Zaburzenia Odżywiania

poniedziałek, 06 sierpnia 2012

Temat sprowokowany oczywiście trwającą olimpiadą ;-)

 

Środowisko sportowe często wymienia się jako jeden z czynników predysponujących do zachorowania na zaburzenia odżywiania. Pewną rolę odgrywa tutaj panujące w sporcie współzawodnictwo i oczywiście presja uzyskiwania jak najlepszych rezultatów. Ci zawodnicy, którzy nie są w stanie nadążyć za czołówką sportowców w swojej dyscyplinie nie zawsze umieją pogodzić się z tym, że nie są najlepsi i sięgają np. po doping. Ale nie tylko - zaburzenia odżywiania to inny problem z tej samej bajki, tyle, że skala problemu jest nie do opisania, ponieważ jest to problem skrywany. O ile "coming outy" chorych na ED celebrytów, aktorów czy muzyków zdarzają się rzadko, jeszcze rzadziej o swoich problemach z jedzeniem mówią publicznie sportowcy.

ED w sporcie nie dotyczy wszystkich dyscyplin jednakowo, pewne dyscypliny stwarzają większe ryzyko, niż inne. Dyscypliny te wyróżnia:

  • indywidualne starty - gdy na sukces pracuje cała drużyna, ciężar presji częściej rozkłada się na kilka osób;
  • istotny dla wyników jest element prezencji (czyli wszelkie dyscypliny "artystyczne");
  • obecność kategorii wagowych (konieczność "zbijania wagi" przed zawodami);
  • waga zawodnika ma wpływ na uzyskiwane rezultaty (np. w sportach wodnych, gdzie od wagi zawodników zależy obciążenie łódki czy w skokach narciarskich, gdzie teoretycznie lżejsi zawodnicy są w stanie skoczyć dalej).

Oprócz samej dyscypliny ryzyko wystąpienia ED u sportowców podlega takim samym czynnikom ryzyka, jak w przypadku nie-sportowców (np. dysfunkcyjna rodzina, niska samoocena, traumatyczne wydarzenia).

Zaburzenia odżywiania u sportowców są najczęściej wynikiem przejścia diety i odchudzania z elementu przygotowań do zawodów do elementu, który pomaga radzić sobie ze stresem i presją, a także ewentualnymi niepowodzeniami.

 

Sławni sportowcy i ED

Nadia Comaneci - gimnastyczka (Rumunia)

 

Franziska van Almsick - pływaczka (Niemcy)

 

Sven Hannawald - skoczek narciarski (Niemcy)

wtorek, 19 czerwca 2012

We wcześniejszych wpisach starałam się pokazać analogie między mechanizmami, które rządzą zab. odżywiania i uzależnieniami. Pisałam o:

Dziś kolejny mechanizm i kolejna analogia:

Rozpraszanie i rozdwojenie JA

Mechanizm ten jest związany z poczuciem tożsamości, czyli odpowiedzią na pytanie "kim jestem". Z poczucia tożsamości wynikają inne ważne dla funkcjonowanie człowieka czynniki: system wartości, podejmowanie decyzji, konsekwencję, określenie własnych granic, poczucie indywidualności.

W uzależnieniu poczucie tożsamości ulega zaburzeniu. Odbywa się to w trzech etapach:

  1. rozdwojenie JA
    Powstanie dwóch biegunów własnej osoby. Są one skrajnie różne i można je przypisać stanom "pod wpływem" i "na trzeźwo". Czyli z jednej strony jest poczucie mocy, przekonanie o własnej sile, działanie impulsywne bez oglądania się na konsekwencje, pewność siebie, roszczeniowość, brak krytycyzmu. Można to określić jako specyficzną nałogową pychę. Na trzeźwo nie da się nie zauważyć negatywnych konsekwencji nałogu, pojawiają się uczucia mniej przyjemne - wstyd, poczucie winy, poczucie beznadziejności, poczucie wyobcowania. Jedna i druga wersja osoby utrudnia podjęcie leczenia, bo będąc pod wpływem nie widzi takiej potrzeby, a na trzeźwo nie wierzy, że wyleczenie jest możliwe.
  2. rozpraszanie granic JA
    Na skutek rozdwojenia JA dochodzi do rozmywania się granic, które JA określają. Wiąże się to z poczuciem braku kontroli i przekraczaniem granic własnego systemu wartości.
  3. wydrążenie JA
    Ponieważ osoba uzależniona funkcjonuje prawie wyłącznie na granicach swojej tożsamości, po środku zaczyna pojawiać się pustka. Osoba uzależniona może to odczuwać jako "patrzenie z góry na kogoś obcego". Utrata poczucia własnej tożsamości to nie tylko problem z odpowiedzią na pytanie "kim jestem", ale także niskie poczucie własnej wartości czy obalenie systemu wartości.

Co dzieje się z JA w zaburzeniach odżywiania?

Mimo tego, że typowe dla ED zachowania (głodzenie się, objadanie, ćwiczenia, prowokowanie wymiotów, przeczyszczanie się etc.) nie generują takich "odlotów" jak substancje psychoaktywne, na dłuższą metę obojętne dla psychiki nie są.

W przypadku ED, tak jak w uzależnieniach, można zauważyć pewne elementy związane z rozwijaniem się zaburzonego odżywiania (analogicznie do nałogu). Np. przekraczanie kolejnych granic (zachowania dawniej uznawane za niedopuszczalne, stają się normalnością).

Niektóre autorki blogów dot. ED i pro ana piszą o swoim niedowierzaniu w to, co się dzieje, nie poznają siebie w kontekście wspomnień "sprzed odchudzania".

Na blogach tych można znaleźć opisy świadczące o tym, że dziewczyny z zaburzeniami odżywiania oscylują pomiędzy dwoma stanami:

  1. euforyczna wiara we własne możliwości, pełnia nadziei i optymizmu "tym razem na pewno się uda", przekonanie o własnej wyższości, także w sferze moralnej, bezkrytyczna wiara w to, że dzięki diecie wszystko może się zmienić i udać;
  2. poczucie beznadziejności i porażki, przenoszone na wszystkie aspekty życia, poczucie winy bo "tym razem się nie udało", niskie poczucie własnej wartości.

W takim kontekście uczestnictwo w pro ana może być sposobem na wypełnienie pustki powstającej miedzy tymi stanami i zastępczą odpowiedź na pytanie "kim jestem?". Zastępczą, ponieważ jest to próba budowania własnej tożsamości głównie, a może i jedynie, w oparciu o przynależność do grupy.

piątek, 24 czerwca 2011

Dzisiejsza notka może być dla niektórych "oczywistą oczywistością". Nie będę odkrywać Ameryki, tylko próbować poukładać sobie wiedzę czym jest bulimia w pewien specyficzny sposób. Być może dla kogoś będzie to odkrywcze tak, jak dla mnie. Opisy tego czym jest anoreksja są zazwyczaj dość spójne i powtarzalne, z kolei bulimia wydaje się być czymś, co mieści w sobie dużo więcej różnych postaw i opcji.

Czynniki pierwsze bulimii

Opisując bulimię, praktycznie zawsze uwzględnia się dwie składowe:

  1. jedzenie,
  2. kompensacja.

Obie z tych składowych mogą mieć różny wymiar i znaczenie, różny może być stosunek między nimi. Stąd właśnie wynika to, że obrazy bulimii bywają bardzo różne.

Pierwsza składowa - jedzenie

W relacjach osób chorych na bulimię pojawiają się różne opisy jedzenia (jako czynności i jako przedmiotu). Chcę tutaj rozróżnić także "jedzenie zwykłe" od "jedzenia bulimicznego". Chodzi o to, że osoba chora na bulimię nie po każdym posiłku kompensuje to co zjadła. To co zostaje zjedzone bez kompensowania jest "jedzeniem zwykłym", to co poprzedza kompensację - "jedzeniem bulimicznym". Jest to oczywiście uproszczenie, czynię je dla wygody w używaniu pojęć, aby zwiększyć przejrzystość przekazu.

Czego dotyczą różnice w jedzeniu u różnych osób chorych na bulimię:

  1. zjadane ilości pokarmów - czasem ilość kalorii jedzonych w ciągu dnie nie odbiega od normy, czasem przekracza zapotrzebowanie człowieka kilkakrotnie;
  2. forma posiłków - czasem rozkład posiłków w ciągu dnia jest zupełnie zwyczajny, czasem posiłków nie ma wcale, jest za to nieustanne podjadanie, czasem oprócz normalnych posiłków są "uczty", czyli sesje przejadania się, czasem nie ma zwykłych posiłków, a są jedynie "uczty";
  3. rodzaj pokarmów, które składają się na "jedzenie bulimiczne" - możliwe opcje to np. brak rozróżnienia, gdy wszystko co dana osoba zjada podlega kompensacji, inna opcja to ograniczenie "jedzenia bulimicznego" do pokarmów przynoszących komfort psychiczny tzw. "comfort food" (np. słodycze, fast food), jeszcze inna opcja to wybieranie pokarmów z kompenasacją w perspektywie - czyli np. takich, które łatwiej zwymiotować - liczy się przede wszystkim konsystencja, nie smak, czy zawartość kalorii;
  4. "premedytacja" - może być tak, że "jedzenie bulimiczne" nie było planowane czy przewidywane i dotyczy sytuacji, w której np. zwykły posiłek wymknął się spod kontroli lub pojawił się czynnik stresujący, który wywołał napad bulimiczny, może być też tak, że "jedzenie bulimiczne" było od początku zaplanowane jako bulimiczne lub świadomość, że po posiłku nastąpi kompensacja była już w trakcie jedzenia.

Druga składowa - kompensacja

Kompensacja, czyli w kontekście bulimii - zachowania podejmowane celem ograniczenia spożytych kalorii. Mogą mieć one różną formę, najczęściej wybierane jest prowokowanie wymiotów i nadużywanie środków przeczyszczających. Inne formy kompensacji  to np. okresy intensywnych głodówek, nadmiar ćwiczeń fizycznych, u osób chorych na cukrzycę manipulowanie ilościami przyjmowanej insuliny, nadużywanie środków moczopędnych (diuretyków), nadużywanie środków wspomagających odchudzanie itd.

Różnice w metodach kompensacji stosowanych przez różne osoby chore na bulimie dotyczą:

  1. przywiązania do stosowanej metody - dana osoba może konsekwentnie stosować jedną lub kilka metod przez dłuższy czas, a łączenie metod kompensacji jest kwestią rytuałów, inna opcja to brak przywiązania do metody i stosowanie tych metod, które w danym momencie są najbardziej dogodne lub są postrzegane jako najkorzystniejsze,
  2. ilości stosowanych metod - metody kompensacji można podzielić na wystarczające i niewystarczające - pierwsze są powszechnie stosowane w sposób samodzielny (np. prowokowanie wymiotów), drugie praktycznie zawsze są łączone z innymi metodami (np. nadużywanie diuretyków),
  3. sposoby stosowania kompensacji - tutaj różnice dotyczą poszczególnych metod - np. przy nadużywaniu środków przeczyszczających możliwe jest regularne stosowanie dużych ilości leków, ale możliwe też jest zażywanie potężnych dawek doraźnie.

2+2 nie zawsze równa się 4

W momencie, gdy połączy się obie składowe bulimii oraz wszelkie ich wariacje, okazuje się, że bulimia może mieć bardzo różny przebieg. Kluczem do tych różnic jest znaczenie poszczególnych składowych dla danej osoby oraz relacja między składowymi. W ten sposób można wyróżnić następujące "odmiany" bulimii:

  • jedzenie jako uzależnienie, kompensacja jako zło konieczne - dana osoba nie umie powstrzymać się od jedzenia, podobnie jak np. w binge eating, a stosuje kompensacje ponieważ strach przed przytyciem jest zbyt silny, aby go zignorować,
  • jedzenie jako środek do celu, a najważniejszym elementem jest kompensacja, która dostarcza poczucia ulgi, duchowego oczyszczenia czy jest środkiem nałogowej regulacji uczuć - tutaj to co się zjada ma znaczenie przede wszystkim w kontekście późniejszego kompensowania (czyli np. wybieranie pokarmów, które łatwo zwymiotować),
  • mix rytualny - tutaj obie składowe indywidualnie nie mają znaczenia, dopiero rytuał - połączenie jedzenia z kompensowaniem zaspokaja potrzeby danej osoby,
  • "bulimia anorektyczna" - pozorne kontrolowanie diety, która wymyka się spod kontroli - zdecydowanie negatywny stosunek do jedzenia, a także do kompensowania, tutaj źródłem pozytywnych odczuć nie jest ani jedzenie, ani kompensowanie, ale to co następuje "po",
  • itd.

Jakie to ma znaczenie?

A to już zależy od tego kto pyta. Dla mnie jest to krok do zrozumienia tego, jak "działa" bulimia. Dla kogoś innego może to być prowokacja do zastanawienie się nad sobą. A jeszcze dla kogoś innego - taki mały wkład do zrozumienia tego, że bulimia nie jest fanaberią czy fazą przejściową. Rozumiem, że takie analizowanie czegoś może niektórym osobom wydawać się dziwne lub głupie. Być może ktoś uzna to za niepotrzebne. Ten wpis popełniłam przede wszystkim dla siebie, starając się zachować otwarty umysł oraz obiektywność. Możliwe, że ktoś uzna taki "matematyczny" opis bulimii za zbyt wyprany z emocji, aby mógł być wiarygodny. Jednak uważam, że czasem warto odłożyć emocje na bok i przyjrzeć się faktom.

Jest bardziej niż prawdopodobne, że gdzieś coś pominęłam, jeżeli wyłapiecie coś takiego, będę wdzięczna za napisanie o tym w komentarzach.

poniedziałek, 06 czerwca 2011

Wprawdzie zarzekałam się, że o leczeniu zab. odżywiania pisac nie będę, ale temat, który chcę dzisiaj podjąć nie dotyczy tylko i wyłącznie leczenia. To o czym chce napisać to sposób pojmowania zaburzeń odżywiania, który jest podstawą do dalszej terapii.

Wiele osób wyobraża sobie terapię jako długie rozmowy o trudnym dzieciństwie. To prawda - wracając do ważnych wydarzeń z dzieciństwa można uzyskać całkiem niezły wgląd w to, dlaczego coś robimy tak jak robimy, dlaczego czujemy to co czujemy. Jednak koncentrowanie się na tym co było to domena przede wszystkim nurtu terapii psychodynamicznej (czyli tej, która swoje korzenie zawdzięcza Freudowi).

W leczeniu zab. odżywiania, zwłaszcza na początku, dużo lepsze wyniki wydaje się dawać terapia w nurcie poznawczo-behawioralnym. Chciałabym w tej notce przedstawić chociaż częściowo w jaki sposób problemy psychiki są postrzegane przez ten nurt. Jest to w miarę proste zagadnienie, a jednak daje punkt zaczepienia dla osób, które chciałyby coś zmienić w swoim życiu, a także wgląd w umysł osoby z zaburzeniami (nie tylko zab. odżywiania) dla tych, którzy próbują zrozumieć jak to działa.

Zniekształcenia poznawcze

Uczucia człowieka nie są efektem tego, co odbieramy z zewnątrz, ale jego myśli. To nie wydarzenia same w sobie, ale to jak je postrzegamy, decyduje o tym jak się czujemy. Bodziec -> myśli -> uczucia. Jeżeli czyjeś postrzeganie (myśli) jest zaburzone/zniekształcone, to efektem tego są emocje i uczucia nie odpowiadające rzeczywistości. Można wyróżnić następujące typy zniekształceń poznawczych:

1. Myślenie "wszystko, albo nic" (myślenie "czarno-białe")

W rzeczywistości jest bardzo niewiele rzeczy, że coś może być albo dobre, albo złe; albo czarne, albo białe. Postrzeganie w takich kategoriach jest podstawą perfekcjonizmu i sprawia, że człowiek boi się popełniania błędów, niedoskonałości. Każdy błąd czy pomyłka wywołują poczucie beznadziejności i bycia nieudacznikiem.

Przykłady:

- albo będę gwiazdą, albo nikim

- jestem gruba, ponieważ nie jestem anorektyczką

- będę szczęśliwa, tylko będąc chudą

2. Filtr negatywny (szklanka w połowie pusta czy pełna?)

Takie myślenie polega na tym, że człowiek skupia uwagę tylko na negatywach.

Przykłady:

- nie wierzę, że wszystkim podobałam się, przecież Zosia powiedziała, że wyglądam okropnie

3. Nadmierne uogólnianie

Wyciąganie negatywnych wniosków, na podstawie pojedynczych i niepełnych faktów.

Przykłady:

- ktoś mi powiedział, że jestem głupia i brzydka, więc inni myślą tak samo

- nie udało mi się zdobyć nagrody, już nigdy nic nie wygram

4. Tendencyjny wybór faktów

Przykłady:

Interpretacja rzeczywistości w taki sposób, aby potwierdzić chorobowy sposób postrzegania. Przypomina to zachowanie naukowca, który za wszelką cenę stara sie potwierdzić jakąś hipotezę i dowody "za" uzna za wiarygodne, a dowody "przeciw" za przypadkowe, uzyskane w zły sposób - wszystko, co pozwoli te dowody zdyskredytować.

- oni tylko tak mówią, że jestem szczupła, żebym zrezygnowała z odchudzania

- to nie ma znaczenia, że on/ona pochwalił mnie, wiem, że jestem beznadziejna

5. Nieuzasadnione wnioski (czytanie w myślach, jasnowidzenie)

Wyciąganie wniosków na podstawie niepełnych informacji, wypełnianie luk faktami, w taki sposób, aby dopasować do chorobowego myślenia.

Przykłady:

- nie zwraca na mnie uwagi, bo jestem okropnie gruba i brzydka

- nigdy nie będę szczęśliwa

6. Przesadzanie i bagatelizowanie

Rejestrując świat dookoła ktoś zwiększa znaczenie jednych wydarzeń, a umniejsza innych.

Przykłady:

- popełniłam błąd, już nigdy nie będę mogła pokazać się wśród znajomych

- co z tego, że moja impreza sie udała, nie ma to znaczenia, bo wszyscy o tym szybko zapomną

7. Myślenie emocjami

Odczuwane emocje są traktowane jako potwierdzenie myśli.

Przykłady:

- czuję się głupio, więc jestem głupia

- czuję sie beznadziejnie, dlatego wiem, że mój plan się nie uda

8. Imperatywy

Nadużywanie sformułowań zawierających słowa t.j.: muszę, trzeba, zawsze, wszyscy, nigdy itd.

Przykłady:

- wszyscy lubią osoby szczupłe

- muszę być chuda

- nigdy nie będę szczęśliwa

9. Przyklejanie etykietek

Polega na tym, że interpretując dane wydarzenie, określa się cechy swoje, a nie tego konkretnego wydarzenia. Często powtarzane etykietki powodują, że przylegają one i napędzają kolejne zniekształcenia. Etykietowanie może dotyczyć także innych osób.

Przykłady:

- "jestem nieudacznikiem" zamiast "popełniłam błąd"

- "jestem gruba" zamiast "zjadłam obiad z dokładką i deserem"

- ona jest leniwa, bo nie chciała zapisać się ze mną na fitness

10. Branie odpowiedzialności (Ksobność)

Dotyczy sytuacji, w których dana osoba bierze na siebie odpowiedzialność w sytuacjach, które były od niezależne, lub tylko częściowo zależne.

Przykłady:

- mama płakała, bo jestem beznadziejną córką

- wypad do kina się nie udał, pewnie dlatego, że ze mną się nie da rozmawiać

 

~~~

Często jest tak, że jedno zdanie łączy kilka zniekształceń poznawczych. Np. w zdaniu "tylko będąc chudą, mogę być szczęśliwa" jest jasnowidzenie, imperatyw, oraz myślenie czarno-białe. W zab. odżywiania zniekształcenia poznawcze dotyczą często interpretacji tego co dotyczy wyglądu, wagi, ciała, ale nie tylko.

Jeżeli przeanalizować słynne dekalogi pro ana i inne tego typu manifesty, to okaże się, że są one pełne zniekształceń poznawczych. Zachęcam do eksperymentów i podważania dogmatów pro ana ;-)


sobota, 23 kwietnia 2011

W kilku wcześniejszych wpisach starałam się pokazać jak dużo wspólnego mają zaburzenia odżywiania i uzależnienia. W dzisiejszej notce chciałabym rozważyć kolejny element, który jest powiązany z uzależnieniami, i spróbować odnieść go do zaburzeń odżywiania.

Współuzależnienie

Nie istnieje ścisła medyczna definicja tego zjawiska, więc w zależności od autora, w różnych opracowaniach opisy współuzależnienia różnią się. Próbując uogólnić - współuzależnienie jest patologiczną reakcją na uzależnienie bliskiej osoby, mechanizmem, który w założeniu ma chronić przed negatywnymi skutkami uzależnienia kogoś bliskiego. W rzeczywistości ułatwia osobie uzależnionej życie z uzależnieniem, a u osób współuzależnionych prowadzi do dodatkowego cierpienia i utrudnia normalne funkcjonowanie. Jest to sposób, w jaki dana osoba próbuje radzić sobie z destrukcyjnym wpływem nałogu kogoś bliskiego na jej życie.

O współuzależnieniu mówi się przede wszystkim w kontekście rodziny. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z tego, że problem ten może dotyczyć też np. bliskich przyjaciół.

Chcąc wskazać najbardziej typowe elementy współuzależnienia, wymieniłabym:

  1. skoncentrowanie rodziny wokół problemu uzależnienia, odsunięcie na dalszy plan innych problemów, uzależnienie jako temat zastępczy w konfliktach;
  2. próby (najczęściej nieskuteczne) kontrolowania nałogu wbrew woli osoby uzależnionej, w skrajnych przypadkach osoba współuzależniona sama rozwija uzależnienie, aby w ten sposób stworzyć dodatkowy "wspólny grunt";
  3. przejęcie systemu iluzji i zaprzeczeń przez osobę współuzależnioną, racjonalizowanie zachowań osoby uzależnionej;
  4. ochrona osoby uzależnionej przed konsekwencjami nałogu, ukrywanie sytuacji przed osobami z zewnątrz (np. dalszą rodziną czy pracodawcą), przejęcie obowiązków osoby uzależnionej.

Osoba współuzależniona żyje pod presją, w ciągłym stresie obawiając się tego, co może się stać. Na dłuższą metę prowadzi do różnych konsekwencji - pogorszenie jakości życia, depresji, nerwicy, nierealistyczne podejście do otoczenia i zdarzeń, nawet tych niezwiązanych z nałogiem bliskiej osoby itd.

Współuzależnienie i zaburzenia odżywiania

W przypadku zaburzeń odżywiania pojęcie "współuzależnienia" być może nie brzmi zbyt dobrze, ale dla prostoty przyjmijmy na chwilę, że nic tutaj nie zgrzyta pod względem językowym.

Czy można mówić o współuzależnieniu, w sytuacji gdy w danej rodzinie/grupie jedna z osób ma zaburzenia odżywiania? Biorąc pod uwagę, że ED mają sporo wspólnego z uzależenianiami wydaje się, że tak. Każda osoba, która funkcjonuje w ramach grupy, których członków łączą silne więzi (np. rodzinne), wpływa na pozostałych członków grupy. Zachowania i emocje jednej osoby wywołują reakcję ze strony innej osoby. Myślę, że można założyć, że współuzależnienie może zaistnieć wtedy, gdy otoczenie jest świadome problemu danej osoby i przyjmuje je do wiadomości.

W przypadku zaburzeń odżywiania najczęstszą reakcją osób bliskich jest udawanie, że problem nie istnieje. I na swój sposób to już jest pierwszy krok do współuzależnienia - uruchomienie systemu zaprzeczeń i iluzji.

W momencie, gdy zaburzenie odżywiania danej osoby przestaje być tajemnicą, można zaobserwować szereg reakcji ze strony jej bliskich. Przypisując je do wymienionych powyżej punktów:

Ad 1)

  • wszystkie konflikty, porażki, niedostatki są tłumaczone ED, które staje się "kozłem ofiarnym";
  • odkładanie ważnych decyzji do momentu, aż problem ED zostanie rozwiązany (np. rozwód rodziców);

Ad 2)

  • wydzielanie jedzenia, zamykanie lodówki na kłódkę, kontrolowanie tego co i ile dana osoba je lub nie je, wmuszanie posiłków;
  • przejmowanie zachowań - np. matka zaczyna odchudzać się z córką wierząc, że w ten sposób zmusi ją do racjonalnego traktowania diety;

Ad 3)

  • wcześniej wspomniane udawanie, że problemu nie ma (tutaj można wymienić tak wiele przykładów, że nie starczyłoby miejsca) np. ignorowanie tego, że w domu znikają ogromne ilości jedzenia, ignorowanie tego, że dana osoba nigdy nie je w towarzystwie innych domowników i nie bierze udziału w sytuacjach towarzyskich, które wymagałyby jedzenia;
  • zakładanie, że ED to tylko dieta, że to tylko faza przejściowa, że to samo minie;
  • traktowanie zachowań związanych z ED jako elementów zdrowego trybu życia - bo otyłość jest groźna dla zdrowia, bo sport to zdrowie;

Ad 4)

  • ukrywanie przed innymi osobami, że dana osoba ma zaburzenie odżywiania (np. w sytuacji rodzinnych spotkań przy posiłkach typu święta - usprawiedliwianie nieobecności czy tłumaczenie innym, że to "tylko grypa żołądkowa");
  • finansowanie zakupu żywności w ilościach przekraczających możliwości jednej, zdrowej osoby, a także suplementów, witamin, środków przeczyszczających i innych przedmiotów, które są używane do zachowań ED, ale także np. prywatnej opieki medycznej, która ma na celu leczenie tylko i wyłącznie fizycznych konsekwencji zaburzeń odżywiania.

 

Nie ma próżni

Mówi się, że anoreksja czy bulimia są problemami, które dotyczą całej rodziny, a rodzina osoby z ED często także potrzebuje terapii i wsparcia. Z kolei na wielu blogach pro ana jak mantra powtarzane są słowa "to moje życie i zrobię z nim co zechcę". Niestety rzeczywistość jest taka, że wszelkie autodestrukcyjne zachowania wpływają nie tylko na daną osobę, ale także na jej bliskich. W sytuacji, gdy widzi się, że dana osoba cierpi, nawet jeżeli ona temu zaprzecza lub nie zdaje sobie z tego sprawy, uruchamia się naturalny odruch niesienia pomocy. Desperacja często prowadzi do tego, że przestaje się myśleć racjonalnie. I jak widać dotyczy to nie tylko tych osób, które mają ED, ale także ich bliskich.

środa, 30 marca 2011

Anoreksja jest przedmiotem wielu sporów - odnośnie definicji i kryteriów diagnostycznych, przyczyn, a także najskuteczniejszych metod leczenia. I ten stan rzeczy towarzyszy temu zaburzeniu w zasadzie od samego początku. Od momentu, gdy anoreksja została po raz pierwszy opisana (jako jednostka chorobowa - jadłowstręt psychiczny) medycy różnych specjalności próbowali dowieść swoich racji. W poniższej notce chcę pokazać w jaki sposób ewoluowały poglądy na temat anoreksji. Ewolucja ta była i jest napędzana postępami nauki (popularność poszczególnych teorii można odnieść w czasie do odkryć naukowych w danej dziedzinie - można tutaj wymienić endokrynologię, psychoanalizę, terapie wstrząsowe, neuroleptyki, badania genetyczne, rozwój nurtów psychologii behawioralnej i poznawczej itd.), ale nie tylko. Myślę, że innym istotnym elementem jest rola kobiet w społeczeństwie, oraz sposób w jaki je postrzegano.

 

XIX wiek

Anorexia nervosa została po raz pierwszy opisana przez sir Williama Gulla w latach 70-tych XIX wieku, jako choroba dotycząca przede wszystkim młodych kobiet (z zaznaczeniem, że znane są przypadki zachorowań wśród osób starszych oraz mężczyzn). Jako objawy podano: spadek wagi bez towarzyszących widocznych chorób organicznych, zanik miesiączki, wolny metabolizm, skłonność do poirytowania. Szczególną uwagę zwrócił Gull na niezwykłą aktywność swoich pacjentek i rozpierającą je energię, pomimo tego, że były one wychudzone i nie spożywały posiłków adekwatnych do ich zapotrzebowania energetycznego. Jako przyczynę anoreksji Gull wymienił "perwersję ego", a w ogólnym opisie podkreślał psychologiczne tło choroby. Zalecane leczenie obejmowało karmienie chorych w regularnych odstępach czasu, otoczenie osobami posiadającymi autorytet oraz odcięcie od rodziny i otoczenia.

W 1873 roku Ernest Charles Lasègue opisał podobne zaburzenie, które nazwał Anorexia hysterica.

W późniejszych publikacjach badacze podkreślali, że różnice w opisie anoreksji były powodem, dla których przez nastepne 50 lat obraz anoreksji różnił się w zależności od kraju, w którym stawiano diagnozę. Np. w Niemczech aż do lat 20-tych XX wieku w ogóle nie uznawano istnienia anoreksji, a przypadki, które lekarze z innych krajów zdiagnozowaliby jako anoreksję przypisywano różnym chorobom m.in. schizofrenii, hipochondrii czy chorobie Simmondsa (w polskim piśmiennictwie - choroby Glińskiego-Simmondsa).

Pierwsza połowa XX wieku

Somatyczny obraz anoreksji pokrywał się z opisem Gulla. Wraz z postępami endokrynologii zwrócono uwagę na zaburzenia hormonalne towarzyszące anoreksji. Wyszczególniono, że zanik miesiączki nie jest efektem wyniszczenia organizmu, ale objawem poprzedzającym drastyczny spadek wagi.

Dominacja anoreksji wśród młodych kobiet była tłumaczona tym, że dorastające dziewczęta, których jedynym zadowalającym przeznaczeniem było małżeństwo i podporządkowanie swojego losu mężowi, były przytłoczone przez obawy co do swojej przyszłości, w odróżnieniu od mężczyzn, którzy osiągając dorosłość mogli realizować swoje plany i marzenia bez oglądania się na nikogo. Pojawiła się także teoria, że przypadki opisywane jako jadłowstręt psychiczny u kobiet zamężnych oraz mężczyzn w rzeczywistości stanowią inne zaburzenie o tle psychotycznym (anorexia psychotica).

W opisie przebiegu anoreksji odnotowano podobieństwa w osobowościach chorych, wymieniano cechy t.j. perfekcjonizm, upór, niska samoocena i poczucie własnej wartości, zależność od innych. Zaobserwowano także, że wychudzenie było dla wielu chorych powodem do dumy.

W rozważaniach na temat przyczyn anoreksji dominowały dwie tendencje. Pierwsza dotyczyła problemów hormonalnych (niewydolność gruczołów, atrofia gonad), druga - problemy psychologiczne (poczucie winy z powodu pozamałżeńskich stosunków seksualnych, strach przed ciążą, zerwanie zaręczyn, chęć zwrócenia na siebie uwagi rodziny). Pojawiały się także hipotezy organicznego tła anoreksji - np. atrofii błony śluzowej przewodu pokarmowego.

Najbardziej popularny psychologiczny mechanizm anoreksji utożsamiał lęk przed jedzeniem z lękiem przed seksem, a lęk przed otyłością z lękiem przed ciążą. Zaparcia i zanik miesiączki, jako pierwotne objawy anoreksji, miały być efektem obawy przed zajściem w ciążę. Podkreślano, że w wielu przypadkach dziewczęta z anoreksją nie były świadome w jaki sposób zachodzi się w ciążę, a jedzenie stawało się symbolem kontaktów seksualnych. Np. w jednym z opisanych przypadków dziewczyna, którą rodzina zmusiła do zerwania kontaktów z ukochanym rozwinęła nawyk objadania się, po każdym napadzie obżarstwa dziewczyna ta kładła się i analizowała ruchy jelit i przepełniony żołądek wyobrażając sobie, że jest w ciąży z ukochanym.

Psychiatrzy uważali, że anoreksja ma różne składowe - kompulsywną, lekową, depresyjną i psychotyczną. W zależności od tego, która z nich w danym przypadku dominowała, wyróżniano różne postacie anoreksji, które wymagały nieco innego sposobu traktowania pacjentów (np. osoby z obrazem psychotycznym były traktowane bardziej bezceremonialnie).

Zalecane leczenie:

  • oddzielenie od domu rodzinnego, a przede wszystkim od matki;
  • stanowcze, ale życzliwe podejście personelu;
  • ograniczenie aktywności fizycznej;
  • zapewnienie rozrywek i towarzystwa, aby odwrócić uwagę chorych od ich obsesji;
  • odkarmianie przy użyciu stanowczej perswazji, karmienie na siłę za pomocą sondy tylko w ostateczności.

Eksperymentowano z leczeniem hormonalnym.

Psychoterapia jako element leczenia była przedmiotem sporów. Zwolennicy optowali za łagodną perswazją, uspokajaniem chorych, stosowaniem indywidualnego podejścia do poszczególnych chorych. Przeciwnicy dowodzili, że psychoterapia to strata czasu, bo większość chorych jak już zacznie jeść sama przyznaje, że ich lęki miały dziecinną i głupią naturę, a pozostali często zapominają dlaczego wogóle przestawali jeść.

Rokowoania anoreksji były powszechnie uważane za dobre, a nawet bardzo dobre (wyzdrowienie na poziomie 90% przypadków, pozostałe przypadki nie reagowały na leczenie ze wzgledu na późną diagnozę lub komplikacje typu gruźlica).

Warto zaznaczyć, że w debaty na temat anoreksji byli zaangażowani lekarze różnych specjalności, którzy w większości przypadków z góry odrzucali wszelkie pomysły pochodzące spoza ich specjalności.

Lata 50-te XX wieku

W opisie anoreksji:

  • zwrócono uwagę, że objawy depresyjne są efektem niedożywienia, a nie pierwotnym obajwem (jak np. jadłowstręt);
  • zaczęto podkreślać, że anoreksja to coś więcej niż utrata apetytu (obecność dziwnych wyobrażeń na temat konsekwencji jedzenia i niejedzenia);
  • zwrócono uwagę na podobieństwo anoreksji do uzależnień;
  • obraz choroby poszerzono o opis stanu emocjonalnego pacjentów (spłycenie uczuć, pustka uczuciowa poza silnymi reakcjami na jedzenie, awersja do czynności seksualnych);
  • zwrócono uwagę, że w wielu przypadkach można wyróżnić zdarzenie lub czynnik, które wyzwoliły zachowania anorektyczne;
  • po raz pierwszy zwrócono uwagę, że anoreksja może mieć różną postać i przebieg (można uznać, że były to nieśmiałe próby uogólnienia dot. zaburzeń odżywiania).

Jako przyczyny anoreksji brano pod uwagę psychikę, oraz tło biologiczne (bliżej nieokreślone). Zwolennicy anoreksji jako choroby somatycznej jako dowody podawali przypadki magicznych wręcz wyzdrowień w sytuacji, gdy dana osoba nagle zapadała na inne choroby (typu zapalenie płuc).

Zalecane leczenie nie odbiegało od stosowanego w latach 40-tych. Nowe pomysły i zmiany:

  • pojawiła się sugestia co do konieczności edukacji rodzin i samych chorych na temat natury anoreksji,
  • coraz częściej wyrażano wątpliwości co do skuteczności leczenia hormonalnego,
  • popularność zyskały terapie wstrząsowe (insulinowa, elektrowstrząsy) oraz lobotomia, zwolennicy tych metod twierdzili, że około 25% przypadków anoreksji reaguje tylko na leczenie tego typu,
  • pierwsze eksperymenty z lekami przeciwpsychotycznymi (np. rezerpina).

Pojawiły się opinie, że rokowanie w anoreksji nie jest najlepsze. Szacowano, że po 5 latach całkowicie zdrowieje około 40% chorych, kolejne 40% doświadcza nawrotów lub utrzymuje niepełne objawy, a 20% przypadków anoreksji jest śmiertelnych.

Lata 60-te XX wieku

Najbardziej popularny opis anoreksji sprowadzał się do ujęcia psychologicznego. Można tutaj wyróżnić nastepujące nowinki:

  • odnotowanie, że chorzy mają zaburzone postrzeganie własnego ciała, a także sygnałów pochodzących od ciała (np. poczucie głodu);
  • zwrócono uwagę, że chorzy intensywnie zaprzeczają, swojej chorobie;
  • w opisie anoreksji uwzględniono prowokowanie wymiotów i przeczyszczanie się nie tylko jako próby zmniejszenia wagi, ale także jako efekt zaburzonego postrzegania własnej fizjologii;
  • zwrócono uwagę, że osoby chore na anoreksję nadmiernie koncentrują sie na własnym wyglądzie.

Zmiany te wynikały z dwóch czynników: 1) rosnąca popularność psychologii w nurcie poznawczo-behawioralnym; 2) zmiana w relacji lekarz - pacjent (w poprzednich latach bardzo mocno rzutowały tutaj różnice w statusie wynikającym z płci), czego skutkiem było głębsze poznanie uczuć i emocji towarzyszących anoreksji.

Pojawiły się pierwsze teorie dot. genetycznego tła anoreksji.

Po raz pierwszy próbowano opisać anoreksję u mężczyzn, w oparciu o coś więcej niż pojedyńcze przypadki.

Zasady dotyczące odkarmiania nie uległy znaczącym zmianom. Pojawiło się natomiast szerego nowinek dotyczących psychoterapii:

  • jako warunek wyzdrowienia uważano konieczność poprawienia postrzegania własnego ciała;
  • odrzucono psychoanalizę jako metodę nieskuteczną, bo koncentrującą się na interpretacji zachowań pacjentów;
  • zalecano prowadzenie terapii, która pozwalała chorym na rozpoznawanie pewnych zachowań (podejście behawioralne), oraz odcięcie chorych od sytuacji, w której rodzina decydowała o tym, jak mają się czuć;
  • po raz pierwszy zaproponowano psychoterapię nie tylko chorych, ale także ich rodzin.

W farmakoterapii anoreksji zaczęto stosowanie neuroleptyków (leków przeciwpsychotycznych)
- chloropromazyna.

Lata 70-te XX wieku

Nowe kierunki badań nad anoreksją:

  • badania środowiskowe i epidemiologiczne;
  • badania nad bezpośrednią przyczyną śmierci osób z anoreksją;
  • badania nad dietą stosowaną w leczeniu.

Nowatorskie podejście do opisu anoreksji:

  • uznano, że utrata miesiączki jest konsekwencją wyniszczenia organizmu, a nie pierwotnym objawem;
  • w kryteriach diagnostycznych anoreksji uwzględniono: 1) charakterystyczny stosunek chorych do jedzenia; 2) zaburzenia hormonalne towarzyszące wygłodzeniu (utrata miesiączki u kobiet, spadek libido u mężczyzn); 3) psychopatologię (strach przed przytyciem, zaburzone postrzeganie własnego ciała);
  • uwzględniono możliwość, że często występujące w przypadku anoreksji zaburzone relację z matką i rodziną, mogą być skutkiem choroby, a nie przyczyną.

Za przyczynę anoreksji powszechnie uważano lękowo-unikającą reakcję na fizyczne zmiany zachodzące w procesie dojrzewania i ich konsekwencje seksualne i społeczne.

W podejściu do leczenia anoreksji:

  • zaznaczono konieczność rozdzielenia leczenia długofalowego oraz krótkofalowego, którego celem jest uniknięcie zagrożenia życia za wszelką cenę;
  • przy dokarmianiu zwrócono większą uwagę na skład i jakość posiłków;
  • nadal zalecano neuroleptyki, a także wprowadzono leki antyhistaminowe na pobudzenie apetytu;
  • zaznaczono konieczność psychoterapii, gdyż odkarmianie chorych w połączeniu z farmakoterapią dawało tylko chwilową poprawę stanu zdrowia;
  • zarzucono stosowanie lobotomii.

W tym miejscu widać już wyraźnie trend bardziej wszechstronnego podejścia do leczenia. O ile wcześniej dominował tylko jeden typ leczenia (psychiatrzy leczyli neuroleptykami i terapiami wstrząsowymi, endokrynolodzy - hormonami, itd.), tak tutaj zaczęto łączyć rozwiązania z różnych dziedzin.

~~~

Lata 80-te przyniosły rewolucję, może niekoniecznie w sensie medycznym, ale zdecydowanie w społecznym. Katalizatorem tej rewolucji była śmierć piosenkarki Karen Carpenter w 1983 roku. Media podjęły temat anoreksji, zwiększyła się społeczna świadomość dot. tej choroby, a za tym poszły także pieniądze na badania. Efektem tego było np. wyróżnienie bulimii, jako oddzielnego zaburzenia, oraz powstanie pierwszych programów, których celem miało być zapobieganie zaburzeniom odżywiania. W badaniach nad anoreksją zaczęto uwzględniać osoby innych ras niż biała. Powstały także pierwsze fundacje i organizacje poświęcone problemom ED.

Dlaczego w moim wpisie pomijam ostatnie 30 lat? Ten wpis jest i tak nieprzyzwoicie długi, i podejrzewam, że osoby zainteresowane tematem orientują się co się w tym czasie zmieniło. Jeżeli nie, to zawsze mogę o tym napisać przy innej okazji.

 

Źródła:

  • G Nicolle, Pre-Psychotic Anorexia, Proceedings of the Royal Society of Medicine (1938) XXXII;
  • L Rahman et al, ANOREXIA NERVOSA WITH PSYCHIATRIC OBSERVATIONS, Psychosomatic Medicine (1939) 1(3);
  • DISCUSSION ON ANOREXIA NERVOSA, President HL Tidy, Proceedings of the Royal Society of Medicine (1939) XXXII;
  • JV Weller et al, ANOREXIA NERVOSA: A PSYCHOSOMATIC ENTITY, Psychosomatic Medicine (1940) 11(1);
  • DWK Kay, Anorexia Nervosa: A Study in Prognosis, Proceedings of the Royal Society of Medicine (1953) 46;
  • JH Wall, Anorexia Nervosa, Bull. N. Y. Acad. Med. (1955);
  • RW Emanuel, THE CLINICAL DIAGNOSIS, PROGNOSIS AND TREATMENT OF ANOREXIA NERVOSA, Postgrad Med J (1956);
  • BC Meyer et al, Observations on Psychological Aspects of Anorexia Nervosa, Psychosomatic Medicine (1957) 19(5);
  • E Williams, ANOREXIA NERVOSA: A SOMATIC DISORDER, Brit Med J (1958);
  • H Bruch, Perceptual and Conceptual Disturbances in Anorexia Nervosa, Psychosomatic Medicine (1962) XXIV(2);
  • P Dally et al, Treatment and Outcome of Anorexia Nervosa, Brit Med J (1966);
  • A Crisp, ANOREXIA NERVOSA IN AN IDENTICAL TWIN, Postgrad Med J (1966) 42;
  • AH Crisp et al, Relation between Aspects of Nutritional Disturbance and Menstrual Activity in Primary Anorexia Nervosa, Brit Med J (1971);
  • AH Crisp, Primary Anorexia Nervosa or Weight Phobia in the Male: Report on I3 Cases, Brit Med J (1972);
  • KA Halmi, Anorexia Nervosa: Demographic and Clinical Features in 94 Cases, Psychosomatic Medicine (1974) 36(1);
  • H Bruch, Death in Anorexia Nervosa, Psychosomatic Medicine (1971) 33(2);
  • PE Garfinkel et al, Body Awareness in Anorexia Nervosa: Disturbances in "Body Image" and "Satiety, Psychosomatic Medicine (1978) 40(6);
  • J Walker et al, Caloric requirements for weight gain in anorexia nervosa, The American Journal of Clinical Nutrition (1979) 32;
środa, 16 marca 2011

W jednym z dawniejszych wpisów zastanawiałam się nad tym, w jakim stopniu zaburzenia odżywiania można traktować jako uzależnienia. W innym wpisie do zaburzeń odżywiania odnosiłam jeden z mechanizmów uzależnień - system iluzji i zaprzeczeń. Inny mechanizm opisujący uzależnienia, który moim zdaniem warto odnieść do zaburzeń odżywiania (a także pro ana), to nałogowa regulacja uczuć.

Zacznijmy od tego, że człowiek z definicji jest zwierzęciem szukającym przyjemności i unikającym sytuacji nieprzyjemnych. To wszystko, co jest dla nas źródłem odczuć pozytywnych jest realizowane jak najczęściej, natomiast to, co jest źródłem stresu, niezadowolenia, przygnębienia, jest unikane bądź neutralizowane. Cały ten mechanizm jest regulowany na poziomie naszego mózgu (o systemie nagrody pisałam np. tutaj).

W przypadku uzależnień dochodzi do sytuacji, w której dana osoba zaczyna stosować i nadużywać "drogę na skróty", którą jest właśnie to, od czego ta osoba jest/staje się uzależniona. W normalnej sytuacji radzenie sobie z sytuacjami typu stres czy też wywoływanie przyjemnych doznań wiąże się z włożeniem w to wysiłku, a nałogi mają to do siebie, że oferują coś, co jest stosunkowo łatwo dostępne i szybko działa. Obiekt uzależnienia (czy to alkohol, czy inna substancja psychoaktywna, czy też w przypadku uzależnień behawioralnych czynność typu hazard, seks, itd.) staje się głównym, a czasem jedynym środkiem, dzięki któremu osoba uzależniona może poprawić sobie nastrój lub uniknąć "doła".

Czy mechanizm nałogowej regulacji uczuć można odnieść do zaburzeń odżywiania?

Wnioskując z relacji osób z ED jak najbardziej tak. Rozbierając ED na czynniki pierwsze można wyróżnić całą gamę zachowań, które regulują uczucia, tak samo jak alkohol u alkoholika, czy hazard u hazardzisty:

  • ćwiczenia fizyczne (powodują wydzielanie endorfin, generujących poczucie euforii),
  • napady obżarstwa (jedzenie określonych produktów powoduje przyjemne doznania na poziomie chemicznym, jak i psychicznym, np. jedzenie emocjonalne),
  • prowokowanie wymiotów czy przeczyszczanie się (przez osoby mające ED opisywane są jako przynoszące poczucie ulgi, łagodzące poczucie winy),
  • głodówka (również opisywana jako dająca poczucie lekkości i euforii),
  • itd.

Rozważając głodówkę jako potencjalny środek nałogowo regulujący uczucia, warto zauważyć, że w przeciwieństwie do innych zachowań typowych dla różnych zaburzeń odżywiania, nie da się go zaaplikować na życzenie - jest to stan/proces, który wymaga czasu, co jest sprzeczne z założeniem, że nałogowa regulacja uczuć wymaga czegoś, co działa szybko. Jednak jeżeli spojrzymy na głodówkę w nieco szerszym kontekście, to okaże się, że jednak ma ona wiele wspólnego z innymi zachowaniami uzależniającymi. Np. rezygnacja czy odmowa posiłku, dające poczucie satysfakcji. Np. układanie niskokalorycznych jadłospisów, studiowanie diet i tabel kaloryczności różnych produktów, również może być źródłem przyjemnych doznań czy środkiem łagodzącym niepokój i stres.

Również uczestnictwo w pro ana jest potencjalnym środkiem nałogowej regulacji uczuć. Pomijając aspekty związane z zachowaniami typowymi dla ED, można tutaj wymienić np. pisanie na blogu, (pozwala na ponowne przeżywanie tego, co dawało przyjemność lub łagodziło napięcie i stres) czy też satysfakcja z dużej ilości komentarzy zawierających oczekiwane przesłanie.

Myślę, że obecność nałogowej regulacji uczuć w zaburzeniach odżywiania, może być jedną z przyczyn, dla których leczenie ED wymaga czasu i wysiłku. Rezygnacja z tego co proste, szybkie i znane, a także praca nad odnalezieniem nienałogowych środków, które pozwolą na odczuwanie zadowolenia czy łagodzenia stresu, to nie jest zadanie ani proste, ani szybkie.

środa, 02 marca 2011

Już kiedyś wspominałam na blogu o programie TV Intervention (roboczo będe używać polskiego tytułu Interwencja, choć istnieje program o tym samym tytule realizowany przez Polsat, który porusza zupełnie inne kwestie). Jest to program z gatunku reality, którego bohaterami są osoby uzależnione. Zasadniczo zaburzenia odżywiania nie są klasyfikowane jako uzależnienia, ale mają na tyle wspólnego, że często wrzuca się je do jednego worka - np. jeżeli chodzi o terapię, ale także właśnie w programie Interwencja.

Schemat programu jest zawsze taki sam. Przedstawiony jest bohater lub bohaterka danego odcinka. Pokazane są wypowiedzi osób bliskich - rodziny, przyjaciół. Jest część poświęcona historii danej osoby - od dzieciństwa, do teraźniejszości. Każdy odcinek kończy się spotkaniem bliskich z boheterem/bohaterką pod okiem terpeuty, czyli interwencją. Każda z zaangażowanych osób ma możliwość wypowiedzieć się w jaki sposób choroba bohatera/bohaterki wpływa na jego życie, otwarcie opowiedzieć o emocjach i uczuciach. Bohater/bohaterka dostaje propozycję nie do odrzucenia - program terapeutyczny w jednym z najlepszych w USA ośrodków zajmujących się uzależnieniami, ED i innymi problemami.

Generalnie nie jestem fanką TV, ze szczególnym uwzględnieniem kiczowatych programów typu reality. Jednak w Interwencji jest coś, co sprawia, że uważam go za autentyczny. Nawet jeżeli nie jest to w 100%, to jednak pokazuje rzeczywistość uzależnień w taki sposób, że zmusza do refleksji.

Obejrzałam kilkanaście odcinków tego programu, tych poświęconych zaburzeniom odżywiania, a także kilka poświęconych uzależnieniom od alkoholu czy narkotyków (tak dla odniesienia). To co się rzuca w oczy to przede wszystkim brutalność rzeczywistości bohaterów/bohaterek programu. Bo jeżeli mamy do czynienia z osobą, która ma bulimię - pokazane jest absolutnie wszystko - jak dana osoba je, w jaki sposób przeczyszcza się czy prowokuje wymioty, jak ukrywa sie przed bliskimi. Gdy jest mowa o samookaleczaniu - pokazane jest jak dana osoba okalecza się. Itd. Zatem jeżeli ktoś po przeczytaniu tego wpisu zdecyduje się na oglądanie Interwencji, to powinien przygotować się na wszystko. Nie przesadzam.

Dla mnie osobiście najbardziej poruszające momenty programu to:

  • sytuacje pokazujące jak brak zrozumienia czym jest uzależnienie czy ED negatywnie wpływa na komunikację i relacje w rodzinie;
  • nieświadomość uzależnionych osób, że to co robią wpływa nie tylko na nich, ale także na ich bliskich, także tych, którzy wydają się być zdystansowani;
  • sytuacje, w których pokazane jest jak głęboko niektóre osoby tkwią w systemie iluzji i zaprzeczeń kompletnie nie zdając sobie z tego sprawy;
  • sytuacje, gdy osoba uzależniona opiera się racjonalnym argumentom, a takim punktem zwrotnym stają się np. łzy ojca, który przez 25 lat nie uronił ani jednej.

Może się wydawać, że łzawe sceny z Interwencji, gdy bohater/bohaterka odcinka staje twarzą w twarz z rodziną i bliskimi, są kiczowate. Że cały ten program to tylko kolejny sposób, aby zwiększyć oglądalność stacji TV. A jednak nie sposób pozostać całkiem obojętnym.

Na koniec wrzucam linki do niektórych odcinków na Youtube z krótkim komentarzem czego można się spodziewać. Odcinki są w języku angielskim, więc potrzebna jest znajomość języka. Natomiast większość wypowiedzi jest w miare przystępna i prosta, tak, że osoby, które nie oglądają bez lektora czy napisów, ale znają angielski mogą śmiało spróbować obejrzć, jeżeli temat ich interesuje.

 

Amy W.

Część 1; Część 2, Część 3

Anoreksja, nadużywanie alkoholu, samookaleczanie, choroba dwubiegunowa.

Amy w dzieciństwie przeżyła molestowanie seksualne, o którym nie powiedziała nikomu poza najbliższą przyjaciółką. Przez około 15 lat rodzina wszystkie jej zachowania autodestrukcyjne tłumaczyła szukaniem uwagi, co było jeszcze wzmocnione tym, że Amy jest środkowym dzieckiem, i zawsze miała problem z tym, że jej osiągnięcia nie były tak duże jak jej starszej i młodszej siostry. Pojawia się tutaj także motyw wchodzenia w toksyczne związki z mężczyznami i przyjaciółka alkoholiczka, która boi się spuścić Amy z oka, z którą Amy regularnie pije.

 

Sonia & Julia

Część 1; Część 2; Część 3

Anoreksja.

Sonia i Julia to bliźniaczki. Ich wspólny problem to nie tylko anoreksja, ale także toksyczna zależność. Gdy jedna z sióstr zaczęła odnosić sukcesy w karate, polu do tej pory zarezerwowanym dla drugiej, ta druga postanowiła wzmocnić reżim ćwiczeń. Schudła, więc pierwsza siostra, która zawsze była nieco szczuplejsza, poczuła się zagrożona i łatwo się domyślić co było dalej. Siostry zawarły pakt, wg którego jedna z nich musiała być zawsze nieco cięższa. Cały czas spędzały razem, żeby kontrolować to ile druga bliźniaczka je, ile ćwiczy, żeby wszystko było po równo. Istotny jest także stosunek rodziców dziewczyn do ich choroby, której nie rozumieją, tak jak nie rozumieją, że ich postepowanie tylko wzmacnia to, że siostry żyją jak jedna osoba, a nie jak po prostu Sonia i po prostu Julia.

 

Asa

Część 1; Część 2; Część 3

Bulimia, alkoholizm.

W historii Asy pojawia się kilka wątków - trudna relacja z ojcem, który reprezentuje typ "zbudować dom, posadzić drzewo, spłodzić syna", homoseksualizm, trudne momenty w szkole ze strony rówieśników. Inna rzecz, na którą zwróciłam uwagę to z jednej strony rodzina i przyjaciele, którzy zdają sobie sprawę z problemów Asy, z drugiej - biorą udział (aktywny i bierny) w jego zachowaniach bulimicznych czy piciu. Mama, która przygotowuje jego ulubione potrawy, żeby Asa czuł się w domu dobrze. Przyjaciele, którzy razem z Asą piją, bo jak inaczej można spędzić razem czas. I wreszcie sam Asa, który każdą uwagę na temat tego, jak postępuje obraca w drugą stronę, przekręcając fakty i wpędzając innych w poczucie winy, aby tylko odwrócić uwagę od tego, co robi.

 

Amy P.

Część 1; Część 2; Część 3

Anoreksja, bulimia.

W historii Amy zwrócono uwagę na jej osobowość. Już w dzieciństwie wykazywała skłonność do niepokoju. Jako najmłodsza z rodzeństwa miała trudność z odnalezieniem swojej indywidualności. Będąc w szkole starała się zyskac akceptację rówieśników starając się wyglądać pięknie. Gdy zaczęto ją postrzegać jako osobę, która dużo wie o zdrowym odżywianiu, Amy poszła dalej w tą stronę, co doprowadziło do anoreksji. Bulimia pojawiła się później. Amy opisuje swoje uczucia towarzyszące objadania się i wymiotowaniu. "Eksplozja smaków, a gdy pojawia się poczucie win - wymiotowaniu, które daje poczucie ogromnej ulgi". Relacje w rodzinie Amy są bardzo dalekie od doskonałości. Amy, aby zdobyc fundusze na jedzenie ukradła siostrze biżuterię, a także dobrala się do konta brata. Rodzeństwo praktycznie nie rozmawia z sobą. Rodzice Amy przeprowadzili się do nowego domu, w którym oni mieszkają na górze, a Amy w piwnicy - to sposób, aby nie tylko odciąć Amy od jedzenia w domu, ale także zdystansować się od jej ED.

 

Odcinków Interwencji poświęconych ED jest więcej. W każdym można znaleźć coś, co jest w stanie zaszokować. Nawet wtedy, gdy ktoś uważa, że w temacie ED widział już wszystko. Przytoczyłam tylko kilka, aby dać przykłady o co w tym chodzi.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Wokół zaburzeń odzywiania istnieje wiele mitów. Jednym z największych jest uznawanie ED za fanaberie, których najlepiej pozbyć się "po prostu normalnie jedząc". Już wiele razy pisałam, że nie jest to takie proste, myślę, że najwyższy czas spróbować wyjaśnić dlaczego.

 

Chciałabym, a boję się

Jednym z elementów ED jest lęk przed przytyciem. Lęk - czyli uczucie, które jest pozbawione racjonalnych podstaw. Dość czesto spotykam się z wypowiedziami osób z ED w stylu "nie wyobrażam sobie, że mogłabym przytyć" albo "ja po prostu musze być chuda". Osoby takie mogą czuć dyskomfort z powodu zaburzeń odzywiania, presję ze strony bliskich, aby się leczyć, ale odrzucają wszelkie możliwości leczenia. Ponieważ jednym z celów leczenia zaburzeń odżywiania jest przywrócenie zdrowego stosunku do jedzenia (jako czynności i obiektu), więc w głowie chorej osoby bardzo czesto oznacza to jedno - przytycie.

Lęk przed przytyciem obezwładnia do tego stopnia, że nawet gdy osoba chora obserwuje u siebie konsekwencje ED - psychiczne i fizyczne - depresję, izolację, wypadające włosy, psujące się zęby, to tak bardzo boi się przytycia, że nie jest w stanie "po prostu normalnie jeść".

Tymczasem warto sobie uświadomic jedną rzecz - leczenie zaburzeń odżywiania, to nie tylko przywrócenie prawidłowej wagi i zdrowego stosunku do jedzenia. To także dążenie do tego, aby ewentualne przytycie nie wiązało się z dyskomfortem psychicznym, aby pozbyc sie lęków i spojrzeć na swoje ciało z nowej, zdrowszej perspektywy.

 

Dla chcącego nic trudnego?

No tak, ale co wtedy, gdy ktoś nie chce się leczyć? Stosunek do ED jest kolejnym elementem choroby. Może być różny - gdy ktoś nie akceptuje swoich zaburzeń, to decyzja o podjęciu leczenia jest nieco łatwiejsza. Ale sa też osoby, które nie dostrzegają, że mają problem - analogicznie jak w uzależnieniach. Są nawet takie, które są dumne z tego, że mają ED, które są dla nich bardziej stylem życia niż chorobą. Dla niektórych osób ED staje się wygodne, bo znajome i bezpieczne. Dzięki ED mają uwagę i troskę najbliższych, zachowania anorektyczne czy bulimiczne pomagają radzić sobie z niechcianymi emocjami, stresem, pozwalają poczuć się lepiej, niż inni, dają poczucie wyższości, pozwalają czuć się wyjątkowo. Taka oaza zbudowana na bazie ED to taki domek z kart, bo prędzej czy później przychodzi czas, gdy nie można dłużej unikać stawienia czoła faktom.

W tym kontekście kubłem zimnej wody jest zmierzenie się z konsekwencjami chorowania twarzą w twarz, gdy korzyści przestają dominować nad problemami. Przełomem w myśleniu i postrzeganiu swojego ED może być nagłe pogorszenie stanu zdrowia (np. zawał) albo zmiana w relacji z kimś bliskim (np. gdy ukochany ma dość patrzenia jak dziewczyna zabija się na raty i decyduje się odejść lub nagle pojawia się chęć posiadania potomstwa, co przy ED nie zawsze bywa takie proste).

 

Presja

Kolejną rzeczą, z której warto zdawać sobie sprawę to fakt, że nawet najbardziej skuteczne leczenie i najbardziej zdeterminowana do wyzdrowienia osoba nie są w stanie dać gwarancji szybkiej i natychmiastowej poprawy. Leczenie ED można porównać do wywrócenia do góry nogami systemu wartości oraz sposobu postrzegania siebie i świata. Pozbycie się lęków, nauczenie radzenia sobie z zachowaniami chorobowymi, ze stresem, z nastrojami i emocjami towarzyszącymi chorowaniu i leczeniu. To wymaga czasu.

Tymczasem wiele osób chorych oraz ich bliskich oczekuje cudów. Magicznej pigułki, która sprawi, że wszystko będzie dobrze. Postępy w leczeniu bywają powolne. Nie raz jest tak, że trzeba zrobić krok do tyłu, aby potem zrobić dwa do przodu. Potknięcia, wpadki, chwile załamania - to wszystko nie ułatwia sprawy.

Warto pamietać o tym i nie poddawać się, gdy np. nie wypali współpraca z jednym terapeutą. Przecież terapeutów jest wielu, tak samo jak wiele jest rodzajów terapii. Jeżeli jedna nie pomogła, może pomoże inna. Zanim machnie się na leczenie ręką, warto dobrze zastanowić się czy rzeczywiście wyczerpało się wszystkie opcje, a nie szuka się wymówki, aby wrócić do dobrego, znajomego chorowania.

 

Uprzedzenia

Stereotypy na temat ED to jedna strona medalu. Druga - to uprzedzenia w stosunku do lekarzy i terapeutów. Odmowa podjęcia leczenia lub niewielka współpraca w terapii bo: "psycholożka jest szczupła i chce, żebym ja utyła i wyglądała gorzej", "jak może mi pomóc ktoś, kto nie rozumie przez co przechodzę", "nie powiem prawdy, bo lekarz i tak mi nie uwierzy, albo wyśmieje", itd.

Osoby zajmujące sie leczeniem ED profesjonalnie są często ważnym elementem tego równania z kilku powodów. Po pierwsze - leczenie ED jest często oparte na tresurze, a nie eliminacji przyczyn. Są terapeuci, dla których ważniejsze jest to, co osoba chora je lub ile waży, niż to co dzieje się w jej głowie. Po drugie - niestety zdarza się tak, że profesjonalista nie potrafi spojrzeć na daną osobę w sposób indywidualny i dostrzec wszystkie elementy choroby. Niepowodzenie terapii jeszcze bardziej wzmaga nieufność i opory osoby chorej.

 

~~~

Jestem pewna, że to co napisałam nie wyczerpuje tematu. Może zechcecie podzielić się swoimi doświadczeniami?

czwartek, 12 sierpnia 2010

W temacie zaburzeń odżywiania temat homoseksualizmu wypływa dość rzadko. Nie wiem czy jest to problem tego, że niepolityczne jest łączenie homoseksualizmu z jakimikolwiek chorobami, czy po prostu brak informacji na ten temat. Postawiłam sobie pytanie - jak często w stosunku do osób heteroseksualnych osoby homoseksualne cierpią na zaburzenia odżywiania. Zwykle pisze się o tym, że męski homoseksualizm jest czynnikiem ryzyka zachorowania na ED. A jak to jest z kobietami homoseksualnymi? Co jest czynnikiem łączącym orientację seksualną z zaburzeniami odżywiania?

Nadreprezentacja

Praktycznie we wszystkich artykułach popełnionych na temat związku homoseksualizmu z zab. odżywiania autorzy podkreślają, że nie są w stanie ręczyć za reprezentatywność przebadanej grupy osób. W ośrodkach zajmujących się leczeniem ED dużo łatwiej spotkać gejów niż heteryków, a osoby zwerbowane do badań "z ulicy" nie są wiarygodne - zwłaszcza osoby homoseksualne, które ukrywają swoją orientację. Dlatego, choć wiadomo, że zab. odżywiania występują częściej u mężczyzn homo- niż hetero-seksualnych, to nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie czy geje mają ED równie często jak kobiety heteroseksualne.

Powiązania

W tym miejscu powstaje pytanie - dlaczego męski homoseksualizm jest czynnikiem ryzyka wystąpienia ED? W publikacjach podejmujących ten temat pojawia sie szereg teorii:

  • najpopularniejsza teoria mówi, że czynnkiem wiążącym homoseksualizm u mężczyzn i ED jest niezadowolenie ze swojego ciała; ujmując najprościej - tak samo jak heteroseksualne kobiety, tak samo geje chcą się podobać facetom, a faceci przy wyborze partnerów/partnerek dużą uwagę zwracają na ciało; tutaj jako ciekawostkę można podać fakt, że niezadowolenie ze swojego ciała u kobiet i mężczyzn wygląda nieco inaczej - statystycznie kobiety największą wagę przywiązują do swojej masy ciała, a faceci oprócz tego zwracają uwagę na odpowiednią muskulaturę;
  • inna teoria głosi, że najistotniejszym czynnikiem wiążącym jest psychologiczna męskość/kobiecość danej osoby; nie chodzi tutaj o sposób ubierania się, ale raczej o sposób myślenia i postrzegania różnych rzeczy (w psychologii istnieją testy określające stopień kobiecości/męskości); wg tej teorii geje są bardziej kobiecy lub/i mniej męscy niż faceci hetero i dlatego częściej mają ED; tutaj warto podkreślić, że również mężczyźni heteroseksualni mający ED, w psychologicznej ocenie kobiecości/męskości wypadają podobnie jak geje;
  • kolejna teoria jako czynnik łączący homoseksualizm i ED wymienia niską samoocenę u homoseksualnych mężczyzn, która wynika z uprzedzeń i homofobii panujących w społeczeństwie; uważa się, że problemy z zaakceptowaniem własnej seskualności przyczyniają się do niskiej samooceny, i to właśnie zwiększa ryzyko zachorowania na ED; w tym przypadku ciekawe jest to, że wg statystyk kobiety homoseksualne są mniej podatne na ED niż kobiety hetero (nie znaczy to, że ten problem ich nie dotyczy, czego przykladem może być chociaż znana z serialu Ally McBeal Portia de Rossi), zatem teoria ta nie wyczerpuje tematu;
  • bierze się także pod uwagę to, że wg statystyk geje są bardziej podatni na zewnętrzną presję jeżeli chodzi o wygląd zewnętrzny, niż heterycy.

Naukowcy zajmujący się badaniem powiązań między homoseksualizmem a zaburzeniami odżywiania, w swoich pracach dość często odnoszą się także do badań kulturowych dot. środowisk gejowskich. Wg zgromadzonych danych zaobserwowano następujące trendy:

  • uprzedmiotowienie męskiego ciała porównywane do uprzedmiotowiania ciała kobiecego obecnego w mediach;
  • badając oczekiwania w stosunku do gejów ze strony potencjalnych partnerów zaobserwowano także zwiększoną presję, aby wyglądać młodo, i w ten sposób próbuje się wyjaśnić to, że ryzyko wystapienia ED u gejów z wiekiem nie maleje tak szybko jak w przypadku kobiet;
  • geje są bardziej podatni nie tylko na presję otoczenia, ale także przekazy medialne, a jak wiadomo media mają tendencję do upiększania pokazywanych przez siebie osób.

Bulimia, anoreksja, EDNOS

Nie udało mi się także znaleźć odpowiedzi na pytanie, które z zaburzeń odżywiania jest bardziej prawdopodobne w przypadku gejów. W badaniach na ten temat nie pojawiają się liczby, za to można znaleźć ciekawe powiązania:

  • geje, którzy mają anoreksję, mają skłonność do ukrywania swojej orientacji, nie szukają kontaktu z osobami o tej samej orientacji, dość często żyją w abstynencji, zostali wychowani w przekonaniu, że seks jest tematem tabu, a seks homoseksualny to coś złego/chorego/nienormalnego; w tym kontekście anoreksję przedstawia się jako ucieczkę od własnej seksualności (tak jak w przypadku kobiet);
  • bulimia częściej dotyczy gejów, którzy nie tylko nie mają problemu ze swoją orientacją seksualną, ale także prowadzą otwarty styl życia skoncentrowany na środowisku gejowskim.

Zaobserwowano także, że geje, którzy przed zachorowaniem byli bardziej aktywni seksualnie, mają lepsze rokowania w leczeniu ED.

Moje trzy grosze

Gdy przeglądam badania na temat związku homoseksualizmu z zaburzeniami odżywiania, to pierwsze co rzuca sie w oczy, to brak szerszego spojrzenia - wzięcia pod uwagę więcej niż jednej możliwości. Tak często podkreśla się jakim skomplikowanym zagadnieniem są zaburzenia odżywiania, a tak często w formułowaniu różnych teorii nie bierze się tego pod uwagę.

Jednak najbardziej zadziwia mnie to, że o ile w obecnie prowadzonych badaniach nad ED dominuje trend "biologiczny" - poszukiwanie przyczyn i mechanizmów choroby w genach, neuroprzekaźnikach itd., to gdy do równania dorzuci się homoseksualizm badania stają się zdecydowanie bardziej kulturowe, a ewentualne tło biologiczne jest pomijane milczeniem. Będę czekać z niecierpliwością na dzień, w którym przy dobieraniu grupy badanej, oprócz kobiet uwzględni się także mężczyzn. Bo jak na razie artykuły dotyczące zaburzeń odżywiania odwołują się przede wszystkim do kobiet.

 

Materiały:
JA Boisvert et al, Homosexuality as a risk factor for eating disorder symptomatology in men, Journal of Men's Studies (2009)
C Meyer et al, Sexual orientation and eating psychopathology: The role of masculinity and femininity, Int J Eat Disord (2001)
A Hausmann et al, Body-image Dissatisfaction in Gay versus Heterosexual Men: Is there really a difference?, J Clin Psychiatry (2004)
HJ Hospers et al, Why Homosexuality Is a Risk Factor for Eating Disorders in Males, Journal of Social and Clinical Psychology (2005)

 
1 , 2 , 3 , 4
Terapia anoreksji, bulimii