Efekty uboczne

środa, 13 czerwca 2012

W dzisiejszej notce historia seryjnej morderczyni Lindy Hazzard. Historia zna przeróżnych psychopatów, którzy do zabijania swoich ofiar wybierali noże, truciznę, ładunki wybuchowe i wiele innych. Linda Hazzard jako metodę zabijanie wybrała środek dość szczególny. Głód.

Informacja na temat wykształcenia Lindy Hazzard podawane przez różne źródła są sprzeczne. Wg jednych była tylko pielęgniarką, która podszywała się pod lekarza, wg innych - była lekarzem, pierwszym na świecie specjalistą od leczenia głodem. Cała historia miała miejsce na początku XX wieku i zaczęła się od książki, którą opublikowała Linda Hazzard: Fasting For The Cure Of Disease. W książce tej Linda Hazzard przedstawiała głodówkę jako panaceum na wszelkie choroby, wliczając drobne infekcje, ale także gruźlicę czy raka. Teorie głoszone w tej książce można krótko podsumować: głodówka pozwala na odpoczynek układu pokarmowego i ułatwia oczyszczenie ciała.

Kolejnym krokiem Lindy Hazzard było stworzenie ośrodka/sanatorium, w którym podstawową metodą leczniczą były głodówki. Ośrodek ten powstał w małym miasteczku Olalla w stanie Waszyngton (USA) i otrzymał nazwę Wilderness Heights. Kosztowne, wielotygodniowe kuracje polegały na stosowaniu diety głodowej - jako posiłki serwowano zupy-kremy z gotowanych warzyw i pomarańcze w niewielkich ilościach. Dodatkowo kuracjuszom wykonywano kilkugodzinne lewatywy, oraz masaże.

Działalność Lindy Hazzard została zakończona, gdy sprawą zainteresowały się władze. Stało się to po tym, gdy jedna z pacjentek ostatkiem sił zdołała uciec z ośrodka. Śledztwo wykazało, że w ośrodku zmarło około 40 osób. Oprócz tego na światło dzienne wyszły inne procedury pani doktor od głodówek. Na przykład to, że zaginęły przedmioty osobiste zmarłych pacjentów, a byli to ludzie dość majętni. Część pacjentów sporządziła testamenty na korzyść Lindy Hazzard, podejrzewano, że byli do tego nakłaniani będąc w stanie znacznego osłabienia na skutek głodówki.

Linda Hazzard została skazana na więzienie, z którego po dwóch latach została zwolniona m.in. dzięki poparciu gubernatora stanu Waszyngton. Po czym wyjechała do Nowej Zelandii, gdzie otworzyła nowy ośrodek leczenia głodem.

Ironią losu pani doktor zmarła w latach 30-tych na skutek swojej własnej kuracji, którą próbowała leczyć swoje dolegliwości. Ktoś może stwierdzić, że Linda Hazzard do końca wierzyła w to, że głodówki pomagają ludziom, skoro była gotowa zaaplikować ją samej sobie. To jednak nie wyjaśnia manipulacji pacjentami, izolowania ich od bliskich, wyłudzania od umierających z głodu ludzi podpisów pod dokumentami, które przekazywały jej majątki, opiekę prawną itd.



Ta historia to tylko jeden z przykładów na to, jak łatwo jest otoczyć głód magiczną otoczką i posłużyć się nim do zmanipulowania innych.

 

 

Linki:

  • Welcome to Starvation Heights: The Home of Dr. Linda Burfield Hazzard
  • Hazzard, Linda Burfield (1867-1938): Fasting Proponent and Killer
  • Starvation Heights
  • Antisocial Personality Disorder: Demon Doctors
  • Stalking Seattle: Starvation Heights

 

poniedziałek, 09 maja 2011

Podejrzewam, że sporo osób słyszało/czytało o tym, że kobieta o proporcjach lalki Barbie nie byłaby w stanie chodzić, a ilość tkanki tłuszczowej w jej ciele byłaby o około 20% zbyt niska, aby mogla miesiączkować. Wpływ Barbie na samoocenę i postrzeganie własnego ciała u dziewczynek był i jest badany przez różnych naukowców. Można nawet powiedzieć, że Barbie stała się symbolem Sił Ciemności, które za jej pomocą podsycają kult chudego ciała.

Ostatnio trafiłam na artykuł, którego autorzy postanowili sprawdzić jak w ostatnich kilkudziesięciu latach wyglądały zabawki przeznaczone dla chłopców - figurki postaci z filmów i komiksów. Co się okazało? Otóż przez te kilkadziesiąt lat można zaobserwować wyraźny trend - każde kolejne pokolenie figurek jest bardziej "napakowane" od poprzedniego.

Dla przykładu:

Figurki (od lewej): Luke Skywalker (1978), Han Solo (1978), Luke Skywalker (1998), Han Solo (1998) [1]

O ile figurki z lat 70-tych w miarę odpowiadają rzeczywistym proporcjom bohaterów Gwiezdnych Wojen, o tyle zabawki z lat 90-tych wydają się być nieco karykaturalne w swoich kształtach. Podobny efekt zaobserwowano w przypadku zabawek opartych na innych znanych tytułach (np. G.I. Joe i X-men).

Tu oczywiście należałoby zastanowić się jaki wpływ na postrzeganie własnego ciała u chłopców mają kształty tych figurek. Czy wogóle można o takim wpływie mówić. Wydaje się, że sprawa nie jest oczywista i, że w tym przypadku nie można odnieść wniosków uzyskanych na podstawie badań nad związkiem między postrzeganiem własnego ciała a zabawkami u dziewczynek. Niemniej jednak jest to niepokojące, że producenci zabawek uważają za konieczne wprowadzanie takich zmian.

 

Materiały:

[1] Pope, H. G., Olivardia, R., Gruber, A. J., & Borowiecki, J (1999). Evolving ideals of the male body as seen through action toys. International Journal of Eating Disorders

środa, 13 kwietnia 2011

W jednym z ostatnich wpisów (Ewolucja postrzegania anoreksji w medycynie) napisałam, że zmiany w podejściu do anoreksji w latach 60-tych XX wieku wynikały m.in. z tego, że zmieniły się relacje między lekarzem, a pacjentem, na które w latach wcześniejszych bardzo mocno rzutowały różnice wynikające ze statusu płci. Jeden z czytelników poprosił mnie o rozwinięcie tego tematu. Wprawdzie z jednej strony nie jest to aż tak istotne w tematyce bloga, ale z drugiej - jest to niezmiernie ciekawe i trudno mi oprzeć się pokusie, aby nie przybliżyć tego problemu.

Pierwsza połowa XX wieku to okres, w którym znakomitą większość lekarzy stanowili mężczyźni (zresztą przez kolejne kilkadziesiąt lat także), z kolei większość osób diagnozowanych w kierunku anoreksji to były kobiety, w dodatku przeważnie młode i niezamężne. Czytając opisy przypadków zawarte w artykułach dot. anoreksji nie sposób nie zauważyć, że ówczesny światopogląd i oczekiwania wobec kobiet, w zdecydowany sposób wpływały na postrzeganie samej choroby.

 

Co zwróciło moją uwagę:

1) traktowanie małżeństwa jako kluczowego elementu w kształtowaniu psychiki młodych kobiet, dla przykładu:

The only satisfactory destiny for a woman is a happy marriage. (...) adolescent anxiety in a girl centres round doubts as to her ability to influence her environment to secure a mate. (1)

W wolnym tłumaczeniu: Jedynym zadowalającym przeznaczeniem kobiety jest szczęśliwe małżeństwo. (...) obawy dziewcząt w okresie dojrzewania i dorastania koncentrują się wokół jej zdolności wpływania na otoczenie celem zdobycia partnera.

Co ciekawe powyższy cytat pochodzi z artukułu napisanego przez kobietę, a swoje teorie autorka bazuje na bliżej nieokreślonej francuskiej powieści komentując, że "Francuzi mają najbardziej dogłębny wgląd w kobiecą psychologię".

 

2) nieświadomość kobiet w temacie reprodukcji i seksualności, co przyczyniło się do popularności teorii, że w anoreksji jedzenie jest symbolem stosunku seksualnego, w wielu artykułach można znaleźć opisy typu:

From this time she dates her belief that eating was a causative factor in pregnancy, that from eating one got fat, and, finally, had a child. However, she thought this could only take place when people were married. (2)

Wolne tłumaczenie: W okresie, gdy spotykała sie z chłopcami, była przekonana, że jedzenie było przyczyną ciąży, że jedzenie powodowało, że się tyło i w końcu miało dziecko. Jednakże mogło to mieć miejsce tylko, jeżeli było się w związku małżeńskim.

 

3) interpretowanie chęci kształcenia się i inteligencji młodych kobiet jako psychopatologii, dla przykładu:

Miss M.'s mental processes show a distinct schizoid tendency. In her finals at the University she received much credit for an essay savouring of mad genius; in an endeavour to present the cosmic implications of tragedy she soared awav into the nebulous realms of modern physics and treated the fourth dimension with a familiarity Einstein might envy. (1)

Wolne tłumaczenie: Tok myślenia panny M. wykazuje wyrażnie tendencję schizoidalną. W czasie egzaminów końcowych zyskała uznanie za wypracowanie świadczące o szalonym geniuszu; próbując pokazać kosmiczne konsewkwencje tragedii, zagłębiła się w skomplikowane domeny współczesnej fizyki i traktowała czwarty wymiar z obeznaniem, którego mógłby pozazdrościć Einstein.

 

4) w opisach przypadków o stanie psychicznym pacjentek więcej do powiedzenia mieli rodzice, niż same pacjentki. Młode kobiety praktycznie nie istniały bez kontekstu w postaci rodziców, opiekunów, rodzeństwa czy męża.

 

5) w wielu opisach przypadków anoreksji zwraca uwagę to, że istotnym czynnikiem w funkcjonowaniu danej rodziny był konflikt między tym co od chorej oczekiwała rodzina/otoczenie, a tym o czym ona sama marzyła. Warto też podkreślić, że wiele z tych marzeń było jak najbardziej realnych - studia, prowadzenie własnego sklepu, poświęcenie się pielęgniarstwu na misji w Afryce itd. - natomiast zarówno rodziny, jak i lekarze zajmujący się danymi przypadkami uważali je za nierealne, a czasami nawet głupie.

 

6) protekcjonalne traktowanie chorych kobiet, co rzuca się w oczy zwłaszcza w opisach leczenia, dla przykładu:

Elaborate psychiatric methods are undesirable, but a simple, straightforward explanation and reassurance so framed as to convey the impression that the situation is fully comprehended and that the treatment must be accepted and will produce the desired recovery may be as important as any of the other details of treatment. (3)

Wolne tłumaczenie: Wymyślne metody psychiatryczne są niepożądane, natomiast proste i nieskomplikowane wyjaśnienie i zapewnienie sformułowane tak, aby przekazać wrażenie, że sytuacja jest w pełni zrozumiała oraz, że leczenie musi być zaakceptowane i przyniesie pożądaną poprawę, mogą być równie istotne jak inne szczegóły leczenia.

 

7) jest to najmniej istotny czynnik, aczkolwiek wymaga zaznaczenia - ówczesne artykuły medyczne zdecydowanie różnią się od współczesnych. Współcześnie dąży się do tego, aby prezentować wnioski oparte na jak największej ilości przypadków, nie analizuje się pojedynczych pacjentów. Dawniej artykuły naukowe były pełne bardzo szczegółowych, wręcz intymnych opisów indywidualnych przypadków, bardzo często ilustrowanymi zdjęciami, praktycznie nie stosowano metod statystycznych, nierzadko podstawą do napisania artykułu były pojedyncze przypadki.

 

Czytając artykuły dot. anoreksji sprzed kilkudziesięciu lat odniosłam wrażenie, że pacjentki z anoreksją były traktowane jako istoty może nie tyle głupie, co nieskomplikowane. W wielu publikacjach psychodynamiczne teorie dot. anoreksji były wspierane mitologią pierwotnych plemion sprzed kilkuset lat lub plemion żyjących współcześnie, ale w odcięciu od postępów technologicznych kultury zachodniej. Czy wyobrażacie sobie w dzisiejszych czasach porównywanie anorektyczek do "dzikich"? Mogę się tylko domyślać jaki rwetes podjęliby Rzecznik Praw Pacjenta czy różne organizacje feministyczne i zajmujące się prawami kobiet.

 

Brit Med J (1958)

 

 

(1) G Nicolle, Pre-Psychotic Anorexia, Proceedings of the Royal Society of Medicine (1938) XXXII;

(2) JV Weller et al, ANOREXIA NERVOSA: A PSYCHOSOMATIC ENTITY, Psychosomatic Medicine (1940) 11(1);

(3) DISCUSSION ON ANOREXIA NERVOSA, President HL Tidy, Proceedings of the Royal Society of Medicine (1939) XXXII;

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Dzisiejszy wpis miał dotyczyć tego, w jaki sposób mężczyźni radzą sobie z kiepską samooceną i co robią, aby poprawić swój body image. Plan był prosty - zgodnie z opinią ludzi, którzy zajmują się badaniem tych zagadnień, można uogólnić, że kobiety pragną być szczupłe, i często rozwiązują swoje problemy dietami, ćwiczeniami itd. aż po ED, z kolei faceci pragną być muskularni, więc wielu z nich poprawia swoje samopoczucie chodząc na siłownię, budując masę mięśniową itd. W momencie, gdy takie poprawianie własnego wizerunku wymknie się spod kontroli, mogą wykształcić się przeróżne zaburzenia typu bigoreksja, uzależnienie od sterydów anabolicznych, bulimia sportowa itd. Szukając materiałów do tego wpisu postanowiłam wspomóc się nie tylko naukowymi opracowaniami, ale także zapoznać się z sieciowymi społecznościami zgromadzonymi pod ogólnym pojęciem "kulturystyka". I w tym momencie mój oryginalny plan wziął w łeb, bo to, co znalazłam na forach internetowych "kulturystów" jest zbyt ciekawe, aby służyło tylko i wyłącznie jako lektura uzupełniająca. Stąd mała zmiana planów i zamiast chłodnej i rzeczowej analizy zjawiska chcę podzielić się moimi jak najbardziej subiektywnymi refleksjami na temat tego, co wyczytałam.

Pierwsze co rzuca się w oczy przy czytaniu forów fanów pakowania, to język. Dla osoby niobeznanej z tematem potrzebna jest chwila, albo nawet oficjalny forumowy słowniczek najważniejszych pojęć, aby załapać o co chodzi. Zaskakuje także ilość błędów ortograficznych.

Gdy się już przebrnie przez barierę językową drugą rzeczą, która przykuwa uwagę to nieprawdopodobnie duża ilość rzeczowych informacji. Oceniam, że mniej więcej 95%, a może i więcej, treści, to konkretne porady - jak jeść, jak ćwiczyć, czym się wspomagać, aby uzyskać określony cel. Porównując do forów pro ana, gdzie mniej więcej 3/4 treści to rozmowy o uczuciach i emocjach, było to dla mnie coś zdecydowanie nowego. Ponieważ zależało mi na znalezieniu wypowiedzi nie na temat tego jak "wypompować kaptura", ale dlaczego ktoś chciałby to robić, więc sprawa nie była prosta, aczkolwiek wykonalna.

Ponieważ wcześniej nigdy nie interesowałam się tym tematem, więc w mojej głowie panowało przekonanie, że wszyscy ci, którzy pakują, robią to po to, aby uzyskać określony wygląd. Lektura forów "kulturystów" dowodzi, że nie jest to takie proste. W tych nielicznych przypadkach, gdy "kulturyści" tłumaczyli swoje zainteresowanie siłownią itd. można znaleźć następujące powody:

  • żeby być zdrowym i wysportowanym,
  • żeby wyglądać groźnie,
  • żeby być silnym, w przeciwieństwie do innych wymoczków i móc zapewnić swojej kobiecie bezpieczeństwo,
  • żeby podobać się pannom,
  • żeby mieć w życiu jakiś cel, a nie chodzić, i chlać, i ćpać i palić jak ich rówieśnicy,
  • żeby lepiej się czuć, bo ćwiczenie i kształtowanie ciała daje niesamowitą satysfakcję, porównywaną do "bycia na chaju",
  • żeby móc się pokazać na plaży,
  • żeby pokazać innym, że "ja też potrafię",
  • żeby gdzieś wyładować agresję,
  • itd.

Na każdym forum "kulturystycznym", które odwiedziłam, istniał dział poświęcony sterydom anabolicznym i dopingowi. Działy te były opatrzone zastrzeżeniami, wg których takie wspomaganie jest tylko dla osób zaawansowanych, pełnoletnich, posiadających wiedzę na temat budowania mięśni i działania dopingu oraz potencjalnych skutków ubocznych itd. Wszystko to sprawiało wrażenie, że sterydy anaboliczne w odpowiedzialnych rękach nie są niebezpieczne, a wręcz przeciwnie. Najczęściej wyrażanymi obawami są strach przed łysieniem oraz ginekomastią (mówiąc najprościej wyhodowanie damskiego biustu u faceta).

Znalazłam wypowiedzi "kulturystów", które opisują treningi na siłowni i towarzyszącą im dietę, jako styl życia, a które automatycznie włączyły u mnie tryb porównywania do pro ana. Nie chcę tutaj prowadzić porównania, co jest zdrowsze, bo zbyt kiepsko orientuję się w światku "kulturystów", aby móc choćby spekulować na ten temat, niemniej jednak nie tak trudno znaleźć potwierdzenie, że zamiłowanie do pakowania czasem może zmierzać w kierunku patologii. Np. ww doping, czy opowieści jak to "źle mi było, bo przez 4 dni nie mogłem pójść na siłkę" czy "odpuściłem sobie kino, bo o 16 to ja jem ryż z mlekiem".

To co zwróciło moją uwagę, przy porównywaniu forów "kulturystycznych" do pro ana:

  • "kulturyści" praktycznie nigdy nie narzekają na swoją dietę i nie przejawiają większych problemów z jej utrzymaniem,
  • uczestnictwo w forach poświęconych "kulturystyce" ma na celu znalezienie i dzielenie się informacjami, tutaj praktycznie nie istnieje coś takiego jak grupa wsparcia,
  • panowie "kulturyści" dużo chętniej dzielą się zdjęciami dokumentującymi ich postępy (swoją drogą to niezwykle zabawne są komplementy jakimi obdarzają się "kulturyści" biorąc pod uwagę jak bardzo heteroseksualne są społeczności, w których się udzielają).

Nie mam wątpliwości, że absolutnie nie wyczerpałam tematu, i na pewno kiedyś do niego wrócę, jak prześpię się z tym i przetrawię te przesiąknięte testosteronem informacje. Ale już w tym miejscu mogę przyznać, że jest to dla mnie światek tak samo odległy jak pro ana.

 

Sformułowań "kulturyści" i "kulturystyka" używam w odniesieniu do ludzi, którzy pracują nad zbudowaniem odpowiedniej sylwetki i masy mięśniowej, natomiast nie jest to ścisłe zastosowanie tego terminu, bo nie wszyscy uczestnicy takich forów uważają się za kulturystów.

środa, 23 marca 2011

Dzisiejsza notka może niektórym wydawać się "od czapy", jeżeli jednak zechcecie wytrzymać do końca, to postaram się wyjaśnić jak wiele wspólnego mają pro ana i feeding, któremu jest poświęcona ta notka.

Na czym polega feeding?

Feeding zwykle określa się jako dewiację seksualną, w której uczestniczą dwie osoby - dokarmiacz (feeder), który czerpie satysfakcję seksualną z dokarmiania lub samego aktu jedzenia przez inną osobę, oraz osoba dokarmiana (feedee), która czerpie satysfakcję seksualną z jedzenia lub bycia karmioną. Inna definicja feedingu określa dokarmiaczy jako osoby, dla których ekstremalna otyłość jest fetyszem.

Obie definicje są niezwykle lakoniczne i pomijają kilka istotnych aspektów tego, czym jest feeding.

Wielbiciele puszystych kształtów

Myślę, że ważne dla tego tematu jest podkreślenie, że nie każdy związek (hetero czy homoskesualny), w którym jedna ze stron ma nadwagę czy otyłość, jest feedingiem. Nie każdemu podoba się to samo, a osób, które preferują partnerów o bujniejszych kształtach jest więcej, niż mogłoby się wydawać. To, że komuś podobają się kobiety o określonej budowie ciała i obfitych kształtach trudno nazwać zboczeniem. Ot, jedni wolą rude, inni - puszyste. Mężczyzn, którzy preferują takie kobiety nazywa się czasem chuby chasers, a od dokarmiaczy odróżnia ich jedna zasadnicza cecha - akceptują swoje partnerki takimi, jakimi są, nie próbują ich zmieniać, ani manipulować nim tak, aby się zmieniły.

Rzeźbienie ciała

Pierwszym ważnym aspektem feedingu, który moim zdaniem należy uwzględnić, to dążenie dokarmiacza do tego, aby osoba dokarmiana tyła. Gigantyczne rozmiary partnerki (pozwalam sobie na uproszczenie, bo w znakomitej większości przypadków dokarmiaczami są heteroseksualni mężczyźni) są źródłem satysfakcji, ale jest nim również sam proces tycia. Dokarmiacze bardzo często dokumentują postępy swoich partnerek - za pomocą zdjęć czy filmów, którymi chętnie dzielą się z innymi. Ubrania, z których partenrka "wyrosła" stają się namacalnymi trofeami.

Dokarmianie dla feedersów jest sztuką, taką jak kulturystyka. Tyle, że zamiast rzeźbić ciało poprzez rozwijanie określonych partii mięśniowych, dokarmiacze dążą do zwiększenia masy tkanki tłuszczowej swoich dokarmianych. Tutaj każda fałda, każdy rozstęp, każdy centymetr kwadratowy cellulitu jest sukcesem i źródłem satysfakcji.

Współczesna forma niewolnictwa

Moim zdaniem najważniejszym aspektem związków opartych na feedingu jest kontrola, jaką dokarmiacz ma nad swoją partnerką. Kobiety, które decydują się na taki związek bardzo często mają nadwagę i uważają się za nieatrakcyjne fizycznie, są spragnione miłości, komplementów, uwagi ze strony płci przeciwnej. Dokarmiacz oferuje im to wszystko, w zamian oczekując jednego - tycia.

Dokarmianie, czy tuczenie, może odbywać się w różny sposób. Znane są przypadki fizycznego zmuszania do jedzenia, jednak dużo częściej w grę wchodzi psychiczna manipulacja na zasadzie "jeżeli mnie kochasz, to zjedz jeszcze jednego kotleta", czy "im będziesz większa, tym bardziej będę cię kochał". Gdy partnerka osiąga rozmiary, które nie pozwalają jej poruszać się swobodnie, a jej życie ogranicza się do leżenia, zależność od dokarmiacza nabiera realnego wymiaru. To on kontroluje z kim ona się kontaktuje, co je, co robi. W ten sposób feeders jest w stanie całkowicie odciąć swoją partnerkę od rodziny i świata zewnętrznego zyskując także dodatkowe pole do manipulacji. Dokarmiacz czerpie satysfakcję z tego, że jego partnerka staje się od niego całkowicie zależna.

W niektórych związkach feedersów na etapie, gdy osoba dokarmiana jest praktycznie całkowicie zależna od dokarmiacza, pojawia się dodatkowo element poniżania - w ten sposób dokarmiacz poprawia poczucie własnej wartości.

Feeding w wymiarze wirtualnym

Myślę, że ważne jest podkreślenie, że feeding nie ogranicza się tylko związków, które funkcjonują tak, jak opisałam to powyżej. Wbrew pozorom feeding dotyczy także singli - np. kobiety, które same się tuczą, a satysfakcję przynosi im dzielenie się swoimi doświadczeniami z innymi np. poprzez internet, np. osoby, które fantazjują o dokarmianiu, a fantazje te podsycają np. zdjęciami czy filmami udostępnianymi przez innych.

Kontrowersje

Przeciwnicy feedingu uważają, że dokarmianie jest dewiacją i powinna podlegać leczeniu psychiatrycznemu, a praktykowanie feedingu powinno być zabronione. Zwolennicy uważają, że jeżeli związek dokarmiacza i osoby dokarmiającej jest oparty na obopólnej zgodzie, to nikt nie ma prawa się do niego mieszać. Tylko czy można mówić o obopólnej zgodzie w sytuacji, gdy jedna ze stron jest poddana nieustannej manipulacji? W sytuacji, gdy uczucia jednej osoby w związku można określić w sposób wymierny - na podstawie tego, ile waży ta druga, to czy w ogóle można mówić o zdrowej relacji międzyludzkiej?

Co do tego ma pro ana?

1) Zarówno osoby, które angażują się w pro ana, jak i osoby dokarmiane z wiązkach feedingowych, są w dużej części produktami kultu ciała - stygmatyzacji otyłości i gloryfikacji chudości.

2) Motywowanie do chudnięcia (w przypadku pro ana) i tycia (w przypadku feedingu) odbywa się na zasadzie manipulacji.

3) Zarówno pro ana, jak i feeding, sprawiają, że jedzenie przestaje być tylko najnormalniejszą w świecie czynnością fizjologiczną, staje się niezwykle ważnym elementem funkcjonowania, źródłem obsesji wkraczającym w patologię.

4) I w przypadku pro ana, i feedingu, pojawia się motyw kontroli - w pierwszym przypadku nad własną osobą (źródłem satysfakcji jest np. poskramianie łaknienia), w drugim - nad inną osobą (źródłem satysfakcji jest władza nad inną osobą).

5) w obu przypadkach pojawia się motyw wyższości nad innymi - w pro ana odchudzanie się daje poczucie wyższości nad osobami, które się nie odchudzają, a w feedingu - dokarmiacz staje się panem i władcą swojej partnerki.

 

Do poczytania:
Weight Room
Uwielbiam grube kobiety (eioba.pl)

sobota, 05 marca 2011

Historia reklamy blielizny marki Lane Bryant z Ashley Graham w roli głównej nie jest do końca jasna - bardzo dużo się o niej pisało/pisze, natomiast każdy tekst przedstwia nieco inny przebieg zdarzeń. Kompilując najczęściej powtarzane fakty:

1. Spot, przedstawiający Ashley Graham w bieliźnie, miał być wyemitowany w czasie programu "Dancing with the Stars" (amerykańska wersja Tańca z gwiazdami). Stacja ABC odrzuciła nakręcony spot reklamowy sugerując wprowadzenie zmian, które wg przedstawiciela Lane Bryant calkowicie zmieniały jej przesłanie.

2. Sugerowane zmiany stały się podstawą spekulacji, że powodem, dla którego ABC odrzuciła spot z Ashley Graham, było nie to, że modelka występuje w samej bieliźnie, ale raczej to, że występuje w bieliźnie i ma rozmiar 44... (Skoro w tym samym bloku reklamowym, w którym miała być wyemitowana reklama Lane Bryant, pokazano reklamy m.in Victoria Secret, a w samym "Dancing with the Stars" niektóre z tancerek mają na sobie niewiele więcej niż samą bieliznę, więc sama nagość nie mogła być powodem.)

3. Cała sprawa została głównym tematem blogów i portali poświęconych bieliźnie, modzie plus size, itd.

4. Lane Bryant zyskał dużo większy rozgłos dzięki tej aferze, niż w sytuacji, gdyby ABC wyemitowała spot z Ashley Graham bez zastrzeżeń.

Jedna, nieco większa niż medialny standard, kobieta w bieliźnie, i nagle okazuje się, że telewizyjna nagość nabiera nowego znaczenia.

 

czwartek, 05 sierpnia 2010

Osoby zainteresowane tematyką body image na pewno kojarzą kampanię reklamową marki Dove Real Beauty:

Od 2006 roku, kiedy to powstała ta kampania, Dove jest postrzegane jako marka wspierająca ideę występowania prawdziwych kobiet w reklamach oraz pioniera promowania życia w zgodzie ze swoim ciałem. Dove sponsoruje warsztaty wspierające samoocenę kobiet, filmiki reklamowe dot. postrzegania siebie oraz wpływu mediów i świata reklamy na to, jak kobiety oceniają siebie.

Wiele osób zachwyca się działaniami Dove, bo rzeczywiście - kampania Real Beauty wniosła jakąś nowość.

Ale zawsze jest jakieś ale...

Zanim ktoś popadnie w bezkrytyczny zachwyt nad działaniami Dove warto znać kilka faktów.

Po pierwsze właścicielem marki jest firma Unilever. Inna marka tej firmy - Axe, jest znana z reklam o dość specyficznym charakterze. Po pierwsze trudno znaleźć tam 'prawdziwe kobiety'. Axe reklamują laski. Po drugie - kobiety w reklamach Axe są traktowane przedmiotowo oraz są sprowadzane do roli obiektu seksualnego.

Generalnie reklamy Axe prezentują produkty tej marki jako sposób, w jaki mężczyźni mogą zwabić do siebie piękne kobiety. Jak np. w reklamie Lynx, który jest odpowiednikiem Axe na rynku amerykańskim:

 

Po drugie - być może zaciekawi was sposób, w jaki Dove wyszukuje "prawdziwe kobiety" do swoich reklam. "Prawdziwe kobiety" w stylu Dove powinny mieć nieskazitelną skórę, żadnych blizn czy tatuaży, piękne włosy i skórę, sylwetkę niezbyt krągłą i niezbyt atletyczną itd. To prawda, że reklamy Dove pokazują kobiety w nieco większym asortymencie niż wiekszość innych marek. Tyle, że te "prawdziwe kobiety" w żaden sposób nie reprezentują rzeczywistej różnorodności kształtów, rozmiarów i typów.

W ten sposób powstaje pytanie - jak bardzo wiarygodne staje się przesłanie Dove? Z jednej strony to fajnie, że ktoś tam w świecie kosmetyków i reklamy wziął pod uwagę, że są osoby oczekujące czegoś innego niż nieskazitelnie piękne modelki. Z drugiej strony trudno zapomnieć, że Unilever reklamami Axe/Lynx utrwala typowy dla reklam wizerunek kobiety - pięknej, szczupłej, seksownej ... i głupiej.

Osobiście zachwycanie się tym, co robi Dove dla wzmocnienia samooceny kobiet przychodzi mi coraz trudniej. Dove nie jest fundacją, ani stowarzyszeniem tylko firmą, dla której na pierwszym miejscu zawsze będzie zysk. Marketing ma za zadanie przede wszystkim uwieść potencjalnych klientów. Ewentualne korzyści jak np. zwiększenie świadomości kobiet czy wzmacnianie ich samooceny, to tylko efekty uboczne. Ale konstruując tak specyficzną kampanię reklamową chyba warto zadbać o to, aby nie była ona w takiej sprzeczności z innymi markami tej samej firmy? Bo porównując kampanie Dove i Axe/Lynx słowo hipokryzja aż ciśnie się na usta.

wtorek, 13 lipca 2010

Od razu wyjaśniam skąd taki temat - motyw perfekcjonizmu pojawia się zarówno w temacie zaburzeń odzywiania, jak i pro ana. W pierwszym przypadku - naukowcy próbują określić czy jest skutkiem czy przyczyną. W drugim - staje się usprawiedliwieniem albo celem. Dlatego uważam, że warto przyjrzeć się perfekcjonizmowi - skąd się bierze? czy można go u siebie "wyhodować"? jakie są jego powiązania z zaburzeniami odżywiania? i wreszcie - czy jest wadą, czy zaletą?

 

Wiele twarzy perfekcjonizmu

Niektórym osobom wydaje się, że perfekcjonizm to pożądana cecha osobowości. Jest kojarzona z pracowitością, skrupulatnością i sukcesami. Tymczasem badania prowadzone przyz psychiatrów i psychologów pokazują, że perfekcjonizm ma wiele twarzy. Najprościej ujmując perfekcjonizm można przedstawić w dwóch postaciach:

  • racjonalna - wysokim standardom i wymaganiom towarzyszy elastyczność oraz racjonalne podejście do oczekiwań względem siebie i innych (słabsze wyniki w różnych dziedzinach życia są traktowane jako okazja do wyciągania wniosków i pomagają poprawić swoje wykonanie w przyszłości), taka osoba jest motywowana przede wszystkim celem i satysfakcją z jego osiągnięcia;
  • neurotyczna - wysokie standardy i wymagania są oparte na nierealistycznych celach, nie są brane pod uwagę różne potrzeby danej osoby czy innych ludzi z jej otoczenia, głównym motywatorem do działania jest lęk przed porażką, osiągnięcie celu nie przynosi satysfakcji, bo taka osoba zawsze znajdzie coś, co mogło udać sie lepiej.

Pomiędzy tymi dwiema postawami istnieje oczywiście cały szereg "odcieni szarości". Niektórzy badacze uważają, że coś takiego jak "pozytywny perfekcjonizm" nie istnieje, ponieważ w określonych sytuacjach perfekcjonizm może pokazać sie w najbardziej destrukcyjnej formie, nawet jeżeli na co dzień pozwala osiągać sukcesy.

Z perefekcjonizmem wiąże się wiele paradoksów. Na przykład dążenie do perfekcji czy ideału, podczas gdy z definicji perfekcja i ideał nie istnieją. Umiejętność racjonalnej oceny co jest osiągalne decyduje o tym, czy u danej osoby perfekcjonizm jest siłą napędową, czy destrukcyjną.


Ile to kosztuje?

Perfekcjonizm jest łączony ze zwiększonym odczuwaniem stresu oraz lęków, co nie pozostaje obojętne dla zdrowia, nie tylko psychicznego, ale także fizycznego. Np. badania wykazują, że ryzyko przedwczesnego zgonu u osób z cechami perfekcjonizmu jest większe o około 50% niż u osób, które tych cech nie posiadają.

Są też sytuacje gdy perfekcjonizm na stan zdrowia wpływa pozytywnie - np. w przypadku cukrzycy przestrzeganie diety oraz dozowanie insuliny wymagają skrupulatności typowej dla perfekcjonizmu.

Określa się trzy podstawowe wymiary perfekcjonizmu:

  • zorientowany na siebie;
  • zorientowany na otoczenia;
  • społeczny (dana osoba jest przekonana, że otoczenie oczekuje od niej perfekcjonizmu).

Możliwe są różne kombinacje tych wymiarów, i to m.in. one decydują o tym, czy perfekcjonizm dla zdrowia danej osoby jest czynnikiem pozytywnym czy negatywnym. Osoby, których perfekcjonizm jest zorientowany na siebie zazwyczaj lepiej dbają o siebie. Tymczasem osoby, u których dominuje składowa społeczna, mają tendencję do odrzucania pomocy i wsparcia bliskich i specjalistów, ponieważ korzystanie z takiej pomocy oznacza przyznanie się do własnych słabości.

 

Jak perfekcjonizm łączy się z zaburzeniami odżywiania?

Spośród różnych form perfekcjonizmu tylko z ED łączone są dwa - negatywna reakcja na niepowodzenia, oraz odbieranie niepowodzeń jako osobistych porażek. Inne formy łączone są także z innymi zaburzeniami psychicznymi. Na przykład poddawanie w wątpliwość podjętych działań pojawia się zarówno w ED, jak i w przypadku zaburzeń lękowych. Inne zaburzenia psychiczne, które są łączone z perfekcjonizmem to depresja, nadużywanie substancji psychoaktywnych, samookaleczanie, zaburzenia obsesyjno-kompulsywne (tzw. nerwica natręctw).

 

Czy można wyhodować u siebie perfekcjonizm?

Zdaniem naukowców perfekcjonizm rozwija się pod wpływem trzech czynników:

  • wychowanie (np. stwierdzono, że wieksze prawdopodobieństwo perfekcjonizmu występuje u najstarszych dzieci w danej rodzinie, przy kolejnym dziecku rodzice są w stanie dopasować swoje oczekiwania do rzeczywistości, ponadto najstarsze dziecko w rodzine zwykle spędza więcej czasu w towarzystwie doroslych);
  • presja kulturowa (oczekiwania społeczne wobec osoby o określonej płci czy pozycji społecznej obecne w mediach, a także w kontaktach towarzyskich);
  • aspekt genetyczny.

Wiele osób należących do pro ana uważa, że pro ana jest nie tylko drogą do osiągnięcia idealnego chudego ciała, ale także do perfekcji w każdej innej dziedzinie życia. Kojarzenie anoreksji z perfekcjonizmem stanowi powód, dla którego wiele motylków wierzy, że dzięki praktykowaniu anorektycznych zachowań osiągną tą mityczną anorektyczną perfekcję. Tymczasem badania wykazują, że w znakomitej większości przypadków cechy perfekcjonizmu były pierwotne do anoreksji. Do tego cechy te należą raczej do negatywnych aspektów perfekcjonizmu - tak jak nadmierna krytyka wobec siebie, czy zwiększona potrzeba akceptacji ze strony otoczenia. Perfekcja w kontekście zaburzeń odżywiania nie polega na osiąganiu sukcesów we wszystkich dziedzinach życia, ale raczej na ciągłym wątpieniu w swoje wyniki, stawianiu poprzeczki wyżej i wyżej, aż w końcu osiąga ona pułap, którego osiągnąć się po prostu nie da.

 

Linki:

The Dark Side of Perfectionism Revealed (LiveScience)
Perfectionism Linked to Eating Disorders - Concern Over Making Mistakes May Increase Risk (WebMD)
The Many Faces of Perfectionism (bulimia.com)
Bulik CM et al, The Relation Between Eating Disorders and Components of Perfectionism, Am J Psychiatry (2003) 160:366-368
Miriam Elliott, Jan Goldberg, Caroline Price, Perfectionism: what's bad about being too good?, Free Spirit Publishing 1992

piątek, 25 czerwca 2010

Dzisiejsza notka została zainspirowana opisami, które dość często spotykam na blogach odchudzających się dziewczyn, mniej więcej takiej treści:

Dzień byłby udany. Zjadałam niewiele ponad xxx kcal. Ale wieczorem, gdy grzecznie skończyłam swoje ćwiczenia i już sięgałam po książkę, usłyszałam z kuchni głos. Ponętny i aksamitny wzywał mnie do siebie. To ta cholerna czekolada! Przysięgam - wołała mnie do siebie. I oczywiście musiałam zeżreć całą...

Na pewno większość z was słyszała o ciążowych zachciankach i nocnych wypadach do sklepu po śledzie, lody albo gofry z dżemem truskawkowym. Jedzeniowe zachcianki, które wśród motylków tak często kończą się napadami to zjawisko z jednej strony dość powszechne, z drugiej wciąż tajemnicze. Ponieważ nie do końca jest jasne czemu mają służyć i na jakiej zasadzie działają.

Istnieje kilka teorii dotyczących zachcianek jedzeniowych. Zwolennicy teorii intuicyjnego jedzenia uważają, że jest to sposób, w jaki nasze ciało domaga się brakujących mu składników. Inni o nagłe i niemożliwe do odparcia pragnienie konkretnego jedzenia obwiniają hormony argumentując, że zachcianki to domena kobiet, a ich nasilanie się jest skoordynowane z cyklem menstruacyjnym, oraz z okresem największej burzy hormonalnej czyli ciąży. Ewolucjoniści wierzą, że zachcianki są pozostałością instynktu przetrwania naszych przodków, którzy utrzymywali się z łowiectwa i zbieractwa. Jeszcze inna teoria bazuje na funkcjonowaniu mechanizmów regulujących głód w połączeniu z ośrodkiem nagrody.

Zachcianki jedzeniowe to nie to samo co głód czy apetyt (czyli sposób w jaki nasze ciało upomina się o jedzenie). I choć uczucie głodu potęguje pojawiającą się nagle nieodpartą chęć na konkretną potrawę, to zachcianki pojawiają się także, gdy głodu nie czujemy. Zdaniem naukowców podstawowa różnica pomiędzy głodem i zachciankami, to ich źródło. Głód jest sterowany potrzebami ciała, podczas gdy nagła chęć na czekoladę czy inne pyszności, pojawiająca się z nienacka w środku nocy, często odbierająca zdolność swobodnego myślenia i funkcjonowania, ma swoje źródło w głowie.

Kilka ciekawych informacji na temat zachcianek:

  • zachcianki dotyczą tylko potraw, których smak znamy; zatem jeżeli ktoś nie zna smaku czekolady, nie ma obawy, że nagle dopadnie go irracjonalna chęć zjedzenia gorzkiej czekolady nadziewanej poziomkami;
  • oprócz głodu i zawirowań hormonalnych istnieją inne czynniki, które zwiększają prawdopodobieństwo występowania zachcianek - stres, zmęczenie, niskokaloryczne i przewlekłe diety, niedostatek snu;
  • zachcianki i panowanie nad nimi nie mają nic wspólnego z silną wolą, najbardziej powszechnym czynnikiem wyzwalającym zachcianki jest niski poziom serotoniny (czyli hormonu szczęścia) i/lub cukru we krwi, ponieważ nasze ciało i umysł  lubią czuć sie dobrze zrobią wszystko, aby zaspokoić potrzebę serotoniny i/lub cukru we krwi - stąd nagłe zachcianki, co ciekawe zaspokojenie zachcianki powoduje tylko chwilowe rozwiązanie problemu, ponieważ poziom serotoniny jak i glukozy po spełnieniu zachcianki dość szybko opadają; stąd wynika także fakt, że nie jest możliwe uprzedzanie zachcianek - tzn. nie da się najeść na zapas czekolady i liczyć na to, że zachcianka nie pojawi się;
  • zachcianki dotyczą przeważnie potraw wysokokalorycznych, zawierających dużo tłuszczów i węglowodanów, a także potrawy pikantne i z dużą ilością soli - fast foody, słodycze itp., naukowe wyjaśnienie jest takie, że tego typu potrawy najintensywniej stymulują ośrodek nagrody i w naszych głowach są kojarzone z "robieniem sobie dobrze", poza tym niektóre z tych potraw powodują, że w naszym organizmie pojawiają sie opioidy, co również wywołuje przyjemne doznania;
  • istnieje zaburzenie odżywiania - pica, które polega na tym, że dana osoba ma zachcianki, ale na rzeczy niejadalne (np. błoto, wełna, drewno, nieprzetworzona żywność typu mąka czy surowe ziemniaki), problem ten dotyczy przede wszystkim kobiet w ciąży i małych dzieci, jako czynnik ryzyka wymienia się także anemię;
  • u osób z zaburzeniami odżywiania zachcianki jedzeniowe stanowią jeszcze większą tajemnicę, ale najbardziej popularny pogląd jest taki, że rozregulowanie układów odpowiedzialnych za odczuwanie głodu, apetyt i ośrodek nagrody powoduje, że zachcianki stają się jeszcze bardziej intensywne i trudniejsze do opanowania, nawet wtedy, gdy pojawiają się rzadziej niż u osób zdrowych.

Zasadnicze pytanie jest takie - jak oprzeć się zachciankom? Oczywiście sposobów jest wiele, mniej i bardziej skutecznych, ale najbardziej uniwersalna i skuteczna zasada jest jedna: ograniczać ryzyko, że zachcianka się pojawi. Czyli regularne i pełnowartościowe posiłki, odpowiednia ilość snu, umiejętność rozładowania stresu i napięcia, i problem zachcianek przestanie być zmorą spędzającą sen z powiek.

 

O zachciankach jedzeniowych przeczytałam w następujących artykułach:
What are Some Causes of Food Cravings?
Food craving : understanding body signals
How Food Cravings Work
The Psychology of Food Cravings
Gilhooly CH et al, Food cravings and energy regulation: the characteristics of craved foods and their relationship with eating behaviors and weight change during 6 months of dietary energy restriction, International Journal of Obesity (2007) 31

poniedziałek, 07 czerwca 2010

...piszę do Ciebie w bardzo ważnej sprawie!

 

Już kiedyś przyznałam się, że lubię sprawdzać jakie hasła internauci wpisują w google trafiając na mojego bloga. Pojawia się tam całkiem sporo sensownych pytań, które są dla mnie nieustającą inspiracją, ale jest też wiele haseł, o bardziej ... kontrowersyjnym charakterze.

Zdecydowanie największa liczba zapytań dotyczy odchudzania i zaburzeń odżywiania. Oprócz standardowych kwestii 'jak zostać anorektyczką', 'jak zostać motylkiem' czy 'domowe sposoby na zwymiotowanie', niektóre osoby bardziej precyzują swoje problemy:

na co zachorować, aby schudły nogi
ile dni się głodzić żeby wpaść w anoreksję
ile dni trzeba głodować żeby być chudą
jak szybko można stracić wagę zostając anorektyczką
jak skutecznie zostać anorektyczką
jak najłatwiej zachorować na anoreksję

 

Niektóre hasła poszukują tajemnych i magicznych sposobów na schudnięcie ukrytych przed zwykłymi śmiertelnikami:

firmy szukające chętnych do badań środków odchudzających
tajemnicze sposoby na chudość

 

Inne wyrażają desperację pytającego(pytającej):

jak kurwa schudnąć zajebiście szybko

 

Pojawia się także sporo pytań technicznych dotyczących odchudzania w stylu pro ana:

czy pokarm wypluty dostarcza kalorii
czy gryzienie i wypluwanie jedzenia tuczy
po jakim czasie od napadu objadania się organizm wchłania pożywienie i wymiotowanie już nic nie daje
pro ana na której ręce bransoletka
jak zwymiotować kalorie
jak zwymiotować woreczek

Zastanawiam się o jaki woreczek mogło chodzić, mam nadzieję, że nie o żółciowy...

A to pytanie:

jak wygląda wymiotowanie u człowieka różne zdjęcia tak żeby były widoczne wymioty

kazało mi się zastanowić w jakim celu ktoś może poszukiwac informacji na ten temat? Jak na razie nie potrafię podać żadnej hipotezy.

 

Jeden z moich wpisów dot. kaloryczności wody sprowadza na mojego bloga osoby szukające wartości kalorycznych różnych produktów. Banany, pizze, kotlety, pasta do zębów, ale także:

czy jak woda jest gorąca to ma więcej kalorii
ile kalorii ma woda po przegotowaniu
ile kcal ma jabłko bez ogryzka
czy woda z butelki tuczy
czy powietrze ma jakieś kalorie

 

Pojwiają się także pytania od czapy, przeważnie o sprawy damsko-męskie np.:

jak poznać że dziewczyna bierze anty
jak rozpoznać znaczące spojrzenie
jak rozebrać dziewczynę przed seksem
jak odstraszyć rywalkę
czy grubasy mają mniejsze członki niż chudzielce
czy poród boli jak imputacja nogi

Domyślam się, że chodziło o 'amputację', choć z drugiej strony - wszystko jest możliwe...

 
1 , 2 , 3 , 4
Terapia anoreksji, bulimii