym przypadku wynika najprowdopodobniej z desperacji. Jedzenie jest pożywką dla ciała, a wiedza - dla umysłu. Najwyraźniej kilka osób trochę za bardzo rozpędziło się z odchudzaniem. Niniejszym prezentuję, jak zwykle subiektywny i tendencyjny, wybór cytatów z blogów pro ana.

 

Dziś przeczytałam w "mądrej" książce, że nawet podczas stania i nic nie robienia spalamy kalorie, leżąc, a nawet jedząc!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jedząc przez godzine spalamy jakies 70kcal.... Nic tylko sie OBŻERAC =
Paranoja kto to wymyślił?? Jakiś frajer od siedmiu boleści???
Nic sie samo nie dzieje i nic sie samo nie spali!!!!! Ludzie!! Patologia..

No cóż, zapewne panowie frajerzy - Pasteur, Krebs i wielu innych - przewracają się na miejscach swego ostatniego spoczynku. Ewentualnie autorka powyższych słów jest przedstawicielką jakiegoś kosmicznego gatunku obcych napędzanych jakąś obcą siłą życiową.

 

słyszałam że kalorie z wódki liczą się jakoś inaczej, tzn. że nawet poprzez oddychanie się je wydala ;D więc piwie, winie itp mówimy d-o-w-i-d-z-e-n-ia, a wódce d-z-i-e-ń-d-o-b-r-y! xD

To by wyjaśniało dlaczego po spożyciu wódki tzw. chuch jest bardziej intensywny niż po winie czy piwie. Osobiście bardzo chciałabym zobaczyc w jakiej postaci te kalorie są wydalane drogą oddechową. Zabarwionej na kolor błękitny pary? A może w postaci granulek?

 

A teraz mam pytanie dziewczynki. Które papierosy mają najmniej kalorii i najlepiej pomagają ztłumić głód? Słyszałam, że palenie pomaga, a ja już mam dość napadów ;-(

Skoro układ oddechowy może wydalać kalorie, może także je pochłaniać. Logiczne, prawda?

 

W sumie zjadłam jakieś 350 kcal- jeśli chodzi o jedzenie, bo dośc dużo kcal pochłonęłam przez napoje-400? coś takiego- wiem,że nie powinnam, ale nie czuję się przez to ociężała, dlatego że dawno to wysikałam :)))

Skoro układ oddechowy może, to wydalniczy pewnie też.

 

Wszyscy straszą mnie efektem jojo. Rozmawiałyśmy z K. i wymyśliłyśmy genialny plan. Chcemy dojść do wagi 48kg, potem skończyc dietkę i utrzymać wagę. Więc wymyśliłyśmy że schudniemy tak do 43 - 44 kg, i nawet jak będziemy mieć jo-jo, to wciąż będą to tylko nadprogramowo schudnięte kg i zmieścimy się w 48. A jak nie, to jeszcze lepiej, bo nigdy nie można być za chudą. Prawda że sprytne?

Oto zostaliśmy świadkami przełomowego wydarzenia w dietetyce. Teoria inteligentnego efektu jo-jo jest odpowiedzią na wszystkie wasze problemy. Bo przecież jo-jo musi być inteligentne, żeby odróżnić kilogramy "schudnięte na serio" od tych "nadprogramowych", czyż nie? Szkoda, że pomysłodawczynie nie wyjaśniły na jakiej zasadzie to działa - czytania w myślach, intuicji, a może dekodowania fusów?

obrazek pochodzi z www.glasbergen.com

Tagi: cytaty
19:54, anty_pro_ana , Cytaty
Link Komentarze (5) »
niedziela, 25 października 2009

(...) wczoraj elegancko zjadłam obiadek (byłam sama w domu) i legalnie poszłam do łazienki. Nie wiem dlaczego to zrobiłam. Nie zjadłam przecież dużo, poza tym, była do cholery, godzina 13sta, na pewno bym to spaliła! Nie mam wyrzutów sumienia. To normalna kolej rzeczy. Od tego nie ma ucieczki.

~~~

Dzisiaj musiałam zjeść, bo mi kazali, patrzeli, pilnowali każdego kęsa. Teraz mam wyrzuty, ale nie mogę nawet zwymiotować.

~~~

mama mowi ze brzuch zrobil mi sie wklesly, ze strasznie schudly mi nogi a szczegolnie uda.
dziwi sie ze tyle jem a schudlam.
ja jej mowie ze nie schudlam tylko ze sylwetka srobila sie smuklejsza od cwiczen.
by nic nie podejrzewala chodze i marudze jej ze glodna jestem, wiaz przynosze zarce do swojego pokoju tak by widziala i myslala ze jem a ja to wyrzucam. nienawidze wyrzucac jedzenia. mam wyrzuty sumienia.

~~~

Jeszcze nie wybrałam konkretnej diety. Narazie w tym tygodniu bd jadla 1000 kcal. Oczywiście zero białego chleba, słodyczy, fast foodów, i innych świńst tego typu. Sport, sport i ejszcze raz sport. Dodatkowo zmuszanie sie do wymiotów ! Wiem , że tak się nie powinno robić , ale kiedy mam wyrzuty sumienia zawsze to robie.

~~~

mam tego wszystkigo dosc. chce jesc
chce zrec. bez wyrzutow sumienia
bez konsekwencji w postaci kolejnch kilogramow wiecej. chce jesc :((((((((((('

~~~

Być może dla wielu osób pojęcie sumienia jest przeżytkiem. Można nawet zaobserwować taki trend - życia chwilą, bez sentymentów, bez zbytniego oglądania się na przyszłość. Mogłoby się wydawać, że pro ana po części jest właśnie taka. Tymczasem w wielu przypadkach wyrzuty sumienia mają bardzo ważną rolę w funkcjonowaniu danej osoby jako pro ana.

Wg filozofii pro ana jedzenie jest złem, a jedno z przykazań brzmi 'nie będziesz jadła bez wyrzutów sumienia'. To odwoływanie się do sumienia jest jednym z elemntów, które powodują, że pro ana jest postrzegana jako rodzaj religii.

Jednak wiele dziewczyn jako złe postrzega także swoje postępowanie i wtedy pro ana staje się sposobem na złagodzenie poczucia winy jednocześnie je potegując. Taki wewnętrzny konflikt powoduje poczucie beznadziejności, znalezienia sie w sytuacji bez wyjścia. Czasem także jest pierwszym krokiem do poszukiwania innych niż pro ana rozwiązań.

Warto także podkreślić, że naukowcy wykazali, iż istnieją określone obszary mózgu odpowiedzialne za zahamowania, których uszkodzenie pociąga za sobą odrzucenie pewnych tabu, podejmowanie działań powszechnie uznawanych za naganne. Podobny mechanizm można zaobserwowac np. w przypadku uzależnień - gdy nałóg dopomina sie o więcej, często zaczynają się kradzieże i inne konflikty z prawem.

Czasem warto się wsłuchać w to, co mówi sumienie nie zapominając o tym, żeby przy okazji oddać głos także zdrowemu rozsądkowi.

Tagi: cytaty
12:45, anty_pro_ana , Cytaty
Link Komentarze (6) »
piątek, 25 września 2009

By dumnie i prosto kroczyć ulicami i śmiać się innym prosto w twarz. Patrzeć na grube osoby myśląc "Jak dobrze, że ja tak nie wyglądam".

~~~

Z każdym dniem jestem coraz bardziej dumna z siebie. Czuję się lepsza od moich koleżanek, które cały czas mówią, że się odchudzają, a tak naprawdę obrastają w tłuszcz. Ja chudnę.

~~~

A od następnego poniedziałku ruszam pełną parą, żeby jeszcze coś zrzucić przed rokiem szkolnym i olśnić kilka ,,Barbie,, z mojej dawnej klasy. Niech się poczują gorsze i zazdroszczą.

~~~

To świetne uczucie, widzieć, że jesteś fotogeniczna, że inne laski Ci tego zazdroszczą.

~~~

Pokażemy wszystkim, że POTRAFIMY osiągnąć to na czym nam zależy. Wtedy będziemy chudziutkie, a wszystkie grubasy będą gapić się na nas z zazdrością.

~~~

Myślę, że gdybym nosiła rozmiar 36 lub 34, zamiast 38 bądź 40, to wszystko byłoby prostsze. Lepiej by mi się żyło. Łatwiej nawiązywałoby mi się nowe znajomości. Ludzie bardziej by mnie lubili. Czuli podziw i zazdrość.

~~~

Jutro będąc na zakupach będę patrzeć na te wszystkie kobiety, które będą jeść
w centrum handlowym i myśleć: "smacznych ciastek i zapiekanek, kochane,
na zdrowie! nie ręczę za wasze uda i brzuchy, przykro mi ale zabijacie perfekcję."
Tak będzie. I czuję się z tego dumna.

~~~

..Już dość mamy..głupich uśmieszków innych!!
Chcemy być idealne...lepsze niż inne...po prostu jedyne w swoim rodzaju...

Potrzebujemy motywacji!!...a otrzymujemy tylko jakiś głupi tekst...
Osiągniemy to o co marzymy...
Życie stanie się dla nas bajką...a nie koszmarem..
Będziemy się śmiać z tych co kiedyś się z nas śmiali...
Wtedy to my będziemy górą...bo osiągniemy to co dla nich było by niemożliwe...
będziemy MOTYLAMI!!...

~~~

wszelkim wrogą Motylków,pro-any i każdopostaciowej troski o swój wygląd,mogę powiedziec że nie jest to kwestia ani próżności ani głupoty,tylko zwykłego niedowartościowania i poczucia niesprawiedliwości.To wy w większości katalogujecie ludzi wedle atrakcyjności,my jedynie dopasowujemy się do tego i ciężką pracą próbujemy znaleźc się w tej grupie zapoczątkowanej przedrostkiej "Naj",najpiękniejsi,najzabawniejsi,najbardziej zabawowi i utalentowani.

 

Poczucie własnej wartości nie polega na uważaniu siebie za kogoś lepszego od innych. Nie polega także na 'byciu piękniejszą/szczuplejszą'. Ta dumna postawa, która ma być jednym z efektów diety w stylu pro ana, nie wywołuje podziwu. Prędzej będzie to niechęć. Poszukując sposobu na podniesienie własnej wartości motylki wpadają w pułapkę, którą same pomagają zakładać. Traktując z pogardą innych ludzi, jednocześnie argumentują, że to ocenianie i uwagi innych popchnęły je do odchudzania.

Myślę, że w tym temacie można wskazać jedną z większych różnic między tym co odczuwa osoba chora na anoreksję, a tym czego poszukuje osoba, które chce na anoreksję zachorować. W przypadku anoreksji niska samoocena (niekoniecznie dotycząca wyglądu) napędza chorobę, ale bardziej na zasadzie 'dorównania innym' niż 'bycia lepszym niż inni', która dominuje w wypowiedziach motylków. Efekt końcowy często jest taki, że dana osoba czuje się jeszcze gorzej, bo nie udało się uzyskać oczekiwanych rezultatów.

Oczywiście można żyć złudzeniami, że bycie lepszym od innych pozwoli zaakceptować siebie i czuć sie wyjątkowo. Tyle, że każde złudzenia mają to do siebie, że niewiele mają współnego z rzeczywistością.

all is vanity

"All is Vanity" C. Allan Gilbert

Tagi: cytaty
14:34, anty_pro_ana , Cytaty
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3
Terapia anoreksji, bulimii